Skip to content

Humer

1479480481482484

Komentarz

  • Nie zaskoczyłem ocb w tych homarach, szczególnie marnioka.
    Stary jestem?

    Tzn. ruska baba z patelachą śmieszna sama w sobie ale co to ma z rządem, kim są te podmioty?

    Roźwiąż zagatkie:
    .
    .
    .
    image
    .
    .
    .

    Dobrze rozwiązałem? Ale dalej nie kumam.

    👣

    🐾
    🐾

  • Tak tą patelnia macha że więcej szkody niż pożytku robi, okłada bardziej samą owcę niż wilka.
    Każdego co innego śmieszy ale jak ten rząd (baba) wy.urwił patelnią w sam łeb owcy aż zadudniło (5s) i bardziej zaszkodził niż napastnik to śmiałem się aż do bólu brzucha.
    Napadzior z natury jest krzywdzący i nie trzeba mieć o to pretensji do niego.
    Ale tak bronić (rządzić) żeby szkody więcej zrobić to nasi obecni potrafią.
    Ktoś tu wogóle dba o owcę?
    Wik i baba w jednej bandzie, każdy zadowolony, a owca ledwo z życiem uchodzi.

    Nie wiem czy ja mam jakieś skrzywione ale moja żona mi mówi że poczucie humoru mam takie że kiedyś po pysku dostanę.

  • Czy tylko ja zauważam dyskretne podobieństwo Alexa Jonesa do red. Michalkiewicza?

  • Dejdusia na urodziny dostała kartkę urodzinową z różnymi informacjami, co tam się w roku jej urodzin wydarzyło. Jakie nagrali filmy, kto znany się urodził itd. itp. Wśród innych informacyj była też taka tabelka:

    Można było za średnią pensję kupić 100 paczek masła.
    400 bochenków chleba
    750 jaj (jaja były droższe niż dzisiaj w ZSRS)
    150 kg cukru
    720 piw (tu się chyba najmniej zmieniło).
    Tylko 36 flaszek wódki
    Pół lodówki i 0,2 telewizora.

  • Ale to średnia czy najniższa pensja?

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Ale to średnia czy najniższa pensja?

    średnia, to były czasy, kiedy brało się kredyt na kupno płaszcza zimowego.

  • O, przypomniał mi się lizak - kogucik!
    A pamiętacie dropsy!
    Dla młodszych: to takie okrągłe cukierki o różnych smakach w rolkach, 10 sztuk zapakowanych w papierek i w papierowej rolce. Wyciskało się dropsy z rolki, rozrywało papierek i częstowało kulegów a nawet kuleżanki. Dla każdego chłopaka od lat pięciu do przynajmniej 12-tu to był mus mieć w kieszeni.
    Były o różnych smakach i kolorach a później nawet mięszane.
    Kosztowały 80 groszy ale cena wzrastała i pod koniec lat 60-tych już nawet 1,20 zł.

    Pamiętam znaczki listowe po 60 gr. a na kartki pocztowe, widokówki po 40.
    Chleb po 4 zł był przez długi casz ale jak podnieśli to od razu na 8.
    Stąd tyż powiedzenie: "Nie ma lekko, chleb po osiem!", ktuś zawsze dopowiadał "I bez maku!", hehe.

    Wódki ani piwka jeszcze wtedy nie piłem bo miałem 10 lat, ale ceny pamiętam, bo butelki zbierałem i to beł mój główny wtedy biznes. Na etykietkach były ceny.
    Wódka z "czerwoną kartką" uważana była za najtańszą i kosztowała 55 zł. Żytnia więc musiała być droższa. Po 49 to mogła być pod koniec lat 50 albo na samym początku 60-tych.

    Tak samo szlugi.
    Sporty zawsze pamiętam po 3,50, Klubowe po 4,40.
    Sporty kiedyś były pakowane także po 10 sztuk i cena beła 1,75 choć pięciogroszówki już nie były w obiegu i płaciło się 1,80 zł.
    Można beło kupować na sztuki po 20 gr.

    Później, na początku lat 70-tych pamiętam ceny najbardziej popularnych fajek bo kolesie lub wujkowie palili, ale sam już tyż próbowałem:
    Ekstra mocne 11 zł,
    Caro 16 zł,
    Carmeny 18 zł.

    Już kiedyś pisałem, że na Okęciu była giełda samochodowa i dla nas to był raj w goleniu frajerów z całej Polski. Starsi opylali po cichu wódę lub lewe fanty a my małolaci po 15 lat - szlugi. Oczywiście z należytą marżą, hehe. Interes beł złoty, bo najbliższy kiosk znajdował się ponad kilometr (na Al. Krakowskiej) a samochodziarze nieraz stali od wczesnego rana do popołudnia, kiedy giełdę zamykali i nie zaopatrzyli się w dostateczną ilość papierosów, a jarać się z nudów chciało!, hehe.

    👣

    🐾
    🐾

  • Dropsy oczywiście pamiętam.

  • Ojciec wysłał mnie w Ustce do kiosku po dwa wagony sportów, gdyż zapowiedzieli w radio tranzystorowym, że zdrożeją z 3,50 na 6.

  • Jak sporty to i lufka. Pamiętam.

  • @Mordechlaj_Mashke powiedział(a):

    Tak samo szlugi.
    Sporty zawsze pamiętam po 3,50, Klubowe po 4,40.
    Sporty kiedyś były pakowane także po 10 sztuk i cena beła 1,75 choć pięciogroszówki już nie były w obiegu i płaciło się 1,80 zł.
    Można beło kupować na sztuki po 20 gr.

    Później, na początku lat 70-tych pamiętam ceny najbardziej popularnych fajek bo kolesie lub wujkowie palili, ale sam już tyż próbowałem:
    Ekstra mocne 11 zł,
    Caro 16 zł,
    Carmeny 18 zł.

    Szlugi w tych cenach też pamiętam. Na ekstra mocnych uczyłam się palić na pierwszym roku studiów. Dziewczyn nie było w pokoju w akademiku, a któraś zostawiła te papierosy na półce. Zajumałam jednego i pomyślałam sobie, że spróbuję. Zaciągnęłam się ze dwa razy i musiałam do toalety. Szłam do niej po ścianie, po drodze minęłam koleżanki, ale słabo to zakodowałam. Ekstremalne doświadczenie, ale fajne to były czasy. :)))))))))))))))))

  • Dla Pań były papierosy Damskie lub Zefir-mentolowe, elegackie były też Silesia po 6 zł, w UK dawali za nie marynarzom 20 pensów.

  • Mnie od tej "przyjemności" zawsze jakoś odrzucało. Parę razy zapaliłem dla towarzystwa ale się nie zaciągałem ;-)

  • edytowano 25 November

    A ja się jeszcze pochwalę, że paliłam biełomorkanał, nie jakieś damskie, eleganckie. Faktycznie, jest się czym chwalić, to dopiero paskudztwo. Ale przynajmniej mam co wspominać. :))))

  • @Cyrylica powiedział(a):

    @Mordechlaj_Mashke powiedział(a):

    Tak samo szlugi.
    Sporty zawsze pamiętam po 3,50, Klubowe po 4,40.
    Sporty kiedyś były pakowane także po 10 sztuk i cena beła 1,75 choć pięciogroszówki już nie były w obiegu i płaciło się 1,80 zł.
    Można beło kupować na sztuki po 20 gr.

    Później, na początku lat 70-tych pamiętam ceny najbardziej popularnych fajek bo kolesie lub wujkowie palili, ale sam już tyż próbowałem:
    Ekstra mocne 11 zł,
    Caro 16 zł,
    Carmeny 18 zł.

    Szlugi w tych cenach też pamiętam. Na ekstra mocnych uczyłam się palić na pierwszym roku studiów. Dziewczyn nie było w pokoju w akademiku, a któraś zostawiła te papierosy na półce. Zajumałam jednego i pomyślałam sobie, że spróbuję. Zaciągnęłam się ze dwa razy i musiałam do toalety. Szłam do niej po ścianie, po drodze minęłam koleżanki, ale słabo to zakodowałam. Ekstremalne doświadczenie, ale fajne to były czasy. :)))))))))))))))))

    hehe ja tak samo miałem, ale zdecydowanie szybciej, bo na wakacjach po skończeniu 8 klasy podstawówki. Wracałem jakbym był pijany do domu, blady i zielony 🤢Ale ptaka 🦚nie puściłem. Że rodziciele w domu wtedy się nie skapnęli i awantury nie wszczynęli, to cud 🙈🙊

  • Moja najelegantsza peweksowa ciocia paliła „Piasty”

  • W latach 70-tych palenie było powszechne. W Zach. Europie w autobusach były popielniczki przy każdym siedzeniu.
    W szkolnym rejsie MT"Jan Turlejski" zawinął do Las Palmas na Gran Canaria. Miejscowy konsulat zafundował nam wycieczkę autobusową do Mas Palomas_praktycznie dookoła wyspy. Papierosy palili praktycznie wszyscy a, że byliśmy juz po jednym postoju w Plymouth, fanty były zamienione na walutę, to fajki były same markowe. Wyłamał się tylko kolega Zbyszek wierny Sportom, których miał spory zapas.
    Ledwie autobus opuścił miasto pnąc się w górę całe wnętrze wypełniło się aromatycznym dymem zagranicznych fajek. W pewny momencie zatrzymujemy się na środku drogi. Kierowca z gaśnicą w ręku wyskakuje i biega dookoła. Potem wchodzi tynymi drzwiami z tą gaśnicą gotową do strzału, przsuwa sie wzdłuż siedzeń i zatrzymuje sie obok Zbyszka. Wciąga powietrze nosem , węszy i kiwając z niedowierzaniem głową wraca do kierownicy i już bez przeszkód chłoniemy krajobraz. Było smiechu.

  • loslos
    edytowano 26 November

    Już od lat nie palę ale dotąd mam kolekcję fajek. Pisząc ten post trzymam w zębach zasłużonego Falcona ze starymi aromatami. Ech, nostalgia.

    Fajka mniej szkodzi.

  • Nie pal umrzesz zdrowszy

  • Rzeczywiście, kiedyś była taka durna moda, a ile kasy człowiek przepalił. Nie palę od 40 lat i się łapię na tym, że jak ktoś pali w filmie, to mi śmierdzi papierochami.

  • Za to moja ciocia paliła albańskie DS, Durres Special.

    Nie wiem, skąd ona je brała, bo nigdym takich w kiosku nie widział. Z papierosów zagranicznych to pamiętam tylko bułgarskie Rakety. No i oczywiście Extra Motzne bez filtra, te z żółtym paskiem.

  • edytowano 26 November

    Ileż tych Ferrari przepalono i przepito!

  • Jak Dejdusia była kerownikiem jakejś placówki (za przeproszeniem) publicznej, miała podwładne, które paliły.
    -- Ja też zacznę palić! - powiedziała.
    -- Jagto??
    -- Ano tagto. Będę codziennie wrzucać równowartoś ramki szlugów do słoiczka.
    I tak robiła. A po roku wyjęła to ze słoiczka i mówi:
    -- A teraz dam wam to potrzymać.
    -- Niech nam pani nie daje!! - protestowały podwładne.

    Ale faktycznie, przeliczyliśmy te piniondze i wyszło, że można było za to kupić pełny, niemały (gdyż z wyspą) zestaw szafek kuchennych stojących i wiszących - do samodzielnego montage'u.

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Za to moja ciocia paliła albańskie DS, Durres Special.

    Nie wiem, skąd ona je brała, bo nigdym takich w kiosku nie widział. Z papierosów zagranicznych to pamiętam tylko bułgarskie Rakety. No i oczywiście Extra Motzne bez filtra, te z żółtym paskiem.

    Oczywiście, że pamiętam Duresy (DeeSy). Nie cieszyły się one, mimo swej zagraniczności, jakimś największym pożądaniem palaczy, gdyż były nieco duszące.

  • Malboro po 28.

    Po 17 latach palenia rzuciłam z dnia na dzień. Przybytku piniendzy jakoś nie zauważyłam ;)

  • @Maria powiedział(a):
    Malboro po 28.

    Po 17 latach palenia rzuciłam z dnia na dzień. Przybytku piniendzy jakoś nie zauważyłam ;)

    A słoik Koleżanka rzetelnie karmiła?

  • @yusek powiedział(a):
    Nie pal umrzesz zdrowszy

    Na parafii leciał jeszcze greps: "kto pije i pali ten nie ma robali"

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):

    @Maria powiedział(a):
    Malboro po 28.

    Po 17 latach palenia rzuciłam z dnia na dzień. Przybytku piniendzy jakoś nie zauważyłam ;)

    A słoik Koleżanka rzetelnie karmiła?

    Otusz niestety wogle nie karmiłam.
    Za mało zarabiałam na karmienie słoika. A na papiroska jakimś cudem zawsze się znalazło. :p

    Za to teraz od dłuższego czasu leguralnie karmie. I nadal, dziwnie czegoś, nie czuję się być bogata.
    Ale nie narzekam! Co to, to nie.

  • A ja głupia myślałam, że to słoiki karmią a nie, że trzeba je karmić!!!

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.