Skip to content

Humer

1479480481482483485»

Komentarz

  • ...piękne

    Niech nam żyje niech nam żyje Bodakowski Jan!

  • @Filioquist powiedział(a):
    ...piękne

    Niech nam żyje niech nam żyje Bodakowski Jan!

    No to zapuśćmy cuś, z dedykacją dla Janka Bo. ☝️😎

  • @Brzost powiedział(a):

    No to mamy tutej paradoks (pacz niżej ;) ).
    Siła chęci zgaszenia Chanuki przeciw sile adoracji putany.

    Nie wiem dlaczego ale od razu jakoś skojarzyło mnie się toto z paradoksem kota z przywiązanym na plecach tostem z masłem, hehe.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Buttered_cat_paradox

    Wesołej Chanuki!

    👣

    🐾
    🐾

  • Łączę się w bulu ;-) Bardzo lubiłem ale mój organizm jakiś czas temu przestał tolerować mleko.

  • Ciekawe, kraje "ryżowe" mają w menu ryż z mlekiem, bardziej jako kleik, ale mają.

  • Nie od dzisiej wiadomka, że Azjaci nie tolerują laktozy, więc zero zdziwka, że pan Koreańczyk jest przerażony.
    Ale je, czyly może tylko nie lubi.
    Dla Polaków ichnie jedzenie jest caszamy obrzydliwe. I nie mówię tu o psach, robalach jedwabnika czy fermentowanej rybie.
    Normalne owoce morza i mięsa niektórem nie pasują. Ja uwielbiam!

    Znam jednego, co mi dach robił za czynsz bo kiedyś wynajmował z żoną ode mnie "apartament" w bejsmencie (tak się tu u nasz mówi, hehe) i gadaliśmy o żarciu.
    Ja mu tam nawijam o sushi, sashimi, ośmiorniczkach, krewetkach, muszelkach i innech a on mi nato, że "my robaków nie jemy".

    Wracając do merituma, ryż z mlekiem, cukrem i cynamonem na śniadanie - dla mnie to pestka. Jadłbym.

    Ale powiem wam!
    Bełło to raz pod koniec lat 70 - tych, na wsi u dalszej rodziny wujka Heńka.

    Ovay, przed oczywiście nielegalnem zabiciem świniaka dostawaliśmy cynk i w czwórkę czyly wujek, ciotka, Mama i ja jechaliśmy małem Fiatem uczestniczyć w krwawej łaźni.
    Nurmalnie to beło tak: oprawcy brali pół świni dla siebie, a my po ćwiartce. Ciotka z wujkiem zawsze odstępowali nam różne części bo dla nich dwoje było za dużo a ja z Matką zamrażaliśmy co nam pasowało a resztę ja po cichu opylałem w Warszawie znajomym. Biznes był złoty o ile nie dałeś się złapać na szmuglu na kontroli drogowej, bo za to przynajmniej groziło kolegium, ale nigdy to się nie zdarzyło.

    Było przyjętem obyczajem, że w czasie świniobicia gospodyni zabierała za świniaka niektóre kawałki mięsa oraz krew, której my nie chcieliśmy i od rana pichciła obiad ale szczególnie wieczerzę, zakrapianą wódą i piwem w niemałych ilościach.
    Normalnie na drugi dzień po śniadaniu wracaliśmy do Warszawy.
    Raz, a było to w lecie po dobrym chlańsku, gospodyni cuś odbiło i zamiast normalnego śniadania, jajeczek, boczusiu, kiełbaski i chlebka zapodała nam zupę wiśniową z makaronem. Nigdy nie lubiłem zup owocowych ale wtedy jak to zobaczyłem, skacowany, zrobiło mi się niedobrze jak temu Koreańczykowi.
    Ja mówię grzecznie "Nie dziękuję" a ona na to "Pan to musi zjeść!".
    "Pani kochana, jak ja bym to zjadł to ja już bym nawet z tej wiochy nie wyjechał, hehe!".

    👣

    🐾
    🐾

  • Napropo krwi; mój Tato uwielbiał czerninę, zupę ze świńskiej krwi. To jedyna zupa, której nie chciałam jeść. Jedliście takecuś?

  • Czernina to tak naprawdę zupa z kaczej krwi, której nigdy nie jadłem ale no problem, jadłbym.

    Za to ta pani gospodyni właśnie zabierała tę świńską krew i robiła z niej zupę. Nazywała ją szary barszcz.
    Gotowała normalną zupę, warzywa itd. i potem dodawała jakieś podroby, chyba płucka i inne organy a na końcu dużą łyżką powoli dodawała krew.
    Krew w zetknięciu ze wrzątkiem się ścinała i efekt był taki, że potem to wyglądało jak kawałki wątróbki. Cheba, że cuś pomyliłem bo to dawno było.
    Ale zupa pyszna!
    Jadłem tylko tam.

    👣

    🐾
    🐾

  • @Mania powiedział(a):
    Napropo krwi; mój Tato uwielbiał czerninę, zupę ze świńskiej krwi. To jedyna zupa, której nie chciałam jeść. Jedliście takecuś?

    nie tylko lubię, ale też gotuję czasami. Rzadko, dla podtrzymania tradycji. Z kaczej krwi. Kiedy gdzieś jadę daję się zawsze poczęstować. Gdy w okolicach, w których pochodzili dziadkowie, w restauracji podali czerninę doprawioną dokładnie tak samo, jak robiła to babcia, autentycznie się wzruszyłam. Niestety nie potrafię utrafić w ten smak, a gotuję rzadko, więc nie ma czasu na eksperymenty.

  • Czernina? Pycha!

  • @Kuba_ powiedział(a):
    Ciekawe, kraje "ryżowe" mają w menu ryż z mlekiem, bardziej jako kleik, ale mają.

    Może nie każdy, pamiętam że Polak który jako pierwszy pojechał do Shaolin opowiadał, że tam wszystko z ryżem było, nawet na deser był ryż na słodko. Ale może też to była dieta pod białego człowieka już ustawiona, on tam pojechał jakoś w latach 90-tych.

  • Ziemniaki z mlekiem na słodko. Jedlibyście?

  • @Przemko powiedział(a):

    @Kuba_ powiedział(a):
    Ciekawe, kraje "ryżowe" mają w menu ryż z mlekiem, bardziej jako kleik, ale mają.

    Może nie każdy, pamiętam że Polak który jako pierwszy pojechał do Shaolin opowiadał, że tam wszystko z ryżem było, nawet na deser był ryż na słodko. Ale może też to była dieta pod białego człowieka już ustawiona, on tam pojechał jakoś w latach 90-tych.

    Jedno z moich ulubionych piątkowych dań to ryż z duszonymi jabłkami polany śmietanką. Na słodko. Pycha!

  • @los powiedział(a):
    Ziemniaki z mlekiem na słodko. Jedlibyście?

    a ziemniaki w mundurkach? Jadłby Psor?

  • @Eden powiedział(a):

    @los powiedział(a):
    Ziemniaki z mlekiem na słodko. Jedlibyście?

    a ziemniaki w mundurkach? Jadłby Psor?

    Ja nie Psor, a jadłem dzisiaj.

  • W mundurkach są najsmaczniejsze.

  • Ale za to mają najwięcej zabójczej solaniny!!!

  • @los powiedział(a):
    Ziemniaki z mlekiem na słodko. Jedlibyście?

    Jeśli je zetrzeć i usmażyć to spoko.

  • edytowano 18:30

    @Brzost powiedział(a):
    W mundurkach są najsmaczniejsze.

    ale koniecznie z gzikiem

  • Z gzikiem to koniecznie plyndze

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.