Apel w/s Księdza Piotra Glasa
Jest to apel ks. Sławomira Kostrzewy i Anny Lewis - Polki, która organizuje pomoc prawną w UK dla ks Piotra, którego uwięziono i który oczekuje na apelację w więzieniu o zaostrzonym rygorze, po urągającym wszelkim cywilizowanym normom procesie na wyspie Jersey.
Zapoznałam się z informacjami nt procesu, osoby oskarżyciela i wygląda to skandalicznie, tak jak skandaliczne jest zachowanie mediów i niektórych hierarchów KK.
Mz ksiądz Piotr nie płaci ceny za swoje grzechy (proces ich nie pokazał), płaci cenę wyłącznie za swoją odwagę.
Jak możemy Mu pomóc? Modlitwą i wpłatami.
+++
Jeśli ktoś z Państwa chciałby wesprzeć finansowo pomoc prawną dla ks. Piotra Glasa, może to uczynić, dokonując wpłaty na konto:
USA i inne kraje:
PayPal: email: donationglas@gmail.com
Numer konta w Polsce:
ING Bank Śląski
numer konta: 09 1050 1302 1000 0097 9739 3742
W adresie:
Monika Bachanska
22 Selwyn Court
Lansdown Close
KT12 3NN
Walton on Thames
Tytuł przelewu: Darowizna na pomoc dla ks. Piotra Glasa
W imieniu Grupy, powiernikami konta, zostały pani Anna Lewis i pani Monika Bachanska. Dlatego, jeżeli dokonując przelewu i wpisując jedną z tych osób w nazwie osoby konta, będziecie się mogli Państwo upewnić, iż jest to jedyne i rzetelne konto zbiórki, na wyżej wymieniony cel.
Serdecznie dziękujemy za każdą formę wsparcia oraz za modlitwę w intencji ks. Piotra.
Grono przyjaciół ks. Glasa
Polska Wspólnota Walton
(profil Grupy dostępny na Facebook).

Komentarz
+++
word4frglas@gmail.com
Gdzie można się zapoznać bliżej z informacjami nt samego procesu, jego przebiegu, wyroku, reakcji na niego instytucjonalnego kościoła?
Diecezja od razu wydała go wilkom na pożarcie, rzecz jasna.
Może przynajmniej nie posadzili księdza razem z muślinami...
🙏📿
Sporo tego jest, ale tu właściwie jest wszystko o tym procesowym cyrku, niewiarygodnym oskarżycielu, który zawdzięcza x Piotrowi zdrowie, a może i życie, niestety długie to, ponad godzinne.

Jeśli chodzi o protokół z procesu- sędzia kalosz nie raczy go udostępnić, ale proces był obserwowany przez przyjaciół x Piotra, więc info pochodzi od nich i od adwokata.
Tu, mamy przedstawiony modelowy casus niszczenia kardynała Pella; w identyczny sposób niszczono ks Glasa - opowiada o tym Jacek Pulikowski.

Na marginesie: czy już pisałam, że T.Terlikowski jest osłizgłym wężem? Jak mało kto wzbudza we mnie obrzydzenie. Nie sądzę, że jest ćwierćinteligentem, sądzę, że świadomie sprzedaje się za mamonę siłom zła, niszczycielom.
(to m.in. w związku z xPiotrem)
Nieskromnie powiem, że lżyłem Śluzowca za bycie wilkiem w offczej skórze lat temu naście.
Lat temu naście doświadczyliśmy jako FFrondowa społeczność w praktyce owej oślizgłości.
Na praktycznie wszystkich zdjęciach owo indywiduum ma krzywy uśmieszek przeklejony do twarzy...
Mam zdjęcie ze zlotu AD 2009 na którym Grzesik z Terlikiem stoją na schodach i spoglądają ponuro-drwiącym wzrokiem na forumkowy motłoch.
" Nie należy do ułomków, wręcz przeciwnie; wysoki, muskularny, emanuje energią, wybitny mówca, zjednuje poczuciem humoru. Blond czupryna, przyprószona srebrem, okulary. Czarna koszula z koloratkę, na ręku – bransoletka z medalikiem Matki Bożej. Mistyczne doświadczenia przeżyte w początkach kapłańskiej kariery były zapowiedzią niezwykłej drogi księdza Piotra, bo patrząc na nią z boku wygląda to tak, jakby ktoś z góry przeznaczył go do zadań specjalnych. Ale czy nie dzieje się tak zawsze w życiorysach osób charyzmatycznych?
Dziś jest osobą znaną; w ciągu dziesięciu lat przeprowadził setki egzorcyzmów, a wiedza wyniesiona z tych doświadczeń stanowi bogaty materiał na rekolekcje i konferencje, które przyciągają tysiące ludzi, w większości młodych, pragnących pogłębić wiarę. Napisano o nim książki, filmy z jego konferencjami mają tysiące wyświetleń.
Pierwsze niezwykłe spotkanie z Niewyjaśnionym przeżył jako młody ksiądz. Miał pechowy dzień, nic się nie układało, „sprzeczał się” z Panem Jezusem i zaczął wątpić czy z tak buntowniczym charakterem nadaje się na księdza. To był środek lata, niezwykle upalny dzień. Jechał rowerem z kościoła do domu, a droga wiodła przez park. Park był pusty, bo nikt w taki upał nie miał sił na spacer. Kątem oka zauważył jednak siedzącą na ławce zakonnicę. Skąd ona się wzięła w pustym parku? On spływał potem, a ona – w czarnym habicie, z przykrytą głową, aż mu się jej żal zrobiło. Trochę zwolnił i na nią spojrzał. Gestem ręki zaprosiła go na ławeczkę. Przysiadł się. Okazało się, że miała mu coś do powiedzenia.
Był „po cywilnemu”, skąd ona wiedziała, że jest księdzem, skąd znała jego rozterki? Skąd wiedziała o tym, co będzie robił w przyszłości? Przez długi czas nurtowały go te pytania, a wątpliwości dotyczące powołania znikły. Po latach spotkał znaną francuską mistyczkę i kiedy opowiadał jej o tym dziwnym spotkaniu, przerwała bez namysłu: - To była Faustyna!
Mijały lata i nic nie zapowiadało, że proroctwo zakonnicy z parku się ziści, bo nie był jakimś specjalnym łowcą dusz, był skromnym parafialnym księdzem wysłanym do Wielkiej Brytanii, gdzie brakowało katolickich kapłanów. I tam, na pięknej wyspie Jersey, po raz pierwszy spotkał się z czymś, co znał tylko z książek. Było to w lutym, od morza wiał lodowaty wiatr i pewnej nocy, o czwartej nad ranem ktoś zaczął się dobijać do drzwi jego plebanii, połączonej z kaplicą. W drzwiach stał zziębnięty młodzieniec w tiszercie, ze świeżą różą w ręku, prosił o rozmowę. Ksiądz Piotr go znał, znał też jego rodzinę. Szesnastolatek powiedział, że wraca z dyskoteki, szedł 3 kilometry plażą i kiedy znalazł na drodze różę, odczytał to jako znak, że musi iść do księdza. Nie czuć było od niego alkoholu, może tylko dym papierosowy. Naćpany? – zastanawiał się ksiądz.- Może przyszedł pożyczyć pieniądze?
Co było robić? Ksiądz Piotr przeszedł z chłopcem do kaplicy i uznał za stosowne pomodlić się nad nim, ale kiedy wypowiedział pierwsze słowa modlitwy zaczęła się akcja jak z filmowego horroru. W chłopaka, dosłownie wstąpił szatan; zaczął wrzeszczeć nieswoim głosem, bluzgał, biegał po domu i demolował wszystko, co na drodze, po czym pchnął księdza z niesamowitą siłą, ściągniętym ze ściany obrazem z Jezusem Miłosiernym rąbnął go w głowę, a odłamki z połamanej ramy wbiły się księdzu w brzuch.
Ksiądz żegnał się już z życiem, bo zaskoczyła go niesamowita szybkość i siła agresora. Leżał ranny na posadzce kaplicy, tysiąc myśli przebiegało mu przez głowę; nie wiedział czy ma do czynienia z ćpunem, czy psychicznie chorym, ale to drugie odrzucił, bo znał przecież i chłopaka i jego rodzinę, całkiem normalną i przyzwoitą. Znajdą moje zwłoki na pogorzelisku i nikt nie będzie wiedział co się stało – myślał. Odwrócił jakoś uwagę chłopca, podszedł do tabernakulum, w który, na szczęście tkwił kluczyk i wyjął dużą hostię. Ledwo zdążył wziąć ją do ręki, już zbliżał się do niego szaleniec z kijem. Ksiądz Piotr wyciągnął w jego kierunku ręce z hostią, na wysokości oczu i wtedy zobaczył coś nadnaturalnego. Chłopak wypuścił kij, wzbił się w powietrze, rąbnął plecami w przeciwległą ścianę i opadł bezwładnie. Wszystko - w ciągu sekundy! W tym momencie ksiądz Piotr uwierzył, że hostia nie jest tylko opłatkiem, przekonał się, że jest żywa, że jest naprawdę ciałem Chrystusa…
(fragment reportażu, który nigdy się nie ukazał w druku)