Jeżeli kibicujemy jakiemuś zawodnikowi zagranicznemu, to dlatego, że go za coś lubimy (jakkolwiek byśmy to racjonalizowali), a to już jest kryterium pozasportowe.
A to poczemusz? Kiedysz bełę mniejszem Gnębąkiem widziełę Mesjegusz kturen wydryblał puł pszeszczeni na stadiumie. Od tegusz momętu kibicam jemusz iszby dryblał i szczelał jakosz wączas. Albowię paczełę na to zez lubościom. I gunwno obchadza mie jegusz gięba albosz światoobgląd i legularne uczemszczanie na Msze św.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Kibicowanie według pozasportowych kryteriów nie ma żadnego sensu, istotnie. Cieszę się że po pamiętnym finale MŚ w Katarze wreszcie ten pogląd pomału się przebija na forum.
Kibicowanie jest możliwe zasadniczo tylko z pobudek pozasportowych.
Sympatyzowanie z zawodnikiem według kryteriów czysto sportowych oznaczałoby po prostu kibicowanie zwycięzcy, którego przecież poznajemy dopiero na zakończenie rywalizacilji.
Jeżeli kibicujemy jakiemuś zawodnikowi zagranicznemu, to dlatego, że go za coś lubimy (jakkolwiek byśmy to racjonalizowali), a to już jest kryterium pozasportowe.
Gdyby jedynym elementem sportu był wynik, to istotnie. Jeśli ktoś dostrzega tylko taki element, to nie wiem po co w ogóle oglądać sport (wystarczyłoby sprawdzenie końcowego wyniku), ale oczywiście nie zabronię.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Kibicowanie według pozasportowych kryteriów nie ma żadnego sensu, istotnie. Cieszę się że po pamiętnym finale MŚ w Katarze wreszcie ten pogląd pomału się przebija na forum.
Kibicowanie jest możliwe zasadniczo tylko z pobudek pozasportowych.
Sympatyzowanie z zawodnikiem według kryteriów czysto sportowych oznaczałoby po prostu kibicowanie zwycięzcy, którego przecież poznajemy dopiero na zakończenie rywalizacilji.
Jeżeli kibicujemy jakiemuś zawodnikowi zagranicznemu, to dlatego, że go za coś lubimy (jakkolwiek byśmy to racjonalizowali), a to już jest kryterium pozasportowe.
Gdyby jedynym elementem sportu był wynik, to istotnie. Jeśli ktoś dostrzega tylko taki element, to nie wiem po co w ogóle oglądać sport (wystarczyłoby sprawdzenie końcowego wyniku), ale oczywiście nie zabronię.
Dalej nie rozumiesz, że my kibice narodowych reprezentacji siedząc przed tv i mocno trzymając kciuki za jedną reprą, albo mocno złorzecząc jednej repry, naprawdę mamy wiarę że mamy wpływ na końcowy wynik, że "rzucamy urok" przez ekran tv na tę reprę, na którą chcemy go rzucić. Bynajmniej nie z powodów czysto sportowych
Komentarz
A to poczemusz? Kiedysz bełę mniejszem Gnębąkiem widziełę Mesjegusz kturen wydryblał puł pszeszczeni na stadiumie. Od tegusz momętu kibicam jemusz iszby dryblał i szczelał jakosz wączas. Albowię paczełę na to zez lubościom. I gunwno obchadza mie jegusz gięba albosz światoobgląd i legularne uczemszczanie na Msze św.
Gdyby jedynym elementem sportu był wynik, to istotnie. Jeśli ktoś dostrzega tylko taki element, to nie wiem po co w ogóle oglądać sport (wystarczyłoby sprawdzenie końcowego wyniku), ale oczywiście nie zabronię.
Dalej nie rozumiesz, że my kibice narodowych reprezentacji siedząc przed tv i mocno trzymając kciuki za jedną reprą, albo mocno złorzecząc jednej repry, naprawdę mamy wiarę że mamy wpływ na końcowy wynik, że "rzucamy urok" przez ekran tv na tę reprę, na którą chcemy go rzucić. Bynajmniej nie z powodów czysto sportowych