Czemu nie znamy imienia prowodyra faryzeuszy?
Czy gdyby nie Judasz nie doszło by do skazania Jezusa?
KKK mówi, że Jezusa łączyło wiele z faryzeuszami. Szanował ich za stosunek do świątyni, za stosunek do Boga jako Ojca, z niektórymi się przyjaźnił. Tych imiona znamy. Nie znamy imion Jego głównych przeciwników. Faryzeusze nie byli w stanie przekroczyć pewnych granic swojego widzenia wiary jako zbioru przykazań i wypełniania prawa. Skrupulatności w codziennych obrzędach.
Nie mieściło im się też w głowie przekroczenie przez ich Boga jako Ojca dla innych narodów. Tego że Świątynia może nie być centrum wiary, że wiara może się rozlać na pogan.
Jednak co było główne, co nie pozwoliło stanąć im razem?
Największym ich bólem było podawanie mesjaństwa Jezusa, które uznawali za pychę i bluźnierstwo.
Stąd ich wystawienie Jezusa na próbę ostateczną, czyli sprawienie mu męki i tego, jak sobie z nią poradzi. Nie znamy imienia żadnego z faryzeuszy, który doprowadził do skłonienia Piłata do skazania Jezusa. Może więc nie było wśród nich żadnego istotnego złego imienia, które powinniśmy pamiętać. Może rzeczywiście uznali, że Jezus przerwie drogę krzyżową i czekali na to?
Imho gdybyśmy mieli znać imię prowodyra faryzeuszy, to zostało by nam celowo przekazane, a Dante mógłby je jeszcze poetycko utrwalić w "Boskiej". Tak zaś pozostają dla nas pewnym symbolem zbłądzenia i głupoty, oraz nadmiernej obłudy w rytuałach.
Komentarz
Annasz.
Dziękuję za szybką odp, jednak nie możemy mylić członków Sanhedrynu z faryzeuszami.
..."nadmiernej obłudy"? Dobre...
W takim razie skąd się w tekście wzięło to zdanie:
Nie znamy imienia żadnego z faryzeuszy, który doprowadził do skłonienia Piłata do skazania Jezusa.
skoro mamy nie mylić sanhedrynu z faryzeuszami?
Nu, a sanhedryn to nie ssą hlavnie saduceusze?
Ja się wogle zastanawiam, na ile ona teza jest trafną, że jakoby faryzeusze za tym stali. Czytałem gdziesik, że Pan sprowokował jerozolimskie elity nie wędrownym nauczycielstwem, ale uderzeniem w biznes, a konkretnie ten na dziedzińcu Świątyni. Z kolei elitą żydowstwa międzynarodowego byli w ów czas saduceusze, tacy, rzekłbym, katolicy otwarci. Faryzeusze zaś byli bardziej toruńscy i mieli z nimi na pieńku.
Tako rzecze Łajka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanhedryn
Annasz miał ponoć jakieś hodowle zwięrząd ofiarnych, więc to w niego najwięcej biło.
Jednakże - nie był to jedyny powód, gdyż w innych miastach, do których peregrynował w celach ewangelizacyjnych Paweł z Tarsu, gdzie ofiar nie składano, gdyż było to możliwe tylko w Jeruzalem, też go na różne sposoby chcieli zgładzić.
Jak mówi wielki Chrost - był to sprzeciw przeciwko takiemu Bogu, jakim się objawił Pan Jezus.
Człowiek spoza Salonu.
Nie chodził w purpurze i zadawał się z byle kim.
(Chrost jest mądry)
To jest pytanie z kategorii,
Nie jestem filozofem ani logikiem, trudno mi to opisać krótko.
Ale - bo, jeśli każdy człowiek (osoba) powstał w zamyśle Stwórcy jeszcze przed powstaniem świata (materii-energii), czy ten sprzed 20.000 tysięcy lat, czy ten za tysiąc lat....
Ile książek i filmów powstało z tak zwanym "efektem motyla".
W Starym Testamencie jest około pięćset zdań, które można odnieść (i są odnoszone, sam Pan Jezus tak robił) do Jezusa Nazareńskiego,
że w pytaniu wątkotwórcy można zmienić podmiot na inny (np. na jakiegoś proroka, króla, sędziego) i misterny Plan Stwórcy się wali.
A może i same natchnione Pisma Stwórca redagował "na bieżąco" w zależności od tego, co zrobił Dom Jakuba.
Jednak kiedy sam zmartwychwstały Jezus tłumaczył apostołom, że tak a nie inaczej musiało się stać, by spełniły się Pisma,
to znaczy, że nie było innego Judasza, niż ten jaki był i nie mógł inaczej postąpić, niż postąpił.
Jednak wtedy - w kółko Macieju - wchodzi sprawa w pełni wolnej i suwerennej woli człowieka.
Za mały na jestem, nie ogarniam i nie bawię - prócz niniejszej odpowiedzi - w takie dilemnie. O!
Sprawa jest dość jasna. Człowiek posiada pełnię wolnej woli. Pan Bóg jest wszechwiedzący i wie, co człowiek zrobi.
W jakiejś dużo niższej skali my też jesteśmy w stanie przewidzieć, co zrobi jakieś stworzenie, mimo, że nie wpływamy na decyzje tego stworzenia.
Pan Bóg kocha wszystkich. Pan Jezus do ostatniej chwili chciał odwieść Judasza od tej zdrady, częstując go chlebem zanurzonym w oliwie.
A po zmartwychwstaniu chyba nie mówił, że tak się musi stać tj. że Judasz musiał zdradzić. Nie w ten to w inny sposób by się stało to, co musi się stać.
Wolna wola wolną wolą a Pan Bóg i tak z góry wie jak każdy człowiek postąpi.
Tak myślę.
👣
🐾
🐾
O trep był pierszy, hehe.
A co do imion faryzeuszy to już za małolata słyszałem powiedzenie "wysyłali mnie od Annasza do Kajfasza" jak się ktuś nachodził od urzędnika do urzędnika załatwiając w PRL sprawy.
Nie wzięłło się znikąd.
👣
🐾
🐾
Sprawa jest n i e p o j ę t a !!!
Przyjmuj to jak dziecko.
Św. Tomasz z Akwinu (Doktor Kościoła, XIII w.)Tomasz w Sumie teologicznej (I, q. 14, a. 13):
Bóg zna przyszłe rzeczy przygodne (zależne od wolnej woli) nie jako przyszłe, lecz jako obecne w swojej wieczności.
Jego wiedza nie jest przyczyną naszych wyborów – jest jak obserwator na wysokiej górze, który widzi całą drogę naraz, nie zmuszając wędrowca do wyboru ścieżki.
Św. Augustyn (Doktor Kościoła, IV–V w.)Augustyn w dziełach takich jak O wolnej woli (De libero arbitrio) i pismach o łasce oraz predestynacji podkreśla:
Boża wszechwiedza nie znosi wolnej woli, bo przewidywanie nie równa się przymusowi.
Bóg przewiduje nasze wybory, ale one pochodzą z naszej woli – grzech wynika z wolnego odwrócenia się od dobra, a nie z Bożej determinacji.
Św. Augustyn wyjaśnia, że Bóg przewidział upadek Judasza i włączył go w plan zbawienia (zdrada stała się okazją do Krzyża), ale nie zmusił Judasza do grzechu – wybór należał do niego.
Św. Tomasz dodaje, że Boża wiedza o tym akcie jest wieczna i nie powoduje go; Judasz mógł wybrać inaczej, ale w rzeczywistości wybrał zdradę, co Bóg widział odwiecznie.
Czyli rozwiązaniem jest to, że Pan Bóg żyje poza czasem.
Kulega Mordechlej jest kalwinem? I szerzy tutaj kacerskie herezje o predestynacji, hę?
Mordechlaj jest tak samo Kalwinem jak kol.kol. Tomasz i Augustyn.
Tak twierdzą Protestanci, dla Katolika Predestynacja to herezja.
MS - masz mnie w plonkownicy?
Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 14, a. 13, ad 1:
„Wiedza Boga nie jest przyczyną tego, co się dzieje, lecz jest jedynie poznaniem tego, co się dzieje z wolnej woli.”
Św. Tomasz z Akwinu, Summa contra Gentiles, ks. III, rozdz. 163:
„Bóg wie z góry przyszłe czyny wolne, nie dlatego, że są konieczne, lecz dlatego, że On widzi je w swojej wieczności tak, jak my widzimy teraźniejsze.”
Św. Anzelm z Canterbury - Doktor Kościoła, De concordia praescientiae et praedestinationis necnon gratiae Dei cum libero arbitrio, qu. 1:
„Przedwiedza Boża nie powoduje konieczności w rzeczach przyszłych, lecz jedynie stwierdza prawdę o tym, co się wydarzy z wolnego wyboru.”
Św. Anzelm z Canterbury, De concordia..., qu. 3:
„Predestynacja Boga nie znosi wolnej woli, gdyż Bóg przeznacza do chwały tych, o których wie, że dobrowolnie zachowają sprawiedliwość.”
Św. Jan Damasceński - Doktor Kościoła, Dokładne wyłożenie wiary prawosławnej, ks. II, rozdz. 30:
„Bóg wszystko z góry zna, ale nie wszystko przeznacza. Z góry zna bowiem rzeczy będące w naszej mocy, lecz ich nie przeznacza, bo nie chce przymuszać do cnoty.”
Św. Jan Damasceński, Dokładne wyłożenie wiary prawosławnej, ks. II, rozdz. 30:
„Przedwiedza Boga nie narusza naszej wolnej woli, gdyż On przewiduje nasze wybory, ale ich nie determinuje.”
Nie będziemy chyba wyzywać Doktorów Kościoła od kalwinów i heretyków. Nie będziemy, prawda?
Bóg jest Miłością. Jest Miłością miłosierną. Dlatego "nie może" skazać żadnego człowieka na potępienie lub wydłużać mu męki czyśćcowe ograniczając jego wolną wolę. Ale nie odmawiajmy dobremu Bogu wszechmocy, którą posiada. Podobnych paradoksów jest nie tak mało. Np. czy powinniśmy się modlić o coś czy Bóg wie co dla nas dobre? Tak.
Nie jest też (wydaje mi się - wybaczcie, jak co) pożyteczne rozważanie tych wszystkich saduceuszy, faryzeuszy, Judaszy. Oni wszyscy różnią się od nas tylko tym, że zostali zapisani na kartach Pisma. Syn Boży został złożony w ofierze za grzechy wszystkich ludzi, więc wszyscy ludzie (z wyj. Niepokalanego Poczęcia) są winni jego śmierci. Nie ustawiajmy się w roli faryzeusza - do zbawienia konieczna jest postawa celnika.
...no dobra, do rzeczy - znamy co najmniej jednego prowodyra faryzeuszy - Saul z Tarsu, ok?
To jest raczej nieprawda, na co wskazuje cytat: "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami". Jak również istnienie Dziedzińca Pogan.
Ale czy brał udział w skazaniu Jezusa, to nie wiadomo. Ockham by powiedział, że Ewangeliści po prostu nie znali ich imion.
...no dobra, do rzeczy - tak w ogólności - osssso chozi?
ps 34,18
"18 6 Oblicze Pana [zwraca się] przeciw źle czyniącym,
by pamięć o nich wygładzić z ziemi."
ps 9,6
"6 Zgromiłeś pogan, zgubiłeś występnych,
imię ich na wieczne czasy wymazałeś."
Obecnie skłaniam się do tego, że Bóg zna wszystkie historie, natomiast one się materializują, gdy dokonamy wyboru.
Logika Alfreda Tajtelbauma miałaby podważać twierdzenia teologiczne św. Tomasza z Akwinu? To są chyba nieco inne porządki,
Wprowadzenie pojęcia metajęzyka było rewolucją, która wyeliminowała liczne paradoksy oraz uporządkowała znaczną ilość sporów. Możemy tylko domniemywać, jak genialne dzieła (niczego istniejącym nie ujmując) by powstały, gdyby Akwinata dysponował takimi narzędziami.
Ja to uważam, że jeśli w sprawach wiary kilku Doktorów Kościoła mówi A, to jeśli żaden inny nie twierdzi, że nieA to ja przyjmuję, że A.
Może inaczej - ponieważ w poczet dr.dr. nie jest się zaliczanym zbyt szybko a p. Tarski zmarł ledwie pół wieku temu, ciężko będzie znaleźć jakiegoś znającego jego dzieła. Ale teologowie po świecie chodzą.
Sorki, że z ajwaja:
-- Czy są jacyś teologowie już po Alfredzie Tarskim, którzy twierdzą, że Bóg nie zna przyszłych czynów ludzi?
Tak, po śmierci Alfreda Tarskiego (1983) istnieje grupa teologów, głównie ewangelikalnych, którzy twierdzą, że Bóg nie zna w sposób wyczerpujący i deterministyczny przyszłych wolnych czynów ludzi. Stanowisko to znane jest jako teizm otwarty (open theism).
Kluczowi przedstawiciele teizmu otwartego
Kontekst teologiczny
Teizm otwarty rozwinął się głównie po 1980 r. i jest krytykowany przez tradycyjnych teologów (np. kalwinistów) za ograniczanie wszechwiedzy Boga, ale jego zwolennicy uważają, że lepiej wyjaśnia wolną wolę i relacyjny charakter Boga.
Nie jest to pogląd dominujący w chrześcijaństwie (większość tradycji utrzymuje pełną wszechwiedzę Boga), ale istnieje i jest aktywnie dyskutowany w teologii współczesnej.
-- A katoliccy?
Nie, w katolicyzmie nie ma prominentnych teologów (po 1983 r. ani wcześniej), którzy wprost popieraliby teizm otwarty (open theism) w formie znanej z kręgów ewangelikalnych – czyli twierdzenia, że Bóg nie zna w wyczerpujący sposób przyszłych wolnych czynów ludzi, ponieważ przyszłość jest ontologicznie otwarta i nieokreślona.
Dlaczego tak jest?
Katolicka doktryna (np. Sobór Watykański I, Katechizm Kościoła Katolickiego) podkreśla pełną wszechwiedzę Boga, obejmującą wszystkie przyszłe zdarzenia, w tym wolne wybory człowieka (rozwiązania: tomizm z predestynacją lub molinizm z „wiedzą środkową”).
Teizm otwarty jest powszechnie uznawany za niezgodny z tą tradycją – krytykują go katoliccy apologeci i teologowie (np. Jimmy Akin).
Podobne poglądy w teologii procesu
Niektórzy katoliccy teologowie inspirowani teologią procesu (process theology, Whitehead/Hartshorne) głoszą poglądy zbliżone: przyszłość jest otwarta, a Bóg nie zna jej w pełni deterministycznie (zna możliwości, ale nie konkretne wybory z wyprzedzeniem, bo współtworzy rzeczywistość).
Przykłady:
Te poglądy pozostają marginalne, kontrowersyjne i nie reprezentują mainstreamu katolickiego. Nie identyfikują się one bezpośrednio z „teizmem otwartym”, który jest ruchem protestanckim.
Podsumowując: w katolicyzmie dominuje przekonanie o pełnej Bożej wiedzy o przyszłości, a idee ograniczające tę wiedzę spotykają się z ostrą krytyką jako nieortodoksyjne.