@trep powiedział(a):
182
W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki.
Czy to jak dziś by napisać:
"... pojawił się ksiądz lefebrycki." ...?
Nie. Mariawici to bardziej neo-protestanci. Wykrzywiają doktrynę, nie uznają papieża. Czyli droga w herezję.
Lefebryści są bliżej schizmy niż herezji, ale jeszcze w łonie Kościoła.
To wiem... Chodzi mi o - powiedzmy - zjawisko "soszjal strit"
Już nie zygzakuję, bom przy stoliku. Niech więc opowiem, co się stało dalej.
(dalej będę gryzmolił, bo [piszę] z Wiednia w drodze do Tarvisio
Użekający jest humor Świętego!
Z Wiednia do Tarvisio Boscoverde (granica Włosko-Austriacka) jedzie się przez Semmeringbahn. Chyba najbardziej kręta linia, którą jechałem. Nie dziwię się, że o. Kolbe gryzmolił.
Nie czekając na O. Generała [ 1 ] jadę spotkać się z nim w Padwie i dalej przez Turyn, Marsylię do Lourdes i Paryża. Bilet aż do Paryża w kieszeni. Nie czekam dłużej, bo coś mnie nagli do pośpiechu i czuję obawę, że spotkanie z O. Generałem w Rzymie przy o. prokuratorze gen[eralnym] misji [ 2 ] miałoby złe skutki. Może to obawa opatrznościowa. W staraniach bowiem już o zdobycie Wschodu zawsze ja podkreślam "Rycerza" i M.I., a on misje franciszkańskie Konwentualnych, a sprawę "Rycerza" jako coś wstępnego z braku możności i właściwego pracowania. Przy O. Generale gotów się ów pogląd ustalić, co byłoby zgubne. O. prokurator misji mówi o kupieniu domu w Szanghaju i utworzeniu "prokury", a ja nie chcę o tym słyszeć; lecz podkreślam nieposiadanie na własność. O. prokurator misji wyraża się, żeby mu przysłać takich a takich, ja zaś mówię my weźmiemy, przyjmiemy, nie przyjmiemy. Tak więc ustnie już zasadnicze różnice co do celu placówek i sposobu ich prowadzenia. Więc jadę do Padwy, by tam osobno pomówić z O. Generałem i także uczcić św.Antoniego, bom nigdy tam nie był.
Dzisiaj rano miałem wyznaczony przez rektora Kolegiom Propagandy czas do rozmowy z Chińczykami, Japończykami i Hindusami, ale wobec przyspieszenia wyjazdu zaglądnąłem tam wczoraj i uzyskałem rozmowę z klerykami: Piotrem Su Pao-ho z pierwszego roku teologii i Zhang You-quan z czwartego roku. Su Pao-ho młody, żywy z małymi oczkami, widać gorąco miłuje Niepokalaną, bo aż mu się oczki śmiały, Zhang You-quan starszy z północnych Chin poważniejszy, ale poczciwa dusza z kościami. Su Pao-ho twierdzi, że kult Niepokalanej szerzy się w Chinach i delegat apostolski Costantini roku zeszłego urządził poświęcenie całego narodu chińskiego Niepokalanej i że corocznie w Boże Narodzenie to poświęcenie będzie odnawiane. Zhang You-quan wraz z Su Pao-ho chętnie podjęli się przygotowania "Rycerza" w języku chińskim przy współudziale kolegów (jest ich razem 16), a Zhang You-quan, gdym zaznaczył, by nie dla mnie, ale dla Niepokalanej to zrobili, bo ja im wynagrodzić nie potrafię, zrozumiał to o wynagrodzeniu chyba pieniężnym i zaraz zaznaczył, że oni nie chcą niczego.
Również co do języka obydwaj mówią, że język chiński nie jest znowu tak trudny, a Zhang You-quan jest zdania, że łatwiejszy on od włoskiego lub łaciny jeżeli chodzi o mowę, tylko z pisaniem jest trudniej, a Su Pao-ho twierdził, że wystarczy trzech miesięcy, by spowiadać, a sześciu - żeby kazanie głosić i że tak bywa. Obydwaj również zgodnie mówią, że nieprawdą jest jakoby było wiele języków w Chinach [ 3 ]; jest tylko język klas wykształconych, bardziej wykwintny (mandaryński) i sposób mówienia ludu. Pisze się zaś w języku ludowym wszędzie tak samo, tylko sposób wymawiania jest nieco różny i dlatego Chińczyk z innych okolic musi się przyzwyczaić nieco tylko, by zrozumieć mieszkańca obcej mu prowincji.
Wobec czego, mimo że nasi misjonarze uczą się "mandarino", postanowiłem, aby "Rycerz" chiński wychodził w języku ludowym. Niech sobie, mówiłem moim kochanym żółtoskórcom, OO. Jezuici i inni pracują w języku mandarino dla warstw wykształconych; my zaś pójdziemy z "Rycerzem" w lud jako jedni z nich w języku ludowym. W tym też języku pierwsi redaktorzy Państwa Niebieskiego piszą "Rycerza" na maj.
Obiecali też porozumieć się z Japończykami (których jest sześciu) i Hindusami co do "Rycerza" we względnych językach i przesłać rękopisy do Niepokalanowa.
O. rektor [ 4 ] pośle im dzisiaj punkty (o które prosili) co do treści "Rycerza", chociaż mówiłem, by się tego nie trzymali ściśle, ale swobodnie pisali. Su Pao-ho zaznaczał jeszcze, że teraz dużo jest nawróceń w Chinach. Co za przyjemność naprawdę siedzieć pomiędzy Chińczykami i tłumaczyć im rozkład "Rycerza", by oni potem to samo wyjaśniali innym przedstawicielom Wschodu i wszyscy razem pracowali dla zdobycia świata Niepokalanej (wagon tęgo się trzęsie, trzeba kończyć).
Aha, Zhang You-quan prosił także, byśmy po objęcia placówki w Chinach napisali, gdzie się znajdujemy, on bowiem w czerwcu powraca do ojczyzny. Obiecałem obydwom, że często będziemy ze sobą korespondować i postaram się rzeczywiście przesłać im coś z Lourdes i z Paryża, gdzie Niepokalana objawiła Cudowny Medalik.
Oczywiście, tym kochanym drogim duszyczkom zostawiłem też Cudowny Medalik i poleciłem przetłumaczyć napis na nim na chińskie, byśmy mogli przygotować medaliki i w ich języku.
Niepokalana tyloma łaskami mnie obsypuje w podróży, że widzę jasno, iż było to Jej wolą, żebym się wybrał. Proszę tylko bardzo o dalszą modlitwę, by Ona sama [ 5 ] kierowała każdą mą myślą, słowem i czynem, bym czasem czegoś sam nie zrobił, czyli nie zepsuł, bo to na jedno wychodzi.
Paczkę z drukami zebranymi w podróży poleciłem wysłać z Rzymu do Niepokalanowa [ 6 ].
W kolegium krzątają się żywo, by zacząć "Rycerza" po włosku "Il Cavaliere dell’Immacolata" [ 7 ], jeżeli O. Generał pozwoli, bo dwa razy odmówił, a raz przychylnie odpowiedział.
br. Maksymilian
[ 1 ] O. Alfonso Orlichem (Orlinim).
[ 2 ] O. Antonio Rocchettim.
[ 3 ] Opinia uproszczona. Współczesny język chiński rozpada się na wiele dialektów, różniących się poważnie między sobą i stanowiących właściwie odrębne języki. Dialekty chińskie dzielą się na kilka grup, z których najliczniejszą jest grupa dialektów północnych, zwanych mandaryńskimi, obejmująca północne i środkowe Chiny. Pozostałe dialekty tworzą następujące grupy: 1) "wu" (np. dialekt szanghajski), 2) "min" (np. dialekt fucieński, 3) "jue" (np. dialekt kantoński). Językiem państwowym jest obecnie tzw. ogólnonarodowy, w zasadzie identyczny z dialektem pekińskim.
[ 4 ] O. Francesco Bonfante.
[ 5 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 6 ] Były tam m.in. zdjęcia św. Maksymiliana z klerykami chińskimi, japońskimi i hinduskimi studiującymi w Rzymie; zdjęcie zamieścił RN 9 (1930) 114-115. https://archiwum.rycerzniepokalanej.pl/coz-z-naszemi-misjami_1930_kwiecien_1353
[ 7 ] "Rycerz" po włosku pt. "Il Cavaliere dell’Immacolata" zaczął wychodzić 11 II 1932.
P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus] i N[iepokalana]
Drogi Bracie!
Przepraszam, że tak późno odpisuję i to aż z Asyżu, bo doprawdy i u nas - dzięki Niepokalanej - ruch wielki. Niepokalana sprawiła, że ilość czytelników podniosła się do 160 000, a co dzień przybywa 500-1000 nowych, wobec czego od Nowego Roku podnieśliśmy nakład do 200 000 egz[emplarzy], gdyż jeszcze w połowie roku żądają od stycznia. Dzienna zaś korespondencja w okresie obecnym noworocznym wynosi od 600 do 900 kawałków dziennie, a 5 razy wynosiła ponad 1000 kawałków dziennie. - Cześć Niepokalanej. Piszę zaś z Asyżu, dokąd dziś w południe przyjechałem z Rzymu i jutro rano wyjeżdżam do Turynu (niedaleko od Fryburga [ 1 ]), a potem do Lourdes, Paryża, Lisieux, Augsburga i Würzburga.
Podróż do Rzymu przedsięwziąłem przede wszystkim w tym celu, by się przekonać, jaka jest możliwość wydawania "Rycerza" w chińskim, japońskim i hinduskim języku. Już w Kolegium Propagandy względni krajowcy przygotowują numer majowy i od N[ajprzewielebniejszego] O. Generała [ 2 ] mam błogosławieństwo na założenie "Rycerza" i początków Niepokalanowa w Chinach i Japonii. W lutym więc (przy końcu) wyruszam z braćmi do tych krajów, by tam "Rycerza" założyć. Módlcie się więc, by Niepokalana raczyła dowolnie całą tą sprawą kierować.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
PS - Bracie Marianie, napisz mi do Niepokalanowa, czy jeszcze trwasz w tym zamiarze, by oddać się pracy dla Niepokalanej, czy chciałbyś rzeczywiście dla Niepokalanej oddać całe swoje życie, wyniszczyć się zupełnie i może nawet z głodu i niewygód życie sobie pozwolić skrócić i na przedwczesną śmierć dla Niepokalanej się narazić? - Napisz mi do Niepokalanowa, bo w związku z otwierającymi się teraz placówkami "Rycerza" i MI w innych krajach chciałbym wiedzieć, ilu jest jeszcze takich jak u nas "wariatów" do dyspozycji dla tej sprawy.
br. Maksymilian MI
[ 1 ] O. Marian Wójcik studiował filozofię we Fryburgu w latach 1929-1932. Wówczas był jeszcze klerykiem.
[ 2 ] o. Alfonso Orlich (Orlini).
J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
Drogi Bracie!
Piszę w pokoju św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Buissonets. Wczoraj załatwiłem w Paryżu. Do dyrektora trudno się dostać, ale i 20 procent dobre, bo Salezjanie dostali tylko 10 procent. Resztę listownie się załatwi. W Lisieux tylko pobędę trzy godziny i zaraz bezpośrednio przez Paryż do Niemiec. Św. Teresa patronka misji niech się troszczy.
br. Maksymilian
[Dopisek] Między sprzętami św. Teresy (jak jeszcze była w domu) są też i szachy na pociechę naszym szachistom. Bardzo miła atmosfera. Teraz po dwunastej. O pierwszej może porozmawiam z którą z trzech Jej sióstr przebywających w klasztorze w Lisieux [ 1 ]. Niech Niepokalana pamięta o wszystkim.
[Adres] Przewielebny O. Redaktor | Ks. Alfons Kolbe | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] | (Wr.) | (Pologne)
[Stempel pocztowy] Lisieux II 30 1
[ 1 ] W 1930 r. żyły jeszcze trzy rodzone siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, przebywające w klasztorzew Lisieux: 1) s. Agnieszka od Jezusa (Paulinka), zm. 28 VII 1951; na jej polecenie św. Teresa napisała Dzieje duszy; 2) s. Genowefa od Najświętszego Oblicza (Celinka), malarka, zm. 25 II 1959; 3) s. Maria od Najświętszego Serca Pana Jezusa (Maria), zm. 19 I 1940.
O swym pobycie w Lisieux pisze św. Maksymilian w pamiętniku 1 II 1930 - zob. Pisma, 867, C.
Od siebie napiszę, że żyła też czwarta siostra św. Tereni - Leonia, ale była w innym zakonie - konkretnie w wizytkach. Zmarła w 1941 roku i jest obecnie służebnicą bożą - uznawana jest za patronkę osób z trudnościami życiowymi i wychowawczymi.
Opuściłem sporo pism. Były one w całości ciekawe, gdyż ukazywały proces decyzyjny i wykonawczy udania się na misje - m.in. zdobywanie wiz, podróże. Pojedynczo jednak nie wnosiły (według mojej subiektywnej oceny) zbyt wiele. Każdego zachęcam do przeczytania całości. Tymczasem Święty jest już w Nagasaki:
244
Do o. Alfonsa Kolbego
Nagasaki, 31 VIII 1930
Drogi Bracie!
Rozglądnąłem się już nieco i uporządkowałem najpilniejsze sprawy, więc przy niedzieli siadam, by skreślić te słów kilka. Przeszkadza mi co prawda znowu brzęczący moskit, choć jeszcze czuję ból w lewej ręce, gdzie mnie ukłuł on czy jego kolega, ale i to dla Niepokalanej. W nocy trzeba aż twarz nakryć, by móc noc przespać bez zbudzenia się od moskitów, ale wtedy znowu spać nie można z powodu gorąca i potów; lecz i to dla Niepokalanej, by tylko jak najwięcej dusz dla Niej zdobyć.
Niepokalana szczęśliwie nas przeprowadziła do Nagasaki. O 7.30 rusza pociąg z Warszawy i punktualnie o tejże 7.30 staje po 12 dniach jazdy: koleją poprzez Syberię, Mandżurię i Koreę; przez 8 godzin okrętem z Pusanu do Simonoseki; znowu krótko okrętem z Simonoseki do Modzi, a wreszcie znowu koleją z Modzi do Nagasaki.
Zupełnie nieznanym dla mnie krajem była Korea, bo i jadąc do Polski nie tędy jechałem, lecz przez Szanghaj, by tam pozałatwiać sprawy tamtejszej placówki, a następnie najkrócej wypadło przez Dairen [ 1 ], Mukden i przez Syberię. Przesyłam więc nieco widoczków z tego kraju. Pierwsze 6 to widoczki raczej wioskowe, następne miejskie zwłaszcza z Pusanu, a wreszcie okręt, który nas z Pusanu przewiózł do Simonoseki. Krajobraz przepiękny, że trudno oderwać wzrok, ale w Pusanie u kresu jazdy poprzez całą Koreę spotkała nas przykra niespodzianka. Licząc na 4 godziny przerwy pomiędzy pociągiem a okrętem, chciałem odprawić Mszę św., a tymczasem nikt tu o kościele katolickim nic nie wie [ 2 ], mimo że miasto ogromne; wreszcie na policji dowiedzieliśmy się, że jest w Pusanie aż 6 kościołów, ale protestanckich, a katolickich na całą Koreę jest tylko 3.
Kiedyż Niepokalana zapanuje i w tym przepięknym skądinąd kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Polskie nazewnictwo geograficzne świata, Warszawa 1959, podaje nazwę Talien.
[ 2 ] Zob. Pisma, 245 przyp. 3.
Komentarz
To wiem... Chodzi mi o - powiedzmy - zjawisko "soszjal strit"
"Nie chcą prawdy znaleźć, by wygodniej żyć,"
To jest sedno sprawy - ateizm jest zdecydowanie bardziej kwestią woli niż defektu poznania.
Użekający jest humor Świętego!
Z Wiednia do Tarvisio Boscoverde (granica Włosko-Austriacka) jedzie się przez Semmeringbahn. Chyba najbardziej kręta linia, którą jechałem. Nie dziwię się, że o. Kolbe gryzmolił.
PERŁA
193
Do Niepokalanowa
Roma - Padova, w pociągu, 23 I 1930
Nie czekając na O. Generała [ 1 ] jadę spotkać się z nim w Padwie i dalej przez Turyn, Marsylię do Lourdes i Paryża. Bilet aż do Paryża w kieszeni. Nie czekam dłużej, bo coś mnie nagli do pośpiechu i czuję obawę, że spotkanie z O. Generałem w Rzymie przy o. prokuratorze gen[eralnym] misji [ 2 ] miałoby złe skutki. Może to obawa opatrznościowa. W staraniach bowiem już o zdobycie Wschodu zawsze ja podkreślam "Rycerza" i M.I., a on misje franciszkańskie Konwentualnych, a sprawę "Rycerza" jako coś wstępnego z braku możności i właściwego pracowania. Przy O. Generale gotów się ów pogląd ustalić, co byłoby zgubne. O. prokurator misji mówi o kupieniu domu w Szanghaju i utworzeniu "prokury", a ja nie chcę o tym słyszeć; lecz podkreślam nieposiadanie na własność. O. prokurator misji wyraża się, żeby mu przysłać takich a takich, ja zaś mówię my weźmiemy, przyjmiemy, nie przyjmiemy. Tak więc ustnie już zasadnicze różnice co do celu placówek i sposobu ich prowadzenia. Więc jadę do Padwy, by tam osobno pomówić z O. Generałem i także uczcić św.Antoniego, bom nigdy tam nie był.
Dzisiaj rano miałem wyznaczony przez rektora Kolegiom Propagandy czas do rozmowy z Chińczykami, Japończykami i Hindusami, ale wobec przyspieszenia wyjazdu zaglądnąłem tam wczoraj i uzyskałem rozmowę z klerykami: Piotrem Su Pao-ho z pierwszego roku teologii i Zhang You-quan z czwartego roku. Su Pao-ho młody, żywy z małymi oczkami, widać gorąco miłuje Niepokalaną, bo aż mu się oczki śmiały, Zhang You-quan starszy z północnych Chin poważniejszy, ale poczciwa dusza z kościami. Su Pao-ho twierdzi, że kult Niepokalanej szerzy się w Chinach i delegat apostolski Costantini roku zeszłego urządził poświęcenie całego narodu chińskiego Niepokalanej i że corocznie w Boże Narodzenie to poświęcenie będzie odnawiane. Zhang You-quan wraz z Su Pao-ho chętnie podjęli się przygotowania "Rycerza" w języku chińskim przy współudziale kolegów (jest ich razem 16), a Zhang You-quan, gdym zaznaczył, by nie dla mnie, ale dla Niepokalanej to zrobili, bo ja im wynagrodzić nie potrafię, zrozumiał to o wynagrodzeniu chyba pieniężnym i zaraz zaznaczył, że oni nie chcą niczego.
Również co do języka obydwaj mówią, że język chiński nie jest znowu tak trudny, a Zhang You-quan jest zdania, że łatwiejszy on od włoskiego lub łaciny jeżeli chodzi o mowę, tylko z pisaniem jest trudniej, a Su Pao-ho twierdził, że wystarczy trzech miesięcy, by spowiadać, a sześciu - żeby kazanie głosić i że tak bywa. Obydwaj również zgodnie mówią, że nieprawdą jest jakoby było wiele języków w Chinach [ 3 ]; jest tylko język klas wykształconych, bardziej wykwintny (mandaryński) i sposób mówienia ludu. Pisze się zaś w języku ludowym wszędzie tak samo, tylko sposób wymawiania jest nieco różny i dlatego Chińczyk z innych okolic musi się przyzwyczaić nieco tylko, by zrozumieć mieszkańca obcej mu prowincji.
Wobec czego, mimo że nasi misjonarze uczą się "mandarino", postanowiłem, aby "Rycerz" chiński wychodził w języku ludowym. Niech sobie, mówiłem moim kochanym żółtoskórcom, OO. Jezuici i inni pracują w języku mandarino dla warstw wykształconych; my zaś pójdziemy z "Rycerzem" w lud jako jedni z nich w języku ludowym. W tym też języku pierwsi redaktorzy Państwa Niebieskiego piszą "Rycerza" na maj.
Obiecali też porozumieć się z Japończykami (których jest sześciu) i Hindusami co do "Rycerza" we względnych językach i przesłać rękopisy do Niepokalanowa.
O. rektor [ 4 ] pośle im dzisiaj punkty (o które prosili) co do treści "Rycerza", chociaż mówiłem, by się tego nie trzymali ściśle, ale swobodnie pisali. Su Pao-ho zaznaczał jeszcze, że teraz dużo jest nawróceń w Chinach. Co za przyjemność naprawdę siedzieć pomiędzy Chińczykami i tłumaczyć im rozkład "Rycerza", by oni potem to samo wyjaśniali innym przedstawicielom Wschodu i wszyscy razem pracowali dla zdobycia świata Niepokalanej (wagon tęgo się trzęsie, trzeba kończyć).
Aha, Zhang You-quan prosił także, byśmy po objęcia placówki w Chinach napisali, gdzie się znajdujemy, on bowiem w czerwcu powraca do ojczyzny. Obiecałem obydwom, że często będziemy ze sobą korespondować i postaram się rzeczywiście przesłać im coś z Lourdes i z Paryża, gdzie Niepokalana objawiła Cudowny Medalik.
Oczywiście, tym kochanym drogim duszyczkom zostawiłem też Cudowny Medalik i poleciłem przetłumaczyć napis na nim na chińskie, byśmy mogli przygotować medaliki i w ich języku.
Niepokalana tyloma łaskami mnie obsypuje w podróży, że widzę jasno, iż było to Jej wolą, żebym się wybrał. Proszę tylko bardzo o dalszą modlitwę, by Ona sama [ 5 ] kierowała każdą mą myślą, słowem i czynem, bym czasem czegoś sam nie zrobił, czyli nie zepsuł, bo to na jedno wychodzi.
Paczkę z drukami zebranymi w podróży poleciłem wysłać z Rzymu do Niepokalanowa [ 6 ].
W kolegium krzątają się żywo, by zacząć "Rycerza" po włosku "Il Cavaliere dell’Immacolata" [ 7 ], jeżeli O. Generał pozwoli, bo dwa razy odmówił, a raz przychylnie odpowiedział.
br. Maksymilian
[ 1 ] O. Alfonso Orlichem (Orlinim).
[ 2 ] O. Antonio Rocchettim.
[ 3 ] Opinia uproszczona. Współczesny język chiński rozpada się na wiele dialektów, różniących się poważnie między sobą i stanowiących właściwie odrębne języki. Dialekty chińskie dzielą się na kilka grup, z których najliczniejszą jest grupa dialektów północnych, zwanych mandaryńskimi, obejmująca północne i środkowe Chiny. Pozostałe dialekty tworzą następujące grupy: 1) "wu" (np. dialekt szanghajski), 2) "min" (np. dialekt fucieński, 3) "jue" (np. dialekt kantoński). Językiem państwowym jest obecnie tzw. ogólnonarodowy, w zasadzie identyczny z dialektem pekińskim.
[ 4 ] O. Francesco Bonfante.
[ 5 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 6 ] Były tam m.in. zdjęcia św. Maksymiliana z klerykami chińskimi, japońskimi i hinduskimi studiującymi w Rzymie; zdjęcie zamieścił RN 9 (1930) 114-115. https://archiwum.rycerzniepokalanej.pl/coz-z-naszemi-misjami_1930_kwiecien_1353
[ 7 ] "Rycerz" po włosku pt. "Il Cavaliere dell’Immacolata" zaczął wychodzić 11 II 1932.
O! strona www: ale fajnie, dzięki.
archiwum.rycerzniepokalanej.pl
A ja?
194
Do br. kleryka Mariana Wójcika we Fryburgu
Asyż, 26 I 1930
P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus] i N[iepokalana]
Drogi Bracie!
Przepraszam, że tak późno odpisuję i to aż z Asyżu, bo doprawdy i u nas - dzięki Niepokalanej - ruch wielki. Niepokalana sprawiła, że ilość czytelników podniosła się do 160 000, a co dzień przybywa 500-1000 nowych, wobec czego od Nowego Roku podnieśliśmy nakład do 200 000 egz[emplarzy], gdyż jeszcze w połowie roku żądają od stycznia. Dzienna zaś korespondencja w okresie obecnym noworocznym wynosi od 600 do 900 kawałków dziennie, a 5 razy wynosiła ponad 1000 kawałków dziennie. - Cześć Niepokalanej. Piszę zaś z Asyżu, dokąd dziś w południe przyjechałem z Rzymu i jutro rano wyjeżdżam do Turynu (niedaleko od Fryburga [ 1 ]), a potem do Lourdes, Paryża, Lisieux, Augsburga i Würzburga.
Podróż do Rzymu przedsięwziąłem przede wszystkim w tym celu, by się przekonać, jaka jest możliwość wydawania "Rycerza" w chińskim, japońskim i hinduskim języku. Już w Kolegium Propagandy względni krajowcy przygotowują numer majowy i od N[ajprzewielebniejszego] O. Generała [ 2 ] mam błogosławieństwo na założenie "Rycerza" i początków Niepokalanowa w Chinach i Japonii. W lutym więc (przy końcu) wyruszam z braćmi do tych krajów, by tam "Rycerza" założyć. Módlcie się więc, by Niepokalana raczyła dowolnie całą tą sprawą kierować.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
PS - Bracie Marianie, napisz mi do Niepokalanowa, czy jeszcze trwasz w tym zamiarze, by oddać się pracy dla Niepokalanej, czy chciałbyś rzeczywiście dla Niepokalanej oddać całe swoje życie, wyniszczyć się zupełnie i może nawet z głodu i niewygód życie sobie pozwolić skrócić i na przedwczesną śmierć dla Niepokalanej się narazić? - Napisz mi do Niepokalanowa, bo w związku z otwierającymi się teraz placówkami "Rycerza" i MI w innych krajach chciałbym wiedzieć, ilu jest jeszcze takich jak u nas "wariatów" do dyspozycji dla tej sprawy.
br. Maksymilian MI
[ 1 ] O. Marian Wójcik studiował filozofię we Fryburgu w latach 1929-1932. Wówczas był jeszcze klerykiem.
[ 2 ] o. Alfonso Orlich (Orlini).
198
Do o. Alfonsa Kolbego
Lisieux, 1 II 1930
J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
Drogi Bracie!
Piszę w pokoju św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Buissonets. Wczoraj załatwiłem w Paryżu. Do dyrektora trudno się dostać, ale i 20 procent dobre, bo Salezjanie dostali tylko 10 procent. Resztę listownie się załatwi. W Lisieux tylko pobędę trzy godziny i zaraz bezpośrednio przez Paryż do Niemiec. Św. Teresa patronka misji niech się troszczy.
br. Maksymilian
[Dopisek] Między sprzętami św. Teresy (jak jeszcze była w domu) są też i szachy na pociechę naszym szachistom. Bardzo miła atmosfera. Teraz po dwunastej. O pierwszej może porozmawiam z którą z trzech Jej sióstr przebywających w klasztorze w Lisieux [ 1 ]. Niech Niepokalana pamięta o wszystkim.
[Adres] Przewielebny O. Redaktor | Ks. Alfons Kolbe | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] | (Wr.) | (Pologne)
[Stempel pocztowy] Lisieux II 30 1
[ 1 ] W 1930 r. żyły jeszcze trzy rodzone siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, przebywające w klasztorzew Lisieux: 1) s. Agnieszka od Jezusa (Paulinka), zm. 28 VII 1951; na jej polecenie św. Teresa napisała Dzieje duszy; 2) s. Genowefa od Najświętszego Oblicza (Celinka), malarka, zm. 25 II 1959; 3) s. Maria od Najświętszego Serca Pana Jezusa (Maria), zm. 19 I 1940.
O swym pobycie w Lisieux pisze św. Maksymilian w pamiętniku 1 II 1930 - zob. Pisma, 867, C.
Od siebie napiszę, że żyła też czwarta siostra św. Tereni - Leonia, ale była w innym zakonie - konkretnie w wizytkach. Zmarła w 1941 roku i jest obecnie służebnicą bożą - uznawana jest za patronkę osób z trudnościami życiowymi i wychowawczymi.
Opuściłem sporo pism. Były one w całości ciekawe, gdyż ukazywały proces decyzyjny i wykonawczy udania się na misje - m.in. zdobywanie wiz, podróże. Pojedynczo jednak nie wnosiły (według mojej subiektywnej oceny) zbyt wiele. Każdego zachęcam do przeczytania całości. Tymczasem Święty jest już w Nagasaki:
244
Do o. Alfonsa Kolbego
Nagasaki, 31 VIII 1930
Drogi Bracie!
Rozglądnąłem się już nieco i uporządkowałem najpilniejsze sprawy, więc przy niedzieli siadam, by skreślić te słów kilka. Przeszkadza mi co prawda znowu brzęczący moskit, choć jeszcze czuję ból w lewej ręce, gdzie mnie ukłuł on czy jego kolega, ale i to dla Niepokalanej. W nocy trzeba aż twarz nakryć, by móc noc przespać bez zbudzenia się od moskitów, ale wtedy znowu spać nie można z powodu gorąca i potów; lecz i to dla Niepokalanej, by tylko jak najwięcej dusz dla Niej zdobyć.
Niepokalana szczęśliwie nas przeprowadziła do Nagasaki. O 7.30 rusza pociąg z Warszawy i punktualnie o tejże 7.30 staje po 12 dniach jazdy: koleją poprzez Syberię, Mandżurię i Koreę; przez 8 godzin okrętem z Pusanu do Simonoseki; znowu krótko okrętem z Simonoseki do Modzi, a wreszcie znowu koleją z Modzi do Nagasaki.
Zupełnie nieznanym dla mnie krajem była Korea, bo i jadąc do Polski nie tędy jechałem, lecz przez Szanghaj, by tam pozałatwiać sprawy tamtejszej placówki, a następnie najkrócej wypadło przez Dairen [ 1 ], Mukden i przez Syberię. Przesyłam więc nieco widoczków z tego kraju. Pierwsze 6 to widoczki raczej wioskowe, następne miejskie zwłaszcza z Pusanu, a wreszcie okręt, który nas z Pusanu przewiózł do Simonoseki. Krajobraz przepiękny, że trudno oderwać wzrok, ale w Pusanie u kresu jazdy poprzez całą Koreę spotkała nas przykra niespodzianka. Licząc na 4 godziny przerwy pomiędzy pociągiem a okrętem, chciałem odprawić Mszę św., a tymczasem nikt tu o kościele katolickim nic nie wie [ 2 ], mimo że miasto ogromne; wreszcie na policji dowiedzieliśmy się, że jest w Pusanie aż 6 kościołów, ale protestanckich, a katolickich na całą Koreę jest tylko 3.
Kiedyż Niepokalana zapanuje i w tym przepięknym skądinąd kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Polskie nazewnictwo geograficzne świata, Warszawa 1959, podaje nazwę Talien.
[ 2 ] Zob. Pisma, 245 przyp. 3.