@trep powiedział(a):
182
W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki.
Czy to jak dziś by napisać:
"... pojawił się ksiądz lefebrycki." ...?
Nie. Mariawici to bardziej neo-protestanci. Wykrzywiają doktrynę, nie uznają papieża. Czyli droga w herezję.
Lefebryści są bliżej schizmy niż herezji, ale jeszcze w łonie Kościoła.
To wiem... Chodzi mi o - powiedzmy - zjawisko "soszjal strit"
Już nie zygzakuję, bom przy stoliku. Niech więc opowiem, co się stało dalej.
(dalej będę gryzmolił, bo [piszę] z Wiednia w drodze do Tarvisio
Użekający jest humor Świętego!
Z Wiednia do Tarvisio Boscoverde (granica Włosko-Austriacka) jedzie się przez Semmeringbahn. Chyba najbardziej kręta linia, którą jechałem. Nie dziwię się, że o. Kolbe gryzmolił.
Nie czekając na O. Generała [ 1 ] jadę spotkać się z nim w Padwie i dalej przez Turyn, Marsylię do Lourdes i Paryża. Bilet aż do Paryża w kieszeni. Nie czekam dłużej, bo coś mnie nagli do pośpiechu i czuję obawę, że spotkanie z O. Generałem w Rzymie przy o. prokuratorze gen[eralnym] misji [ 2 ] miałoby złe skutki. Może to obawa opatrznościowa. W staraniach bowiem już o zdobycie Wschodu zawsze ja podkreślam "Rycerza" i M.I., a on misje franciszkańskie Konwentualnych, a sprawę "Rycerza" jako coś wstępnego z braku możności i właściwego pracowania. Przy O. Generale gotów się ów pogląd ustalić, co byłoby zgubne. O. prokurator misji mówi o kupieniu domu w Szanghaju i utworzeniu "prokury", a ja nie chcę o tym słyszeć; lecz podkreślam nieposiadanie na własność. O. prokurator misji wyraża się, żeby mu przysłać takich a takich, ja zaś mówię my weźmiemy, przyjmiemy, nie przyjmiemy. Tak więc ustnie już zasadnicze różnice co do celu placówek i sposobu ich prowadzenia. Więc jadę do Padwy, by tam osobno pomówić z O. Generałem i także uczcić św.Antoniego, bom nigdy tam nie był.
Dzisiaj rano miałem wyznaczony przez rektora Kolegiom Propagandy czas do rozmowy z Chińczykami, Japończykami i Hindusami, ale wobec przyspieszenia wyjazdu zaglądnąłem tam wczoraj i uzyskałem rozmowę z klerykami: Piotrem Su Pao-ho z pierwszego roku teologii i Zhang You-quan z czwartego roku. Su Pao-ho młody, żywy z małymi oczkami, widać gorąco miłuje Niepokalaną, bo aż mu się oczki śmiały, Zhang You-quan starszy z północnych Chin poważniejszy, ale poczciwa dusza z kościami. Su Pao-ho twierdzi, że kult Niepokalanej szerzy się w Chinach i delegat apostolski Costantini roku zeszłego urządził poświęcenie całego narodu chińskiego Niepokalanej i że corocznie w Boże Narodzenie to poświęcenie będzie odnawiane. Zhang You-quan wraz z Su Pao-ho chętnie podjęli się przygotowania "Rycerza" w języku chińskim przy współudziale kolegów (jest ich razem 16), a Zhang You-quan, gdym zaznaczył, by nie dla mnie, ale dla Niepokalanej to zrobili, bo ja im wynagrodzić nie potrafię, zrozumiał to o wynagrodzeniu chyba pieniężnym i zaraz zaznaczył, że oni nie chcą niczego.
Również co do języka obydwaj mówią, że język chiński nie jest znowu tak trudny, a Zhang You-quan jest zdania, że łatwiejszy on od włoskiego lub łaciny jeżeli chodzi o mowę, tylko z pisaniem jest trudniej, a Su Pao-ho twierdził, że wystarczy trzech miesięcy, by spowiadać, a sześciu - żeby kazanie głosić i że tak bywa. Obydwaj również zgodnie mówią, że nieprawdą jest jakoby było wiele języków w Chinach [ 3 ]; jest tylko język klas wykształconych, bardziej wykwintny (mandaryński) i sposób mówienia ludu. Pisze się zaś w języku ludowym wszędzie tak samo, tylko sposób wymawiania jest nieco różny i dlatego Chińczyk z innych okolic musi się przyzwyczaić nieco tylko, by zrozumieć mieszkańca obcej mu prowincji.
Wobec czego, mimo że nasi misjonarze uczą się "mandarino", postanowiłem, aby "Rycerz" chiński wychodził w języku ludowym. Niech sobie, mówiłem moim kochanym żółtoskórcom, OO. Jezuici i inni pracują w języku mandarino dla warstw wykształconych; my zaś pójdziemy z "Rycerzem" w lud jako jedni z nich w języku ludowym. W tym też języku pierwsi redaktorzy Państwa Niebieskiego piszą "Rycerza" na maj.
Obiecali też porozumieć się z Japończykami (których jest sześciu) i Hindusami co do "Rycerza" we względnych językach i przesłać rękopisy do Niepokalanowa.
O. rektor [ 4 ] pośle im dzisiaj punkty (o które prosili) co do treści "Rycerza", chociaż mówiłem, by się tego nie trzymali ściśle, ale swobodnie pisali. Su Pao-ho zaznaczał jeszcze, że teraz dużo jest nawróceń w Chinach. Co za przyjemność naprawdę siedzieć pomiędzy Chińczykami i tłumaczyć im rozkład "Rycerza", by oni potem to samo wyjaśniali innym przedstawicielom Wschodu i wszyscy razem pracowali dla zdobycia świata Niepokalanej (wagon tęgo się trzęsie, trzeba kończyć).
Aha, Zhang You-quan prosił także, byśmy po objęcia placówki w Chinach napisali, gdzie się znajdujemy, on bowiem w czerwcu powraca do ojczyzny. Obiecałem obydwom, że często będziemy ze sobą korespondować i postaram się rzeczywiście przesłać im coś z Lourdes i z Paryża, gdzie Niepokalana objawiła Cudowny Medalik.
Oczywiście, tym kochanym drogim duszyczkom zostawiłem też Cudowny Medalik i poleciłem przetłumaczyć napis na nim na chińskie, byśmy mogli przygotować medaliki i w ich języku.
Niepokalana tyloma łaskami mnie obsypuje w podróży, że widzę jasno, iż było to Jej wolą, żebym się wybrał. Proszę tylko bardzo o dalszą modlitwę, by Ona sama [ 5 ] kierowała każdą mą myślą, słowem i czynem, bym czasem czegoś sam nie zrobił, czyli nie zepsuł, bo to na jedno wychodzi.
Paczkę z drukami zebranymi w podróży poleciłem wysłać z Rzymu do Niepokalanowa [ 6 ].
W kolegium krzątają się żywo, by zacząć "Rycerza" po włosku "Il Cavaliere dell’Immacolata" [ 7 ], jeżeli O. Generał pozwoli, bo dwa razy odmówił, a raz przychylnie odpowiedział.
br. Maksymilian
[ 1 ] O. Alfonso Orlichem (Orlinim).
[ 2 ] O. Antonio Rocchettim.
[ 3 ] Opinia uproszczona. Współczesny język chiński rozpada się na wiele dialektów, różniących się poważnie między sobą i stanowiących właściwie odrębne języki. Dialekty chińskie dzielą się na kilka grup, z których najliczniejszą jest grupa dialektów północnych, zwanych mandaryńskimi, obejmująca północne i środkowe Chiny. Pozostałe dialekty tworzą następujące grupy: 1) "wu" (np. dialekt szanghajski), 2) "min" (np. dialekt fucieński, 3) "jue" (np. dialekt kantoński). Językiem państwowym jest obecnie tzw. ogólnonarodowy, w zasadzie identyczny z dialektem pekińskim.
[ 4 ] O. Francesco Bonfante.
[ 5 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 6 ] Były tam m.in. zdjęcia św. Maksymiliana z klerykami chińskimi, japońskimi i hinduskimi studiującymi w Rzymie; zdjęcie zamieścił RN 9 (1930) 114-115. https://archiwum.rycerzniepokalanej.pl/coz-z-naszemi-misjami_1930_kwiecien_1353
[ 7 ] "Rycerz" po włosku pt. "Il Cavaliere dell’Immacolata" zaczął wychodzić 11 II 1932.
P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus] i N[iepokalana]
Drogi Bracie!
Przepraszam, że tak późno odpisuję i to aż z Asyżu, bo doprawdy i u nas - dzięki Niepokalanej - ruch wielki. Niepokalana sprawiła, że ilość czytelników podniosła się do 160 000, a co dzień przybywa 500-1000 nowych, wobec czego od Nowego Roku podnieśliśmy nakład do 200 000 egz[emplarzy], gdyż jeszcze w połowie roku żądają od stycznia. Dzienna zaś korespondencja w okresie obecnym noworocznym wynosi od 600 do 900 kawałków dziennie, a 5 razy wynosiła ponad 1000 kawałków dziennie. - Cześć Niepokalanej. Piszę zaś z Asyżu, dokąd dziś w południe przyjechałem z Rzymu i jutro rano wyjeżdżam do Turynu (niedaleko od Fryburga [ 1 ]), a potem do Lourdes, Paryża, Lisieux, Augsburga i Würzburga.
Podróż do Rzymu przedsięwziąłem przede wszystkim w tym celu, by się przekonać, jaka jest możliwość wydawania "Rycerza" w chińskim, japońskim i hinduskim języku. Już w Kolegium Propagandy względni krajowcy przygotowują numer majowy i od N[ajprzewielebniejszego] O. Generała [ 2 ] mam błogosławieństwo na założenie "Rycerza" i początków Niepokalanowa w Chinach i Japonii. W lutym więc (przy końcu) wyruszam z braćmi do tych krajów, by tam "Rycerza" założyć. Módlcie się więc, by Niepokalana raczyła dowolnie całą tą sprawą kierować.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
PS - Bracie Marianie, napisz mi do Niepokalanowa, czy jeszcze trwasz w tym zamiarze, by oddać się pracy dla Niepokalanej, czy chciałbyś rzeczywiście dla Niepokalanej oddać całe swoje życie, wyniszczyć się zupełnie i może nawet z głodu i niewygód życie sobie pozwolić skrócić i na przedwczesną śmierć dla Niepokalanej się narazić? - Napisz mi do Niepokalanowa, bo w związku z otwierającymi się teraz placówkami "Rycerza" i MI w innych krajach chciałbym wiedzieć, ilu jest jeszcze takich jak u nas "wariatów" do dyspozycji dla tej sprawy.
br. Maksymilian MI
[ 1 ] O. Marian Wójcik studiował filozofię we Fryburgu w latach 1929-1932. Wówczas był jeszcze klerykiem.
[ 2 ] o. Alfonso Orlich (Orlini).
J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
Drogi Bracie!
Piszę w pokoju św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Buissonets. Wczoraj załatwiłem w Paryżu. Do dyrektora trudno się dostać, ale i 20 procent dobre, bo Salezjanie dostali tylko 10 procent. Resztę listownie się załatwi. W Lisieux tylko pobędę trzy godziny i zaraz bezpośrednio przez Paryż do Niemiec. Św. Teresa patronka misji niech się troszczy.
br. Maksymilian
[Dopisek] Między sprzętami św. Teresy (jak jeszcze była w domu) są też i szachy na pociechę naszym szachistom. Bardzo miła atmosfera. Teraz po dwunastej. O pierwszej może porozmawiam z którą z trzech Jej sióstr przebywających w klasztorze w Lisieux [ 1 ]. Niech Niepokalana pamięta o wszystkim.
[Adres] Przewielebny O. Redaktor | Ks. Alfons Kolbe | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] | (Wr.) | (Pologne)
[Stempel pocztowy] Lisieux II 30 1
[ 1 ] W 1930 r. żyły jeszcze trzy rodzone siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, przebywające w klasztorzew Lisieux: 1) s. Agnieszka od Jezusa (Paulinka), zm. 28 VII 1951; na jej polecenie św. Teresa napisała Dzieje duszy; 2) s. Genowefa od Najświętszego Oblicza (Celinka), malarka, zm. 25 II 1959; 3) s. Maria od Najświętszego Serca Pana Jezusa (Maria), zm. 19 I 1940.
O swym pobycie w Lisieux pisze św. Maksymilian w pamiętniku 1 II 1930 - zob. Pisma, 867, C.
Od siebie napiszę, że żyła też czwarta siostra św. Tereni - Leonia, ale była w innym zakonie - konkretnie w wizytkach. Zmarła w 1941 roku i jest obecnie służebnicą bożą - uznawana jest za patronkę osób z trudnościami życiowymi i wychowawczymi.
Opuściłem sporo pism. Były one w całości ciekawe, gdyż ukazywały proces decyzyjny i wykonawczy udania się na misje - m.in. zdobywanie wiz, podróże. Pojedynczo jednak nie wnosiły (według mojej subiektywnej oceny) zbyt wiele. Każdego zachęcam do przeczytania całości. Tymczasem Święty jest już w Nagasaki:
244
Do o. Alfonsa Kolbego
Nagasaki, 31 VIII 1930
Drogi Bracie!
Rozglądnąłem się już nieco i uporządkowałem najpilniejsze sprawy, więc przy niedzieli siadam, by skreślić te słów kilka. Przeszkadza mi co prawda znowu brzęczący moskit, choć jeszcze czuję ból w lewej ręce, gdzie mnie ukłuł on czy jego kolega, ale i to dla Niepokalanej. W nocy trzeba aż twarz nakryć, by móc noc przespać bez zbudzenia się od moskitów, ale wtedy znowu spać nie można z powodu gorąca i potów; lecz i to dla Niepokalanej, by tylko jak najwięcej dusz dla Niej zdobyć.
Niepokalana szczęśliwie nas przeprowadziła do Nagasaki. O 7.30 rusza pociąg z Warszawy i punktualnie o tejże 7.30 staje po 12 dniach jazdy: koleją poprzez Syberię, Mandżurię i Koreę; przez 8 godzin okrętem z Pusanu do Simonoseki; znowu krótko okrętem z Simonoseki do Modzi, a wreszcie znowu koleją z Modzi do Nagasaki.
Zupełnie nieznanym dla mnie krajem była Korea, bo i jadąc do Polski nie tędy jechałem, lecz przez Szanghaj, by tam pozałatwiać sprawy tamtejszej placówki, a następnie najkrócej wypadło przez Dairen [ 1 ], Mukden i przez Syberię. Przesyłam więc nieco widoczków z tego kraju. Pierwsze 6 to widoczki raczej wioskowe, następne miejskie zwłaszcza z Pusanu, a wreszcie okręt, który nas z Pusanu przewiózł do Simonoseki. Krajobraz przepiękny, że trudno oderwać wzrok, ale w Pusanie u kresu jazdy poprzez całą Koreę spotkała nas przykra niespodzianka. Licząc na 4 godziny przerwy pomiędzy pociągiem a okrętem, chciałem odprawić Mszę św., a tymczasem nikt tu o kościele katolickim nic nie wie [ 2 ], mimo że miasto ogromne; wreszcie na policji dowiedzieliśmy się, że jest w Pusanie aż 6 kościołów, ale protestanckich, a katolickich na całą Koreę jest tylko 3.
Kiedyż Niepokalana zapanuje i w tym przepięknym skądinąd kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Polskie nazewnictwo geograficzne świata, Warszawa 1959, podaje nazwę Talien.
[ 2 ] Zob. Pisma, 245 przyp. 3.
Kreślę te kilka słów z Niepokalanowa, ale japońskiego, a więc tak dalece na wschód odsuniętego, że gdy u nas w Japonii mroczy szósta wieczorem, w Polsce słońce podnosząc się wskazuje dziesiątą rano.
A po co piszę?
Po... ofiarki.
Na co te ofiarki?
Zaraz powiem:
Nakład [ 1 ] podniósł się do 18 000 egzemplarzy, co jest niebywałe wśród katolickich pism japońskich; nie daliśmy więc już rady ręką kręcić maszyny i przystawiliśmy motorek elektryczny.
Chcemy wydać kalendarz "Rycerza Niepokalanej" japońskiego, po japońsku; będzie to pierwszy kalendarz katolicki w Japonii. "Rycerza" japońskiego można by znacznie więcej pomiędzy pogan porozdawać, bo biorą go i czytają, wbrew wszelkim przeciwnym przewidywaniom, bardzo chętnie, ale papieru trzeba kupić, pocztę opłacić, no i mieć siły do pracy (chleb, kartofle, mleko itp. uważane są tu za luksus i bardzo drogie, toteż nawet mleka nie używamy). - Trzeba by też pomyśleć o maszynce do spinania drutem; o maszynie do falcowania, przyrządach do stereotypowania, drugiej maszynie drukarskiej itd., itd.
A o tym, że dom mamy wynajęty i zapłacony tylko do lutego, że wobec rozwoju trzeba poszukać placówki stałej, o co w Japonii niełatwo, bo wszędzie przeludnienie, katolicy zaś są biedni i nie mają terenu do ofiarowania, już nie wspominam, bo można by wprawdzie nabyć ten dom, w którym mieszkamy wraz z trzema innymi tworzącymi wraz z ogródkiem całość, ale właściciel żąda 50 000 jenów, tj. około 250 000 zł. Mówią ludzie, że to tanio, ale skąd tyle pieniędzy wziąć?
Tak więc prawda, że potrzeba ofiar, by Japonię podbić pod słodkie panowanie Niepokalanej. Myśmy, którzy tu pracujemy, oddali już samych siebie na ten cel i więcej dać nie możemy, ale zapewne i Czytelnicy "Rycerza" polskiego pragnęliby coś dać dla sprawy Niepokalanej, zwłaszcza w okresie miesiąca Niepokalanej grudnia.
Ale ile dać?
Ile kto może. Zdaje mi się, że na przykład 10 groszy każdy mógłby dołączyć do kwoty przeznaczonej do posłania do Niepokalanowa w Polsce, ale niechaj już każdy [ 2 ], bez żadnego wyjątku te dziesięć groszy dołączy. Kto pobiera "Rycerza" od księdza może i jemu owe 10 groszy wręczyć. 10 groszy [ 3 ] to tak drobna sumka, a jednak od ziarnka do ziarnka zbierze się spora miarka.
To już każdy - dobrze?...
A jeśliby kto mógł złożyć 20 gr, 30, 50 albo i więcej wedle możności, to przy śmierci tego nie pożałuje, gdyż Niepokalana nie potrafi się sowicie nie odwdzięczyć.
Z zagranicy zaś, a zwłaszcza z Ameryki bliżej będzie bezpośrednio przesłać ofiarki do nas pod adres: Administration "Mugenzai no Seibo no Kishi" [ 4 ] - Minamiyamatemachi 10 - Nagasaki (Oura) - Japan, ale można i do Niepokalanowa polskiego.
Wszystkim więc, bez żadnego wyjątku - bo przecież każdy dla miłości Niepokalanej ofiarkę złoży, prawdaż? -składam z góry, przez Niepokalaną, serdeczne "Bóg zapłać" i gorące podziękowanie w imieniu tych wszystkich, którzy z powodu tych ofiar będą mogli Niepokalaną poznać, pokochać i dać się doprowadzić do źródła życia Boskiego Serca Jezusa.
Wasz w Niepokalanej współbrat i współ Jej rycerz
O. Maksymilian M-a Kolbe
franciszkanin
[ 1 ] Nakład japońskiego RN.
[ 2 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 3 ] W oryginale podkreślenie dwukrotne.
[ 4 ] Tak po japońsku nazywa się "Rycerz Niepokalanej" - przyp. Aut.
Powiedz mi, kiedy kończy się moje pozwolenie na czytanie książek zakazanych [ 1 ], bo takie pozwolenie jest "personale" [ 2 ], biskup tutejszy "generalem facultatem permittendi" [ 3 ] nie ma, a ja zapomniałem datę reskryptu ordynariatu. A że mi trzeba, to jasne.
Czy nuncjusz już Niepokalanów oglądnął? [ 4 ]
Ma on podobno dużą słabość do nas, bo go jeden z ojców wychował; wspominał ponoć o tym naszym w Łagiewnikach.
Memento
Twój
br. Maksymilian M-a Kolbe
Dotąd intencje msz[alne] nie doszły.
[Adres] Przewielebny Ksiądz Przełożony | O. Alfons Kolbe | Redaktor "Rycerza Niepokalanej" | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] (Wr.) | (Pologne) Europe - via Siberia
[Stempel pocztowy] Nagasaki Japan 23 10 30
[Nadawca - stempel w jęz. japońskim] Mugenzai no Sono Seibo no Kishi, Nagasaki Minamiyamate nr 10
[ 1 ] Dekret św. Oficjum nosi datę 30 XI 1921. Zezwalał on na czytanie przez św. Maksymiliana książek zakazanych jako profesorowi teologii i prawa kanonicznego. Nowy dekret z 29 XI 1930 zezwala na czytanie książek zakazanych św. Maksymilianowi jako profesorowi filozofii.
[ 2 ] Osobiste.
[ 3 ] Ogólnej władzy pozwalania.
[ 4 ] Abp Francesco Marmaggi, późniejszy kardynał, nuncjusz apostolski w Polsce w latach 1928-1936, odwiedził Niepokalanów 17 VI 1932.
1) Według prawa kościelenego kan. 1385 § 3 co do wydawania "Religiosi antea licentiam Superioris maioris, etc." [ 1 ], a chciałbym wydać kalendarz, no sporo warto podrukowaó drobiazgów jak dyplomik M.I. i różne ulotki, zwłaszcza dla pogan. - Poproszę więc o licencję "generalissimam" [ 2 ].
2) Przyszły telegramy, że "Beneplacitum obtentum" [ 3 ], czekam więc tylko na dokument, by otworzyć chociażby małe oratorium, a w myśl kan. 1156 "ius benedicendi... spectat... ad Superiorem maiorem", ale "potest allum sacerdotem delegare" [ 4 ]. - Więc o tę delegację poproszę, Spodziewam się dokumentu erekcji lada dzień, więc owa delegacja będzie już bardzo pilna.
3) Co do postu czytałem "Indultum" z Generalatu na post adwentowy, lecz zdaje mi się, że i tu są te same racje co i w polskim Niepokalanowie, co do stosowności dyspensy od ilości, tym bardziej, że tu z jakością trudno: mleka nie używany, bo bardzo drogie (nie widziałem jeszcze ani jednej krowy w Japonii), o mięsie nawet nie myślimy, a i do innych potraw zabrać się nie bardzo można, bo to nie na europejskie żołądki: więc ryż, pęcak, coś mącznego i znowu ryż i pęcak (ziemniaki drogie i kapusta też luksus). - Na razie uważam siebie za jeszcze zdyspensowanego ze względu na zdrowie i mówię braciom, że ich dyspensuję (ale i nie mam papieru na przełożeństwo, bym miał prawo dyspensować... domyślne).
4) Za chałupą się rozglądamy, ale trudno znaleźć coś lepszego nad dom, w którym mieszkamy (wynajęty do lutego włącznie). Gospodarz chce go sprzedać, ale wraz z trzema innymi, które z ogródkiem tworzą jedną całość. Domy nie są w dobrym stanie, ale miejsce bardzo dobre. Chce 45 000 jenów, tj, 30 j[enów] za tsubo ziemi (około 3 metrów [ 5 ]); donów nawet nie liczy. Mówią, że to tanio (w Tokio tsubo 200 jenów), ale czy na to reflektować wobec tego, że jen liczy 4,5 złotego, więc razem 202 500 zł? Kombinuję czyby nie ruszyć na wakacjach do Ameryki i tam przez odczyty sobie czegoś nie nazbierać? Bo sama ofiarność czytelników "Rycerza" nie wystarczy. - Jest nadzieja, że jeszcze spuści, chociaż podobno teren tego rodzaju kosztuje w Nagasaki podobno 40 j[enów] za tsubo. Niedawno oglądałem inny teren daleko za miastem znacznie większy 10 j[enów] za tsubo, ale wymaga wysuszenia i bez budynków: całość 40 000 jenów. - Czy więc poważnie myśleć i przygotować zdobycie własnej placówki dla "Rycerza" japońskiego od lutego, czy też zadowolić się tylko przedłużeniem wynajmu? (Dziś przyszedł człowiek z agencji celem kupienia tego obiektu, więc właściciel nie czeka, ale czyni starania sprzedania).
5) Klerycy [ 6 ] się uczą, ale słyszałem, że Salezjanie włoscy od trzech lat coś misjonarzujący opodal w Japonii, sprowadzili aż siedmiu kleryków Włochów; brakuje więc nam jeszcze pięciu do równości.
6) Czy o. Metody [ 7 ] się wybiera? Czy czasem się nie "skrakowiaczył" [ 8 ]?
Br. Zeno wciąż dowodzi, bym prosił O. Prowincjała o jakiego ojca "na tymczasem", że tak będzie łatwiej dostać.
7) Czy i co napisać biskupowi Szanghaju [ 10 ], bo dotąd nic nie dałem znać, że bracia odjechali i nie wiem jak napisać. Czasem zdaje mi się, że szkoda tej placówki na dobre opuścić, bo chociaż zawsze można dostać taką dziurę jak Szensi bez komunikacji, gdzie trzeba się zacieśnić do pracy na miejscu, to trudno się wcisnąć do miejsca, skąd można szerzej promieniować. W Szanghaju mamy pozwolenie na prowadzenie administracji "Rycerza", a w Nagasaki mamy czcionki, którymi i chińskiego "Rycerza" złożyć by można (nieco dokupić) i maszynę; więc "Rycerz" chiński prawie że bez przeszkód. - Czy i co mu napisać? Oficjalnie nie mógłbym sam zlikwidować, bo z listem O. Generała [ 11 ] w ręku tameśmy weszli i biskupowi się przedstawili.
8) Czy od Nowego Roku można pomyśleć o zaczęciu "Rycerza" chińskiego? Poczta do Szanghaju (Chin) tak samo kosztuje (z Nagasaki) jak w Japonii. - Jest nadzieja duża, że Lo-Pa-Hong, Chińczyk-katolik bardzo bogaty, podeprze groszem. Boleje on, że nie ma "Rycerza" chińskiego, kocha Niepokalaną i św. O. Franciszka ubóstwo.
Kończę, by list zaraz pchnąć.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe
z famułą całą
[ 1 ] Zakonnicy uprzednio winni mieć zezwolenie przełożonego wyższego itd.
[ 2 ] Najbardziej ogólną.
[ 3 ] Zezwolenie otrzymane. - Beneplacitum (zezwolenie) Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 10 X 1930 i facultas (zgoda) Kongregacji Zakonów z 15 X 1930 stały się podstawą dla władz zakonnych do kanonicznej erekcji klasztoru w Nagasaki 28 X 1930. Telegram o otrzymaniu "beneplacitum" nadszedł do Nagasaki 12 X 1930 - por. Pisma, 256.
[ 4 ] Prawo poświęcenia należy do przełożonego wyższego, ale ten może delegować innego kapłana.
[ 5 ] 1 tsubo = 1,80 m 2 - zob. "Wiadomości z Prowincji" 4 (1934) 18 (zob. także Pisma, 277, przyp. 3).
[ 6 ] Zob. Pisma, 243.
[ 7 ] O. Metody Rejentowicz.
[ 8 ] Św. Maksymilian był nastawiony negatywnie do kierunku wychowania kleryków w Krakowie.
[ 9 ] Br. Zeno Żebrowski.
[ 10 ] Bp Auguste Alphonse Pierre Haouissée TJ.
[ 11 ] Św. Maksymilian przybył do biskupa Szanghaju z listem polecającym generała zakonu o. Alfonso Orlicha (Orliniego).
W tych dniach otrzymałem list z 29 ub.m., lecz nie natychmiast odpisałeś, gdyż musiałem przygotować "Rycerza" grudniowego, a przy tym już przedtem dwa listy powędrowały na Lwów. Największą trudność w przygotowaniu "Rycerza" stanowi tu tłumaczenie, a raczej jego terminowość, bo każdy zajęty swoimi sprawami. Chociaż w ostateczności mógłbym się zwrócić wprost do biskupa z żądaniem, by w miarę czasu, który poświęcam dla seminarium i księża też odżałowali czasu dla nas, ale to już byłby argument ostateczny, bo oni naprawdę bardzo zajęci. Teraz jednak Niepokalana sprawiła, że jeden Japończyk protestant profesor [ 1 ] dzielnie nam tłumaczy na japońskie, a jako zapłatę... przyniósł nam oporządzoną kurę, byśmy ją zjedli, czegośmy oczywiście nie omieszkali zrobić. Drugi zaś Japończyk, również profesor i protestant [ 2 ], mieszka u nas i nam w miarę czasu pomaga. U nas, to znaczy w jednej z wydzielonej mu ubikacji na dole poza klauzurą (samotnie) mieszka, bo nasz dom taki: [...] [ 3 ]. Korytarze i cele duże i wysokie, bo był tu szpital i hotel też.
Dokumentu [ 4 ] jak nie widać, tak nie widać..., a tu zaczynają znowu wątpić z tego powodu w naszą "prawowierność". Bardzo bym więc prosił o zatelegrafowanie, gdy tylko dokument do Polski przybędzie i do nas ruszy, bo przy nieufności ze strony duchowieństwa trudno nam będzie pracować. No i biskup, i delegat apostolski mogą różnie pomyśleć.
Poza tym wszystko - dzięki Niepokalanej - bardzo dobrze. Trudności i krzyżów sporo, bo to przecie misje, ale też i pociech dużo. Mamy jedną maszynę drukarską, jedną maszynę do krajania i drobnych maszynek trochę: do szycia kilka stołowych, do zecerni, a i perforówkę (nieczynna) - okazyjny tani, stary grat, będzie służył. Bardzo jednak potrzebna falcówka, maszyna porządna (jak w Niepokalanowie) i jeszcze jedna maszyna drukarska dwa razy większa, albo raczej dwie, by "Rycerza" powiększyć do objętości jak w Polsce i na czas prędko wydrukować. Może jakie stare graty znajdziemy, to i kupimy, bo nowe może za drogie, chociaż tu w Japonii maszyny drukarskie stosunkowo tanie.
Sobota dzisiaj i wieczór, więc poopowiadałem braci i znowu biorę się do pisania. Chciałem dotąd popisane przepisać, bo gryzmoły, ale niech i tak idzie. Opowiadać byłoby bardzo dużo, ale i do Niepokalanowa oficjalnie br. Mieczysław [ 5 ] śle, a ja - zawalony robotą, nawet nie mam czasu japońszczyzny tężej się uczyć.
Nakładu [ 6 ] mamy teraz 20 000, a na grudzień podrukowaliśmy 25 000, bo to miesiąc Niepokalanej. I więcej można by rozdać z pożytkiem, bo czytają, ale zasobów, groszy by nie stało. Teraz tylko do 32 stron od stycznia chcemy doprowadzić, bo jeżeli nie podniesiemy ceny, to - wedle dziwnych praw japońskich - nie dostaniemy ryczałtu, gdyż rozdający darmo nie otrzymują ryczałtu, a nasza cena za numer jest 2 seny i nalepiamy na pojedyncze znaczek pocztowy za 2 seny, więc nic z tego nie mamy, więc darmo. A tak powiększymy numer i podniesiemy nieco cenę np. do 3 senów.
Tutejszych aspirantów jeszcze nie mamy, ale jeden dostał już w tych dniach odpowiedź przychylną, ale nie wiem jeszcze jaki będzie, bo był on już u Trapistów, tylko przed rokiem z powodu braku zdrowia musiał powrócić do domu. Ma być dobry [ 7 ]. - Zresztą niech Niepokalana kieruje.
Wobec obecnych deszczów, chłodnych wiatrów i trochę kłopotów, a więcej jeszcze trochę rozpędzenia się przy robocie introligatorskiej przy "Rycerzu", odczułem trochę reakcji, ale teraz na ogół dobrze i czuję jakoś od wczoraj, że i tęgo mi lepiej i nie odczuwam potrzeby tyle spania. Bo i roboty moc, trzeba by przecież samemu po japońsku pisać, by się i w tym względzie uniezależnić.
Klerycy trzymają się dobrze. Br. Mieczysław oskarża czasem swój żołądek, ale twierdzi, że to nie taka znowu nowina, bo i w Polsce miał zarzuty przeciwko niemu. Uczęszczają na wykłady do seminarium (pięć minut drogi od nas) [ 8 ].
Klerycy lwowscy odpisali br. Mieczysławowi; znać doprawdy innego ducha [ 9 ] - U nas teraz warunki normalne tylko... ten dokument!!
Zdaje mi się, że by nie zaszkodziło, by klerycy, którzy tu by mieli przyjechać, zaglądnęli przedtem do Niepokalanowa "na nowicjat". Tutaj rok szkolny kończy się w marcu i wtedy rozpocznie się drugi rok filozofii. Jak już sprawa będzie dojrzała, to popiszę jak jechać przez Syberię. - Potrzeba tu więcej rąk, dużo; może Niepokalana powołania ześle.
Co do planów na przyszłość, myślę idąc w kierunku celu MI, tj. zdobycia całego świata Niepokalanej, rozwijać jak najsilniej placówkę tutejszą, by "Rycerz" jak najprędzej zaglądał do każdego japońskiego domu. Równocześnie zaś rozpocząć i "Rycerza" chińskiego. Ciągle mi powraca myśl, żeby jednak jakiś ojciec (o duchu Niepokalanowa i M.I.) zakorzenił się w Szanghaju i administrował, a połam i drukował "Rycerza" przy pomocy braci na całe Chiny. No i Indie i Annam i syryjskie zagłębie dla językowi arabskiego, tureckiego, hebrajskiego. A i o angielskim nie zapomnieć itd., aż cały świat będzie Niepokalanej. - Równocześnie zaś myślałbym, że trzeba mnożyć Niepokalanowy europejskie, bo sam polski Niepokalanów nie da rady z ofiar z Polski utrzymać i rozwijać większą ilość Misji. I tak w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Anglii i innych państwach, gdzie naszych nie ma, lub mało, a potem i w innych.
Kończę, bo już po pół do jedenastej wieczór.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe z famułą
[Dopisek] Japończycy zamiast podpisu ożywają pieczęci osobistych i to czerwonych. Oto więc mój podpis: [...] [ 10 ]
Kopertę daję też japońską [ 11 ].
PS - Jeszcze zapomniałem o jednej sprawie. Chciałbym wiedzieć tęgo przedtem, kiedy kto pojedzie do nas, gdyż mógłby nam przewieźć bez cła, a może i prędzej (nie wiem, kiedy o. Metody [ 12 ]) szereg potrzebnych rzeczy, a zwłaszcza przyborów kościelnych do naszej kaplicy. Ornaty itp. obiecało wykonać i ofiarować Stowarzyszenie Misyjne Pań [ 13 ] (?) z centralą w Poznaniu. Będąc ostatnio w Polsce ubiłem tę sprawę. - Przewieźć można spokojnie przez Bolszewię, trzeba tylko umieścić wszystko cło walizki, której cały czas przez przejazd przez Bolszewię nie można otwierać, bo zaplombują w Niegorełoje i plomby oglądną na granicy chińskiej. Byle podać jako "tranzyt" i nie poddać w Niegorełoje rewizji, lecz powiedzieć, by zaplombowali. Do tej pani (Kahlówna, Poznań, Kwiatowa 7) piszę równocześnie, by przygotowali do wysyłki (może muszą zrobić dopiero).
[ 1 ] Prof. Francisko Yamaki Toshio - zob. też Pisma, 263 i 264.
[ 2 ] Tagita Koya - por. Pisma, 264, oraz 868, C, przyp. 69.
[ 3 ] Naszkicowany plan parteru i plan piętra.
[ 4 ] Dokument erekcji klasztoru w Nagasaki - zob. Pisma, 254, przyp. 3.
[ 5 ] Br. Mieczysław Mirochna.
[ 6 ] Nakład japońskiego RN.
[ 7 ] Kandydat ten, Yozefu Mizoguchi Asamatsu, z powodu nie znanych bliżej trudności wstąpił do zakonu franciszkańskiego dopiero 5 II 1932 (zob. Pisma, 349), lecz został wydalony 13 III 1932. Trapiści mają od 1896 r. klasztor w północnej Japonii na Hokkaido.
[ 8 ] Drugim klerykiem uczęszczającym do Seminarium Diecezjalnego w Nagasaki był br. Damian Eberl.
[ 9 ] Niż w Krakowie.
[ 10 ] Odcisk pieczątki z widocznymi po bokach literami S oraz K, tzn. Seibo no Kishi. Nazwisko św. Maksymiliana jest w środku pieczątki - zob. Pisma, 340.
[ 11 ] Koperta się nie zachowała.
[ 12 ] O. Metody Rejentowicz.
[ 13 ] Prawdopodobnie chodziło o Związek Misyjny Polek, założony 1 X 1927 w Poznaniu, z oddziałami w Warszawie, Wilnie, Krakowie, Lublinie, Rawiczu, Śremie, Miechowie i Chyliczkach - zob. "Pochodnia Seraficka" 4 (1929) 27.
Komentarz
To wiem... Chodzi mi o - powiedzmy - zjawisko "soszjal strit"
"Nie chcą prawdy znaleźć, by wygodniej żyć,"
To jest sedno sprawy - ateizm jest zdecydowanie bardziej kwestią woli niż defektu poznania.
Użekający jest humor Świętego!
Z Wiednia do Tarvisio Boscoverde (granica Włosko-Austriacka) jedzie się przez Semmeringbahn. Chyba najbardziej kręta linia, którą jechałem. Nie dziwię się, że o. Kolbe gryzmolił.
PERŁA
193
Do Niepokalanowa
Roma - Padova, w pociągu, 23 I 1930
Nie czekając na O. Generała [ 1 ] jadę spotkać się z nim w Padwie i dalej przez Turyn, Marsylię do Lourdes i Paryża. Bilet aż do Paryża w kieszeni. Nie czekam dłużej, bo coś mnie nagli do pośpiechu i czuję obawę, że spotkanie z O. Generałem w Rzymie przy o. prokuratorze gen[eralnym] misji [ 2 ] miałoby złe skutki. Może to obawa opatrznościowa. W staraniach bowiem już o zdobycie Wschodu zawsze ja podkreślam "Rycerza" i M.I., a on misje franciszkańskie Konwentualnych, a sprawę "Rycerza" jako coś wstępnego z braku możności i właściwego pracowania. Przy O. Generale gotów się ów pogląd ustalić, co byłoby zgubne. O. prokurator misji mówi o kupieniu domu w Szanghaju i utworzeniu "prokury", a ja nie chcę o tym słyszeć; lecz podkreślam nieposiadanie na własność. O. prokurator misji wyraża się, żeby mu przysłać takich a takich, ja zaś mówię my weźmiemy, przyjmiemy, nie przyjmiemy. Tak więc ustnie już zasadnicze różnice co do celu placówek i sposobu ich prowadzenia. Więc jadę do Padwy, by tam osobno pomówić z O. Generałem i także uczcić św.Antoniego, bom nigdy tam nie był.
Dzisiaj rano miałem wyznaczony przez rektora Kolegiom Propagandy czas do rozmowy z Chińczykami, Japończykami i Hindusami, ale wobec przyspieszenia wyjazdu zaglądnąłem tam wczoraj i uzyskałem rozmowę z klerykami: Piotrem Su Pao-ho z pierwszego roku teologii i Zhang You-quan z czwartego roku. Su Pao-ho młody, żywy z małymi oczkami, widać gorąco miłuje Niepokalaną, bo aż mu się oczki śmiały, Zhang You-quan starszy z północnych Chin poważniejszy, ale poczciwa dusza z kościami. Su Pao-ho twierdzi, że kult Niepokalanej szerzy się w Chinach i delegat apostolski Costantini roku zeszłego urządził poświęcenie całego narodu chińskiego Niepokalanej i że corocznie w Boże Narodzenie to poświęcenie będzie odnawiane. Zhang You-quan wraz z Su Pao-ho chętnie podjęli się przygotowania "Rycerza" w języku chińskim przy współudziale kolegów (jest ich razem 16), a Zhang You-quan, gdym zaznaczył, by nie dla mnie, ale dla Niepokalanej to zrobili, bo ja im wynagrodzić nie potrafię, zrozumiał to o wynagrodzeniu chyba pieniężnym i zaraz zaznaczył, że oni nie chcą niczego.
Również co do języka obydwaj mówią, że język chiński nie jest znowu tak trudny, a Zhang You-quan jest zdania, że łatwiejszy on od włoskiego lub łaciny jeżeli chodzi o mowę, tylko z pisaniem jest trudniej, a Su Pao-ho twierdził, że wystarczy trzech miesięcy, by spowiadać, a sześciu - żeby kazanie głosić i że tak bywa. Obydwaj również zgodnie mówią, że nieprawdą jest jakoby było wiele języków w Chinach [ 3 ]; jest tylko język klas wykształconych, bardziej wykwintny (mandaryński) i sposób mówienia ludu. Pisze się zaś w języku ludowym wszędzie tak samo, tylko sposób wymawiania jest nieco różny i dlatego Chińczyk z innych okolic musi się przyzwyczaić nieco tylko, by zrozumieć mieszkańca obcej mu prowincji.
Wobec czego, mimo że nasi misjonarze uczą się "mandarino", postanowiłem, aby "Rycerz" chiński wychodził w języku ludowym. Niech sobie, mówiłem moim kochanym żółtoskórcom, OO. Jezuici i inni pracują w języku mandarino dla warstw wykształconych; my zaś pójdziemy z "Rycerzem" w lud jako jedni z nich w języku ludowym. W tym też języku pierwsi redaktorzy Państwa Niebieskiego piszą "Rycerza" na maj.
Obiecali też porozumieć się z Japończykami (których jest sześciu) i Hindusami co do "Rycerza" we względnych językach i przesłać rękopisy do Niepokalanowa.
O. rektor [ 4 ] pośle im dzisiaj punkty (o które prosili) co do treści "Rycerza", chociaż mówiłem, by się tego nie trzymali ściśle, ale swobodnie pisali. Su Pao-ho zaznaczał jeszcze, że teraz dużo jest nawróceń w Chinach. Co za przyjemność naprawdę siedzieć pomiędzy Chińczykami i tłumaczyć im rozkład "Rycerza", by oni potem to samo wyjaśniali innym przedstawicielom Wschodu i wszyscy razem pracowali dla zdobycia świata Niepokalanej (wagon tęgo się trzęsie, trzeba kończyć).
Aha, Zhang You-quan prosił także, byśmy po objęcia placówki w Chinach napisali, gdzie się znajdujemy, on bowiem w czerwcu powraca do ojczyzny. Obiecałem obydwom, że często będziemy ze sobą korespondować i postaram się rzeczywiście przesłać im coś z Lourdes i z Paryża, gdzie Niepokalana objawiła Cudowny Medalik.
Oczywiście, tym kochanym drogim duszyczkom zostawiłem też Cudowny Medalik i poleciłem przetłumaczyć napis na nim na chińskie, byśmy mogli przygotować medaliki i w ich języku.
Niepokalana tyloma łaskami mnie obsypuje w podróży, że widzę jasno, iż było to Jej wolą, żebym się wybrał. Proszę tylko bardzo o dalszą modlitwę, by Ona sama [ 5 ] kierowała każdą mą myślą, słowem i czynem, bym czasem czegoś sam nie zrobił, czyli nie zepsuł, bo to na jedno wychodzi.
Paczkę z drukami zebranymi w podróży poleciłem wysłać z Rzymu do Niepokalanowa [ 6 ].
W kolegium krzątają się żywo, by zacząć "Rycerza" po włosku "Il Cavaliere dell’Immacolata" [ 7 ], jeżeli O. Generał pozwoli, bo dwa razy odmówił, a raz przychylnie odpowiedział.
br. Maksymilian
[ 1 ] O. Alfonso Orlichem (Orlinim).
[ 2 ] O. Antonio Rocchettim.
[ 3 ] Opinia uproszczona. Współczesny język chiński rozpada się na wiele dialektów, różniących się poważnie między sobą i stanowiących właściwie odrębne języki. Dialekty chińskie dzielą się na kilka grup, z których najliczniejszą jest grupa dialektów północnych, zwanych mandaryńskimi, obejmująca północne i środkowe Chiny. Pozostałe dialekty tworzą następujące grupy: 1) "wu" (np. dialekt szanghajski), 2) "min" (np. dialekt fucieński, 3) "jue" (np. dialekt kantoński). Językiem państwowym jest obecnie tzw. ogólnonarodowy, w zasadzie identyczny z dialektem pekińskim.
[ 4 ] O. Francesco Bonfante.
[ 5 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 6 ] Były tam m.in. zdjęcia św. Maksymiliana z klerykami chińskimi, japońskimi i hinduskimi studiującymi w Rzymie; zdjęcie zamieścił RN 9 (1930) 114-115. https://archiwum.rycerzniepokalanej.pl/coz-z-naszemi-misjami_1930_kwiecien_1353
[ 7 ] "Rycerz" po włosku pt. "Il Cavaliere dell’Immacolata" zaczął wychodzić 11 II 1932.
O! strona www: ale fajnie, dzięki.
archiwum.rycerzniepokalanej.pl
A ja?
194
Do br. kleryka Mariana Wójcika we Fryburgu
Asyż, 26 I 1930
P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus] i N[iepokalana]
Drogi Bracie!
Przepraszam, że tak późno odpisuję i to aż z Asyżu, bo doprawdy i u nas - dzięki Niepokalanej - ruch wielki. Niepokalana sprawiła, że ilość czytelników podniosła się do 160 000, a co dzień przybywa 500-1000 nowych, wobec czego od Nowego Roku podnieśliśmy nakład do 200 000 egz[emplarzy], gdyż jeszcze w połowie roku żądają od stycznia. Dzienna zaś korespondencja w okresie obecnym noworocznym wynosi od 600 do 900 kawałków dziennie, a 5 razy wynosiła ponad 1000 kawałków dziennie. - Cześć Niepokalanej. Piszę zaś z Asyżu, dokąd dziś w południe przyjechałem z Rzymu i jutro rano wyjeżdżam do Turynu (niedaleko od Fryburga [ 1 ]), a potem do Lourdes, Paryża, Lisieux, Augsburga i Würzburga.
Podróż do Rzymu przedsięwziąłem przede wszystkim w tym celu, by się przekonać, jaka jest możliwość wydawania "Rycerza" w chińskim, japońskim i hinduskim języku. Już w Kolegium Propagandy względni krajowcy przygotowują numer majowy i od N[ajprzewielebniejszego] O. Generała [ 2 ] mam błogosławieństwo na założenie "Rycerza" i początków Niepokalanowa w Chinach i Japonii. W lutym więc (przy końcu) wyruszam z braćmi do tych krajów, by tam "Rycerza" założyć. Módlcie się więc, by Niepokalana raczyła dowolnie całą tą sprawą kierować.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
PS - Bracie Marianie, napisz mi do Niepokalanowa, czy jeszcze trwasz w tym zamiarze, by oddać się pracy dla Niepokalanej, czy chciałbyś rzeczywiście dla Niepokalanej oddać całe swoje życie, wyniszczyć się zupełnie i może nawet z głodu i niewygód życie sobie pozwolić skrócić i na przedwczesną śmierć dla Niepokalanej się narazić? - Napisz mi do Niepokalanowa, bo w związku z otwierającymi się teraz placówkami "Rycerza" i MI w innych krajach chciałbym wiedzieć, ilu jest jeszcze takich jak u nas "wariatów" do dyspozycji dla tej sprawy.
br. Maksymilian MI
[ 1 ] O. Marian Wójcik studiował filozofię we Fryburgu w latach 1929-1932. Wówczas był jeszcze klerykiem.
[ 2 ] o. Alfonso Orlich (Orlini).
198
Do o. Alfonsa Kolbego
Lisieux, 1 II 1930
J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
Drogi Bracie!
Piszę w pokoju św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Buissonets. Wczoraj załatwiłem w Paryżu. Do dyrektora trudno się dostać, ale i 20 procent dobre, bo Salezjanie dostali tylko 10 procent. Resztę listownie się załatwi. W Lisieux tylko pobędę trzy godziny i zaraz bezpośrednio przez Paryż do Niemiec. Św. Teresa patronka misji niech się troszczy.
br. Maksymilian
[Dopisek] Między sprzętami św. Teresy (jak jeszcze była w domu) są też i szachy na pociechę naszym szachistom. Bardzo miła atmosfera. Teraz po dwunastej. O pierwszej może porozmawiam z którą z trzech Jej sióstr przebywających w klasztorze w Lisieux [ 1 ]. Niech Niepokalana pamięta o wszystkim.
[Adres] Przewielebny O. Redaktor | Ks. Alfons Kolbe | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] | (Wr.) | (Pologne)
[Stempel pocztowy] Lisieux II 30 1
[ 1 ] W 1930 r. żyły jeszcze trzy rodzone siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, przebywające w klasztorzew Lisieux: 1) s. Agnieszka od Jezusa (Paulinka), zm. 28 VII 1951; na jej polecenie św. Teresa napisała Dzieje duszy; 2) s. Genowefa od Najświętszego Oblicza (Celinka), malarka, zm. 25 II 1959; 3) s. Maria od Najświętszego Serca Pana Jezusa (Maria), zm. 19 I 1940.
O swym pobycie w Lisieux pisze św. Maksymilian w pamiętniku 1 II 1930 - zob. Pisma, 867, C.
Od siebie napiszę, że żyła też czwarta siostra św. Tereni - Leonia, ale była w innym zakonie - konkretnie w wizytkach. Zmarła w 1941 roku i jest obecnie służebnicą bożą - uznawana jest za patronkę osób z trudnościami życiowymi i wychowawczymi.
Opuściłem sporo pism. Były one w całości ciekawe, gdyż ukazywały proces decyzyjny i wykonawczy udania się na misje - m.in. zdobywanie wiz, podróże. Pojedynczo jednak nie wnosiły (według mojej subiektywnej oceny) zbyt wiele. Każdego zachęcam do przeczytania całości. Tymczasem Święty jest już w Nagasaki:
244
Do o. Alfonsa Kolbego
Nagasaki, 31 VIII 1930
Drogi Bracie!
Rozglądnąłem się już nieco i uporządkowałem najpilniejsze sprawy, więc przy niedzieli siadam, by skreślić te słów kilka. Przeszkadza mi co prawda znowu brzęczący moskit, choć jeszcze czuję ból w lewej ręce, gdzie mnie ukłuł on czy jego kolega, ale i to dla Niepokalanej. W nocy trzeba aż twarz nakryć, by móc noc przespać bez zbudzenia się od moskitów, ale wtedy znowu spać nie można z powodu gorąca i potów; lecz i to dla Niepokalanej, by tylko jak najwięcej dusz dla Niej zdobyć.
Niepokalana szczęśliwie nas przeprowadziła do Nagasaki. O 7.30 rusza pociąg z Warszawy i punktualnie o tejże 7.30 staje po 12 dniach jazdy: koleją poprzez Syberię, Mandżurię i Koreę; przez 8 godzin okrętem z Pusanu do Simonoseki; znowu krótko okrętem z Simonoseki do Modzi, a wreszcie znowu koleją z Modzi do Nagasaki.
Zupełnie nieznanym dla mnie krajem była Korea, bo i jadąc do Polski nie tędy jechałem, lecz przez Szanghaj, by tam pozałatwiać sprawy tamtejszej placówki, a następnie najkrócej wypadło przez Dairen [ 1 ], Mukden i przez Syberię. Przesyłam więc nieco widoczków z tego kraju. Pierwsze 6 to widoczki raczej wioskowe, następne miejskie zwłaszcza z Pusanu, a wreszcie okręt, który nas z Pusanu przewiózł do Simonoseki. Krajobraz przepiękny, że trudno oderwać wzrok, ale w Pusanie u kresu jazdy poprzez całą Koreę spotkała nas przykra niespodzianka. Licząc na 4 godziny przerwy pomiędzy pociągiem a okrętem, chciałem odprawić Mszę św., a tymczasem nikt tu o kościele katolickim nic nie wie [ 2 ], mimo że miasto ogromne; wreszcie na policji dowiedzieliśmy się, że jest w Pusanie aż 6 kościołów, ale protestanckich, a katolickich na całą Koreę jest tylko 3.
Kiedyż Niepokalana zapanuje i w tym przepięknym skądinąd kraju i zaprowadzi w nim królestwo swego Syna?
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Polskie nazewnictwo geograficzne świata, Warszawa 1959, podaje nazwę Talien.
[ 2 ] Zob. Pisma, 245 przyp. 3.
251
Do czytelników Rycerza Niepokalanej
Nagasaki, 20 X 1930
Maryja!
Drodzy Czytelnicy "Rycerza"!
Kreślę te kilka słów z Niepokalanowa, ale japońskiego, a więc tak dalece na wschód odsuniętego, że gdy u nas w Japonii mroczy szósta wieczorem, w Polsce słońce podnosząc się wskazuje dziesiątą rano.
A po co piszę?
Po... ofiarki.
Na co te ofiarki?
Zaraz powiem:
Nakład [ 1 ] podniósł się do 18 000 egzemplarzy, co jest niebywałe wśród katolickich pism japońskich; nie daliśmy więc już rady ręką kręcić maszyny i przystawiliśmy motorek elektryczny.
Chcemy wydać kalendarz "Rycerza Niepokalanej" japońskiego, po japońsku; będzie to pierwszy kalendarz katolicki w Japonii. "Rycerza" japońskiego można by znacznie więcej pomiędzy pogan porozdawać, bo biorą go i czytają, wbrew wszelkim przeciwnym przewidywaniom, bardzo chętnie, ale papieru trzeba kupić, pocztę opłacić, no i mieć siły do pracy (chleb, kartofle, mleko itp. uważane są tu za luksus i bardzo drogie, toteż nawet mleka nie używamy). - Trzeba by też pomyśleć o maszynce do spinania drutem; o maszynie do falcowania, przyrządach do stereotypowania, drugiej maszynie drukarskiej itd., itd.
A o tym, że dom mamy wynajęty i zapłacony tylko do lutego, że wobec rozwoju trzeba poszukać placówki stałej, o co w Japonii niełatwo, bo wszędzie przeludnienie, katolicy zaś są biedni i nie mają terenu do ofiarowania, już nie wspominam, bo można by wprawdzie nabyć ten dom, w którym mieszkamy wraz z trzema innymi tworzącymi wraz z ogródkiem całość, ale właściciel żąda 50 000 jenów, tj. około 250 000 zł. Mówią ludzie, że to tanio, ale skąd tyle pieniędzy wziąć?
Tak więc prawda, że potrzeba ofiar, by Japonię podbić pod słodkie panowanie Niepokalanej. Myśmy, którzy tu pracujemy, oddali już samych siebie na ten cel i więcej dać nie możemy, ale zapewne i Czytelnicy "Rycerza" polskiego pragnęliby coś dać dla sprawy Niepokalanej, zwłaszcza w okresie miesiąca Niepokalanej grudnia.
Ale ile dać?
Ile kto może. Zdaje mi się, że na przykład 10 groszy każdy mógłby dołączyć do kwoty przeznaczonej do posłania do Niepokalanowa w Polsce, ale niechaj już każdy [ 2 ], bez żadnego wyjątku te dziesięć groszy dołączy. Kto pobiera "Rycerza" od księdza może i jemu owe 10 groszy wręczyć. 10 groszy [ 3 ] to tak drobna sumka, a jednak od ziarnka do ziarnka zbierze się spora miarka.
To już każdy - dobrze?...
A jeśliby kto mógł złożyć 20 gr, 30, 50 albo i więcej wedle możności, to przy śmierci tego nie pożałuje, gdyż Niepokalana nie potrafi się sowicie nie odwdzięczyć.
Z zagranicy zaś, a zwłaszcza z Ameryki bliżej będzie bezpośrednio przesłać ofiarki do nas pod adres: Administration "Mugenzai no Seibo no Kishi" [ 4 ] - Minamiyamatemachi 10 - Nagasaki (Oura) - Japan, ale można i do Niepokalanowa polskiego.
Wszystkim więc, bez żadnego wyjątku - bo przecież każdy dla miłości Niepokalanej ofiarkę złoży, prawdaż? -składam z góry, przez Niepokalaną, serdeczne "Bóg zapłać" i gorące podziękowanie w imieniu tych wszystkich, którzy z powodu tych ofiar będą mogli Niepokalaną poznać, pokochać i dać się doprowadzić do źródła życia Boskiego Serca Jezusa.
Wasz w Niepokalanej współbrat i współ Jej rycerz
O. Maksymilian M-a Kolbe
franciszkanin
[ 1 ] Nakład japońskiego RN.
[ 2 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 3 ] W oryginale podkreślenie dwukrotne.
[ 4 ] Tak po japońsku nazywa się "Rycerz Niepokalanej" - przyp. Aut.
253
Do o. Alfonsa Kolbego
Nagasaki, 22 X 1930
Drogi Bracie!
Powiedz mi, kiedy kończy się moje pozwolenie na czytanie książek zakazanych [ 1 ], bo takie pozwolenie jest "personale" [ 2 ], biskup tutejszy "generalem facultatem permittendi" [ 3 ] nie ma, a ja zapomniałem datę reskryptu ordynariatu. A że mi trzeba, to jasne.
Czy nuncjusz już Niepokalanów oglądnął? [ 4 ]
Ma on podobno dużą słabość do nas, bo go jeden z ojców wychował; wspominał ponoć o tym naszym w Łagiewnikach.
Memento
Twój
br. Maksymilian M-a Kolbe
Dotąd intencje msz[alne] nie doszły.
[Adres] Przewielebny Ksiądz Przełożony | O. Alfons Kolbe | Redaktor "Rycerza Niepokalanej" | Niepokalanów | p[oczta] Teresin Soch[aczewski] (Wr.) | (Pologne) Europe - via Siberia
[Stempel pocztowy] Nagasaki Japan 23 10 30
[Nadawca - stempel w jęz. japońskim] Mugenzai no Sono Seibo no Kishi, Nagasaki Minamiyamate nr 10
[ 1 ] Dekret św. Oficjum nosi datę 30 XI 1921. Zezwalał on na czytanie przez św. Maksymiliana książek zakazanych jako profesorowi teologii i prawa kanonicznego. Nowy dekret z 29 XI 1930 zezwala na czytanie książek zakazanych św. Maksymilianowi jako profesorowi filozofii.
[ 2 ] Osobiste.
[ 3 ] Ogólnej władzy pozwalania.
[ 4 ] Abp Francesco Marmaggi, późniejszy kardynał, nuncjusz apostolski w Polsce w latach 1928-1936, odwiedził Niepokalanów 17 VI 1932.
254
Do o. Kornela Czupryka
Nagasaki, 29 X 1930
Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!
Przesyłam trochę kłopotów:
1) Według prawa kościelenego kan. 1385 § 3 co do wydawania "Religiosi antea licentiam Superioris maioris, etc." [ 1 ], a chciałbym wydać kalendarz, no sporo warto podrukowaó drobiazgów jak dyplomik M.I. i różne ulotki, zwłaszcza dla pogan. - Poproszę więc o licencję "generalissimam" [ 2 ].
2) Przyszły telegramy, że "Beneplacitum obtentum" [ 3 ], czekam więc tylko na dokument, by otworzyć chociażby małe oratorium, a w myśl kan. 1156 "ius benedicendi... spectat... ad Superiorem maiorem", ale "potest allum sacerdotem delegare" [ 4 ]. - Więc o tę delegację poproszę, Spodziewam się dokumentu erekcji lada dzień, więc owa delegacja będzie już bardzo pilna.
3) Co do postu czytałem "Indultum" z Generalatu na post adwentowy, lecz zdaje mi się, że i tu są te same racje co i w polskim Niepokalanowie, co do stosowności dyspensy od ilości, tym bardziej, że tu z jakością trudno: mleka nie używany, bo bardzo drogie (nie widziałem jeszcze ani jednej krowy w Japonii), o mięsie nawet nie myślimy, a i do innych potraw zabrać się nie bardzo można, bo to nie na europejskie żołądki: więc ryż, pęcak, coś mącznego i znowu ryż i pęcak (ziemniaki drogie i kapusta też luksus). - Na razie uważam siebie za jeszcze zdyspensowanego ze względu na zdrowie i mówię braciom, że ich dyspensuję (ale i nie mam papieru na przełożeństwo, bym miał prawo dyspensować... domyślne).
4) Za chałupą się rozglądamy, ale trudno znaleźć coś lepszego nad dom, w którym mieszkamy (wynajęty do lutego włącznie). Gospodarz chce go sprzedać, ale wraz z trzema innymi, które z ogródkiem tworzą jedną całość. Domy nie są w dobrym stanie, ale miejsce bardzo dobre. Chce 45 000 jenów, tj, 30 j[enów] za tsubo ziemi (około 3 metrów [ 5 ]); donów nawet nie liczy. Mówią, że to tanio (w Tokio tsubo 200 jenów), ale czy na to reflektować wobec tego, że jen liczy 4,5 złotego, więc razem 202 500 zł? Kombinuję czyby nie ruszyć na wakacjach do Ameryki i tam przez odczyty sobie czegoś nie nazbierać? Bo sama ofiarność czytelników "Rycerza" nie wystarczy. - Jest nadzieja, że jeszcze spuści, chociaż podobno teren tego rodzaju kosztuje w Nagasaki podobno 40 j[enów] za tsubo. Niedawno oglądałem inny teren daleko za miastem znacznie większy 10 j[enów] za tsubo, ale wymaga wysuszenia i bez budynków: całość 40 000 jenów. - Czy więc poważnie myśleć i przygotować zdobycie własnej placówki dla "Rycerza" japońskiego od lutego, czy też zadowolić się tylko przedłużeniem wynajmu? (Dziś przyszedł człowiek z agencji celem kupienia tego obiektu, więc właściciel nie czeka, ale czyni starania sprzedania).
5) Klerycy [ 6 ] się uczą, ale słyszałem, że Salezjanie włoscy od trzech lat coś misjonarzujący opodal w Japonii, sprowadzili aż siedmiu kleryków Włochów; brakuje więc nam jeszcze pięciu do równości.
6) Czy o. Metody [ 7 ] się wybiera? Czy czasem się nie "skrakowiaczył" [ 8 ]?
Br. Zeno wciąż dowodzi, bym prosił O. Prowincjała o jakiego ojca "na tymczasem", że tak będzie łatwiej dostać.
7) Czy i co napisać biskupowi Szanghaju [ 10 ], bo dotąd nic nie dałem znać, że bracia odjechali i nie wiem jak napisać. Czasem zdaje mi się, że szkoda tej placówki na dobre opuścić, bo chociaż zawsze można dostać taką dziurę jak Szensi bez komunikacji, gdzie trzeba się zacieśnić do pracy na miejscu, to trudno się wcisnąć do miejsca, skąd można szerzej promieniować. W Szanghaju mamy pozwolenie na prowadzenie administracji "Rycerza", a w Nagasaki mamy czcionki, którymi i chińskiego "Rycerza" złożyć by można (nieco dokupić) i maszynę; więc "Rycerz" chiński prawie że bez przeszkód. - Czy i co mu napisać? Oficjalnie nie mógłbym sam zlikwidować, bo z listem O. Generała [ 11 ] w ręku tameśmy weszli i biskupowi się przedstawili.
8) Czy od Nowego Roku można pomyśleć o zaczęciu "Rycerza" chińskiego? Poczta do Szanghaju (Chin) tak samo kosztuje (z Nagasaki) jak w Japonii. - Jest nadzieja duża, że Lo-Pa-Hong, Chińczyk-katolik bardzo bogaty, podeprze groszem. Boleje on, że nie ma "Rycerza" chińskiego, kocha Niepokalaną i św. O. Franciszka ubóstwo.
Kończę, by list zaraz pchnąć.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe
z famułą całą
[ 1 ] Zakonnicy uprzednio winni mieć zezwolenie przełożonego wyższego itd.
[ 2 ] Najbardziej ogólną.
[ 3 ] Zezwolenie otrzymane. - Beneplacitum (zezwolenie) Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 10 X 1930 i facultas (zgoda) Kongregacji Zakonów z 15 X 1930 stały się podstawą dla władz zakonnych do kanonicznej erekcji klasztoru w Nagasaki 28 X 1930. Telegram o otrzymaniu "beneplacitum" nadszedł do Nagasaki 12 X 1930 - por. Pisma, 256.
[ 4 ] Prawo poświęcenia należy do przełożonego wyższego, ale ten może delegować innego kapłana.
[ 5 ] 1 tsubo = 1,80 m 2 - zob. "Wiadomości z Prowincji" 4 (1934) 18 (zob. także Pisma, 277, przyp. 3).
[ 6 ] Zob. Pisma, 243.
[ 7 ] O. Metody Rejentowicz.
[ 8 ] Św. Maksymilian był nastawiony negatywnie do kierunku wychowania kleryków w Krakowie.
[ 9 ] Br. Zeno Żebrowski.
[ 10 ] Bp Auguste Alphonse Pierre Haouissée TJ.
[ 11 ] Św. Maksymilian przybył do biskupa Szanghaju z listem polecającym generała zakonu o. Alfonso Orlicha (Orliniego).
260
Do o. Kornela Czupryka
Nagasaki, 23 XI 1930
Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!
W tych dniach otrzymałem list z 29 ub.m., lecz nie natychmiast odpisałeś, gdyż musiałem przygotować "Rycerza" grudniowego, a przy tym już przedtem dwa listy powędrowały na Lwów. Największą trudność w przygotowaniu "Rycerza" stanowi tu tłumaczenie, a raczej jego terminowość, bo każdy zajęty swoimi sprawami. Chociaż w ostateczności mógłbym się zwrócić wprost do biskupa z żądaniem, by w miarę czasu, który poświęcam dla seminarium i księża też odżałowali czasu dla nas, ale to już byłby argument ostateczny, bo oni naprawdę bardzo zajęci. Teraz jednak Niepokalana sprawiła, że jeden Japończyk protestant profesor [ 1 ] dzielnie nam tłumaczy na japońskie, a jako zapłatę... przyniósł nam oporządzoną kurę, byśmy ją zjedli, czegośmy oczywiście nie omieszkali zrobić. Drugi zaś Japończyk, również profesor i protestant [ 2 ], mieszka u nas i nam w miarę czasu pomaga. U nas, to znaczy w jednej z wydzielonej mu ubikacji na dole poza klauzurą (samotnie) mieszka, bo nasz dom taki: [...] [ 3 ]. Korytarze i cele duże i wysokie, bo był tu szpital i hotel też.
Dokumentu [ 4 ] jak nie widać, tak nie widać..., a tu zaczynają znowu wątpić z tego powodu w naszą "prawowierność". Bardzo bym więc prosił o zatelegrafowanie, gdy tylko dokument do Polski przybędzie i do nas ruszy, bo przy nieufności ze strony duchowieństwa trudno nam będzie pracować. No i biskup, i delegat apostolski mogą różnie pomyśleć.
Poza tym wszystko - dzięki Niepokalanej - bardzo dobrze. Trudności i krzyżów sporo, bo to przecie misje, ale też i pociech dużo. Mamy jedną maszynę drukarską, jedną maszynę do krajania i drobnych maszynek trochę: do szycia kilka stołowych, do zecerni, a i perforówkę (nieczynna) - okazyjny tani, stary grat, będzie służył. Bardzo jednak potrzebna falcówka, maszyna porządna (jak w Niepokalanowie) i jeszcze jedna maszyna drukarska dwa razy większa, albo raczej dwie, by "Rycerza" powiększyć do objętości jak w Polsce i na czas prędko wydrukować. Może jakie stare graty znajdziemy, to i kupimy, bo nowe może za drogie, chociaż tu w Japonii maszyny drukarskie stosunkowo tanie.
Sobota dzisiaj i wieczór, więc poopowiadałem braci i znowu biorę się do pisania. Chciałem dotąd popisane przepisać, bo gryzmoły, ale niech i tak idzie. Opowiadać byłoby bardzo dużo, ale i do Niepokalanowa oficjalnie br. Mieczysław [ 5 ] śle, a ja - zawalony robotą, nawet nie mam czasu japońszczyzny tężej się uczyć.
Nakładu [ 6 ] mamy teraz 20 000, a na grudzień podrukowaliśmy 25 000, bo to miesiąc Niepokalanej. I więcej można by rozdać z pożytkiem, bo czytają, ale zasobów, groszy by nie stało. Teraz tylko do 32 stron od stycznia chcemy doprowadzić, bo jeżeli nie podniesiemy ceny, to - wedle dziwnych praw japońskich - nie dostaniemy ryczałtu, gdyż rozdający darmo nie otrzymują ryczałtu, a nasza cena za numer jest 2 seny i nalepiamy na pojedyncze znaczek pocztowy za 2 seny, więc nic z tego nie mamy, więc darmo. A tak powiększymy numer i podniesiemy nieco cenę np. do 3 senów.
Tutejszych aspirantów jeszcze nie mamy, ale jeden dostał już w tych dniach odpowiedź przychylną, ale nie wiem jeszcze jaki będzie, bo był on już u Trapistów, tylko przed rokiem z powodu braku zdrowia musiał powrócić do domu. Ma być dobry [ 7 ]. - Zresztą niech Niepokalana kieruje.
Wobec obecnych deszczów, chłodnych wiatrów i trochę kłopotów, a więcej jeszcze trochę rozpędzenia się przy robocie introligatorskiej przy "Rycerzu", odczułem trochę reakcji, ale teraz na ogół dobrze i czuję jakoś od wczoraj, że i tęgo mi lepiej i nie odczuwam potrzeby tyle spania. Bo i roboty moc, trzeba by przecież samemu po japońsku pisać, by się i w tym względzie uniezależnić.
Klerycy trzymają się dobrze. Br. Mieczysław oskarża czasem swój żołądek, ale twierdzi, że to nie taka znowu nowina, bo i w Polsce miał zarzuty przeciwko niemu. Uczęszczają na wykłady do seminarium (pięć minut drogi od nas) [ 8 ].
Klerycy lwowscy odpisali br. Mieczysławowi; znać doprawdy innego ducha [ 9 ] - U nas teraz warunki normalne tylko... ten dokument!!
Zdaje mi się, że by nie zaszkodziło, by klerycy, którzy tu by mieli przyjechać, zaglądnęli przedtem do Niepokalanowa "na nowicjat". Tutaj rok szkolny kończy się w marcu i wtedy rozpocznie się drugi rok filozofii. Jak już sprawa będzie dojrzała, to popiszę jak jechać przez Syberię. - Potrzeba tu więcej rąk, dużo; może Niepokalana powołania ześle.
Co do planów na przyszłość, myślę idąc w kierunku celu MI, tj. zdobycia całego świata Niepokalanej, rozwijać jak najsilniej placówkę tutejszą, by "Rycerz" jak najprędzej zaglądał do każdego japońskiego domu. Równocześnie zaś rozpocząć i "Rycerza" chińskiego. Ciągle mi powraca myśl, żeby jednak jakiś ojciec (o duchu Niepokalanowa i M.I.) zakorzenił się w Szanghaju i administrował, a połam i drukował "Rycerza" przy pomocy braci na całe Chiny. No i Indie i Annam i syryjskie zagłębie dla językowi arabskiego, tureckiego, hebrajskiego. A i o angielskim nie zapomnieć itd., aż cały świat będzie Niepokalanej. - Równocześnie zaś myślałbym, że trzeba mnożyć Niepokalanowy europejskie, bo sam polski Niepokalanów nie da rady z ofiar z Polski utrzymać i rozwijać większą ilość Misji. I tak w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Anglii i innych państwach, gdzie naszych nie ma, lub mało, a potem i w innych.
Kończę, bo już po pół do jedenastej wieczór.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe z famułą
[Dopisek] Japończycy zamiast podpisu ożywają pieczęci osobistych i to czerwonych. Oto więc mój podpis: [...] [ 10 ]
Kopertę daję też japońską [ 11 ].
PS - Jeszcze zapomniałem o jednej sprawie. Chciałbym wiedzieć tęgo przedtem, kiedy kto pojedzie do nas, gdyż mógłby nam przewieźć bez cła, a może i prędzej (nie wiem, kiedy o. Metody [ 12 ]) szereg potrzebnych rzeczy, a zwłaszcza przyborów kościelnych do naszej kaplicy. Ornaty itp. obiecało wykonać i ofiarować Stowarzyszenie Misyjne Pań [ 13 ] (?) z centralą w Poznaniu. Będąc ostatnio w Polsce ubiłem tę sprawę. - Przewieźć można spokojnie przez Bolszewię, trzeba tylko umieścić wszystko cło walizki, której cały czas przez przejazd przez Bolszewię nie można otwierać, bo zaplombują w Niegorełoje i plomby oglądną na granicy chińskiej. Byle podać jako "tranzyt" i nie poddać w Niegorełoje rewizji, lecz powiedzieć, by zaplombowali. Do tej pani (Kahlówna, Poznań, Kwiatowa 7) piszę równocześnie, by przygotowali do wysyłki (może muszą zrobić dopiero).
[ 1 ] Prof. Francisko Yamaki Toshio - zob. też Pisma, 263 i 264.
[ 2 ] Tagita Koya - por. Pisma, 264, oraz 868, C, przyp. 69.
[ 3 ] Naszkicowany plan parteru i plan piętra.
[ 4 ] Dokument erekcji klasztoru w Nagasaki - zob. Pisma, 254, przyp. 3.
[ 5 ] Br. Mieczysław Mirochna.
[ 6 ] Nakład japońskiego RN.
[ 7 ] Kandydat ten, Yozefu Mizoguchi Asamatsu, z powodu nie znanych bliżej trudności wstąpił do zakonu franciszkańskiego dopiero 5 II 1932 (zob. Pisma, 349), lecz został wydalony 13 III 1932. Trapiści mają od 1896 r. klasztor w północnej Japonii na Hokkaido.
[ 8 ] Drugim klerykiem uczęszczającym do Seminarium Diecezjalnego w Nagasaki był br. Damian Eberl.
[ 9 ] Niż w Krakowie.
[ 10 ] Odcisk pieczątki z widocznymi po bokach literami S oraz K, tzn. Seibo no Kishi. Nazwisko św. Maksymiliana jest w środku pieczątki - zob. Pisma, 340.
[ 11 ] Koperta się nie zachowała.
[ 12 ] O. Metody Rejentowicz.
[ 13 ] Prawdopodobnie chodziło o Związek Misyjny Polek, założony 1 X 1927 w Poznaniu, z oddziałami w Warszawie, Wilnie, Krakowie, Lublinie, Rawiczu, Śremie, Miechowie i Chyliczkach - zob. "Pochodnia Seraficka" 4 (1929) 27.