@Inż powiedział(a):
Jestem przeciwnikiem spotkań o celach alkoholowych, nawet typu wyjście na piwo, ale uważam że lepiej niech osoby mające trudności spotykają się przy alkoholu niż siedzą w piwnicy.
Ale nie ma takiej alternatywy, mylicie skutek z przyczyną, od pewnego czasu ludzie nie dlatego mniej spotykają się w realu że nie piją w realu, po prostu interakcje przesuwają się do internetu.
@Inż powiedział(a):
Jestem przeciwnikiem spotkań o celach alkoholowych, nawet typu wyjście na piwo, ale uważam że lepiej niech osoby mające trudności spotykają się przy alkoholu niż siedzą w piwnicy.
Ale nie ma takiej alternatywy, mylicie skutek z przyczyną, od pewnego czasu ludzie nie dlatego mniej spotykają się w realu że nie piją w realu, po prostu interakcje przesuwają się do internetu.
Sugerujesz, że 'picie do lustra' zastąpiło picie z Czatem?
To by faktycznie uzasadniało znaczący spadek, bo nikogo do napicia się nie trzeba namawiać!
@Inż powiedział(a):
Jestem przeciwnikiem spotkań o celach alkoholowych, nawet typu wyjście na piwo, ale uważam że lepiej niech osoby mające trudności spotykają się przy alkoholu niż siedzą w piwnicy.
Ale nie ma takiej alternatywy, mylicie skutek z przyczyną, od pewnego czasu ludzie nie dlatego mniej spotykają się w realu że nie piją w realu, po prostu interakcje przesuwają się do internetu.
Moi koledzy śmieją się ze mnie, że moja dziewczyna jest wymyślona
Ja natomiast śmieję się z nich, bo oni też są wymyśleni
@Inż powiedział(a):
Jestem przeciwnikiem spotkań o celach alkoholowych, nawet typu wyjście na piwo, ale uważam że lepiej niech osoby mające trudności spotykają się przy alkoholu niż siedzą w piwnicy.
Ale nie ma takiej alternatywy, mylicie skutek z przyczyną, od pewnego czasu ludzie nie dlatego mniej spotykają się w realu że nie piją w realu, po prostu interakcje przesuwają się do internetu.
Moi koledzy śmieją się ze mnie, że moja dziewczyna jest wymyślona
Ja natomiast śmieję się z nich, bo oni też są wymyśleni
No i też to pokolenie "z" mniej pije bo alkohol źle się łączy z psychotropami.
Nie wiem jak to jest ale moi chłopacy mają bujne życie towarzyskie w sensie kolegów i koleżanek kupa.
Spotykają się w piwnicy, na boisku, w knajpkach, jeżdżą na imprezy do siebie nawzajem (od 2 lat mam wysyp 18-tek, co weekend lud co dwa albo raz miesiącu).
Nie wspomnę o Studniówkach, sylwestrówkach i domówkach.
Kilka razy zdarzyło się że ze znajomymi wyjeżdżali do nas do domku na wieś.
I to wszystko dzieje się równolegle do kontaktów w sieci.
Nie widzę jakiejś znaczącej różnicy w porównaniu do moich lat nastoletnich.
Chyba teraz nawet bardziej intensywniejsze są te młodzieńcze lata.
Za moich czasów modne były wypady weekendowe pod namiot, teraz tego nie ma poza letnimi obozami harcerskimi.
Są ludzie bardziej i mniej imprezowi, w każdym pokoleniu, pytanie o proporcje.
Jak Twoje dzieciaki imprezują to siłą rzeczy z tymi, którzy też imprezują, odludków z ich pokolenia nie poznasz.
Tak, @rozum.von.keikobad masz rację dlatego napisałem "nie wiem jak to jest" w sensie ogółu.
Mogę opisywać to co znam i widzę i dodam jedynie to że moi mają też innych znajomych i kolegów, z grupy "odludków", ale proporcjonalnie będzie to ok 10% ich towarzystwa.
Są to osoby sporadycznie, nie wogóle, dołączające do grupy "imprezowiczów" - z różnych względów ale najczęściej słyszę że "starzy im zabraniają".
Komentarz
Ale nie ma takiej alternatywy, mylicie skutek z przyczyną, od pewnego czasu ludzie nie dlatego mniej spotykają się w realu że nie piją w realu, po prostu interakcje przesuwają się do internetu.
Sugerujesz, że 'picie do lustra' zastąpiło picie z Czatem?
To by faktycznie uzasadniało znaczący spadek, bo nikogo do napicia się nie trzeba namawiać!
Moi koledzy śmieją się ze mnie, że moja dziewczyna jest wymyślona
Ja natomiast śmieję się z nich, bo oni też są wymyśleni
No i też to pokolenie "z" mniej pije bo alkohol źle się łączy z psychotropami.
Nie wiem jak to jest ale moi chłopacy mają bujne życie towarzyskie w sensie kolegów i koleżanek kupa.
Spotykają się w piwnicy, na boisku, w knajpkach, jeżdżą na imprezy do siebie nawzajem (od 2 lat mam wysyp 18-tek, co weekend lud co dwa albo raz miesiącu).
Nie wspomnę o Studniówkach, sylwestrówkach i domówkach.
Kilka razy zdarzyło się że ze znajomymi wyjeżdżali do nas do domku na wieś.
I to wszystko dzieje się równolegle do kontaktów w sieci.
Nie widzę jakiejś znaczącej różnicy w porównaniu do moich lat nastoletnich.
Chyba teraz nawet bardziej intensywniejsze są te młodzieńcze lata.
Za moich czasów modne były wypady weekendowe pod namiot, teraz tego nie ma poza letnimi obozami harcerskimi.
@marniok
Są ludzie bardziej i mniej imprezowi, w każdym pokoleniu, pytanie o proporcje.
Jak Twoje dzieciaki imprezują to siłą rzeczy z tymi, którzy też imprezują, odludków z ich pokolenia nie poznasz.
Tak, @rozum.von.keikobad masz rację dlatego napisałem "nie wiem jak to jest" w sensie ogółu.
Mogę opisywać to co znam i widzę i dodam jedynie to że moi mają też innych znajomych i kolegów, z grupy "odludków", ale proporcjonalnie będzie to ok 10% ich towarzystwa.
Są to osoby sporadycznie, nie wogóle, dołączające do grupy "imprezowiczów" - z różnych względów ale najczęściej słyszę że "starzy im zabraniają".