Skip to content

Humer

1…499500501502504

Komentarz

  • @los powiedział(a):

    @Maria powiedział(a):
    Ale usiłuję sobie przypomnieć, z jakiego powodu ten pan zasłużył na tyyyyle miejsca na forum. I nic nie kojarzę:(

    Moim zdaniem nie jest tak, że tylko bardzo mądre wpisy na bardzo ważne tematy mają prawo się ostać, rzekłbym wręcz odwrotnie: im więcej wody w morzu tym lepsze morze, im więcej wpisów i tematów na forum, tym lepsze forum.

    Znaczy, że ilość jednak przechodzi w jakość? To chciał nam Kolega powiedzieć?

  • Niekoniecznie, szło mi raczej o tzw. życie. Jak chce nam się pogadać o Hałabale, dlaczego nie mielibyśmy pogadać o Hałabale? Ja lubię, bo bardzo mnie ten koleżka śmieszy.

  • @los powiedział(a):

    @Maria powiedział(a):
    Ale usiłuję sobie przypomnieć, z jakiego powodu ten pan zasłużył na tyyyyle miejsca na forum. I nic nie kojarzę:(

    Moim zdaniem nie jest tak, że tylko bardzo mądre wpisy na bardzo ważne tematy mają prawo się ostać, rzekłbym wręcz odwrotnie: im więcej wody w morzu tym lepsze morze, im więcej wpisów i tematów na forum, tym lepsze forum.

    Ok. Nawet bardzo ok:))
    Tylko (który to już raz...) nie o tym pisałam. Nie o mądre czy gupie wpisy mi chodziło, tylko o przypomnienie, kim jest pan Wiech i dlaczego o nim tyle. Na co odpowiedział mi merytorycznie @trep - dziękuję.
    Reszty dowiedziałam się z guglowej AI.
    I z powyższych cytatów.

  • Ten Rożek nigdy nie był moim fanem, ale teraz zbiera mi się na wymioty. Otóż plagiat to nie wina Hałabały, ale systemu kontroli antydopingowej i promotora, którzy powinni byli wykryć plagiat.

    1. Jeżeli
      @jakubwiech
      ukradł komuś tekst to powinien ponieść za to odpowiedzialność. Pytanie które zadałem w poprzednim wpisie jednak pozostaje. Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy największego w PL uniwersytetu? Skoro jest tak beznadziejny, dlaczego wciąż się go stosuje? Jaka jest w tym wszystkim rola promotora? To promotor jest odpowiedzialny za wykrycie plagiatu oraz ostateczną ocenę samodzielności pracy. Wykrył go ale zignorował? Nie wykrył? Wykrył ale uznał że to nie plagiat tylko błąd w zaznaczaniu źródeł?

    Skąd trzy pozytywne recenzje pracy Jakuba? Dlaczego Jakub nie wyleciał za drzwi podczas obrony? Gorzej. Mimo, że temat cytowanych na X fragmentów był na obronie dyskutowany, część członków komisji zagłosowało na TAK. Uznali że plagiatu nie było? Jeszcze większa część komisji zagłosowała na NIE WIEM CO MYŚLEĆ. Mimo że sprawa jest jasna i oczywista. Tak przynajmniej czytam. I - jeszcze raz - jeżeli Jakub ukradł komuś tekst to powinien ponieść za to odpowiedzialność.

    Czyli autor pracy doktorskiej może sobie plagiatować i to jest git, jeżeli nikt tego nie wykryje? A jak antyplagiat ani promotor nie wykryją a wykryją inni to winni antyplagiat i promotor?

  • Wyraźnie przecież pisze, że bynajmniej.

  • Tak pisze, ale w całej tej sprawie rozmywa się temat. Mamy plagiatora, de facto oszusta, który nawet pozmieniał kolejność zdań. Cały nacisk powinien iść na piętnowanie jego oszustwa. Tymczasem ludność rozwodzi się nad wstrzymaniem się od głosia. Ok, to świadczy o braku odwagi, ale jest dozwolone. A plagiat nie.

    Skoro jest plagiat, to powój pisać:

    Skąd trzy pozytywne recenzje pracy Jakuba?

  • Tu należy sobie zadać pytanie: Czy tych trzech dodatnich dałoby plus, gdyby wiedzieli, że był plagiat? Sądzę, że nie. A zatem skąd trzy plusy? A stąd, że Jakub ich oszwabił. Obszedł antyplagiat.

    Rożek atakuje też promotora. No jasne, że promotor jest śmierdzącym leniem lub oportunistą lub miał do Hałabały zaufanie. Ale wciąż niemal cała wina jest oszusta, nie oszukanych.

  • A z dziejów humera, to okazało się, że do 2004 raku Czarzasty nie miał ubikacji... jak pamiętam wycieczki do Sejmu i budynków rządowych, to nawet w zeszłym tysiącleciu już takie były.

  • @ms.wygnaniec powiedział(a):
    A z dziejów humera, to okazało się, że do 2004 raku Czarzasty nie miał ubikacji... jak pamiętam wycieczki do Sejmu i budynków rządowych, to nawet w zeszłym tysiącleciu już takie były.

    Można się pośmiać, ale ta wypowiedź była o staniu godzinami na granicy, a nie o braku toalet w ogóle.

  • @trep powiedział(a):
    Tak pisze, ale w całej tej sprawie rozmywa się temat. Mamy plagiatora, de facto oszusta, który nawet pozmieniał kolejność zdań. Cały nacisk powinien iść na piętnowanie jego oszustwa. Tymczasem ludność rozwodzi się nad wstrzymaniem się od głosia. Ok, to świadczy o braku odwagi, ale jest dozwolone. A plagiat nie.

    Skoro jest plagiat, to powój pisać:

    Skąd trzy pozytywne recenzje pracy Jakuba?

    A mnie się wydaje całkowicie naturalne, że szuka się problemów systemowych. Np. jeśli w wyniku przemocy domowej wyrośnie przyszły morderca, to wskazywanie na problem przemocy domowej nie jest wybielaniem mordercy.

  • Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy

  • Sprawa nie jest tak oczywista, bo go system nie wykrył. Ten plagiat nie jest taki oczywisty. W zasadzie oskarżanie o plagiat to hejt.

  • Najlepiej by podszedł do tego kol. Kazio.

    -- Nia ma ca gadać! Jast plagiat cza nia ma plagiata?

    A jak załatwimy tę sprawę, to potem, już w oderwaniu od tej sprawy, można się zająć udoskonaleniem systemu antyplagiatowego, zmianą regulaminu (zakaz wstrzymywania się).

  • Młodości czar:

  • No właśnie, potrzeba nam ludzi walczących za kraj... Gdzie są teraz ci skinheadzi? Gdzie ta "White Power"?

  • https://odysee.com/$/download/01.Honor-Koncert-01.03.1992.Wrocław-medium/4ab8ce39f1ef0343733090b28cdb94fc1e3e30e0

    A tutaj jak ktoś chce dłuższy kawałek tej muzy pełnej nienawiści posłuchać. Kiedyś szukałem przez reminiscencje muzyczne i znalazłem cuś takiego ⬆️

  • @Eden powiedział(a):
    No właśnie, potrzeba nam ludzi walczących za kraj... Gdzie są teraz ci skinheadzi? Gdzie ta "White Power"?

    chętnych do wojska wciąż więcej niż miejsc

  • @Eden powiedział(a):
    https://odysee.com/$/download/01.Honor-Koncert-01.03.1992.Wrocław-medium/4ab8ce39f1ef0343733090b28cdb94fc1e3e30e0

    A tutaj jak ktoś chce dłuższy kawałek tej muzy pełnej nienawiści posłuchać. Kiedyś szukałem przez reminiscencje muzyczne i znalazłem cuś takiego ⬆️

    NIE KLIKAĆ!!!

    To downlad!

    Zasyficie sobie komputer.

    Potem żeby te gówno usunąć trzeba:
    ~delete z "Downloads" (in my case twice!)
    ~delete z "History"
    ~delete cookies
    ~delete z "Recycle Bin"

    👣

    🐾
    🐾

  • @trep powiedział(a):

    Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy

    Zapytałem o to moją żonę, która na uczelni pracuje. Odpowiedziała długim wywodem, a ja przekazuję co zapamiętałem:
    Systemy antyplagiatowe są niedoskonałe i mogą zarówno dawać fałszywe alarmy jak i omijać faktyczne plagiaty. Fałszywe alarmy - jej zdaniem - występują zwykle w dwu przypadkach:
    — teksty związane z prawem. Tam często konieczne jest dosłowne cytowanie fragmentów aktów prawnych, bo dla tematu ważne jest np. wskazanie, że dodanie jednego punktu zmieniło całą logikę normy. No i wtedy automat może zaalarmować, o podejrzanie długich dosłownych cytatach.
    — "Study site" w przypadku prac biologicznych czy geograficznych. Jeżeli trzeba w kilku zdaniach przekazać kluczowe informacje o tym gdzie leżą np. Gorce i co to w ogóle jest, to niejako naturalnie pojawia się podobieństwo opisów.
    Z kolei plagiaty, które wymykają się automatycznemu systemowi to zwykle albo tłumaczenie na inny język, albo - z czym raz miała do czynienia - seria tłumaczeń: Tekst przetłumaczony z angielskiego na polski i z powrotem może na tyle różnić się od oryginału, że automat uzna go za coś innego. To jest o tyle wredne, że aby uniknąć fałszywych alarmów przy sytuacjach jak ze "study site" ustawia się czasem niską czułość systemu na przeróbki (bo te narzędzia też mają swoje ustawienia).
    Dlatego właśnie promotorem i recenzentami powinny być osoby doskonale obeznane w temacie, które potrafią takie kwestie rozstrzygnąć. No ale praktyka bywa ciut inna.
    I na koniec anegdotka:
    Kilka lat temu kolega żony dostał do recenzji fenomenalną pracę magisterską dotyczącą Małej Fatry. Autorką była studiująca w Polsce Słowaczka. Na jej nieszczęście Szymon też znał słowacki i od razu wykrył, że ta praca to tłumaczenie niszowego raportu opublikowanego rok wcześniej po słowacku. Ale tylko dlatego, że był w to jakoś zaangażowany. Bo system plagiatowy i promotor nic nie zauważyli.

  • edytowano 2 October

    @KazioToJa powiedział(a):

    @Eden powiedział(a):
    No właśnie, potrzeba nam ludzi walczących za kraj... Gdzie są teraz ci skinheadzi? Gdzie ta "White Power"?

    chętnych do wojska wciąż więcej niż miejsc

    Wg. znajomych bardziej siedzących w temacie sprawa jest trochę bardziej złożona. Jednym z problemów ma być - ich zdaniem - "nadprodukcja kaprali i podporuczników". Osoby zainteresowane służbą wojskową bez problemu mogą w ramach "Legii Akademickiej" zrobić kurs podoficerski lub oficerski. Więc na potęgę korzystają z tej możliwości. I w tych korpusach liczba chętnych faktycznie znacznie przewyższa liczbę dostępnych miejsc. W korpusie szeregowych ma być odwrotnie - wakatów jest dużo, ale brakuje osób o odpowiednich kwalifikacjach psycho-fizycznych. Choć kryteria i tak są zaniżone.
    Jak mantra powtarza się postulat: "Na kursy podoficerskie lub oficerskie kierować dopiero po odsłużeniu minimalnego wyznaczonego czasu jako szeregowy". Bo po 3 tygodniach nie jest się w stanie ocenić kto się nadaje kto nie.

    EDIT.
    Osobiście znam chłopaka, który w Legii Akademickiej zrobił stopień kaprala, chętnie by przeszedł na zawodowego, ale wszędzie potrzebują szeregowych a nie podoficerów. Chłop wręcz żałuje, że zrobił ten stopień.

  • @allium powiedział(a):

    @trep powiedział(a):

    Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy

    Zapytałem o to moją żonę, która na uczelni pracuje. Odpowiedziała długim wywodem, a ja przekazuję co zapamiętałem:
    Systemy antyplagiatowe są niedoskonałe i mogą zarówno dawać fałszywe alarmy jak i omijać faktyczne plagiaty. Fałszywe alarmy - jej zdaniem - występują zwykle w dwu przypadkach:
    — teksty związane z prawem. Tam często konieczne jest dosłowne cytowanie fragmentów aktów prawnych, bo dla tematu ważne jest np. wskazanie, że dodanie jednego punktu zmieniło całą logikę normy. No i wtedy automat może zaalarmować, o podejrzanie długich dosłownych cytatach.
    — "Study site" w przypadku prac biologicznych czy geograficznych. Jeżeli trzeba w kilku zdaniach przekazać kluczowe informacje o tym gdzie leżą np. Gorce i co to w ogóle jest, to niejako naturalnie pojawia się podobieństwo opisów.
    Z kolei plagiaty, które wymykają się automatycznemu systemowi to zwykle albo tłumaczenie na inny język, albo - z czym raz miała do czynienia - seria tłumaczeń: Tekst przetłumaczony z angielskiego na polski i z powrotem może na tyle różnić się od oryginału, że automat uzna go za coś innego. To jest o tyle wredne, że aby uniknąć fałszywych alarmów przy sytuacjach jak ze "study site" ustawia się czasem niską czułość systemu na przeróbki (bo te narzędzia też mają swoje ustawienia).
    Dlatego właśnie promotorem i recenzentami powinny być osoby doskonale obeznane w temacie, które potrafią takie kwestie rozstrzygnąć. No ale praktyka bywa ciut inna.
    I na koniec anegdotka:
    Kilka lat temu kolega żony dostał do recenzji fenomenalną pracę magisterską dotyczącą Małej Fatry. Autorką była studiująca w Polsce Słowaczka. Na jej nieszczęście Szymon też znał słowacki i od razu wykrył, że ta praca to tłumaczenie niszowego raportu opublikowanego rok wcześniej po słowacku. Ale tylko dlatego, że był w to jakoś zaangażowany. Bo system plagiatowy i promotor nic nie zauważyli.

    To jest wszystko bardzo ciekawe, ale zupełnie nie o to chodzi w tej sprawie. A już w szczególności w tym, co o niej mówi Rożek. Chodzi mianowicie zasadniczo o to, że Wiech jest oszustem.

  • Ech, Janusz z Onetu

  • @trep powiedział(a):

    @allium powiedział(a):

    @trep powiedział(a):

    Jeżeli sprawa jest tak oczywista, dlaczego nie wykrył tego system antyplagiatowy

    Zapytałem o to moją żonę, która na uczelni pracuje. Odpowiedziała długim wywodem, a ja przekazuję co zapamiętałem:
    Systemy antyplagiatowe są niedoskonałe i mogą zarówno dawać fałszywe alarmy jak i omijać faktyczne plagiaty. Fałszywe alarmy - jej zdaniem - występują zwykle w dwu przypadkach:
    — teksty związane z prawem. Tam często konieczne jest dosłowne cytowanie fragmentów aktów prawnych, bo dla tematu ważne jest np. wskazanie, że dodanie jednego punktu zmieniło całą logikę normy. No i wtedy automat może zaalarmować, o podejrzanie długich dosłownych cytatach.
    — "Study site" w przypadku prac biologicznych czy geograficznych. Jeżeli trzeba w kilku zdaniach przekazać kluczowe informacje o tym gdzie leżą np. Gorce i co to w ogóle jest, to niejako naturalnie pojawia się podobieństwo opisów.
    Z kolei plagiaty, które wymykają się automatycznemu systemowi to zwykle albo tłumaczenie na inny język, albo - z czym raz miała do czynienia - seria tłumaczeń: Tekst przetłumaczony z angielskiego na polski i z powrotem może na tyle różnić się od oryginału, że automat uzna go za coś innego. To jest o tyle wredne, że aby uniknąć fałszywych alarmów przy sytuacjach jak ze "study site" ustawia się czasem niską czułość systemu na przeróbki (bo te narzędzia też mają swoje ustawienia).
    Dlatego właśnie promotorem i recenzentami powinny być osoby doskonale obeznane w temacie, które potrafią takie kwestie rozstrzygnąć. No ale praktyka bywa ciut inna.
    I na koniec anegdotka:
    Kilka lat temu kolega żony dostał do recenzji fenomenalną pracę magisterską dotyczącą Małej Fatry. Autorką była studiująca w Polsce Słowaczka. Na jej nieszczęście Szymon też znał słowacki i od razu wykrył, że ta praca to tłumaczenie niszowego raportu opublikowanego rok wcześniej po słowacku. Ale tylko dlatego, że był w to jakoś zaangażowany. Bo system plagiatowy i promotor nic nie zauważyli.

    To jest wszystko bardzo ciekawe, ale zupełnie nie o to chodzi w tej sprawie. A już w szczególności w tym, co o niej mówi Rożek. Chodzi mianowicie zasadniczo o to, że Wiech jest oszustem.

    No ale własnie o tym jest większość mojego wpisu: przy niektórych tekstach kwestia plagiatu wcale nie jest prosta do ustalenia. Wydaje się właśnie, że tak jest w tym wypadku: obrońcy Wiecha będą twierdzić, że to jak z Gorcami- opis tego samego musi być podobny, przeciwnicy, że tylko pozmieniał zdania.

  • Tak, twojego tak. Ale to nie o to. Bo on nie bronił się przez zaprzeczanie, że plagiatował, tylko rozmywał sprawę na inne tematy (wstrzymujący się, promotor, antyplagiat) a tymczasem chodzi o to, że chciał wszystkich oszukać.

    Zresztą, uczynni wymienili te wszystkie plagiaty, jak niegdyś z Sumlińskim.

  • O! Ten koleś się jakoś na Hałabałę uparł i sporo wyciągnął tych powtórek:

    Jakub Wiech, "Energetyka po prostu" (Kraków 2023).
    Sprawdzone. Fragmenty powtarzają jego artykuły z Energetyka24. Około 1300 słów tej książki trafiło potem do jego rozprawy doktorskiej, która tej książki nigdzie nie wymienia. A przy przenoszeniu tekstu pojawiły się przypisy, których daty się nie zgadzają.

    Na str. 51 i 52 rozprawy przypisy 89 do 93 odsyłają do artykułów w Energetyka24, których autorem jest J. Wiech.
    Co najmniej w dwóch przypisach data dostępu jest wcześniejsza niż data publikacji artykułu:

    -przypis 89: dostęp 22.07.2021, artykuł o Mołdawii opublikowany 19.10.2021,

    -przypis 93: dostęp 4.09.2021, artykuł o Nord Stream opublikowany 2.09.2022.

    Daty publikacji widać pod artykułami na stronie Energetyka24.
    Te same akapity są w książce na s. 216 do 219 i nie mają tam żadnych przypisów.

    Przypisy z tymi datami pojawiają się dopiero w rozprawie.

    Fragmenty wspólne dla książki i rozprawy:
    -rozprawa s. 48 do 52 = książka s. 208 i 216 do 219,
    -rozprawa s. 115, 121 i 122 = książka s. 209 do 212,
    -rozprawa s. 126 do 128 = książka s. 190 do 192.

    Razem z tekstem przeszły też błędy, np. "zarejestrowany w Szwajcarii Gazprombank" (książka s. 218, rozprawa s. 52).

    Dla porządku: w sprawdzonej próbie książka nie zawiera nieoznaczonych tekstów innych autorów. Jej zgodności z tekstami w sieci prowadzą do artykułów samego Wiecha.

    Znaczenie tych dat: tzw. przypisy z przyszłości były w zarzutach, które komisja znała przed obroną, a autor pisze, że odniósł się do nich obszernie.

    Pytanie brzmi więc, skąd pochodzą daty dostępu do tekstów, które w podanym dniu jeszcze nie istniały?

    Nie chodzi o Jakuba Wiecha jako osobę. Kolejne wpisy o drobnych usterkach wyglądałyby na nagonkę i budziłyby współczucie wobec niego, a nie o to chodzi.
    Stopień doktora nadaje się w imieniu państwa, a nauka jest finansowana z publicznych pieniędzy. Dlatego piszę tylko o tym, co jest sprawdzalne i ma znaczenie dla oceny pracy.

    Wpis do wykorzystania przez zainteresowanych. Numery stron, przypisów i daty każdy może sprawdzić sam.

  • 28 lat temu Karl Bushby opuścił Wielką Brytanię, próbując stać się pierwszą osobą, która obejdzie świat pieszo. Wczoraj dotarł do Dover na ostatni etap swojej podróży do domu matki w Hull.

  • @trep powiedział(a):

    28 lat temu Karl Bushby opuścił Wielką Brytanię, próbując stać się pierwszą osobą, która obejdzie świat pieszo. Wczoraj dotarł do Dover na ostatni etap swojej podróży do domu matki w Hull.

    Czemu humor?

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.