Polska inteligencja w takim sensie, jaki kiedyś przyjęto, już nie istnieje
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
No właśnie: mówił kard. abp Wyszyńskim (jako aktor), a pisał do gen. Kiszczaka (jako "ja").
i dalej cisną to w szkole.
dyplom mistrza w rzemiośle ,a tzw zgniłym zachodzie nobilitował , co prawda w mieście, i czasem pozwalał żyć lepiej niż herbowym gdzieś tam.
czytać, pisać , świata być ciekawym i próbować go zrozumieć - to juz cechy osobnicze
W dodatku wielu drugorzędnych tzw. pracowniköw umysłowych będzie rugowanych przez tzw. sztuczną inteligencję i jej odpowiedniki niczym szwaczki przez maszyny włókiennicze.
Przynajmniej ci, którzy w porę nie zdążą w korpo przeidentyfikować się na LBGT+.
tkaczki
I tu wracamy do kodeksu Boziewicza, który tak to ujon:
Adaś wyszkolił się na nałczyciela I DLATEGO, zgodnie z XIX-wiecznymi pojęciami uznał, że jest szlachcicem.
I stąd też pretensje aktorów, a przecież szkoła aktorska to pomaturalna szkoła zawodowa.
Obawiam się, że umiejętność oprawienia wieprzka do owego wykształcenia się nie zalicza.
Myślę, że jest to zwyczajny poziom uczciwego człowieka.
A polimorfizm i dziedziczenie w C++?
"W historii Polski co jakiś czas, cyklicznie, mamy do czynienia ze zjawiskiem zwanym zdradą elit. Polega ono z grubsza na tym, że większa bądź mniejsza część warstwy teoretycznie najlepiej wykształconej, mającej najwięcej do powiedzenia w sprawach państwa zaczyna uważać, że będzie lepiej, jeśli będą nami rządzić inni - mówi prof. Legutko, wybitny znawca filozofii starożytnej i tłumacz dialogów Platona."
https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/8735320,ryszard-legutko-elity-polska.html
Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Proste. Polega ono z grubsza na tym, że ani znajomość łacińskiej gramatyki ani pochodzenie z profesorskiego roku z Krakowa czy szlacheckiego z Wilna nie daje więcej do powiedzenia w sprawach państwa. Są tylko pewne rozbieżności jak takie podejście nazwać: niektórzy używają słowa demokracja a inni republikanizm.
☎️ Słowo "inteligent" staje się powoli obelgą. Oznacza zadufanego w sobie reprezentanta Warszaffki albo Krakóffka, który uważa się za kogoś lepszego i ma innych (zwłaszcza tych z prowincji, szczególnie tych biedniejszych) w głębokiej pogardzie.
⏰ Ta zmiana sensu słowa nie jest w dziejach polszczyzny czymś nowym. Słowo 'mesjanizm", którym Wroński nazywał swoją racjonalną filozofię, także zmieniło kiedyś swój sens i oznacza dzisiaj narodowe szaleństwo i polski prowincjonalizm.
☎️ Czy możemy jakoś wrócić do tradycji Abramowskiego i Żeromskiego? Jak słowo "inteligent" rozumiał Libelt? Kim byli Polacy dla Trentowskiego? - zapraszamy na wykład Wawrzyńca Rymkiewicza.
https://www.facebook.com/events/693614356548187/?acontext={"event_action_history":[{"surface":"notifications_tab"},{"mechanism":"attachment","surface":"newsfeed"}],"ref_notif_type":"feedback_reaction_generic"}
Nawet nie to. Oznacza zadufanego w sobie absolwenta studiów humanistyczych, nie zdającego sobie sprawy, że elektryk (nawet bez studiów) dość często wie sporo o Tykidydesie i Cyceronie a on sam żeby się zesrał, to systemu alarmowego w domu jednorodzinnym nie zamontuje. Tym bardziej, że do ętyligętów wlicza się np. aktorów, których inteligencja i wiedza o świecie z reguły są dużo poniżej przeciętnej. Jachira.
Tzw „humanista” dziś nie zna ani greki ani łaciny o pryncypiach logiki nie wspomnę z litości.
Nie będę powtarzał oklepanego już porównania "humanista wczoraj a humanista dziś" bo to oczywista oczywistość. Humanistką w sensie tradycyjnym jest moja starsza Córka (znana niektórym forumkowiczom z dawnych zlotów FF), gdyż zna łacinę i grekę przy czym tę pierwszą w stopniu bardzo wysokim. A i z matematyką nie miała specjalnych problemów.
No, jednorożec.