Przejdź do treści
Ex Cathedra

Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!

Deforma rolna

Rozpoczęty przez Szturmowiec.Rzplitej6 komentarzy15 wizyt
Dumałem ja ostatnio nad kwestią deformy rolnej, która miała iakoby ułatwić życie wiochmenom, zwłaszcza małorolnym a znaczną cyfrą dziatwy pobłogosławionym.

I wiecie, co mi wyjszło? Że problem był realny, ale rozwiązanie -- nietrafne.

Gdyż paczajcie, Siostry y Bracia! Jak tylko komuch odjął grunta klasie posiadającej, to zaraz poczon je z powrotem kolektywizować, ażeby utworzyć klucze dóbr, jak to drzewiey było. Jeden mój znajomek, co organizował PGR-y w Koszalińskiem wprost mówił o kluczach dóbr y folwarkach, bo przecie takaż była natura PGR. Ale kedy tylko komuna skączyła się, w 1989, zaraz zaczęło się ponowne końcentrowanie własności wiejskiej, tym razem pod szyldem agrobizniesu. 100 ha to mało, jakieś tam minimum to dziś zda się 200 ha, a i 1000 ha każden ogarnie.

Dziadzio Marx kazał paczeć w stosunki produkcji i bazę gospodarczą. Tak i proszę. Za krura Ćwieczka było tak, że obrobić kosą hektar pola to dzień pracy. A kombajnem godzina. Nie zapominajmy, że zboże trzeba było potem wymłócić i wysuszyć, co daje kolejne tęgie roboczogodziny (a przy okazji, jak słyszę, wdraża ludzi do muzyki ludowej w rytmie cepa łup-cup-cup). Kombajn ogarnia to sam w swoim trzewiu. Są też kombajny do kapusty, do kartofli, do marchewki. Pewną trudnością są owoce miękkie, ale i to się z czasem ogarnie. Więc, jakby, coraz mniej roboty dla chłopa zostało. A i dla baby, bo nikt już swetra nie nosi, tylko polar. Nadto, prząść nie trzeba, ba nawet nici się nie używa, tylko gotowe koszulki z dalekiego Bengalu płyną niepowstrzymanym strumieniem.

Drugi problem -- kapitał. Dla chłopa podstawowym kapitałem jest oczywiście ziemia; dla obszarnika też. A jaka jest ziemia? Nu, skączona, tylko do miedzy. Do tego, za czasów krura Ćwieczka, do lat sprawnych dożywało 1-3 dzieci, przyrost był niewielki, więc problem utrzymywał się na jakim-takim poziomie. Sytuacja zmieniła się w XIX w., kiedy to postępy postępu spowodowały, że z kilku(naściorda) dzieciąt chłopskich przeżywały (prawie) wszystkie. To spowodowało ogromny wzrost liczby ludzi na wsi i zwielokrotniło nędzę, bo ziemi nie przybywa, a gąb do wykarmienia owsem.

Sytuację uratowały oczywiście miasta, które z przyczyny tego samego postępu zaczęły zasysać ogromne rzesze ludzkie. Ludzie stali się potrzebni miastom do obsługi maszyn, które zaczęły wyrastać iako te grzyby. Wieś jest skończona, miasta są nieskończone; mogą rosnąć dowolnie. I tu jest też ciekawe, bo kapitał wiejski -- ziemia -- jest stały, a jak jedna maszyna pracuje na full, to można zawsze postawić drugą i jeszcze pięciu ludzi zatrudnić.

To chyba znany polski ekonomista Kalecki rozważał, że emigracja stąd się bierze, że za mało jest kapitału, przy którym da się pracować -- stąd miliony ludzi z Polski wyjechały tam, gdzie było go więcej, do USA, Niemiec, UK.

Dziś mamy jakby śmisznie, bo kapitał się pojawił, zagramaniczny, no ale cóż. Ludzi z emigracji raczej nie ściągniemy, bo już sobie gniazda uwili tam gdzie ich rzuciło. A za to przyjeżdżają Ukraińcy, żeby obsługiwać nasze potrzeby.

Czyli że wyszły mi dwie rzeczy:

a) deforma rolna była błędem; nie pomogło nawet to, żeśmy se hospodarstwa rodzinne wpisali do Konstytuty, a dzisiejsze szajbki PiS w sprawie obrotu ziemią to zawracanie kijem Wisły;

b) miasto jest nieskończone, a wieś jest skończona. Ergo miasto lepsze odwsi.

Komentarze

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.