Teologiczna Ogólna Teoria Wszystkiego
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Swoją szosą Model Standardowy zawiera masę różnych trójkątów i par trójkątów. Budowa materii, protony i neutrony czyli główna masa masy jest też złożona z trójkątów.
Nu ale do tego trzeba by jakiś wierzących matematyków i fizyków mieć i jeszcze teologów, dużo czasu, młodość i dużo szczęścia.
No że teza Kolegi brzmi nader śmiało, gdyż z podręcznika fizyki wiemy że protony i neutrony to kulki. Protony czerwone, neutrony niebieskie.
Tem niemniej pozwolę sobie zaznaczyć, że mój sensvs catholicvs wyje barziey aniżeli sam czips korwinoski na myśl o jakiejkolwiek Dwójcy, która rzekomo miałaby istnieć "zanim". Nu, nie poradzę. Tu stoję i dzie indziej nie umim, bre.
Stare dane ma kolega. Ostatnio były to obwarzanki https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_strun
Cały model standardowy ma masę par trójkątów różnych. Teorie strun są raczej passe albo przynajmniej zaliczają centralną stagnację.
Jeszcze w kwestii tego addytywnego i subtraktywnego modelu barw. Może to nie jest właściwy podział na dobro i zło, tak jak to widać na innych przykładach azaliż forma przeciwstawienia. Lewa i prawa stopa u człowienia (obie trójkątne), czy innego zwierza też nie są złe i dobre ale są jednak przeciwstawne. Ciekawe jednak się też wydaje, że RGB mają pewną spójność np z wiarą, nadzieją i miłością, gdzież symbolicznie oba trójkąty są sobie odpowiednie, bo zielony to kolor nadziei a czerwony miłości, niebieski nada się na wiarę.
Problemum ad Dwójca Św. nie należy się przejmować a obejrzeć jakiś dobry wykład o Wielkim Wybuchu np by Meissner to się obaczy, że ten czas to spoko w ogóle mogło go nie być, może też daje się go redukować do czegoś innego. Po reszcie do pomiaru czasu potrzebna jest zmiana. Niema zmiany to nie ma jak zmierzyć czasu. Ja tutaj jestem wyluzowany.
Ale tak pryncypialnie, to stoję na stanowisku snu św. Augustyna:
Natomiast ja (w tym miejscu się wyspowiadam) miałem pewne wonty co do istnienia Trójcy, jednego Boga lecz w trzech "Osobach". Gryzło mnie to i nie było korzystne dla mojej wiary. Dowód o. Hryniewicza te wonty rozwiał. Nie tylko napisał on dlaczego istnieją trzy Osoby, lecz i dlaczego muszą istnieć i to umocniło moją wątłą wiarę. Tak że jestem mu wdzięczny a Filioquistowi za podanie. Nie widzę też w którym miejscu miałoby to być sprzeczne z naszą wiarą - jest raczej spójne.
Ja chciałam zweócić uwagę na detal, że "pochodzi" jest czasownikiem niedokonanym.
A jednak przyjąłem jako mądrą zasadę propagowaną przez Losa, by słuchać raczej tych, którzy się na czymś naprawdę znają (pisałem już o tym na sąsiednim forumnie przy okazji rozmowy o wieku Św. Jana E.). Tak więc, jeśli ktoś całe życie strawił na studiowaniu czegoś, to wypadku sprzeczności raczej on ma rację niż ten, kto liźnie raz tego raz owego.
Wyrosłem już z traktowania Mikkego, Ziemniaka, Cejro czy innych bublicystów jako źródeł wiedzy o ekonomii. Zamiast tego dystrybuuję wśród znajomych wywiad o inflacji z prof. G.
No, mam nadzieję, że udało mi się usprawiedliwić.
Teraz do tematu: wspomniany Augustyn więcej na ten temat tutej:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Filioque
W linkowanym artykule znajduje się wzmianka o Richardzie Swinburne, jako o współczesnym teologu zajmującym się tą sprawą. W notce o tym kolesiu możemy przeczytać Ja zaś myślę sobie tak: gdyby "pochodzi" było jedynie "uproszczeniem", najwybitniejsi teologowie nie ogłaszaliby o tym dzieł. Skoro to robią, to musi istnieć taka zależność.
Nie dam się przekonać osobistymi forumkowiczów przekonaniami (jednocześnie nie mam w sobie aż tyle pychy, by uważać, że komuś będzie na tym zależeć), a jeśli już, to linkom. O które zresztą pokornie proszę.
Jeśli zaś biega o heretyckość o. Hryniewicza, to zerkłem na jego notkę w wiki i większość tego artykułu faktycznie traktuje o jakichś kontrowersjach. Niektóre z nich zostały wyjaśnione, inne okazały się nieistniejące, jeszcze inne wynikały z błędnego tłumaczenia. Główne wonty do niego to apokatastaza i niewieczność piekła. Co do tego drugiego - kokoszka zwyczajna! fajnie by było! - zakrzyknę jako notoryczny grzesznik. Co do pierwszego? Ponoć nawet św. Jan Paweł II był zwolennikiem tej teorii? Zresztą - one się ze sobą ściśle łączą. Jeśli zbawienie jest powszechne oraz jeśli piekło istnieje, to potępienie nie może być wieczne.
Po seansie filmu Chata też powziąłem nadzieję, że tak jest.
Przeklęci - „Bo wzgardziliście moim błogosławieństwem
A dokąd, o Panie, mają pójść ci nieszczęśnicy? W ogień do piekła, by tam paliło się ich ciało i dusza. A na ile lat albo wieków? Jakich lat, jakich wieków?! W ogień wieczny - na całą wieczność, dopóki Bóg będzie Bogiem.
(...)
Potem zaś w środku doliny otworzy się wielka przepaść, do której wpadną razem złe duchy i potępieni, słysząc za sobą - o Boże! - zamykające się bramy nieba, które nie otworzą się już nigdy, nigdy, nigdy - na wieki. O przeklęty grzechu, do jak tragicznego końca wiedziesz tyle biednych dusz! O wy nieszczęsne dusze, którym pisany tak opłakany koniec!"
Ta wieczność jest artykułem wiary; nie czyjąś prywatną opinią, ale prawdą oznajmioną przez Boga w licznych miejscach Biblii: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny (Mt 25, 40); / pójdą ci na mękę wieczną (w. 46); Jako karę poniosą oni wieczną zagładę (2 Tes 1, 9); Każdy ogniem będzie posolony (Mk 9, 49). Tak jak sól konserwuje rzeczy, tak też ogień piekielny, dręcząc potępionych, jednocześnie działa jak sól, zachowując ich życie. Św. Bernard mówi: „Tam ogień trawi, by zawsze zachowywać od zniszczenia”.
----------------------------------
Gdy czytałem to dzieło, to mnię dreszcze szli po krzyżu, a wybrałem fragmenty o piekle te bardziej.....optymistyczne, Św. Alfons daje - nomen omen - do pieca