Szpady a topory (offtopic z innego wątku).
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jakby co, to stoję na stanowisku, że randomowy arystokrata ze szpadą musi wygrać z randomowym chłopem ze sztachetą lub siekierą, aczkolwiek nie oznacza to, że każdy arystokrata ze szpadą wygrał wszystkie pojedynki z pojedynczym chłopem ze sztachetą lub siekierą (nie: siekierką). Tezy te są dla mnie bardzo oczywiste i argumentami nie popartymi danymi nie zostanę przekonany, toteż dalsza polemika ze mną w tej kwestii nie ma sensu.
Historia milczy o rycerskich pojedynkach między widlarzem a szpadzistą.
Kupuję.
Jak by były stopki to bym sobie wziął na nią.
Złota myśl.
No i do odganiania się od chłopstwa z kijami i widłami, pan szlachcic szpadzista na Zachodzie dekadenckim miał zwykle swoich ludzi, którzy z racji niskiego urodzenia mogli nosić oręż cięższy i mniej wykwintny, i sobie z takimi wiejskimi zagrożeniami radzić.
W przypadku sztachety i siekiery jestem skłonny się zgodzić. Ja tu zasadniczo stoję na stanowisku że wyposażenie będzie w takich asymetrycznych walkach pelnić rolę przeważającą - sztacheta to generalnie coś dobrego do pijackich burd, do profesjonalnego kija do walki, ma się nijak - płaska, nieporęczna, zwykle też niespecjalnie długa. Zdecydowanie.
Ale jeśli rozumiem kolegów, to nie chodzi o to czy Pasek był zupełnym dyletantem, bo na pewno nie był, ale czy nie przesadzał z listą swoich osiągnięć, co jest nieco innym aspektem, czyż nie?
Nawet tracąc nieco na chwyt oburącz mam do PALCÓW szpadzisty bliżej niż on do moich. (Choć on może zapewne mieć bliżej do mego korpusu, to fakt.
A widzę że można i kupić bez problemu 1,5 metrowe.
No dźwignia c' nie?
To sporo, choć oczywiście szpada lżejsza i szybsza, więc to się częściowo niweluje. W połowie? Nie. Aż sprawdzałem z ciekawości - wystarczy sporo mniej na dość solidnym czterozębnym fiskarsie by utrzymywać stabilnie ostrza przed sobą. Przy widłach z drewnianym drzewcem i lżejszym dajmy na to dwuzębnym ostrzem - jest na pewno jeszcze łatwiej. Tak waga będzie na niekorzyść wideł (przy dźganiu impet z masy nie ma tyle znaczenia co przy rąbaniu).
Natomiast szukam o tym cięciu łańcuchów - i ma kolega jakiś materiał? Bo pamiętając łańcuchy z mego dzieciństwa dość solidne i fakt, że szable i karabele były generalnie mało użyteczne przeciwko wrogom w kolczugach to byłbym nie kryję dośc zdziwiony. Co najmniej oczekiwałbym solidnego uszkodzenia ostrza.
A paluszki na podłodze
Asz się muszę HEMArów rozmaitych popytać.
Takie co widzę to tak, to mogę uwierzyć, choć tak czy siak cięcie metalu zdrowe dla klingi nie będzie.
Odświeżę kata z bo 150cm (nawet łatwiej bedzie niż ze 180) i zgłaszam sie na widlarę, zęby może jakaś drukarka wydrukować z bezpieznego materiału.
:bz