Droga Krzyżowa ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus – urodziła się we Francji w Alençon 2. 01. 1873 r w pobożnej rodzinie Zelii i Ludwika Martin. Bóg obdarzył ich licznym potomstwem z którego przeżyło pięć córek. Wszystkie obrały życie zakonne. Teresa od najmłodszych lat podejmuje usilną pracę nad sobą i oddaje się „myśleniu” o Bogu.
W wieku 15 lat po pokonaniu wielu trudności wstępuje do Zakonu Karmelitanek Bosych w Lisieux. Szczególnie ćwiczy się w pokorze, prostocie ewangelicznej i zawierzeniu Bogu. Swoje poszukiwanie prostego sposobu dostania się do nieba, mając świadomość własnych słabości, wieńczy odkryciem „małej drogi”, drogi miłości i ufności złożonej w Bogu, którego postrzegała jako najlepszego Ojca – Tatusia.
Jej szaleństwem było bezgranicznie ufać Bogu i radośnie składać Mu małe ofiary z wszystkiego, co ją spotkało, dla nawrócenia nieszczęsnych grzeszników i uświęcenia kapłanów i misjonarzy.
Po śmierci obiecała zsyłać deszcz róż (łask), czego doznają szczególnie ci, którzy wzięli ją sobie za przyjaciółkę i orędowniczkę.
Nigdy nie opuszczając klauzury, została patronką misji. Gdy odkryła swoje powołanie „być miłością w sercu Kościoła” potrafiła nią objąć cały świat i wszystkich ludzi szczególnie grzeszników.
Zmarła jako „ofiara całopalna” 30 września 1897 roku. Beatyfikowana 29 kwietnia 1923 roku przez Piusa XI. Kanonizowana 17 maja 1925 przez Piusa Piusa XI. Patronką misji ogłoszona 14 grudnia 1927 roku również przez Piusa XI.
Doktorem Kościoła została ogłoszona 19 października 1997 roku przez Jana Pawła II.
Rękopisy, które pozostawiła po sobie znane są jako „Dzieje duszy”.
„Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,
a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich”
(Iz 53, 5-7).