Odwołanie Her Nik-Klęski - Donald się cieszy (sama spekulacja)
Założenia.
Nadciąga koniec kadencji o różnym efekcie końcowym. Żerowisko zwane Tymkrajem jest w coraz bardziej opłakanym stanie, a wyposzczona przez 8 chudych lat Orda zwana środowiskiem i zapleczem Peło/Kało mając w pamięci owe lata i koniec kadencji zaczyna być 'nienasycona'. Działania USA są bardzo skuteczne, a przemowy wspierających z UE coraz bardziej bombastyczne, z tym że działań brakuje.
Teza.
Z odwołania ministery klimatu Donald by się ucieszył.
Dowód spekulacyjny.
W perspektywie nadchodzącej niepewności, zapobiegliwa Orda zaczyna czynić zapasy na potencjalną groźbę lat chudych. Jeżeli ekipa Pałczyńskiej nie poprze obrony ministery, to będzie to idealny pretekst do ich sczyszczenia, a więc uwolnienia pewnej puli żerowiska. Jeden plus. Drugi plus to pokazanie, że PEEZEL to miękkie faje, więc po co na nich głosować?
Nie ma zagrożeń, bo administrować można za pomocą rządu mniejszościowego, konstruktywne wotum nieufności w tej chwili bardzo mało prawdopodobne, a zaraz prokuratura 'przyspieszy' na odcinku PiS i Pałac Prezydencki.
Jedyna realna groźba skrócenia kadencji to nieuchwalenie budżetu ale to i tak za rok.
Jako dodatkowy bonus, z punktu widzenia Tuska, jest to, że bez względu na wynik głosowania wesoła gromadka Hołowni przegra, a ekipa Klęskowców stanie się znienawidzonymi pariasami.
Kolejny raz jestem pod wrażeniem zręczności Tuska.

Komentarz
Nawet jeśli to prawda, nie będę w stanie zmusić się do zmartwienia tym odwołaniem.
Niech te syny wieprza gryzą się między sobą.
Peezel już zadeklarował że będzie bronił.
jak Niepodległości
Nikt jej nie odwoła.
Do odwołania ministra trzeba 231 posłów za odwołaniem. Nie: 231 jeśli na sali jest 460, tylko 231 zawsze. Jest na sali 400 - trzeba 231, jest 270 - trzeba 231 itd.
Więc zatrzaśnięcie się w toalecie, wstrzymanie od głosu, wyjęcie karty i wreszcie azyl w Budapeszcie liczą się tak samo jak głosowanie przeciw odwołaniu.
Dlatego odwołanie ministra w tym trybie jest bardzo trudne, jest na to bardzo mała szansa.
... natomiast jeśli Polska 2050 nie wesprze Hennig-Kloski wprost, Tusk odwoła Pełczyńską-Nałęcz, to już Holownię lub kogoś podobnego idzie wybrać na marszałka. Itd. Inaczej jednak niż Wątkotworca uważam, że taka lawina nie byłaby korzystna dla Tuska.
Nie napisałem, że to będzie korzystne dla Tuska pod żadnym innym aspektem niż umacnianie władzy i jej konsolidacja. Nie spekuluję dlaczego to robi, tylko sposób obrony Klęski wskazuje na chęć dokopania Hołowni i jego gromadce, przeczołganie PEZELu oraz spariasowanie Klęskowców.
Tusk jest zbyt zręcznym politykiem aby nie rozumieć, że ten sposób działania przyniesie takie skutki.
Natomiast nie widziałem, że do odwołania ministra jest potrzebna bezwzględna większość, teraz widać, że to kompletna złośliwość ze strony Tuska bo szanse na odwołanie są matematyczne.
To coś jak walenie piłką w tę roślinę po Millerze, tylko że teraz robi to publicznie.