Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
I tak, pewne schematy dotyczą wszystkich gier zespołowych.
"Ale prezezie, w pobliżu Warszawy nie ma teraz ani jednego grzyba!"
"Pani Kasiu - czy to o grzyby chodzi?"
https://futbolnews.pl/newsroom/59050,krychowiak-w-mocnych-slowach-o-paulo-sousie
https://sport.tvp.pl/58159630/krychowiak-krytycznie-o-sousie-jego-decyzja-to-bardzo-niski-poziom-co-sadzi-o-nawalce-wywiad
Krychowiak: "Wydaje mi się, że 80 procent zawodników jest zadowolonych z jego odejścia."
Niestety... było za dużo pecha. A to zostawili miejsce Kane'owi, Bednarek sfaulował, Krychowiak sfaulował, Bereszyński się potknął, Szczęsny zagapił, Skrinara nie upilnowali, Hiszpanie dostali karnego za darmo, Szwedzi mało co pograli a już wepchnęli dwójkę po frajerskich błędach, Węgrzy strzelali z niczego itd.
No sorry, trochę za dużo tego "pecha" we WSZYSTKICH istotnych meczach z przeciwnikami na podobnym lub lekko niższym poziomie (Węgry, Słowacja), nieznacznie silniejszymi (Szwecja) i silniejszymi (Anglia, Hiszpania).
I po takim podsumowaniu należy smutno zauważyć- to nie był pojedynczy błąd, to był problem systemowy. Z Sousą perfekcji nigdy by nie było, bo on był dobry, wizjoner, motywator, ale jednak trochę olewus. Nie był perfekcjonistą, raczej niezobowiązującym wizjonerem. Ale zawsze czegoś nie dopilnował- wystawił świeżaków na obronie zamiast odpowiedzialnego Glika, nie zdjął brutalnego Krychowiaka, wyszedł na Słowaków idiotycznym ustawieniem, robił z Bereszyńskiego środkowego zamiast wahadłowego, nie uporządkował środka pola (Krychowiak? Linetty? Klich? Zieliński?).
Z Sousą w IDEALNYM świecie bylibyśmy co najwyżej takim Meksykiem- do ćwiercfinału może dojdą, pojedyncze mecze ładnie zagrają, ale ZAWSZE w kluczowym momencie coś zawalą.
Czy z Czesiem będziemy Urugwajem?
Dotknąłeś jednak bardzo istotnego tematu. Opowiem ogólnie, bo Sosua to klasyczny, książkowy wręcz przykład człowieka który jest szefem, liderem. To nie jest tak, że oni nie przywiązują uwagi do detali, są szałaputami - prostu zajmują sią najpierw sprawami kluczowymi, najważniejszymi. Działają w procesie, ustawiają go, dokonując wyborów, często bardzo trudnych. Rzucają zabawki (a uwierzcie mi przerabiałem to, albo pokazywano mi przykłady z życia) kiedy nie mają wpływu na proces i ludzi (bo np. są niejasne zasady, nie wiadomo kto rządzi itp.), albo widzą, że w wyniku wielu okoliczności nie zapanują nad procesem. Może być tak, że Sosua zobaczył, że w cyklu reprezentacyjnym nie jest w stanie opanować kluczowych dla niego aspektów, że ma za mało czasu. Jeżeli taki człowiek widzi, że jego praca może się nie powieść kompletnie traci motywację, przestaje wierzyć w osiągnięcie celu, co jest równoznaczne z zakończeniem projektu. Dla nieświadomego obserwatora może to być tchórzostwo, koniunktualizm itp. Nie, oni tak mają, nie widzą sensu pracy, która ich zdaniem nie wyjdzie tak jakby chcieli (a często są bardzo wymagający od siebie i innych)
I pamiętajmy o jednym. Na pewnych stanowiskach przychodzi się dla szefa i odchodzi się przez szefa. Szczególnie widać to przy zmianach. Przerabiałem to też w swoim życiu zawodowym. Mocni ludzie, kiedy dostają szefa, którym im nie odpowiada mentalnie, nie widzą perspektyw współpracy, potrafią pieprznąć papierami nie czekając nawet na rozwój sytuacji. I żadna kasa ich nie zatrzyma.
Owszem - stawianie na Krychowiaka który zawsze coś odp*dolił to wręcz modelowy przykład głupoty Sousy, pozbawienie złudzeń Fabiańskiego dzięki czemu zniknęła praktycznie konkurencja na bramce (a brak stawiania na Fabiańskiego poza sytuacjami kiedy nie było innego wyjścia uważam za błąd wielu trenerów, ale tylko Sousa praktycznie zrezygnował z niego, więc Fabian podziękował za kadrę, co rozumiem doskonale).
Co tracenia bramek z niczego - owszem, to wynika z decyzji Sousy, a konkretnie grania CIĄGLE INNYM SKŁADEM. Pięć meczów i KAŻDY zaczynamy w innym składzie - no sorry, to się nie mogło udać. I mówiłem o tym, ale to jak mówić, że kiedy się rzucisz w przepaść to spadniesz - zero zasługi, oczywista sprawa, tylko ktoś tej oczywistości upiera się nie widzieć.
Dokładnie - olewactwo widać było w tym że praktycznie w ogole nie fatygował się na mecze ligowe, nie zamieszkał w Polsce, a jak wychodzi teraz, na zgurpowaniach bywało że zawodnicy nawet czuli się ignorowani, więc olewactwo to właściwe słowo.
Facet ma oczywiście nawijkę, wielu jego pieprzenie o Jasnej Górze, Papieżu itp kupiło - jaki do tego miał faktyczny stosunek, to właśnie widać. Ale z taką nawijką można wlać w piłkarzy optymizm, który się przekłada na lepszą pracę - ale innymi zachowaniami postanowił to spieprzyć.
Ja nie kopałem Brzeczka jak widać w tym wątku - ani tu na forum, ani nigdzie indziej.
A jeśli cały stosunek Sousy do Polski, kadry i ludzi wokół widać w zachowaniu, to w zestawieniu z tym co gadał, nie ma lepszego słowa jak bajerant - sorry.
I to grubszy bajerant, skoro nawet Ciebie nabrał.
nikt chyba nie podważa tego, że Sousa grał do przodu, że preferował ofensywny futbol. Chyba w każdym meczu strzelaliśmy gola. Jasne, super.
ALE:
1. jak już pisałem wyżej to trochę kwestia estetyczna, mnie bardziej przekonują zespoły oparte na solidnej defensywie, Was (Ciebie, Janosika i Jorgego) nie, o gustach się nie dyskutuje, tu przekonywanie nie ma sensu,
2. niezależnie od gustu, wynik w futbolu zależy i od bramek strzelonych, i od straconych. Tych ostatnich mieliśmy też dużo jak nigdy, jak sam zauważyłeś trudno to wytłumaczyć pechem; w efekcie nie było ani tych wyników ... ani i tu się różnimy, szans na dalsze wyniki, bo nie było żadnej poprawy
Wolę defensywną piłkę, ale gdyby miała się udać dla Polski taktyka ofensywna, to absolutnie bym nie krytykował takiego trenera. Takim trenerem był Engel, jak wygrywał, to zazwyczaj nie było skromne 1:0, ale 3:2 (Norwegia na wyjeździe), 3:0 (Norwegia u siebie), 3:1 (USA, Ukraina), 4:1 (Białoruś). Engela broniłem jeszcze po latach na forumkach. No tylko że właśnie Sousie nie wyszło, to jest problem.
I to jest różnica z ofensywnym stylem i odpowiednim mindset. Pamiętasz 2-1 z Portugalią, najlepszy mecz Polaków od mundialu 1982 ?
Wynik nie oddaje przebiegu gry. Bramka Portugalii strzelona w ostatniej minucie, mieliśmy sporo okazji. Do przerwy mogło być 4-0.
Naprawdę jedyny mecz, który zostaje w pamięci z czasów Nawałki to 2-0 z Niemcami. Ale nie za przebieg spotkania, tylko wymiar duchowy oraz radość Sebka Mili po golu.
Dopóki nie jesteśmy potęgą w tej dyscyplinie, to ja wolę radosną, ofensywną grę i drużynę, która jest w stanie EFEKTOWNIE pokonać silniejszego rywala.
Oczywiście jakby było z Polską nie sprawdzimy, choć w sumie to Polska najdłużej dowiozła remis z Portugalią jednak.
Ok, Beenhakkerowy mecz z Portugalią w 2006 r. to powinno być 3:0, 4:0, gdyby Żurawski nie walił w słupki, a Rasiak zamiast podawać gorzej ustawionym rywalom nie bał się strzelać. Problem z Sousą jest taki, że nawet nie miał jednego takiego meczu jak.
Drużyna Sousy przegrała prestiżowe derby.
Kursy: 1,6 na Sousę, 3,8 na remis, 5 na porażkę.
Niby wcale siwemu bajerantowi nie życzę dobrze, bo niby czemu - ale jakoś tak mi kompletnie wszystko jedno.
Kolejna historia w piłce nożnej o której najlepiej jak najszybciej zapomnieć.
Skrót też to pokazuje:
Błędy, które częściowo już @qiz wymienił jako bolączki naszej kadry pod Sousą... dokładnie te same:
- dużo akcji, ale bez sukcesu,
- zawodnik z gorącą głową obrywający czerwień,
- głupi błąd w obronie pod koniec.
Normalnie jakby oglądać kompilacje Sousy ze Słowacją i Węgrami.
Finalnie jednak liczy się wynik. A ten był w plecy.