Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
No sorry, ale to nie od dziś, i nie od wczoraj widać było, że z jednej strony klaszczą bo zdobywa gole, z drugiej tylko czekają aż mu się noga podwinie by znów poczuć się na tle "polaczków" lepszymi.
Nie potrafią ich wyegzorcyzmować? Dobra nasza.
Kto by się spodziewał.
A w temacie niespektakularnych goli - tu kilka żałosnych w jego wykonaniu:
W temacie żałosnych goli naprawdę wielu na liście brakuje, albowiem w tej materii u niego duża konkurencja.
Ale co do zasady - nie dziwmy się że Niemcy to Niemcy. Lewy też niech się nie dziwi.
Warto też posłuchać całego komentarza angolskiego - ale oni się na piłce nie znają, więc pewnie on też nie:
Kto będzie wracał do Milera? Miler wielkim piłkarzem był i jego wirtuozeria nieustannie nas zachwyca, koniec.
A jak ci się podoba Lewandowski, to wiedz że to nikt przy Milerze, kropka.
Poza tym kto pamięta Milera, jak grał naprawdę? Wymierające powoli pokolenie, a młodszym się po prostu mówi co mają myśleć i po sprawie.
Najwyżej ktoś tam (jednostki) wróci do archiwalnych nagrań i przeżyje szok jak ja po obejrzeniu słynnego Anglia-Polska w 1973 na Wembley - ale to statystycznie nieistotne.
Więc nie - nic im się nie pomyliło, jest dokładnie tak, jak ma być.
Druga połowa to już normalny mecz w miarę.
Z dzisiejszej perspektywy wolne tempo, technika i taktyka na niskim poziomie skutkujące często chaotyczną kopaniną. Taki trochę współczesny futbol kobiecy.
Na plus może więcej strzałów z dystansu, choć i to w wygląda najciekawiej dopiero w skrótach i kompilacjach.
Tylu podań do nikogo nie widziałem w żadnym meczu żadnej z drużyn. Nie że panicznych wykopów - o te nie mam pretensji, mnie chodzi o zwykłe podania nie będąc przez nikogo atakowanym. Rzut wolny wykonywany przez nas zakończył się brakiem strzału (któryś z naszych próbując oddać strzał, nieatakowany, kopnął niechcący piłkę prawą nogą i machnął się lewą). Skala nieporadności, niewymuszonych błędów, itp - przechodzi ludzkie pojęcie.
Jasne to się dopiero robi jak słyszymy Tomaszewskiego, który mówi, że przed meczem modlił się (nie w sensie przenośnym a dosłownym), żeby tylko nie było blamażu. Nie jakaś wygrana czy remis - byle tylko nie stać się pośmiewiskiem.
Chłopaki po prostu wyszli na Wembley na miękkich nogach - a że grałem w juniorach w siatkę, doskonale rozumiem presję wyjścia na obcym terenie wobec silniejszego przeciwnika, z jego własnymi kibicami. Ok, niby chłopaki byli dorośli, ale kompleksy biednego kraju wobec mitycznego zachodu i jeszcze "wielkiej Anglii, niedawnych mistrzów świata" robiły swoje. I taka presja zjada - człowiek nie wie co robi, popełnia elementarne błędy itp. Zanim się nie otrząśnie.
I to się stało w przerwie - chłopaki ochłonęli, zapewne Górski zjebał ich z góry na dół i kazał grać a nie trząść się ze strachu - i jak wyszli na drugą połowę, to na dzień dobry Szymanowski nawinął Angola na proste zwody cztery (!) razy z rzędu. I chłopaki uwierzyli że to przeciwnik jak każdy inny - a po meczu, przed mistrzostwami, że skoro dali rady z Angolami u nich, to kogo mają się bać?
Tako rzecze NZZ:
Jak chce mi się poczytać coś bez filtra propagandowego, to idę na tagesanzeiger.
Nzz za wyniosłe dla mnie