Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
ale Kosovo Albanery to twarde Nusse
Co uderza, to że żadna z grup nie jest jeszcze zamknięta, w każdej ktoś może a nie musi odpaść i takoż awansować. W trzech grupach teoretycznie każdy. W Rosji w dwóch grupach po drugiej kolejce nie było już o co grać.
Awansowały do tej pory dopiero 3 zespoły (w Rosji na tym etapie już 7), Brazylia, Francja i Portugalia, żaden przypadkowo. Najsłabsza z nich jest Portugalia, a pozostałe - Francja i Brazylia - jeśli nie spotkają się wcześniej (a jak wygrają swoje grupy, to się nie spotkają), to taki widziałbym właśnie finał.
Odpadły do tej pory tylko 2 zespoły (w Rosji na tym etapie 9).
To pokazuje, jak bardzo wyrównany jest mundial, w zasadzie żaden wynik nas już nie będzie zaskakiwał. To na plus.
A na minus nie widziałem jeszcze żadnego naprawdę porywającego meczu, w którym nie tylko dużo by się działo, ale i obie drużyny prezentowałyby duży poziom. Nie widziałem wszystkich meczów, w tym tych zakończonych 3:2 i 3:3, więc może to przeoczenie jest po mojej stronie. Niektóre mecze są oczywiście dobre czy nawet bardzo dobre, ale chyba na niezapomniane mecze jeszcze będzie trzeba poczekać. Oby.
A propos Maroka, są trzy zespoły z czystym kontem, wiecie jakie?
Brazylia, Maroko i Polska.
Najwięcej strzelonych mają z kolei Hiszpania, Francja i Anglia.
Bo albo - kursy są zależne od tego, ile osób co obstawia, więc niezależnie co obstawią, buk wyjdzie na zero (+ zgarnie prowizję), albo ma specjalistów w każdej dziedzinie do obstawiania.
Dwie sprawy: (1) Arabowie zauważalnie wyprztykali się fizycznie w pierwszym meczu. W meczu z Polską było to widać. Zupełnie podobnie stało się w drugich meczach drużyn, które pierwszy mecz miały trudny i intensywny, co wskazuje na jakieś kalkulacje i strategie w każdej ekipie.
(2) Arabowie pożegnali w pierwszym meczu dwóch kluczowych zawodników: rozgrywającego i obrońcę.
To są w miarę wymierne argumenty za kursami u bukmacherów.
Mniej wymierne: (3) specyfika motywacji w wykonaniu ich trenera. Coś takiego może zadziałać raz, jak z Argentyną, a na dłuższą metę raczej spala. (4) osobiste podejrzenie: dopalacze, albo przestrzelony szczyt formy. W grach tuż przed mistrzostwami (zwłaszcza z Chorwacją) oraz z Argentyną byli niezwyczajnie szybcy i dynamiczni. Z Polską już nie. Jakiś szczyt formy opadł, albo diler przestał się odzywać, chyba że wszystko tłumaczy prozaiczny pkt.1, czyli zwykłe wyczerpanie rezerw.
Skoro do 40 metra przed bramką przeciwnika można dojść w zasadzie bez oporu to w sumie po co się spieszyć.
Jeśli gra się przeciwko takiej drużynie jak Polska - czyli umiejętnie ustawiony "autobus" - to rozwiązania w zasadzie są dwa, jedno można rozegrać kombinacyjne akcje, które spowodują rozerwanie blok, a drugie wrzutki. Więc stosując pierwsze rozwiązanie podstawowa zasada jest taka, że to musi być wykonywane na dużym tempie, szybciej niż przesuwają się obrońcy. Można sobie gdzie odtworzyć jak robiła to Barcelona za Guardioli, zwłaszcza na początku, a jak za Vilanovy i jakie przynosiło efekty. Tam bardziej chodziło o tempo podań, ale tempo poruszania się też dużo daje, patrz w zasadzie dowolna drużyna Kloppa.
Skoro wiem to ja, to wie to też (tym bardziej) Harve Renard. Tylko że wiedzieć to jedno, a wykonać drugie i tu @natenczas ma rację, że prawdopodobnie chodziło już o spadek fizycznej formy.
Natomiast pytania, w kontekście meczu Meksyk - Arabia Saudyjska, takie:
1. Czy AS fizycznie się zregeneruje?
2. Jaką silną motywację będzie miał Meksyk? Polski net jest już pełen scenariuszy, kiedy wchodzimy, kiedy nie (nie wszystkie są poprawne, bo niektórzy nie doczytali regulaminu). A teraz spójrzmy na problem nie od strony Polski, a Meksyku.
Meksyk nie ma już szans na 1. miejsce w grupie, a kiedy będzie miał drugie? Musi wygrać z AS, a oprócz tego:
- Polska musi przegrać z Argentyną i suma różnicy bramkowej Meksyku z AS i Argentyny z Polską musi wynosić co najmniej cztery
- albo Polska musi wygrać z Argentyną,
- albo jak Polska zremisuje z Argentyną, to Meksyk musi wygrać różnicą 3 bramek.
Czyli to trochę beznadziejna sytuacja, bo nie dość, że trzeba wygrać, to jeszcze liczyć na korzystny scenariusz w innym meczu [edit: albo wygrać 4:0, to chyba wystarcza już niezależnie od wyniku naszego meczu]. Jednocześnie nie jest to jeszcze mecz o honor. Polska była w podobnej sytuacji raz (Beenhakker w Austrii '08) i widać było, że naszym się nie chciało.
https://theanalyst.com/eu/2022/11/world-cup-stats-qatar-2022/?tab=fixtures&_gl=1*10x0ce0*_ga*MTk0MjU3MTA2LjE2Njk3MzY1NjY.*_ga_BGFPTYQE1X*MTY2OTczNjU2Ni4xLjEuMTY2OTczNjU4MC40Ni4wLjA.
Jeżeli w 80 minucie będzie Arg-Pol 1-0 i podobnie Mex-AS to dogadamy się z Messim i spółką, żeby udawać grę ?
- Meksyk wygra 3:1, a Polska 2:0 (to jest suma różnic bramkowych 4), to Meksyk ma bilans 3-3, a my 2-2 i wtedy oni mają więcej strzelonych, są wyżej od nas,
- bilans kartek może się zmienić, jedna czerwona wywraca wszystko.
*Walia losowana była z 4. koszyka... przez przypadek, bo grała odłożony baraż z Ukrainą, a zespoły, które mogły się dostać do mistrzostw po losowaniu, losowano z urzędu z 4. koszyka
Również sposób punktacji forumkowego typerka był b. specyficzny, gdyż nadmiernie w s*tosunku do rzeczywistej ich wartości premiował wynik dokładny (również nadmiernie w stos*unku do ich wartości różnicę bramek, dokładne bramki jednej z drużyn itd.). Gdyby liczyć wyłącznie wynik meczu (1,x,2) wygrałbym w cuglach.
Brałem też udział w typerkach siatkarskich i potem robiłem sobie zestawienie, ile razy obstawiając zwycięstwo wbrew kursom, byłem lepszy od buka i było to mniej, niż połowa przypadków.
"Ja nie wierzę w żadne zabobony, a jedynie w Boga. Możecie to napisać"
Dla odmiany Nawałka:
https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/reprezentacja-polski/adam-nawalka-i-jego-przesady-zwlaszcza-jeden-z-nich-budzi-kontrowersje/prwe8jj
Powiecie że to nie ma nic do rzeczy? No, imho na pewnym poziomie ma. Przy dwóch identycznych (załóżmy że to możliwe) trenerach, który będzie budził większe zaufanie?
Pomijając już moją opinię podbudowaną wiarą, że zabobony nie są jedynie zabawą tudzież zabawnym folklorem.