Pewnym przejawem chamstwa są wulgaryzmy. Wulgaryzmy strasznie spowszedniały. Byłem niedawno na weselu, nie wiejskim a wielkomiejskim. Wyszłem z nudów na dwór trochę poczatować (przy stole nie wypadało mi grzebać w komórce). Na zewnątrz siedziały 4 młode osoby i sobie gawędziły i podczas tej miłej pogawędki przeplatały słowa normalne wulgaryzmami, ale tak bez potrzeby. Za moich czasów używało się ich dla podkreślenia czegoś, albo żeby wyrazić zbulwersowanie. Teraz nie. Teraz są one wypowiadane po prostu jako synonimy innych, normalnych słów lub zwrotów.
Szczególnie mocno mnie to razi, gdyż obracam się teraz głównie w kręgach - nazwijmy to - różańcowych
I mam następujące refleksje:
Skoro wszystkie wulgaryzmy, nawet te (za moich czasów) najgorsze weszły już do normalnej mowy, to język strasznie zubożał, bo został "pozbawiony" wulgaryzmów.
To raz, a dwa, to bardzo wielu księży, w szczególności egzorcystów, twierdzi, że mowa wulgarna to mowa szatana. Że gdy zaczniemy ją stosować, to osłabiamy swoją tarczę ochronną i jesteśmy podatniejsi na ataki złego. Musi on pokonać jedną barierę mniej.
A trzy, to człowiek przywykł do pewnej dawki (nazwijmy to) forumkowego kontentu, i gdy go brakuje (na forumku pisze się coraz mniej), w jego poszukiwaniu wchodzę na X. Luknę se na jakieś tweety, ale że jestem przyzwyczajony do czytania jakiegoś dialogu, wymiany zdań, to zerkam na odpowiedzi. Tam plugawa mowa rządzi. Po prostu wylewa się wiadrami. Być może będzie to miało ten dobry skutek, że już całkowicie mnie zrazi do tego medium - teraz jeszcze śledzę ze 3-4 konta.
@trep powiedział(a):
Pewnym przejawem chamstwa są wulgaryzmy. Wulgaryzmy strasznie spowszedniały. Byłem niedawno na weselu, nie wiejskim a wielkomiejskim. Wyszłem z nudów na dwór trochę poczatować (przy stole nie wypadało mi grzebać w komórce). Na zewnątrz siedziały 4 młode osoby i sobie gawędziły i podczas tej miłej pogawędki przeplatały słowa normalne wulgaryzmami, ale tak bez potrzeby. Za moich czasów używało się ich dla podkreślenia czegoś, albo żeby wyrazić zbulwersowanie. Teraz nie. Teraz są one wypowiadane po prostu jako synonimy innych, normalnych słów lub zwrotów.
Szczególnie mocno mnie to razi, gdyż obracam się teraz głównie w kręgach - nazwijmy to - różańcowych
I mam następujące refleksje:
Skoro wszystkie wulgaryzmy, nawet te (za moich czasów) najgorsze weszły już do normalnej mowy, to język strasznie zubożał, bo został "pozbawiony" wulgaryzmów.
To raz, a dwa, to bardzo wielu księży, w szczególności egzorcystów, twierdzi, że mowa wulgarna to mowa szatana. Że gdy zaczniemy ją stosować, to osłabiamy swoją tarczę ochronną i jesteśmy podatniejsi na ataki złego. Musi on pokonać jedną barierę mniej.
A trzy, to człowiek przywykł do pewnej dawki (nazwijmy to) forumkowego kontentu, i gdy go brakuje (na forumku pisze się coraz mniej), w jego poszukiwaniu wchodzę na X. Luknę se na jakieś tweety, ale że jestem przyzwyczajony do czytania jakiegoś dialogu, wymiany zdań, to zerkam na odpowiedzi. Tam plugawa mowa rządzi. Po prostu wylewa się wiadrami. Być może będzie to miało ten dobry skutek, że już całkowicie mnie zrazi do tego medium - teraz jeszcze śledzę ze 3-4 konta.
plugastwa często pochodzą od staruszków z UB. Albo milicji. A jest taki rodzaj plugastw, którego nawet oni nie wymyślą - wtedy wiadomo - Rossija do nas przemawia.
@trep powiedział(a):
Pewnym przejawem chamstwa są wulgaryzmy. Wulgaryzmy strasznie spowszedniały. Byłem niedawno na weselu, nie wiejskim a wielkomiejskim. Wyszłem z nudów na dwór trochę poczatować (przy stole nie wypadało mi grzebać w komórce). Na zewnątrz siedziały 4 młode osoby i sobie gawędziły i podczas tej miłej pogawędki przeplatały słowa normalne wulgaryzmami, ale tak bez potrzeby. Za moich czasów używało się ich dla podkreślenia czegoś, albo żeby wyrazić zbulwersowanie. Teraz nie. Teraz są one wypowiadane po prostu jako synonimy innych, normalnych słów lub zwrotów.
Szczególnie mocno mnie to razi, gdyż obracam się teraz głównie w kręgach - nazwijmy to - różańcowych
I mam następujące refleksje:
Skoro wszystkie wulgaryzmy, nawet te (za moich czasów) najgorsze weszły już do normalnej mowy, to język strasznie zubożał, bo został "pozbawiony" wulgaryzmów.
To raz, a dwa, to bardzo wielu księży, w szczególności egzorcystów, twierdzi, że mowa wulgarna to mowa szatana. Że gdy zaczniemy ją stosować, to osłabiamy swoją tarczę ochronną i jesteśmy podatniejsi na ataki złego. Musi on pokonać jedną barierę mniej.
A trzy, to człowiek przywykł do pewnej dawki (nazwijmy to) forumkowego kontentu, i gdy go brakuje (na forumku pisze się coraz mniej), w jego poszukiwaniu wchodzę na X. Luknę se na jakieś tweety, ale że jestem przyzwyczajony do czytania jakiegoś dialogu, wymiany zdań, to zerkam na odpowiedzi. Tam plugawa mowa rządzi. Po prostu wylewa się wiadrami. Być może będzie to miało ten dobry skutek, że już całkowicie mnie zrazi do tego medium - teraz jeszcze śledzę ze 3-4 konta.
plugastwa często pochodzą od staruszków z UB. Albo milicji. A jest taki rodzaj plugastw, którego nawet oni nie wymyślą - wtedy wiadomo - Rossija do nas przemawia.
Nie staruszków z UB tylko młodzianków z alt+right.
Komentarz
Stanowski ma chyba 4 latka jeśli sam wierzy w te głupoty o zapiekankach.
Pewnym przejawem chamstwa są wulgaryzmy. Wulgaryzmy strasznie spowszedniały. Byłem niedawno na weselu, nie wiejskim a wielkomiejskim. Wyszłem z nudów na dwór trochę poczatować (przy stole nie wypadało mi grzebać w komórce). Na zewnątrz siedziały 4 młode osoby i sobie gawędziły i podczas tej miłej pogawędki przeplatały słowa normalne wulgaryzmami, ale tak bez potrzeby. Za moich czasów używało się ich dla podkreślenia czegoś, albo żeby wyrazić zbulwersowanie. Teraz nie. Teraz są one wypowiadane po prostu jako synonimy innych, normalnych słów lub zwrotów.
Szczególnie mocno mnie to razi, gdyż obracam się teraz głównie w kręgach - nazwijmy to - różańcowych
I mam następujące refleksje:
Skoro wszystkie wulgaryzmy, nawet te (za moich czasów) najgorsze weszły już do normalnej mowy, to język strasznie zubożał, bo został "pozbawiony" wulgaryzmów.
To raz, a dwa, to bardzo wielu księży, w szczególności egzorcystów, twierdzi, że mowa wulgarna to mowa szatana. Że gdy zaczniemy ją stosować, to osłabiamy swoją tarczę ochronną i jesteśmy podatniejsi na ataki złego. Musi on pokonać jedną barierę mniej.
A trzy, to człowiek przywykł do pewnej dawki (nazwijmy to) forumkowego kontentu, i gdy go brakuje (na forumku pisze się coraz mniej), w jego poszukiwaniu wchodzę na X. Luknę se na jakieś tweety, ale że jestem przyzwyczajony do czytania jakiegoś dialogu, wymiany zdań, to zerkam na odpowiedzi. Tam plugawa mowa rządzi. Po prostu wylewa się wiadrami. Być może będzie to miało ten dobry skutek, że już całkowicie mnie zrazi do tego medium - teraz jeszcze śledzę ze 3-4 konta.
Szczególnie mnie smucą wulgaryzmy lejące się z ust kobiet (matek!!!) i młodych dziewczyn.
Nie wiedzą, że są ofiarami Złego.
plugastwa często pochodzą od staruszków z UB. Albo milicji. A jest taki rodzaj plugastw, którego nawet oni nie wymyślą - wtedy wiadomo - Rossija do nas przemawia.
Najgorzej jak matka blwa takimi słowy do dziecka swojego nieletniego. I to nawet bez intencji, ot blwa bo tak.
Nie staruszków z UB tylko młodzianków z alt+right.