Wspominanie zaginionego narodu
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Czy ja choć przez chwilę pisałem cokolwiek o Somalii?
Albo że Tajlandia jest cacy?
Tak samo pisanie "korwinizm", "korwinowski", etc. jest bezrefleksyjnym powielaniem niaciąganych wywodów pseudogenealogicznych Janusza Mikke, którego mieszczański Schwarze Rabe ma o pwszem coś wspólnego z klejnotem Korwin, mnej więcej tyle co kawka z krukiem.
Wracając do meritum. Nad obecne nowoczesne państwo, przedkładam na przykład powojenny RFN z czasów Erharda. To taki jeden mały przykład. Nie piszę nic więcej, bo liczę, że Szanowny Pan poczyta i oceni samodzielnie.
Współczesna cywilizacja rozmontowała i zniszczyła rodzinę. Wystarczy, żeby odrzucić to cywilizacyjne "dobro" w całości.
JORGE>
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A jednak poszedł i zginął.
Przez tysiąclecia obowiązki pojmowano inaczej. Dlatego zginął Henryk Pobożny, a ze współczesnych Raginis, Fieldorf, Pilecki. Postawa podwójnie godna szacunku, bo wszycy oni mieli świadomość zagrożenia życia. Spieprzali za to gremialnie francuscy żołnierze i oficerowie. Po obrońcach twierdzy Antwerpia została tylko góra mundurów i karabinów. Nawet nie spojrzeli w twarz Niemcom, tylko uciekli przed ich przybyciem. Dzisiaj nie ma już kwestii życia i śmierci, jest tylko dylemat zakupowy Real vs Harrods i motoryzacyjny - dwunastoletnie VW po Niemcu vs nowy Vauxhall z Gliwic. Jeszcze kwestia szans rozwojowych dla siebie i dzieci. Do mało ekskluzywnego klubu - rozwiązawszy w/w dylematy - doszlusowują mieszkańcy dorzecza. Przynajmniej w jednym, skutecznie i z fasonem doganiają Europę.
The author has edited this post (w 24.11.2013)
Ja całkowicie rozumiem i popieram wyjazd osoby prześladowanej (politycznie, policyjnie, zawodowo etc.) lub mającej problemy z pracą i utrzymaniem rodziny.
Co do dobrze zarabiających poszukiwaczy cieplejszej wody w kranie mam już niejakie wątpliwości.
The author has edited this post (w 24.11.2013)
Potem kłusem, cwałem wreszcie,
Poszła świetna polska jazda,
Poszli Węgrzy niczym diabli,
Jak stalowa, ostra drzazga,
Jak błyszczące ostrze szabli,
I widziano jak lecieli
Pędem wielkim i szalonym,
I widziano, jak tonęli
W morzu Turków niezmierzonym.
Poczem z piórem, siadł nad kartką
Mnich uczony, stary skryba:
- Warto było, czy nie warto?
Odwrót byłby lepszy chyba...
Chrzanił zacny zjadacz chleba
Czas nad nami wartko goni,
I tak kiedyś umrzeć trzeba,
To już lepiej tak jak oni.
Zresztą - koniec dzieło wieńczy,
Mnich w klasztorze kipnął marnie,
A szalony król Warneńczyk
Ma grobowiec w pięknej Warnie,
http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=r&nazwa=200
JORGE>
The author has edited this post (w 25.11.2013)
JORGE>
1. Może nie "każdy" ale większość osób decydujących się na wyjazd pozostanie, kieruje się własnym , unikalnym połączeniem różnego rodzaju motywów. Oczywiście można je próbować posystematyzować w jakieś grupy, ale i tak będzie ich kilka. Dlatego osobiście jestem przeciwnikiem bardzo zgeneralizowanych uogólnień, w rodzaju
"wyjeżdżają wuje"
czy "zostanają bugodrzany".
Bo obydwa krzywdzą całe rzesze niesłychanie porządnych i przyzwoitych ludzi.
2. Jeżeli chodzi o przechowanie tego co jest ważne dla Polskości to, moim zdaniem, od motywacji wyjazdu o niebo ważniejszy jest stosunek d tego "depozytu".
Znam ludzi, których ojcowie czy dziadkowie wyjechali za Atlantyk z przyczyn czysto ekonomicznych ale zachowali ogromy szacunek dla Polskości. Na tyle duży, że nawet osiągnąwszy sukces swoje przywiązanie do polskości przekazali
na drugie, trzecie a nawet czwarte pokolenie. Ale znam też takich, którzy z PRL-u uciekli (lub po wojnie z zachodu nie wrócili) z przyczyn ideologicznych ale chętnie wygłaszają tyrady będące wariantami Tuskowego "Polskość to nienormalność" .
3. Z historii znam tylko jeden naród, który z sukcesem odbudował strukturę państwową pomimo pozostawania
przez wiele pokoleń w disaporze. Nieco lepiej jest z nacjami, które na emigracji przechowały swój "depozyt kulturowy" - ale też, "nie za bogato" jak mówią u mnie we wsi. Przy czym warto zwrócić uwagę, że nie było to "przechowywanie bierne" ale raczej "agresywne". Na czym polegała ta "agresywność"? Ano najogólniej rzecz ujmując na trzymaniu się razem i popieraniu swoich. Co ważne także wtedy, kiedy się już przebiło. Niestety nasza emigracja, generalnie rzecz biorąc niespecjalnie się w tej dziedzinie wykazywała. Znajomy moich rodziców -
wnuk przedpierwszowojennych emigrantów - powiedział kiedyś, że Żydzi, Włosi, Irlandczycy czy Meksykanie organizują się w USA po to, żeby zdobywać nowe obszary (nie w sensie geograficznym ale społecznym)
lub pilnować "stanu posiadania". Dlatego
kiedy ktoś zaczepi się "wyżej" ciągnie za sobą rodaków. Z kolei
Polacy i Czesi tylko organizują się, żeby przetrwać, a ci co wyrosną ponad innych nie ciągną w górę tylko się od nich odcinają.
Co ciekawe, jest to zbieżne, z poczynioną swego czasu przez kogoś na FF lub FR obserwacją, że w czasach największego rozkwitu zorganizowanej przestępczości w USA było trochę "wysokich" mafiozów z polskimi korzeniami ale nie powstała żadna licząca się polska mafia.
I w ten sposób płynnie przechodzimy do, moim zdaniem bardzo dyskusyjnego stwierdzenia. Bo co to znaczy "zrobili więcej"?
Są wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach, nie kryją swej polskości ale co z tego dla tej polskości wynika? Afiliacje większości istotnych publikacji z polską się nie kojarzą. Przed włączeniem się w prace ZP też zdaje się z polskimi uczelniami ani naukowcami zbyt intensywnie nie współpracowali.
Czy można ich życiorysów użyć do poparcia tezy iż polskość to "szerokość życia" *? Pewnie tak.
Chociaż dużo łatwiej na tych - i podobnych - przykładach pokazać, że polski specjalista rozwinąć się może dopiero w anglosaskich czy innych "bardziej zachodnich" strukturach. A od tego dość łatwo przeprowadzić rozumowanie, że "Polacy najlepiej pracują pod nadzorem bardziej cywilizowanych struktur" (tekst autentyczny) co mnie osobiście kojarzy się ze znaną diagnozą: "
Zasadniczo Polacy są - kiedy się ich grzecznie i delikatnie traktuje - najbardziej godnymi zaufania siłami roboczymi w Europie
"
EDIT
* Co do "szerokości życia", to szczerze mówiąc ciągle nie bardzo rozumiem co konkretnie oznacza to pojęcie..
The author has edited this post (w 25.11.2013)
Dla Dmowskiego szeroko zyli Anglicy podbijajac caly swiat a ksiazeta Lubomirscy przepuszczajacy majatek - zyli byc moze przyjemnie, moze na szerokiej stopie ale bardzo wasko.
The author has edited this post (w 25.11.2013)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 25.11.2013)
Rozmowa zlosliwa, sprowadzajaca do lapania oponenta za slowka nie ma sensu. A mam podstawy przypuszczac, ze sprowadzenie terminu "zycie szerokie" do trwonienia majatku bylo tylko i wylacznie zlosliwoscia.
A co do pędzenia zwykłego życie, orząc, siejąc i skupiając się na zachowaniu przykazań Bożych, to stwierdze z cala odpowiedzialnoscia - nie, cos takiego obecnie miedzy Odra a Bugiem jest absolutnie niemozliwe. To cos trzeba sobie wywalczyc a wysilek do tego potrzebny jest pewnie porownywalny do wysilku, jakim wykazali sie Anglicy podbijajac Indie.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
W imie czego, Randolph? Uprzedzajac odpowiedz - w imie trwania narodu miedzy Odra a Bugiem? Nie zapewni trwania narodu to, ze rozgoryczeniem upodobnisz sie do swoich przesladowcow.
The author has edited this post (w 25.11.2013)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Obawiam sie, ze nieco bluznimy. Przy calej naszej estymie dla Polski musimy sobie zdawac sprawe, ze jest ona bytem calkiem z tego swiata w zwiazku z czem do odzyskania jest przy uzyciu srodkow z tego swiata. Jesli rozstaniemy rozszarpani przez lwy na arenie, moze to nam zapewnic Krolestwo Niebieskie ale droga do Krolestwa Polskiego jest inna.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
W imię zachowania miedzy Bugiem a Odrą choćby wysepek Polskości. Jak dobrze pójdzie to będą one jak zakwas dla "tenkrajowej" masy, jak pójdzie gorzej będą przyczólkiem do przyszłej "rekolonizacji". Jak pójdzie całkiem źle, to Polskości nie będzie ani tu ani w diasporze - zostanie tylko egzotyczny język i jakieś "elementy folkloru". Tak jak pisałem wcześniej - ludzie są różni. Dla jednych "duszne" i nie do wytrzymanie jest zycie w kraju coraz bardziej zdemoralizowanym i wyzutym z wartości, dla innych równie straszna jest egzystencja na obczyźnie, gdzie wprawdzie może syciej, stabilniej i bez wielu absurdów czy draństw, ale jednak bez historii machającej z mogił przodków, wieży koscielnej czy lasu, w którym zod pokoleń zbierano borówki, ścinano drzewa i chroniono się przed niebezpieczeństwem.
Każdy wybiera sam, i sam ponosi wszelkie - negatywne i pozytywne konsekwencje swoich wyborów...
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Pozwolę sobie przypomnieć:
Jeżeli wszyscy reprezentujący Polskość EDIT
W którymś poście przywoływał kolega rolę Polskich emigrantów w odtwrzeniu Polski po I WŚ. Z opowieściach dziadka, który służył pod Andersem pojawiał się Teoś - polonus z USA, który uparł się służyć w polskiej armii chociaż po polskiu mówił tak, że niemal nie szło go zrozumieć...
The author has edited this post (w 25.11.2013)
Przeslanie filmu Sztwierni i Bratkowskiego bylo inne - mamy trzymac sie ziemi nawet za cene zostania sprzedawca gwozdzi, nawet za cene (formalnej) degradacji. Dlatego, ze naszymi wrogami sa Prusacy, a Prusacy byli wtedy na szczycie pasjonarnosci - kto z nimi walczyl chocby sprzedajac gwozdzie, temu degradacja nie grozila. Trzeba bylo sie wspiac na szczyt czlowieczenstwa, by z nimi wygrac nawet na rynku gwozdzi.
Dzis jest inaczej - naszym wrogiem jest demon Acedii, ktory wysysa dusze, i to duszy mamy bronic. Wszelkimi srodkami, jesli konieczny jest wyjazd, niech to bedzie wyjazd.
Ja osobiscie emigrowac nie zamierzam (wbrew pozorom emigrantem nie jestem) ale innych wstrzymywac nie bede.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
===
Właśnie przed chwilą kupiłem w Szkocji 300 kaw nesspresso.
za 252,53 zł (tak mi przeliczył bank ING). Za ten sam zestaw w polskim sklepiku nespresso zapłaciłbym.... 498 zł!
Dlaczego Tam się opłaca, a Tu trzeba aż tyle bulić?*@&;%!*
fragment,
reszta tutaj
wPolityce.pl:
Urodziła się pani w Wielkiej Brytanii,
nie mówi pani po polsku.
Co zainspirowało panią do podjęcia badań historycznych nad krajem, z którego pani pochodzi?
Dr Halik Kochanski:
Oboje moi rodzice byli Polakami.
Ojciec pochodził ze Stanisławowa. W czasie II wojny światowej został wraz z całą rodziną ewakuowany do Kazachstanu. Moja mama opuściła okupowaną Polskę, wyemigrowała do Austrii, stamtąd dostała się do Szwajcarii, a następnie trafiła do Włoch, gdzie uczęszczała do polskiej szkoły zorganizowanej przez II Korpus Polski generała Andersa. Po wojnie znalazła się w Wielkiej Brytanii, gdzie poznała mojego ojca.
Zawsze byłam świadoma swoich polskich korzeni
. Część mojej rodziny nadal mieszka w Polsce. Znałam jednak tylko część historii Polski. Mój ojciec nigdy nie chciał opowiadać o okresie deportacji do Kazachstanu. Koszmary senne związane z okresem zesłania towarzyszyły mu do końca życia. Dopiero tuż przez śmiercią zdecydował się podzielić z nami garścią wspomnień z czasu niewoli. Losy moich rodziców sprawiły, że zapragnęłam dowiedzieć się czegoś więcej na temat historii Polski.
===================
O czym jest rozmowa? O tym:
- Jak przyjmowana jest przez Brytyjczyków pani książka pt. "Orzeł niezłomny" poświęcona Polakom w II wojnie światowej?
- Mam nadzieję, że wniosła ona coś do polskiej historiografii. Szczególnie interesowała mnie odpowiedź na pytanie, czym była dla Polaków II wojna światowa i jakie przyniosła skutki? Mam nadzieję, że dzięki mojej książce wielu historyków zrozumie, że dla Polski nie była to wojna „wygrana”. Chcę także przypomnieć, czym była Armia Krajowa – największa armia podziemna w okupowanej Europie.
Żydzi w to miejsce mieli odrębną religię, ale nasza jest powszechna
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Po wbiciu w wyszukiwarkę hasła "Hendryk Pobożny" wyskoczyły mi 2 linki. W tamtym zabrałem głoś. Ten podbijam, bo ciekawy a i można sobie popatrzeć czy i jak ewoluowały poglądy forumka.