Monika ZBROJEWSKA nie żyje...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kolega jak widać słabo po prostu zna środowisko prawnicze i stąd wiele nieporozumień w innych dyskusjach. Prawnicy piją. Nie wszyscy oczywiście, ale generalnie to, że ktoś nadużywa raczej nikogo nie dziwi, więc bez jaj.
Natomiast jazda po pijanemu - złapanie na jeździe po pijanemu - to dla prawnika bardzo duży problem. Z tego rodzaju przestępstwem nie można pracować w publicznych instytucjach, rządowych i sądowych, nie można też być czynnym adwokatem. W zasadzie trzeba zmienić zawód.
oidp to się działo w nocy
Nigdy nie otwierajcie drzwi emerytowanym policjantom.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
W pIątek o 13:30 w mieście wielkości Łodzi, jest raczej niemały ruch. Jeżeli pani minister jechała wężykiem zwracającym uwagę wszystkich wokół, w tym przechodzącego z tragarzami ormowca, to powinna była wcześniej w coś "przydzwonić". Wszystko jedno: słup, przystanek, tył hamującego auta, drzwi/błotniki pojazdu na sąsiednim pasie. Ale niech będzie, że przypadkiem nie "przydzwoniła", za to spotkała na swej drodze troskliwego ormowca.
Takie wyjaśnienie można kupić, gdyby nie kolejny "przypadek". Było jakoś tak:
13:30 - ormowiec dopada ofiarę i próbuje wyszarpać ją z samochodu,
~13:40 - wobec stawiającej fizyczny opór słabej płci, bezsilny i bezradny ormowiec wzywa patrol policji,
~14:10 - przyjeżdża dyskoteka,wysiadają z niej (minimum) dwaj stróże porządku,
~14:11 - w obliczu swej bezradności, stróże wzywają kolejny radiowóz,
~14:40 - przyjeżdżają (p)osiłki,
~15:00 - czterech zdrowych chłopów w sile wieku i emerytowany (40+) wolontariusz, z trudem opanowują sytuację z rozdrażnioną kobietą w roli głównej,
~15:15 - radiowozy rozjeżdżają się, każdy w swoją stronę,
~16:00 - izba, rejestracja przyjęcia, etc.
~16:20 - policjanci dowożący zatrzymaną, wyjeżdżają z izby na komisariat,
~16:50 - przyjazd na komisariat,
~17:20 - sporządzenie oficjalnego raportu z przebiegu służby,
Hipotetyczne interwały czasowe są podane dość optymistycznie. Pół godziny na przejazd policji przez Łódź w piątkowe popołudnie to wcale nie jest dużo. Nie dodałem nic na szarpaninę i próby wylegitymowania pomiędzy przyjazdem pierwszego radiowozu i wezwaniem kolejnego. Patrol musi złożyć oficjalny raport, co w normalnych warunkach odbywa się po zakończeniu służby. Tutaj na dwoje babka wróżyła, jesli przyjechali chłopcy z drugiej zmiany, to raport pisaliby ok. 22:00. Jeżeli pierwsza zmiana, raport powstaje po zakończeniu czynności czyli jakaś 17:20 lub później.
To wszystko oznacza, że w warszawskiej siedzibie firmy nieszczęsnej pani adwokat, jej przełożony, z niezbędnym wyprzedzeniem (dzień?), wyznaczył na ten szczególny piątek, dyżur poza godzinami pracy dla:
- sekretarki odbierającej telefony,
- kadrowej,
- osoby władnej podpisać zwolnienie dyscyplinarne,
Wszyscy oni, przez całe popołudnie niecierpliwie czekali na ten jeden jedyny telefon z łódzkiego komisariatu policji, żeby na jego podstawie sporządzić notatkę służbową, żeby na jej podstawie dyscyplinarnie zwolnić kobietę, jeszcze przed weekendem. Niecierpliwie, bo piątek po południu jest dniem szczególnym dla mieszkańców Tenkraju, myślących wtedy już tylko o grillu, wyjeździe na działkę, wyjściu na imprezę, itp.
Więc jeżeli zwolnienie p. Zbrojewskiej w piątkowe popołudnie jest prawdą, to znaczy, że ktoś to przereżyserował, albo były okoliczności obiektywne wymuszające podobne postępowanie.
Widać zwolnienie w zwykłym trybie z zachowaniem okresu wypowiedzenia, ani dyscyplinarnie w poniedziałek rano nie wchodziło w rachubę. Bali się, że Zbrojewska w sobotę powynosi jakieś kompromaty z budynku ministerstwa?
Edit:
Nawet do rozbrykanego marginesu pijackiego, nie wysyla się stada stróżów porządku. A tutaj pięciu rosłych facetów w sile wieku, którzy muszą zdawać okresowe egzaminy ze sprawności fizycznej, oddeelegowuje się do zatrzymania jednej kobiety ... Nie mam pojęcia dlaczego. Być może trzeba było większej ilości świadków, żeby potem nikt niczego nie mógł podważyć.
Może, głupia, chciała sypać?
Czyli - nie żyje, bo umarła.
Po drugie, śmierć wiceminister mogła być przypadkowa (depresja, leki, nadmiar alkoholu), a zaplanowane wyłącznie odsunięcie od funkcji, w starannie wyselekcjonowanym terminie.
Natychmiastowe odwołanie jest oczywiste.
Natychmiastowe - w poniedziałek rano.
Natychmiastowe - w sobotę, jeśli budkowe ministerstwo i kłamaczowa kancelaria były tego dnia czynne w stopniu pozwalającym na przemielenie stosownych papierów i nadanie im mocy urzedowej.
Natychmiastowe - w piątek wieczorem, to jest tryb właściwy chyba tylko dla Centrum Zarządzania Kryzysowego. Ale to nie ten przypadek.
W przeciwieństwie do dymisji.