Mateusz MORAWIECKI wicepremierem i ministrem rozwoju
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Sowa&P. - tylko jedna, w swoim rodzaju, myślę że tajemnicą poliszynela było, że to jest-ta-jedyna...
Posiadam wielkie POkłady dobrej woli więc dopuszczam fakt że pan MM chadzał do "Sowy i funfle" absolutnie nie wiedząc co to za miejsce, a robił to kierowany nieodpartą chęcią konsumpcji sety i galarety z przypadkowo napotkanymi na ulicy amatorami tychże.
Mam jednak pewien problem i pytanie w związku z tymże:
Czy ja przypadkiem nie insynUję że pan MM to skrajny idiota, jedynie udający szefa jednego z większych bankuf w tenkraju, i nie posiadający jakiejkolwiek wiedzy? O w mordę.... Huston mamy problem.
Czasami tak się zdarza, że w ramach obowiązków zawodowych stykamy się z mało przyjemnymi typami - osobiscie widziałem policjantów idących pod rękę z drobnym złodziejaszkiem
A poważniej, to parę miesiecy temu sam siedziałem na obiedzie w towarzystwie osób, pod różnymi względami mało ciekawych i etycznych. Normalnie omijałbym ich szerokim łukiem - i generalnie tak robię - ale w tym przypadku zostałem przez mojego szefa wyznaczony do kontaktu z instytucjami, które do reprezentowania na tym spotkaniu wyznaczyły akurat tych państwa. Noto siedziałem bez spoufalania się, słuchając ich trajkotania i odpowiadając monosylabami. Dlatego jestem w stanie uwierzyć, że nagrany u "Sowy" MM mógł być w podobnej sytuacji. No więc zapytałem co bardziej obyci o tym sądzą. Widzi kolega, w VW Polo Combi jest duży bagażnik., który można powiększyć składając lub wyjmując tylne siedzenie.Mimo to samochód ten dalej pozostaje osobówką - nawet jeżeli wozi się nim tylko cement i flizy. Tak samo jest z "prywatnymi pokojami"....
A wracając do MM to kolega po raz kolejny w tym wątku pytany o konkretne zarzuty wobec tego człowieka, unika odpowiedzi rzucając barwne analogie a potem uciekając w dygresje. OK. Mogę przyjmuję do wiadomości, że z jakichś powodów nie chce kolega pisać.
A wracając do MM to kolega po raz kolejny w tym wątku pytany o konkretne zarzuty wobec tego człowieka, unika odpowiedzi rzucając barwne analogie a potem uciekając w dygresje. OK. Mogę przyjmuję do wiadomości, że z jakichś powodów nie chce kolega pisać.
To się fachowo nazywa :"język ezopowy":
Wikipedia:
Język ezopowy – formowanie wypowiedzi tak, aby jej treści zostały zasugerowane w sposób utajony, pośredni, zawoalowany. Charakterystyczne dla ezopowego języka jest posługiwanie się metaforą, peryfrazą, synekdochą, parabolą itp.
Określenie "ezopowy język" pochodzi od Ezopa, greckiego bajkopisarza (VI w. p.n.e.). Językiem ezopowym posługuje się na przykład poezja, publicystyka poddana ograniczeniom cenzury.
Dlatego tak lubię internet. Pamięć - przecież w człowieku nic więcej nie ma.
Życzy sobie kolega detalicznego opisu wszystkich transakcji z kategorii toxic option (kryminał w większości państw UE)? Polecam książkę lubimyczytac.pl/ksiazka/65/toksyczne-opcje
- był prezesem banku, który miał powazny (może największy) udział w aferze opcyjnej i frankowej. Na opcjach się nie znam, wiec się nie wypowiadam, ale sprawa "oszukania frankowiczów" nie jest bynajmniej tak jednoznaczna jak to przedstawiają "ofiary" (było o tym kilka wątków)
- jako prezes banku zjadł objad z członkami zarządu innych dużych instytucji finansowych w restauracji o podejrzanej renomie.
Przyzna kolega, że przy ponad 250 wpisach nie jest to liczba powalająca....
Bank Rzecz Zachodnia Pospolita Kredytowa
Co do porównania z dopalaczami, to jedno i drugie jest określane jako toksyczne.