III wojna światowa pono nadchodzi
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Dalej, legalizacja zwykłej broni, czy postulowana przez Ciebie "kultura posiadania broni" tylko zwiększyłaby ryzyko, że broń w istocie trafi w niepowołane ręce.
Jeszcze dalej jest wątek, że "przestępcy się nie przejmują przepisami". Ogólnie to nie jest prawda, wiadomo jakiś menel w stanie odurzenia to niekoniecznie, natomiast że tak to ujmę "profesjonalista" jak najbardziej wie, że rozbój z "pistoletem asg" to jedynie par. 1, czyli występek, a z prawdziwą giwerą (prawdziwą lub gazową
Teoretycznie, tylko się tego nie ćwiczy, bo i jak. Więc sporo się o tym mówi, coś tam symuluje, ale przydatność bojowa tego jest praktycznie żadna. Prawo Kano czy coś takiego, jak już pisano, ale taka prawda.
Co innego zawodowcy, ale oni ponoć ćwiczą - tzn faktycznie wsadzają palce w oczy. Ale tu tylko słyszałem, nic pewnego nie wiem.
I jeszcze jeden problem - jest ryzyko że gościa oślepisz na amen. A wtedy masz poważny problem jeśli cię złapią.
@Jorge: "A noże plastikowe z markerami, albo z ładunkiem elektrycznym chodziły ? Bo to dopiero pokazuje jak beznadziejna jest to walka. Niby wszystko cacy wychodzi a i tak pokreskowany jesteś. A każda kreska to rana. "
A to bardzo dobre pytanie jest.
Tak, ćwiczyliśmy z plastikowymi. I owszem - to mi uświadomiło, jak bardzo należy unikać takiego starcia.
Tzn skala nieprzewidywalności jest taka, że tylko doskonale wyszkolony (czytaj: trenujący intensywnie latami) zawodnik może się tego podjąć.
Dość powiedzieć, że przy demonstracji moja żona wbiła nóż (plastikowy) w klatę INSTRUKTOROWI. Śmiechu było co niemiara, ale przy okazji koleś nam opowiedział ciekawą historię.
Otóż on popełnił dwa błędy - po pierwsze podał nóż mojej żonie. Tego się absolutnie nie robi - od czasu kiedy w ten sposób zginął instruktor Krav Magi w USA. Ponieważ latami na treningach wytrącał nóż z ręki kursantom a następnie podnosił go z ziemi i oddawał - kiedy doszło do realnego napadu, wytrącił rzezimieszkowi nóż z ręki a następnie podniósł go i go oddał.
Tak działają odruchy właśnie.
Koleś oczywiście natychmiast wbił mu nóż w serce.
Podobna sytuacja miała miejsce u nas na treningu, przy czym instruktor podał mojej żonie plastikowy nóż do lewej ręki, licząc że ona przełoży go do prawej - a on w międzyczasie przyjmie postawę obronną. Poza tym nie spodziewał się że moja żona zareaguje błyskawicznie.
A ona jest leworęczna a do tego jak instruktor powtarzał niejednokrotnie -ma wrodzony talent do sportów walki. Nigdy nic nie trenowała wcześniej, ale faktycznie łatwo jej to szło, więc kiedy tylko dostała nóż do ręki, facet nie zdążył nawet cofnąć swojej dłoni a plastikowy nóż ukłuł go w korpus.
Ale przy powtórce już się nie dało mu zadać ciosu, więc faktycznie - o ile tylko nie popełni błędów, bardzo trudno go zranić. No ale jak widać każdy popełnia błędy.
Ja się walczyć przeciwko nożownikowi na pewno nie podejmę, chyba że nie będzie wyjścia, to choć spróbuję.
Natomiast żołnierze ponoć ćwiczą na ostrych nożach, tylko o bardzo krótkim ostrzu - więc grożą im rozcięcia i ukłucia, ale nic poważnego. Natomiast dość dobrze oddaje to realną sytuację jeśli chodzi o stres broniącego się, więc taki trening ma walory. No ale nikt się nie zgodzi by cywile taki mieli.
A skąd takie dane?
Bo o ile mi wiadomo, to w Polsce mamy według różnych szacunków od 50tys do 200tys sztuk broni czarnoprochowej - nie jest to więc aż tak mało.
@rozum.von.keikobad: "Dwa, istotnie uważam, że ówczesna szarża niejakiego pana posła Komorowskiego to legislacyjny skandal stwarzający spore ryzyko."
Dlaczego?
@rozum.von.keikobad: "Dalej, legalizacja zwykłej broni, czy postulowana przez Ciebie "kultura posiadania broni" tylko zwiększyłaby ryzyko, że broń w istocie trafi w niepowołane ręce."
Nie rozumiem co masz na myśli mówiąc: "legalizacja zwykłej broni". Broń "zwykłą" jak rozumiem chodzi o broń współczesną, można zdobyć legalnie, tylko wymaga to czasu i pieniędzy. Nie aż tak dużo jak się zwykło sądzić (w sumie ok 2 tys PLN za wszystko łącznie z egzaminem, promesami, badaniami itp) i zajmuje to ok 1 miesiąc, ale jest to spokojnie do zrobienia.
Ryzyko trafienia w niepowołane ręce zawsze jest, obecnie również.
Ewentualny rzezimieszek może napaść na jednego ze 100 tysięcy myśliwych na przykład, ale nie sądzę by z tego powodu należało zakazać myślistwa.
@rozum.von.keikobad: "Jeszcze dalej jest wątek, że "przestępcy się nie przejmują przepisami". Ogólnie to nie jest prawda, wiadomo jakiś menel w stanie odurzenia to niekoniecznie, natomiast że tak to ujmę "profesjonalista" jak najbardziej wie, że rozbój z "pistoletem asg" to jedynie par. 1, czyli występek, a z prawdziwą giwerą (prawdziwą lub gazową ) to już par. 2, czyli zbrodnia. Dość powiedzieć, że jeszcze do 2015 r. praktycznie przy każdym występku, w tym "zwykłym" rozboju była opcja zawiasów, przy zbrodni już nie."
Owszem, a zatem skoro broń CP nie wpłynęła na liczbę przestępstw, to ułatwienia w dostępie do broni ostrej też nie. Zwłaszcza że ktoś musiałby być ciężkim idiotą by z użyciem legalnej broni dokonywać przestępstw - każda kulka z takiej broni to wręcz karteczka z imieniem, nazwiskiem i adresem.
Ponadto w środowisku naprawdę mało kto jest zwolennikiem ułatwień dostępu w rodzaju CP - raczej chodzi o koszta i likwidację niektórych durnych przepisów. Warunki niekaralności, egzamin z prawa i praktyczny powinny zostać zachowane.
A co do samego Twojego wywodu - jak rozumiem jesteś za jeszcze bardziej restrykcyjnym dostępem do broni?
Pytam bo podobnie myśląc powinno się zakazać posiadania samochodu, bo przecież jest transport publiczny, w ostateczności są taksówki, a każdy obywatel z własnym samochodem to potencjalny wariat, pirat drogowy, psychol rozjeżdżający ludzi na molo, a już na pewno notorycznie przekracza prędkość i stwarza zagrożenie, w tym dla niewinnych ludzi.
Gdyby ludziom zakazać posiadania i prowadzenia samochodów (prawo mieliby tylko zawodowi taksiarze, kierowcy busów, itp) wzrosłoby zatrudnienie w transporcie, spadłoby zanieczyszczenie powietrza, nie mielibyśmy korków na ulicach, a i nie ginęłoby 3 tys obywateli rocznie, plus kilkadziesiąt tysięcy rannych.
Czyż postulat zakazu posiadania samochodów nie jest kuszący?
O tego nie słyszałem:)
Ale odruch to odruch faktycznie - kiedyś w ramach żartu koleżanka wskoczyła mi na plecy. To było na imprezie, kupa ludzi dookoła, warunki sielankowe, sami znajomi. Odruchowo przerzuciłem ją przez głowę i grzmotnęła o ziemię.
Na szczęście nic jej się nie stało:)
Generalnie jest trochę sytuacji zabawnych. Byłem na treningu w autobusie. Wynajęli autobus MPK, zapakowali kilkunastu chłopa i jeździliśmy po mieście. I tam działanie. Ludzie się przytrzymywali i obserwowali z niedowierzaniem co tam się dzieje, kotłowanina w autobusie ! W biały dzień ! W każdym razie mnóstwo obrażeń zostało, rozcięte łby, łuki brwiowe i siniaków od groma, od żelastwa, mało miejsca, nie ma bata.
Mnie to później zmęczyło. Trenowałem z dwa lata, 3 egzaminy, wcale nie poczułem się pewny, a wręcz odwrotnie. Ale cóż, coś robić trzeba, a na koszykówkę już za stary jestem. Kiedy Eden napisał do mnie - spróbuj kravki, właśnie wróciłem z treningu, pierwszego po przerwie, reaktywowałem się (zabawny zbieg okoliczności). Wszedłem do grupy początkującej, bo póki co nie mam ani zdrowia, ani chęci, żeby znowu podostrzyć. Ot rekreacyjnie i jest git. Dawno mi nic nie sprawiło takiej przyjemności jak przypierdzielenie z całej siły z kopa w tarczę.
Ja nie mam broni do obrony, nie noszę jej przy sobie (nawet mi nie wolno) - ja po prostu lubię strzelać. I nie widzę powodu by mi tego ktoś zabraniał.
Jestem w tej sytuacji co potencjalny kierowca - jeśli spełniam warunki (zdrowie, niekaralność), zdam egzamin, to gówno kogo obchodzi czy ja chcę broń kolekcjonować, strzelać z niej na strzelnicach, czyścić z nudów, czy mieć ją w szafie bo tak - tak jak nikt nie pyta nikogo po co mu prawo jazdy albo po co mu samochód, skoro wszędzie ma na piechotę.
Ale nie, bo ja muszę mieć "ważną przyczynę". Skoro tak to jesteśmy "kolekcjonerami" albo "sportowcami" - przy czym większośc z nas guzik ma do czynienia z jakimkolwiek sportem czy kolekcjonerstwem we właściwym tego słowa znaczeniu - po prostu odbębniamy to co konieczne by broń mieć, móc sobie ją przystrzelać pod siebie, dobajerzyć, pomalować cerakotą i tak dalej.
Ja jako kolekcjoner musiałem zdać egzamin nie tylko z bezpieczeństwa użytkowania broni, ale z celności - bo kolekcjoner to taka osoba, która powinna trafiać do celu, logiczne przecież.
Nie że sama obsługa i bezpieczeństwo - ja musze trafiać. To coś jak kazać na prawie jazdy umieć przyspieszać do setki w ileś sekund, albo pokonać tor rajdowy poniżej limitu czasowego - takie to mniej więcej ma uzasadnienie.
Aha, jak NIEUMYŚLNIE spowoduję wypadek samochodowy, to też mi mogą uprawnienia cofnąć. Bo przecież to normalne, że każdy kolekcjoner broni ma obowiązek (wyższy niż inni obywatele) prowadzić samochód bezpiecznie, bez prawa do nieumyślnych wypadków. Logiczne i właściwe.
Ja się pochwalę, że kilka lat trenowałem Aikido. Do dziś rozciągam się po ajkidowsku. Co jakiś czas gram w teatrzyku @fabrykakultury Króla. Bajka zaczyna się jak Król "chrapie i sapie" i trzy razy spada z łóżka. Reżyserka wyjść z podziwu nie mogła, bo jak 10 lat grają, nikt tak z hukiem i wdziękime nie spadał! (Charakterystyczna pomoc ręką w sztukach japońskich!)
===
A III wojna i tak kiedyś będzie, ale nie wtedy kiedy wszyscy wokół o tym GŁOŚNO mówią....
Też byłem:) Widać to typowe w kravce:)
@przemko: "Każdy kto chce mieć broń może ją mieć - co tu jest restrykcyjnego? O wiele trudniej jest zostać lekarzem i nikt nie robi z tego problemu. "
Abstrahując od absurdalnego zestawienia posiadacza broni z lekarzem (nie wiem nawet jak to skomentować), przeczytaj mój poprzedni wpis, a to uwierz mi bardzo skrócona lista absurdów.
Dla mnie przedmiotem pracy lekarza co do zasady jest ocena stanu zdrowia i wpływanie nań u innych ludzi, zatem normalne są wysokie wymagania. Posiadacz broni co do zasady nie ma na innych żadnego wpływu, chyba że owe przepisy łamie - i tu analogia jest jak do prawa jazdy: wszystko pięknie gdy w zgodzie z przepisami, kiedy nie, to może zabić niewinnych ludzi.
A nawet bardziej - kierowca może to zrobić bez złej woli i bez wykazania się głupotą, posiadacz broni raczej nie ma takiej możliwości.
Tak, ale za to powinienem dostać karę np zakazu prowadzenia samochodów, a nie zakazu posiadania broni. Za nieumyśle spowodowanie wypadku nie odbierają karty wędkarskiej albo tego typu, prawda?
Jak to się w ogóle ma taki przepis do zasad stanowienia prawa?
I co się okazało ? Jakby mi dali miecz to bym do znudzenia mógł trenować i do perfekcji opanowywać rzemiosło posługiwania się nim. Szczególnie jeżeli postępy by było widać i bym miał wizję, że to mi się może przydać. Tak jak z kravką do pewnego momentu przychodziło mi wszystko bardzo szybko (walka w parterze już nie). Do usranej śmierci mogę wykonywać pewne ćwiczenia i mi się nie nudzi. A kiedy nałożyłem rękawice i sparowaliśmy, po prostu czułem te ruchy (typowo bokserskie, bo nie da się inaczej). Gdzieś w nas, głęboko siedzą zakodowane naturalne instynkty i predyspozycje. Mnie to bardzo zaskoczyło, bo zupełnie się tego po sobie nie spodziewałem. I sądzę, że mnóstwo ludzi tak ma, warto spróbować.
Co więcej - ja miałem tak samo w temacie broni.
Poszedłem na strzelnicę pierwszy raz tylko dlatego, że uznałem że wypada choćby wiedzieć "jak się to robi" mając dziadka weterana wojennego i - podobnie jak ojciec - znakomitego strzelca. Obaj nie żyli już, trochę to "w hołdzie" im właśnie.
Spodobało mi się, więc zacząłem chodzić w miarę możliwości finansowych regularnie. I choć nie jestem wybitnym strzelcem jak przodkowie, coś tam trafiam, instruktorzy mówią że poziom jest przyzwoity, a do tego wciągałem się coraz bardziej, interesowały mnie kolejne bronie, kalibry, budowa i zasada działania, wreszcie balistyka.
Robiąc pozwolenie myślałem o broni czysto bojowej współczesnej - w rezultacie nie mam ani jednej dziś używanej, wszystko historia, bo ona najbardziej cieszy, zwłaszcza kiedy dobrze się z niej strzela:)
I z tego co słyszę, wielu (większość?) z nas przebywa podobną drogę:)
Najlepiej albo na dobrej strzelnicy, albo na imprezie stowarzyszenia - grunt to spokój, czas i ktoś kompetentny kto doradzi, pokaże itp.
Nadto z bronią trzeba się oswoić. Początkowo huk i odrzut mogą przestraszyć, potem się człowiek przyzwyczaja, a potem jest z tego radocha - tym większa im większy kaliber.
Dobrze to widać na tym filmiku - czysty fan ze strzelania, nic poza tym: