wiecie za co lubie Niemcorow?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kolega wybaczy różnoważniki zdań całych
http://wpolityce.pl/swiat/329506-rosja-to-nie-jest-ziemia-obiecana-konserwatystow-seksemigranci-wracaja-do-niemiec
A miało być tak pięknie i symbolicznie… Poł roku temu w sercu Syberii, we wsi Kysztowka, osiedliła się niemiecka rodzina państwa Martensów.
Osiedliła się protestacyjnie. Państwo to bowiem chrześcijanie i konserwatyści, którzy nie mogli się pogodzić z przymusem uczęszczania ich dzieci na lekcje wychowania seksualnego.
Chrześcijańska i konserwatywną Rosją miała stać się dla nich azylem. Ziemią Obiecaną. Rosyjskie media rozgłosiły wieść po całym kraju. I seksemigranci (bo tak ich owa media nazwały) zażyli sławy bohaterów sezonu.
Jednego sezonu. Bo dziś okazało się, że Martensowie… wrócili do Niemiec. A okolicznościach, podobno przypominających mniej przeprowadzkę, a bardziej ucieczkę.
Co się stało? Oczywiście syberyjska zima wymroziła Niemców. Oczywiście swoje zrobił fakt, że osiedlono ich w domu w stanie zdemolowania dość totalnego (choć w okolicy przeprowadzono zbiórkę przeznaczonych dla nich darów). I że podejmowane przez Eugena Martensa próby finansowego staniecia na nogi (wydzierżawienie ziemi i uprawianie jej, potem warsztat stolarski) zakończyły się całkowitym fiaskiem.
Ale swoje zrobił też strach. Strach przed pijanymi wyrostkami, nocami szwendającymi się wokół domu i pod oknami Niemców, dla których putinowska Rosja była nadzieją, skandującymi „Heil Hitler!”.
Martensowie jak niepyszni wrócili więc do Niemiec, i już chyba nie traktują Rosji jako nadziei europejskich tradycjonalistów. Tylko nie wiadomo, czy ich dzieci będą więc teraz uczęszczać na lekcje wychowania seksualnego… W sumie bardzo to wszystko smutne.
http://wpolityce.pl/swiat/329506-rosja-to-nie-jest-ziemia-obiecana-konserwatystow-seksemigranci-wracaja-do-niemiec
To wesołe jest, i ze wszech miar pożyteczne.
A pominięcie Polski po drodze do konserwatyzmu - cóż. Nie najlepiej to o helmutach świadczy (w sensie rozumu, no ale czego się po rusofilach spodziewać) - i jakoś kompletnie mnie nie dziwi ;-)
Jednego zapytałem, ale sądzę, że gdybym zapytał wszystkich, odpowiedzieli by to samo: Dlaczego akurat tak daleko przyjechałeś?
Bo tanio, bo wysoki standard.
Gówno prawda, przyjechali, bo rzygają muslimami, bisurmańską dziczą, bo boją się, że ktoś im rozerwie te bieluchne dzieci- albo trotylem, albo scyzorykiem, albo czymś innym. Ale są tak posrani umysłowo, że nie przyznają tego głośno NIGDY.
"-No, nieźle wam Hamerykańce pojechali tym Dojczlanduberallesem, skandal dyplomatyczny na odwołanie ambasadora, niezła prowokacja, co? Nawet śpiewaka operowego ściągnęli. Ja to bym się śmiertelnie obraził...
-A, co ty, zwykły fakap. Ktoś się pomylił, nie róbmy afery."
Aha, pomylił się. Śpiewak operowy ot tak sobie tekst i nuty ściągnął z Wikipedii, tylko z wersji sprzed 1945 r.
Więc zapewniam Was, że te gówno warte, marne, skazane na zagładę narody Gejwropy nie mają krzty godności ani honoru. A znęcać się potrafią nad słabszym, bezbronnym (casus eutanazji, dzieci nienarodzonych) albo upośledzonym (wykorzystywanie ekonomiczne demoludów, ze szczególnym uwzględnieniem Polski).
Europa zachodnia jest gównem. Kto się nie zgadza, ten jest niedoinformowany
Wszystko to prawda tylko jedno ale - ich gospodarka póki co działa a nasza się dusi. Nasze wstawanie z kolan trwa tak cholernie długo jak ich zdychanie - obawiam się że jednego i drugiego możemy nie dożyć.
Południe - katastrofa, nie ma co gadać, Belgia zaduszona długiem, Niemcy stoją niby dobrze ale sektor finansowy jest trupem, Finlandia opłakuje Nokię.
z Nordykami?
a Nordea se poszła, za co jestem jej wdzięczny, nie dali mi kredytu we frankach, nie żebym chciał, ale wykupili ich ci z PKO bp i s tego powodu mam drożej
1. Demografia.
2. Brak innowacyjności.
I tylko. Oba są poważne ale dużo mniejsze niż problemy np. Hiszpanii.
Tylko trudno mi uznać gospodarkę za zdrową jeśli Polakom opłaca się pracować np u Czechów.
Myślę że to są po prostu konsekwencje poprawności politycznej, tok myślenia podobny jak z uchodźcami. Agenturze oczywiście w to graj, z tym że na obecnym etapie naprawdę niewiele musi robić.
Z Rosją i gazem podobnie. Założyli sobie że są tak atrakcyjni dla Rosjan i tak nad nimi górują, że ci będą im jedli z ręki i postępowali wedle ich zaleceń. Tak więc będą im dostarczać tani gaz i inne surowce i pozwalać Niemcom zarabiać na jego tranzycie i sprzedaży drożej sąsiadom z UE, szczególnie ze wschodu. Że tak ustawią ceny surowców energetycznych i wymuszą mix energetyczny, aby obniżyć konkurencyjność wschodzących gospodarek UE, podtrzymać imigrację z nich do Niemiec i zarabiać na swoich zielonych technologiach dotowanych przez pozostałych i łupić ich dodatkowo karami i cenami certyfikatów. Dodatkowo Rosjanie pomogą im zwiększyć ich dominację w UE i uniezależnić się bardziej od USA. To są paranoiczne, niebezpieczne i ryzykowne koncepty, ale oni je najwyraźniej realizują. Z historii wiemy że oni nie rezygnują nawet w obliczu pewnej klęski. Muszą nawet klęskę doprowadzić porządnie do końca.
Święta - Boże Narodzenie 2016?
Nic nie słyszałem.
=
Chyba że kolega ironicznie o tygodniowych spędanich świąt - ale to akurat w dwie strony działa.
Raz rodzinne Święta były w Szkocji - siotra miesiąc przetrzymała rodziców!
Mnóstwo dziadków-i-babć lata "na święta" tam.
I Mnimce o tym wiedzą. I dlatego tak posłusznie jedzą z ręki Ruskim.
Willy Brandt, Helmut Schmidt, Walter Schell, Hans Dietrich Genscher.... Całą historię NRDEF-enu musieliby pisać od nowa.
Kedyś, a konkretnie w roku 1999, nawet miałem take przygodę, że w Ałstrii udałem się do schroniska odzieżowego na wysokości iluś tysięcy metrów i co ja widzę! Na mapie taki napis: Tureckie miasteczko namiotowe!
- Cototake, panie dobrodzieju? - zagadnąłem hausmajstra.
- Panie kochany, taż bez paniki! To tylko take formy polodowcowe specifycznie wyglądające, dawno już zresztą globcio z niemi porządek zrobił. A Turasa tu w górach ni huhu! Ni huhu, klnę się na samego Adolfa, jak i Wofganga! Najbliżsi we Widniu, o tam to ich moc! Tukej, w górach ludek spokojny a biały jak świeży bundz, tja. Gris Gott! Gris Gott!!!
Tak tedy, będący w Zakopanem take oto nacje zaoczyłem: Holendrzy - biali i czarni, Anglicy z jakiejś wiochy koło Crewe, Irlandczycy, też z wioch przeróżnych, Francuzi - z Arles, Włosi też. Wostoczników też było trochę, raz nawet usłyszałem jak Madziarzy dyskutują o traktacie z Trianon tradycyjnym "Nem nem soha!"
I jednak zeznawali, że im dobrze a tanio, w tym Zakopcu, a już dzięki Ryanair blisko, a konkretnie 3 godziny lotu do Krakowa.
Nie spotkałem jednakowoż ani jednego Niemca czy też Szwajcara, co dowodzi że jak ktoś ma góry u siebie, to po kego mu się do Polski pchać.