Taysze buddyjscy rzezają tayszy islamskich
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jeśli wierzyć asyryjskim profesorom matematyki z Australii, do XX wieku islam generalnie współżył harmonijnie z innowierczymi większościami, bo jest religią pasożytniczą, muzułmańska szlachta żyje z pracy chrześcijan/zoroastrian/hinduistów i wie, że owce należy strzyc a nie zarzynać. Za rozwałki odpowiedzialne są arabskie, tureckie i hinduskie nacjonalizmy przywleczone z Europy.
Co do islamu jako takiego - Los słusznie zauważył, że jeszcze 100 lat temu wcale nie był taki strasznie wojowniczy ze względów przez niego wskazanych. Rzekłbym, że w tym czasie (pocz. XX w.) był wręcz "śpiący". Niemcy podczas I wojny światowej próbowali rozpalić fanatyzm i skierować go przeciw kolonizatorom (Anglikom i Francuzom), ale muzułmanie wcale się nie ruszyli. Ruszyli się tylko Arabowie, i to w odwrotnym kierunku - nie przeciw Entencie, tylko przeciw swym współwyznawcom-Turkom. Agresywny islamizm to kwestia ostatnich kilkudziesięciu lat, a taki naprawdę hardkorowy ledwie kilkunastu, jeśli nie wręcz nie kilku.
Wracając do Birmy - jak już wspomniałem, w kraju tym przeciwko władzom buntują się nie tylko muzułmańscy Ronghijowie, ale tez inne ludy, wcale nie muzułmańskie. Na przykład Kaczinowie, którzy są... chrześcijanami. http://gosc.pl/doc/903540.Kaczinowie-ofiara-chinskiej-ekspansji Do tego buntują się albo buntowali się w przeszłości Karenowie (animiści) , Monowie (buddyści!) i inne ludy. No i co Szturmowcu, tamci też są źli? Też nie "nie żal tych bandytów"????? No, niech Kolega odpowie, wszak Kolegi wspaniałe schematy z pewnością wszystko wytłumaczą.
Przyznam szczerze, odpychające jest to tępe jechanie schematami bez znajomości faktów.
No a teraz dodam uwagę natury ogólniejszej, bardziej filozoficznej. Islam jest fałszywą religią bez wątpienia. Tak samo jednak fałszywymi religiami są buddyzm, hinduizm i inne. Jedyną prawdziwą religią jest chrześcijaństwo, a dokładniej - katolicyzm. Inne wiary zawierają odpryski prawdy, ale tylko odpryski. Twierdzenie, że tylko islam jest zły, jest krokiem w kierunku twierdzenia, że inne niechrześcijańskie wiary są równie dobre co chrześcijaństwo. Nazwałem to "paradoksem ariańskim" w nawiązaniu do paradoksalnej sytuacji z XVI wieku, gdy lutrzyki i kalwini chcieli w Polsce zdelegalizować arian, ale w obronie stanęli... katolicy. Uznali bowiem, że oficjalne potępienie tylko arian będzie równoznaczne z uznaniem luteranizmu i kalwinizmu, więc lepiej nie potępiać nikogo. Inna sprawa, że co się odwlecze, to nie uciecze, bo i tak 100 lat później ich wygnano, obwiniając za Potop szwedzki.
Podsumowując - zacietrzewienie jest złym doradcą.
Otóż islam nie jest i nigdy nie był pokojowy. Wręcz przeciwnie założył go ponury rzeźnik bez poczucia humoru co mordował nawet za żarty na swój temat. Takie religie jak buddyzm czy hinduizm są fałszywe, ale są stare i nie są ordynarną herezją i grubymi nićmi szytą podróbką innych, jak islam chrześcijaństwa, a konkretnie Koran Biblii. Podróbą podszywającą się pod jakieś nowe objawienie podyktowane w grocie ambitnemu psychopatycznemu rzeźnikowi, zapewne nawet nie wedle własnego pomysłu tylko za namową starszej i mądrzejszej żony spryciary.Ten rzeźnik z zaskoczenia krwawo, krzywymi szablami, z kupą rozbójników zaprawionych w napadach na karawany, podporządkował sobie inne bandy rozbójników na zapyziałym półwyspie i miasta kupieckie, a potem z ich pieniędzy wyposażył te kupy zebrane do większej kupy i ruszył na podbój. Jego zwolennicy i rodzinka kontynuowali ten podbój używając jego herezji jako poręcznej ideologii uzasadniającej wyższość niepiśmiennych zbójów z szablami nad całą resztą i ich roszczenia do władzy nad światem. Po drodze rodzinka i wyznawcy się skłócili i wyznawcy wymordowali rodzinkę co jest źródłem krwawych jatek ich kontynuatorów do dzisiaj.Tę herezję chyba rzeczywiście jakaś istota nadprzyrodzona mu podsunęła bo okazała się wyjątkowo użyteczna do budowy sprawnego i trwałego systemu niewolniczego i zmotywowanej armii zbójów. Ta istota to z dużym prawdopodobieństwem Zły. Od czasu do czasu dostarczał im też jakiejś techniki wojskowej dającej okresową przewagę w polu - a to dalekosiężny łuk, a to szybkie konie, a to pranie mózgu w szkoleniu fanatycznych zabójców i żołnierzy. Ci zbóje, jak to leniwi i prymitywni zbóje, jak tylko zdobyli bogaty kawał świata spoczęli konsumować łupy. I wtedy następowały owe okresy uśpienia i łagodnienia islamu. No bo po co machać krzywą szablą, ryzykować skaleczeniem i się spocić skoro można tylko szablą straszyć, nie ryzykować i korzystać z niewolniczej pracy podbitych plus sprowadzonych do roli seksualnych niewolnic, praczek i kucharek kobiet. Tak, tak wiem - Awicenna, matematyka, pieśni i poezja oraz biblioteki. Jasne trzeba było się jakoś rozerwać, a zagrabione dzieła Greków i innych nacji mogły dostarczyć rozrywki bo samemu nic do łba nie przychodziło.Ten system totalitarny miał i ma jednak nieusuwalne wady. Jest kompletnie niewydolny ekonomicznie i musi na wydolnych pasożytować. Równocześnie produkuje, czy też hoduje, bo nie można tego nazwać wychowaniem, masy kolejnych niepiśmiennych zbójów niezdolnych do pracy, ale zdolnych do mordu. No i jak już nie da się pasożytować na lokalnych społecznościach, bo nie dają rady, pada hasło do kolejnego podboju. Mamy tego pecha że akurat na nasze czasy przypada taka kolejna akcja. Do tego syte zbóje z Zatoki i półwyspu wypasione na ropie nie chcą się ruszyć i finansują biednych zbójów aby napadali na obcych, a nie przyjeżdżali do nich. Nie wiem jak tam w Malezji, ale z tego co wiem jest tam dużo pracowitych Chińczyków więc może tam jeszcze jest na kim pasożytować. W Indonezji chyba już się system sypie i dołącza do zbójeckiej awangardy. Oto i moja skrótowa i uproszczona historia islamu i złożoności obecnej sytuacji. Proszę teraz wykazywać błędy i to, no, tępe jechanie schematami.
Poniekąd Ciebie (i inne podobnie zachowujące się osoby) rozumiem. Odbieracie próby precyzowania i zwracania uwagi na mniej znane aspekty spraw jako relatywizację, próbę rozmycia czy wręcz uleganie poprawności politycznej. Tymczasem w rzeczywistości prawdziwi jej zwolennicy gotowi byliby mnie zlinczować za niektóre stwierdzenia, bo w istocie bardziej demoluję ich narracje niż wy. Wkręcanie się w emocjonalny korkociąg jest drogą donikąd. Czyż mam przypominać, czego nas uczył Los? Dwa cytaty z jego postów - pierwszy: "Staraj się nie nienawidzieć wroga. To zaburza trzeźwy osąd" i drugie, nieco prowokacyjne: "Żeby pokonać wroga, trzeba go zrozumieć, a żeby go zrozumieć, trzeba go choć trochę polubić.". Los niech mnie poprawi, jeśli coś przekręciłem.
Jak bardzo celnie zauważył Rafał, obecnie pasożyty po wyeksploatowaniu pewnych terytoriów ruszają na podbój kolejnych.
Kolega ponadto stosuje specyficzną metodę polemiczną sugerując interlokutorom ich rzekome "emocjonalne korkociągi", "histerię", "zacietrzewienie" i "rozedrganie emocjonalne".
Na ulicach europejskich miast w zamachach giną ludzie, ale jakoś tak się składa, że nie z rąk wojujących buddystów...Zaś "rozedrgane emocjonalnie" rodziny (także polskie) ofiar w swym "zacietrzewieniu" i "emocjonalnym korkociągu", "histerycznie" złorzeczą oprawcom i palą znicze.
Już pisałem kilka razy - walenie sztachetą bez łeb interesuje mnie tylko w realu, w necie wolę dzielić włos na czworo, na ośmioro, oddzielać atomy węgla od wodoru, wydzielać z tego protony a te kroić na kwarki. Interesujące jest tylko rozpoznanie złożonej i zaskakującej struktury, programowe słuszne zgromienie to zieeew.
rzeczywiście, jest faza inwazji, faza żerowania i faza doprowadzania do śmierci żywiciela - i tylko skrajne fazy są spektakularne, a w środkowej "nic się nie dzieje"
tylko że ten pozorny spokój to czas straszliwego zniszczenia dla ofiary
nieprawdą jest też, że przez ostatnie 100 lat nie było żadnych faz 1 i 3. W XIX wieku wcale nie było tak spokojnie, wystarczy przypomnieć sobie "W pustyni i w puszczy"
i w tej ocenie religii islamu jako pasożytującej na innych religiach (głównie chrześcijaństwie, którego islam jest diabelską karykaturą) nie zawiera się ocena poszczególnych muzułmanów czy społeczności muzułmańskich, które mogą być zupełnie nieagresywne, "zintegrowane" (jak polscy Lipkowie), to znaczy mogą mieć mentalność niemuzułmańską - bo po prostu ludzką
O Indonezji wiem jeszcze mniej, ale co jakiś czas słychać o rozruchach antychrześcijańskich. W Timorze Wschodnim prowadzili regularną wojnę p-ko naszym. A ostatnio nawet zakazali festiwalu piw kraftowych. Tak więc i Indonezję trudno uznać za normalne państwo, chociażby z tego powodu, że wg Wiki 87% ludności stanowią mahometanie, tak więc mamy tu do czynienia raczej z pełną dominacją niż harmonijnym współżyciem.
Co zaś się tyczy chwalebnej rekonkwisty, to ostatnio czytałem ciekawy tekst, którego autor uczenie wywodził, że w średniowieczu w Hiszpanii było mniej Maurów niż jest dziś. Że w ów czas arabizacja dotyczyła w zasadzie tylko KC, może jeszcze Komitetów Wojewódzkich; była więc stosunkowo powierzchowna. Dzisiaj jest oddolna i następuje na zasadzie "wymiany populacji".
Doprecyzujmy zatem. Islam rzeczywiście zagrażał Europie. Nie był to jednak stan permanentny. Ściśle rzecz biorąc, były w dziejach dwa takie momenty. Pierwszy na początku jego istnienia, to jest od VII do IX wieku, drugi - w czasie największej potęgi imperium osmańskiego, tj. od XV do XVII wieku. W tych dwóch okresach rzeczywiście miał miejsce zbrojny napór na Europę, a nawet opanowanie jej części - w pierwszym przypadku Płw. Iberyjskiego (Hiszpanii) i wysp na Morzu Śródziemnym, w drugim - Płw. Bałkańskiego. Po bitwie pod Wiedniem Imperium Osmańskie zaczęło słabnąć, a właściwie to zaczęło już wcześniej i ta ostatnia próba ekspansji była taką próbą "ucieczki do przodu". Od tej chwili Imperium Osmańskie już tylko traciło prowincje. Co więcej, w tym samym czasie, t.j. na przełomie XVII i XVIII wieku, nastąpił upadek innego islamskiego imperium - Wielkich Mogołów. Islam zatracił ekspansywność i stan ten trwał do II poł. XX w. Co więcej, przez pewien czas była wręcz tendencja odwrotna - to Europa podporządkowała sobie i uczyniła koloniami większość krajów islamskich.
Trudno, żeby ludzie ginęli z rąk wojujących buddystów, skoro getta w dużych miastach europejskich są zamieszkane nie przez nich, tylko przez muzułmanów. Radziłbym jednak zwrócić uwagę, że elementem, który powoduje, że Europejczycy nie potrafią sobie poradzić z kryzysem migracyjnym i terroryzmem jest pacyfizm, a wbijanie do głów pacyfizmu było połączone z apoteozą buddyzmu. Kolega nie czytał wypowiedzi różnych celebrytek, jak to zachwycają się one Indiami, uprawiają jogę, są wegankami itp.?? To właśnie mentalnie rozbroiło Europę. W ogóle prawdziwym problemem jest zalewaczenie. Problemy z dzielnicami muzułmańskimi to tylko objaw choroby, tak jak kaszel jest objawem przeziębienia. Brawo, Kolega powyższym atakiem histerii dowiódł prawdziwości tego, co napisałem!
Dla kogoś niezacietrzewionego byłoby oczywiste, że piszę o osobach napinających się w internecie, przede wszystkim w tym konkretnym wątku, nie zaś o przeciwnikach migracji, zwolennikach walki z terroryzmem a już na pewno nie o rodzinach ofiar. Tego typu insynuacje są obrzydliwe. Próby przyklejania siebie do rodzin ofiar zamachu jest dość paskudne. Nieładnie Kolego, bardzo nieładnie.
Ponieważ - jak wspomniałem - zakładam wariant łagodniejszy, więc uznaje, że to kolejny objaw zacietrzewienia, nie zaś cynizmu i programowego deptania zasad.
Pozdrawiam ze smutkiem.
Proszę o używanie liczby pojedynczej. Do niektórych Malezja była całkiem blisko i dowiedzieli się o niej całkiem sporo. Samoloty latają. Dotyczyło to wszystkich krajów rządzonych przez Arabów i Turków. Co dziś się dzieje to owe arabskie i tureckie nacjonalizmy przywleczone z Europy. Wszystko zostało napisane.
Ale rozróżnijmy dążenie do opanowania militarnego od eksterminacji czy poważniejszych prześladowań mniejszości. Żydzi, chrześcijanie i zoroastrzy dochodzili do wysokich stanowisk w sułtanatach. Porównajmy to z Europą, gdzie kalwin nie miał prawa mieszkać w luterskim mieście a jeszcze w XIX wieku w Rzymie pochować można było tylko katolika. Analogia z Imperium Rzymskim nie była przypadkowa.
Piszesz, że islam jest dobry! - odpowie entuzjasta wirtualnego napierdalania na sztachety. Nie, ja tylko rozbijam ten włos na atomy a atomy też nie pozostają w całości. Dzielenie włosa tylko na czworo jest zbyt prostackie.
Dwie sprawy:
1. Lawrence z Arabii.
Pułkownik Lawrence naprawdę istniał i w czasie I wojny światowej tłumaczył Arabom, że jeśli powstaną! p-ko Turcji, to Anglia ich wesprze i wogle. Arabowie powstali, odbyli interesującą kampanię z płk. Lawrencem na czele i zostali przez Turków zmasakrowani, poczem Turcja upadła, a Arabowie uzyskali niepodległość.
2. Mufti Hitlera
W czasie II wojny Wielki Mufti Jerozolimy był hitlerowcem. Jeździł do Berlina i, jak sądzę, zapoznawał się tam ze szczegółami ideologii narodowo-radykalnych oraz koncepcjami ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej.
3. Ataturk
Mustafa Kemal Pasza ogłosił się Ojcem Turków, zlikwidował kalifat i sułtanat, poczem zmodernizował Turcję. Oznaczało to całkowite społeczno-polityczno-obyczajowe przemodelowanie państwa na modłę zachodnią. Dzięki niemu Turcy są hardkorowymi nacjonalistami, jak to u nas przed wojną bywało.
4. Kampanie arabizacyjne w Afryce
Wiem na pewno, że Maroko i Algieria to państwa, które jeszcze w XIX w. nie były całkiem arabskie. Dopiero w okresie powojennym, nie wiem czy nie w latach 60. rządy obu krajów podjęły forsowne programy arabizacyjne, żeby różnym tam wiochmenom wytłumaczyć, że nie są już Berberami czy innymi Kabylami, ale Arabami właśnie.
Zakładam, że Koledzy Los i Rzchanym lepiej znają się ode mnie i od paru kolegów forumkowych na historii islamu znanej po części z pisanych źródeł oraz z przekazów ustnych. Islam jest z pewnością, jak znaczna większość zjawisk historycznych, pojęciem wymykającym się jednoznacznym definicjom i kategoryzacjom.
Kto zatem odpowiada za obecną falę islamskiej kolonizacji Zachodu połączonej z zamachami?
Jak zatrzymać ową falę?
Z Zachodem sprawa jest gorsza. Tamtejsi ludzie są tak mentalnie rozbrojeni, że problemem jest nie tyle znalezienie skutecznego sposobu walki, co raczej woli walki. Co więcej, zwykli ludzie nawet gdyby chcieli coś zmienić, to nie za bardzo mogą, bo pozanikały różne naturalne odruchy, a i głosować nie mają na kogo. Mogą najwyżej na jakieś kukizopodobne populistyczne twory finansowane przez Kreml albo nawet i na to nie. Problem terroryzmu ekstremistów islamskich to tylko jedna z wielu chorób toczących Zachód. Musiałaby nastąpić jakaś odnowa wewnętrzna, a na to się zanosi. Europa musiałaby wrócić do chrześcijańskich korzeni i cnót.
Muzułmanie bardzo źle znoszą bycie pariasami świata, bo cała ich kultura jest nakierowana na bycie panami szlachtą, stąd wojny, masakry, masowa emigracja i zamachy. Trochę w tym nieudolnych prób podboju, trochę desperacji.
W miarę dobrze ma się islam we wspomnianych Malezji i oraz Indonezji i w Iranie a to dlatego, że jest tam on mocno heterodoksyjny, buddyjski na Wschodzie i zaratusztriański w Persji.