Duda pomoc dla frankowiczów - stan na poczatek 2018
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Kolega ma pewnie z 50x większą wiedzę i doświadczenie w dziedzinie finansowości (piszę serio).
Ja się nie znam. W tej sprawie jednak nie wybieram opcji "prawda leży po środku", lecz czytając wszystkich stanąłem po stronie, że to jednak "systemowy przekręt na skalę państwa". Nie jest tak.
Co potwierdzają liczne wpisy zgadzające się z opiniami kolegi (w wielu różnych wątkach).
Teraz awantura poszła z pomieszania dwóch rzeczy w jedną (w twoim wpisie): przekręt systemowy/indywidualny oraz kredyty frankowe/"frankowe".
Tyle.
Burza na życzenie.
PS: Może po to aby móc zostawić na koniec kategoryczne stwierdzenie o oszustwie i uznać je za wniosek z dyskusji? Jeśli tak to nieuczciwe jest.
No dobra, ja bym tę formalność / pośredniość / bezpośredniość widział może trochę inaczej, ale może warto zadać sobie pytanie o przyczyny. Myślę, że sporo wyjaśni zestawienie tych dwóch mapek.
http://p7.biztok.pl/c5f1d9b69ec00d09608131fa024895cb.jpg
http://www.wyborynamapie.pl/prezydenckie2015/gminy duda.png
Nie mamy i nie będziemy mieli bardziej dokładnych danych, jaki elektorat nabrał kredytów frankowych. Ale i te mówią więcej niż trzy lata "mielenia argumentów".
wg kol. losa frankowiczo-biorcy nie są wogóle stroną w forumowej dyskusji o frankowym skandalu.
Jeśli (podkreślam jeśli) uznamy (na potrzeby dyskusji) za właściwe porównanie Losa, że kredyty frankowe to złodziejstwo, to bank jest złodziejem, a kredytobiorca paserem. Zwalczanie złodziejstwa przez "pomoc paserom" to doprawdy oryginalna metoda i wątpię czy byłaby skuteczna.
Na czym opieramy twierdzenie, że doszło do takiej destabilizacji, że jakiś aktor z kumplami spłaca więcej niż myślał???
Powtórzę kolejny raz chociaż to już nudne: kredyt udzielony w walucie obcej w kraju w którym obowiązuje waluta lokalna nie jest instrumentem pochodnym. Nie jest nim także wtedy gdy zostanie natychmiast przeznaczony na zakup waluty krajowej, a potem ta kwota na zakup jakiejś innej konkretnej rzeczy - na przykład mieszkania. Taka była zaś istota ekonomiczna tych kredytów. Jeśli mieszkanie jest zabezpieczeniem tego kredytu to też nie czyni z niego instrumentu pochodnego. Prawdą jest że w tych kredytach ryzyko kursowe w całości ponosi kredytobiorca. Rozpoznanie tego nie wymaga głębokiej wiedzy ekonomicznej czy wielkiej inteligencji. Na umowie jest wypisana konkretna kwota w walucie obcej a nie w złotych. Wystarczy umieć czytać i rozpoznawać znaczenie pojedynczych słów: złoty to nie frank.
Nawet jeżeli na umowie widnieje kwota w walucie obcej, to nie ma to znaczenia, bo stan faktyczny jest taki, że te "kredyty" brali ludzie zarabiający w złotówkach i spłacający je w złotówkach.
Były to instrumenty pochodne. Koniec, kropka, argument z autorytetu.
Kolega jak rozumiem postuluje zakaz kredytowania w walutach obcych. Proszę to przeprowadzić przez Sejm i niech zacznie działać, ale naprzód. Na razie takie kredyty są dozwolone i dość często udzielane.
"Od 1 lipca 2014 roku banki nie mogą udzielać kredytów hipotecznych w walutach obcych, jeśli klient nie osiąga w nich trwałych dochodów (na przykład kredyt w euro otrzymają tylko osoby zarabiające w tej walucie). Nowe zasady mają swoje źródło w Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego z 2013 roku"
https://www.totalmoney.pl/artykuly/180935,kredyty-hipoteczne,nowe-zasady-udzielania-kredytow-hipotecznych-w-walutach-obcych---co-sie-zmienia-i-jakie-ma-konsekwencje,1,1
Takie jest nowe prawo. Przyznam że nie jestem jego entuzjastą. To tak jakby zabronić sprzedaży wyrobów z glutenem uczulonym na gluten i obarczyć odpowiedzialnością za kontrolę tego i konsekwencjami pomyłek sprzedawców. Ja jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, ale umiarkowanie a nie nadopiekuńczego.