Duda pomoc dla frankowiczów - stan na poczatek 2018
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
W definiowanie słów, które wszyscy rozumieją nie będę się bawił. Ale widzę, o co Koledze chodzi. Skoro nie upadł żaden bank, ani inna instytucja finansowa, skoro nie doszło do załamania koniunktury, skoro gospodarstwa domowe sobie radzą (poza jakimś procentem - niewielkim w skali kraju), skoro nawet NBP i KNF raportują, że sytuacja jest stabilna, to w sumie o co cho?
I jeżeli patrzeć przez pryzmat konsekwencji, to zgodzę się, że były one (w skali gospodarki krajowej) nieduże lub takie, o których nie mam pojęcia. Natomiast nie zmienia to faktu, że powodowane chciwością (lub głupotą), systemowe tworzenie ryzyka strukturalnego jest naganne i ma charakter destabilizujący. I banki (instytucje zaufania publicznego, hehe) ponoszą za to działanie odpowiedzialność. Tyle umiem Koledze odpowiedzieć.
Za pilnowanie ryzyka systemowego nie odpowiadają uczestnicy systemu tylko jego regulator i nadzorca. Jeśli regulator tworzy warunki do powstawania i wzrostu takiego ryzyka tym bardziej nie jego uczestnicy. Uczestnicy systemu maja prawo przyjmować że regulacja wskazuje co wolno, a czego nie wolno iże regulator przeanalizował jej konsekwencje.
Bo gadanie, że destabilizacją było "stworzenie ryzyka systemowe" jest oderwane od rzeczywistości, a mówiąc ściślej od gospodarki rynkowej jako takiej. Każda działalność gospodarcza wiąże się z jakimś ryzykiem, gospodarka rynkowa jest w ogóle oparta na ryzyku. Można się zastanawiać jedynie "jakie" (a nie "czy") ryzyko jest dopuszczalne, a to zmusza nas do zejścia na poziom nudnych, ale konkretnych cyferek, procentów, wskaźników.
- banki działały na swoją szkodę --> czyt. za mało zarobiły
- banki działały na szkodę klienta --> czyt. za dużo zarobiły?
No a chyba nie trzeba nawet znać konkretnych cyferek, żeby zauważyć, że w USA zapoczątkowało to dość poważny kryzys, a u nas ... w zasadzie co? Pytam od początku tych naszych wątków w zasadzie co się takiego stało, w liczbach, w konkretach. Dostaję odpowiedź w stylu że "wszyscy wiedzą" itp. bzdety, które tutaj podobno uchodzą za styl eleganckiej dyskusji w przeciwieństwie do pytań o konkrety, które dowodzą, że ktoś nie wyszedł z sali sądowej i wali od niego togą.
To akurat niekoniecznie o Koledze, ale dla mnie dyskusja o "ryzyku" jak się nie podaje jakie to było *konkretnie* ryzyko jest pozbawiona sensu. Na poziomie ogólników "kredyt frankowy zawsze zły" - skoro zawsze, to pokażcie mi frankowiczów chcących unieważniać umowy i pozywać banki, jak kurs franka był w ich ocenie tani...
Los jasno pisze, że doszło do złamania prawa- derywat* był sprzedawany jako kredyt.
Przez analogię- idziesz do sklepu, kupujesz groszek w puszce, a tam fasola. A tu na forum pierdzielenie, że może jednak fasola zdrowsza od groszku, albo że fasola droższa i w sumie to nie można narzekać... Luuudzie, na taki bełkot są paragrafy. "Niech mowa wasza będzie tak, tak; nie, nie".
PS. co to jest derywat? W życiu bym takiego czegoś nie kupił, nazwa nieznana, trochę brzmi jak "dewiant" lub "waryjat".
Z tymi samochodami to masz rację. Nie wiadomo, dlaczego to jedzie i gdzie tego konia schowali. Pewniej podróżować na osiołku a najlepiej to w ogóle za daleko się nie ruszać.
- instrumentem pochodnym według prawa polskiego, a nie wiki czy jednej z wielu definicji znanych z literatury przedmiotu,
- zabronionym do oferowania i sprzedaży według polskiego prawa, zarówno jeśli był instrumentem pochodnym jak i gdyby nie był.
Tylko tyle i aż tyle: proszę o dowód że to było nielegalne. No dopraszam się. Może być uzasadnienie wyroku lub coś w ty,m rodzaju. Proszę nie podawać tutaj że prawo było niesprawiedliwe bo może i było. Teraz jednak dyskusja jest o tym że banki maja zapłacić za złamanie prawa.
Dowiedziałem się tego na tutejszym forum.
Ja rozumiem, że można Losa nie lubić (każdego można), choć dla mnie to nierozsądne, ale przecież on od lat piłuje, że właśnie za to, ŻE NIE BYŁO ŻADNYCH FRANKÓW można było banksterów złapać za jajca. A że przestępstwa finansowe są mocno obwarowane, ciupa była blisko. Byli właściwie w garści.
Powiedzcie mi, ile trzeba złej woli, żeby tego nie zauważać?
A jeśli Los jest w błędzie (hehe, niezła kompromitacja, ale się ośmieszył, po prostu marzenie internetowych ałtorytetów) - to gdzie są te wielkie zobowiązania banków wobec Banku Szwajcarskiego? Pamiętacie ten cyrk, że ludzie, po wyrokach sądów, spłacali bankom bezpośrednio we frankach, banki nie miały co z tymi frankami robić i były wściekłe? ALe udawały, puszczały nawet sponsorowane artykuły, że mają zobowiązania w Szwajcarii, muszą je spłacać, bo nakupiły franków i wcale nie mają dobrej sytuacji finansowej, bo frank podrożał.
Tak było, pamiętam.
To tylko taki haczyk prawny aby się do banków przyczepić?
Ale konkluzja qiza jest właściwa - napęczniali pychą banksterzy dobrowolnie włożyli jajca w imadło, starczyło tylko docisnąć. Zrezygnowano z tego całkiem bezinteresownie i przynajmniej ja nie jestem w stanie dostrzec żadnej korzyści, która mogłaby być w zamian.
Ugoda by była oczywiście kosztem franciszkanów ale Rozum już tyle brzydkich rzeczy o nich napisał, że byśmy ich zupełnie nie żałowali, prawda?
Pozostaję przy swoim, dopóki nie zobaczę cytatu, majeutyczna metoda dyskusji losa również tak podpowiada.
Ja się jednak dziwię że los się dziwi - kto miał się postawić bankom - gnuśni i strachliwi Polacy? Z drugiej strony banki dostały w dziąsło bo każdy kto pójdzie do sądu wygrywa.