Pan Tadeusz jako dzieło antypolskie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Mjr. Płut wcześniej proponował wykupienie panów braci, choć prawdopodobnie była to tylko drwina, cenę dał absurdalną. W zasadzie ruchawka była zupełnie niepotrzebna, starczyło zamordować Płuta i wypłacić Rykowowi, on sam by już uwolnił szlachtę z łyków.
Nie takimi samymi. To byli tak nielubiani przez kąsumera mieszczanie.
Jakby nie patrzeć, tzw. dzieło ob. Adama M. da się podciągnąć pod parę paragrafów: propagandę nacjonalistyczną, szerzenie niezgody między narodami, apoteozę przemocy, próbę zakłócenia procesu integracji europejskiej.
Widzimy też brak poszanowania dla przyrody (propagowanie polowań na zagrożone gatunki zwierzyny, również obcesowe potraktowanie mrówek). Rzuca się w oczy całkowity brak refleksji u Autora wobec zgubnych skutków posiadania broni palnej przez osoby prywatne (i to pomimo faktu, iż tekst zawiera liczne przykłady tragedii wywołanych użytkowaniem oręża!).
Reasumując cała ta książka to jedna wielka mowa, tej… jak jej tam… nienawiści.
Wystarczy cofnąć się w historii do Nocy Listopadowej i zobaczyć, jakie pojęcie o dalszym rozwoju Powstania mieli buntujący się kadeci.Mickiewicz miał to "na świeżo" (bardziej niż my Smoleńsk...) więc pisał jak było.
W tym przypadku Moskale zachowywali się wzorowo - nie ścigali patriotycznych spisków ani niepodległościowych wydawnictw, nie konfiskowali maluchów za bibułę, panowie bracia znaleźli się w łykach za czyn ewidentnie chuligański, za który w każdym cywilizowanym kraju należy się kara. Acha, wezwani zostali przez Polaka (Asesora), choć jest też pogląd, że to żydowska robota Jankiela. W dalszej części utworu żadnemu z nich nikt z tej okazji n ie powiedział złego słowa.
Pan Tadeusz to jedno wielkie uzasadnienie słuszności zaborów. Ludek taki nie zasługuje na własne państwo i nie będzie w stanie go utrzymać.
takie dziewiętnastowieczne stwierdzenie, że naród wspaniały, chociaż ludzie [...]
i to stwierdzenie przy okazji jest arcydziełem literatury światowej
postaci niepełnoletnie - Tadeusz, Zosia - wcale nie są papierowe i nijakie, proces ich dojrzewania obserwowany w kolejnych księgach jest bardzo przekonujący, może nawet najbardziej przykuwający uwagę przy pierwszej lekturze, czyli w latach wczesnoszkolnych
Zosia i Tadeusz z Epilogu to zupełnie inni ludzie niż dziewczynka i chłopiec z I Księgi
Po wtóre - bogactwo obserwacji obyczajowej. Mickiewicz utrwalił bardzo wiele z tamtych czasów, łącznie z drobiazgami takimi jak np. parzenie kawy.
Nie znaczy to, by fabuła była bezwartościowa, ale to czynniki wspomniane wyżej wysuwają się na pierwszy plan, gdy chodzi o uznanie dla "Pana Tadeusza".
Z niesmakiem stwierdzam, że Los w tym wątku uprawia tandetną prowokację intelektualną w stylu JKM. Nie znoszę tego. Ja, gdy mam jakieś przemyślenia, wykładam kawę na ławę, a nie "napędzam" czytelników jakimiś dziwnymi tekstami. Zatem Losie jeśli masz jakąś tezę, to wyłóż ją od razu, a nie się bawisz w podchody. Jeśli zaś nie masz żadnej ukrytej tezy, a tylko chciałeś sprowokować do przemyśleń, to było to słabe, za ostre. To coś jak otwieranie puszki do konserw łomem - nie dość, ze śniadania/kolacji nici, to jeszcze twarz, ręce, ściany i podłoga upaćkane w rybie i tomacie/oleju.
Polacy musieli się na nowo wykuć w powstaniach, w pracy organicznej, w Sybirze, by znowu zasłużyć na własne państwo.
A dziś, czy zasługujemy?
Polski naród OK. Pieprzyć "żywotnościowców" którzy zamordowali Alfiego i olali ofiary lotu MH-17.
Polski naród OK.
Wielu widzi piękno, szlachetność, uczciwość, szczere, gorące ludzkie uczucia, fantazję, rozmach, rodzinne więzy i godność - mimo różnorakich wad. Czuje się miłość do tych Polaków, z ich wszystkimi ograniczeniami i problemami. Ale są tacy, którzy widzą przede wszystkim elementy negatywne. Może więc pora na refleksję nad sobą?
Mickiewicz z pewnością byłby zdruzgotany tym wątkiem. No ale internet ma swoje prawa. Przynajmniej nikt tu nie pisze "polska" małą literą i w tym samym zdaniu tego samego komentarza "Łubianka" wielką. Tak jak za miedzą.
Nic w owym wezwaniu nagannego nie było. Od czasu wojny północnej wojska rosyjskie były stale obecne w Rzplitej i były regularne wzywane przez praktycznie wszystkich: króla, magnatów, szlachtę do tłumienia buntów, tumultów, ruchawek a przede wszystkim do pracy czysto policyjnej - do chwytania zbójców i band. Zaskarbili tym sobie wdzięczność wszystkich stanów, bo w stosunkowo krótkim okresie poradzili sobie z tym, czego przez kilkaset lat nie potrafili zrobić starostowie, być może owo pozytywne postrzeganie Moskwy było głównym czynnikiem poparcia zaborów przez Polaków.
Mickiewicz się nie zajmuje tematem, jakby był on nieważny, pisze tylko: Asesor-li, czy Jankiel? Różnie słychać o tem,
Lecz nikt pewnie nie wiedział ni wtenczas, ni potem.
To pasuje to Jankiela - z jednej strony patriota, mądrze gada i pięknie gra na cymbałach, z drugiej chyłkiem biegnie do Moskali. Esencja żydostwa, czyż nie?
Z drugiej strony Asesor został uderzony przez Hrabiego w twarz tak mocno, że stracił przytomność. Miał powody do zemsty tym bardziej, że jako moskiewski funkcjonariusz do interwencji był zobowiązany.
Najbardziej przerażające w tej historii jest jednak to, że nikt do epizodu nie wraca! Kochajmy się. Brrr... Przypomina motyw stanu wojennego lub katastrofy smoleńskiej.
1. Dwoma najsłynniejszymi postaciami polskiej literatury patriotycznej, kształtującej całe pokolenia, byli... zdrajcy. Andrzej Kmicic i Jacek Soplica.
Obaj jednakże zdrady swojej żałowali i dalszym życiem starali się Ojczyźnie służyć. Przez co ostatecznie "grzech swój odkupili" a przez samych rodaków byli poważani. Nie było więc tak, że zdrada Ojczyzny była przestępstwem ostatecznym, na wieki wykluczającym zdrajcę z szeregów rodaków, a nawet patriotów.
2. "Pan Tadeusz" był pisany w 1834 o ile dobrze pamiętam. 3 lata po upadku powstania listopadowego. Cała emigracja popowstaniowa wtedy darła koty: kto zdradził, kto był d... wołową, kto mógł coś zrobić a nie zrobił itd. Odreagowywano klęskę szukając winnych. Mickiewicz w to szukanie winnych nie wchodził. Świadomie opisał świat, który bezpowrotnie minął, pokazując wady które do klęski doprowadziły, a jednocześnie powstrzymując się od sądów i ocen. Jego dzieło miało rany leczyć, a nie rozdrapywać.
Miasto zupełnie inaczej organizuje człowiekowi przestrzeń i czas, czej klasycy o tym pisali http://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/comment/237909/#Comment_237909
Powstania i rewolucje wybuchały i toczyły się w miastach. Nawet konfederacje zamieszkałej w dworach i dworkach szlachty organizowane były w miastach.
Oraz drugi dowód: utrzymywanie porządku przez Rosję w Rzeczypospolitej na przykładzie koliwszczyzny.
Tezy tyleż błyskotliwe co bałamutne.
Czas smuty, upadku politycznego i moralnego Rzplitej był jednocześnie czasem niesłychanej koniunktury gospodarczej, od wojny północnej do rozbiorów ludność Rzplitej się podwoiła a majątek wzrósł kilkakrotnie, wszystkie wspaniałe późnobarokowe i rokokowe pałace i kościoły to właśnie z tego czasu. Powstawały manufaktury, drogi i kanały. Ukrócenie zbójectwa po gościńcach, plagi Rzplitej przez całą jej historię, to ewidentna moskiewska zasługa, piszą o tym Kitowicz i inni.
Acha, wszystkie rozbiory były zatwierdzane przez wybrany sejm.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Żal był wyrażony wcześniej - w przemianie życia.