Wizja i brak wizji - Orban i JarKacz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Koleżeństwo tu sugeruje że Jarkacz walczy o 20.000 $ PKB na Polaka (jeszcze raz - już mamy 30.000 $ ale niech będzie że chodzi mu o 40.000 $ lub 50.000 $ w 10 lat) i że Bruksela i PO z postkomuną w tym przeszkadzają. Nie bardzo to się kupy trzyma i nie bardzo widać jak też to ma być osiągnięte po usunięciu, mało prawdopodobnym, obu tych przeszkód. Nawet to odsuwanie PO i postkomuny słabo idzie i wydaje się że zapał wygasł, a nawet jest próba pozyskania ich znacznej części.
Na mój rozum to Baltic Pipe i gazoporty są po to aby nie było szantażu a nie po to aby kupować nimi drogi gaz. Jak nie ma możliwości szantażu to można kupować tani ruski gaz.Oczywiście jak już są czy będą to trzeba je utrzymać. Najlepiej utrzymać działalnością czyli kupowaniem gazu. Jak to za drogo to trza je utrzymywać samemu ze względów strategicznych, utrzymywać w pogotowiu. Liderem nie zostaje się i nie można nim być darmo. Mają te planktonowe kraje, co je Koleżeństwo lekceważy, słuszną rację oczekując od nas poważnej propozycji. Oczywiście że aby nie było szantażu strategicznego te instalacje muszą jakoś działać, ale niekoniecznie pełną mocą. Tu się nie znam jaką muszą.
Co do Międzymorza to znowuż nie wiem czemu niby ma być kretyńską koncepcją. Znowuż mocno i efektownie napisane ale pewnie jak zwykle się nie dowiem. Ja wiem że to koncepcja trudna i ambitna i na wiele lat a nie zaraz za chwilę. I tu wracamy do wizji. Jeśli uważamy się za peryferyjnych biednych dupków i głupków to o wizjach nie ma mowy. Jeśli "Polska najpierw" rozumiemy jako szybko się nachapać i usiąść z piwem lokalnym przy grillu z piastowską kaszanką, nic nikomu nie dać i samemu brać, to nie tylko że nie będziemy przywódcami niczego ale jeszcze nas ten plankton w dupę kopnie i słusznie.
Ovaj, naucza doktór Peterson, że z wizjami to jest tak: Należy skierować swój wzrok ku gwiazdce z nieba, najwyższemu ideałowi, który w danym momencie se możemy imaginować. I to będzie cel jaki? No, gópi, bośmy przecie gópi. Ale w miarę się przybliżania do tego gópiego celu, będziemy trochę mądrzeć, a wzrok nam się wyastrzać. Wtedy można i należy cel skorygować, a wizję uzupełnić.
Tak więc, nie są problemem wady wizji, a zaś jej brak.
A co do Orbana to nie uważam jego wizji za gupią, ale też i nie za genialną. Zresztą to przemówienie to nie było czyste "mission statement" ale mieszanka tego, polemiki, ofert politycznych w różne strony i sondowania opinii. A wizja Międzymorza jest piękna i nie jest gupia. Jednak wizjonera co by ją realizować miał na czele Polaków i porwał inne Narody Międzymorza brak. Dolary czy też srebrniki liczy w kantorku czy co? Wystraszył się wizji bo wizje kosztują i bywa że bolą czy adresatami wizji pogardził w wyuczonym odruchu?
http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/a-jednak-idioci
Kluczowa refleksja:
"Orban wie, że Węgry nie mają szans na nic, a jedyną okolicznością, która im sprzyja jest położenie w centrum Europy. To jak wiemy jest także zagrożenie, ale plan który przedstawił odsuwa to zagrożenie daleko, konkretnie do nas, do Polski. Orban powiedział – musimy zweryfikować politykę wobec Rosji, a to znaczy, że musimy – my czyli Unia – zwalić na kogoś całą odpowiedzialność za złe stosunki z Rosją. Ktoś powinien to dźwignąć po to, by cała reszta mogła z Rosjanami robić interesy. On tego nie powiedział złośliwie, o wie, że taka sztuka może się udać tylko z Polakami, bo oni za nic w świecie się z Rosją nie porozumieją. Nie dlatego, że nie chcą, bo ekipa gotowa do takich dogoworów znalazłaby się w pięć minut. To jest niemożliwe, bo Rosjanie tego nie chcą. A w dodatku nikomu to nie jest na rękę. A skoro tak, po co trzymać się pozorów – odrzućmy je. Niech Polska i kraje bałtyckie staną się strefą przyfrontową, dla której zaplecze organizować będą Węgrzy, Czesi i Słowacy."
Interesy Polski i Węgier są sprzeczne poza pewnymi czysto politycznymi działaniami osłonowymi na kierunku zachodnim,
Naukowo, geopolitycznie Węgry były , są i będą WROGIEM Polski
Międzymorze południowe z V4 to mimikra. Prawdziwe interesy Polski są na wschodzie.
może nie tak ostro,
btw
a co z tym hasłem, ze dwa brathanki?
btw2
siedzę przy czerwonym borze (bor-po węgiersku - wino)
W Europie silny będzie ten kraj który zachowa, a najlepiej rozwinie, dwa składniki siły: ludność i tożsamość. I tylko Polska i Węgry na razie usiłują to uczynić. Cały Zachód usiłuje zachować ludność importując muzułmanów oraz wciąż wschodnich Europejczyków ale już nie za wielu. Nie ma jednak w ten sposób szans, a najwyraźniej i ochoty zachować tożsamości. Reszta Europy Centralnej i Wschodniej poza wspomnianymi jest na etapie masowego exodusu na Zachód i z tożsamością też ma nietęgo. Dotyczy to też Rumunii. Rosja nawet nie usiłuje zachować ludności. Tożsamość rabów zachowuje i tak samo tożsamość obcej elity rabunkowej. To jest wystarczające na coś w rodzaju naftowej satrapii jak Arabia Saudyjska i podobnie jak tam nie potrzebuje ludności i żadną potęgą poza regionem nie ma szansy być.
Jeśli założymy ze Orban i JarKacz to kłamcy i gnojki i chodzi im tylko o władzę jak najdłużej i wejście do klubu bogatszych wymierających zachodnich Europejczyków to rzeczywiście nasze kraje są wrogami i walczą o to samo niezbyt atrakcyjne miejsce bo Zachodu na więcej niż jedno nie stać a i to nie jest pewne.
Węgrzy mieli imperium i ich król rządził Polską, jego córka również
to Polacy bili się za Węgry, Węgrzy pomagali Polakom
Pierwsza wojna to odrodzenie Polski i porażka i poniżenie (tak to sami odbierają) Węgier
Węgrzy podchodzą imperialnie do mniejszości u siebie (sporo praw, inne języki i kultury im nie przeszkadzają) i do swoich za granicą vide ww wywiad czy przemówienie na węgierskich terenach w Rumunii (które wcześniej tj. 100 lat temu) nigdy do Rumunii nie należały, milionowy Węgier z terenów odłączonych przyjął / odzyskał węgierskie obywatelstwo
Polska to Imperium przez kilkaset lat, zorientowane na wschód, Węgry dały popalić przed nawróceniem pół Europy (oszczędzili Polskę(bo nie było jeszcze czego łupić)))
najazdy węgierskie
byli lepsi od muslimów
Dla jasności: nie o stare sentymenty i klechdy tu chodzi. Tu chodzi o współczesne interesy i nowe układy oraz konfiguracje.
nowe interesy, ale ciagle stare mity
Jest dziś choć jeden Węgier tej klasy? Co w ogóle dziś mają brathankowie? Potężną ekonomię, niepokonaną armię, choć wpływową diasporę? Tylko ego premiera.
Po pierwsze, tzw. zachodnie mocarstwa z natury swojej są łajdakami, łajdactwo to ich ulubione zajęcie, więc w zasadzie w Trianon nie zrobili niczego, czego by nie należało oczekiwać. Później były Monachium, Jałta i Poczdam, nadal wszystko w tym samym stylu.
Po drugie, ustalenia w Trianon byłyby inne bez Węgierskiej Republiki Rad. Bratankowie Węgrzy minęli się wtedy z czasem, gdyby zafundowali sobie komunizm np. w roku 1968, cały świat by mlasnął w zachwycie. Wyprzedzi swój czas i zrobili to 50 lat wcześniej a wtedy komunizmu się jeszcze nie nosiło, więc Węgry zostały zajebane. I przykro mi to mówić ale wyjątkowo uczyniono rzecz dobrą, to jedyne właściwe traktowanie komunistów.
Po trzecie, było sto lat temu (aptekarzy czepiających się, że 98 należy prać po ryju) i nie da się rzeczy odwrócić bez wielkiej wojny. Jakoś mi się nie wydaje, by Węgrzy byli w stanie spuścić wpierdol jednocześnie Rumunii, Serbii, Ukrainie, Słowacji i Chorwacji, znowu by się skończyło tak, że ktoś by wylądował na palu.
Po czwarte, jeśli bratankowie chcą przewodzić Rumunii, Serbii, Ukrainie, Słowacji i Chorwacji, dobrze byłoby, by przez chwile nie wymyślali im od chujów. Ale ja się nie znam, może tak należy na Bałkanach.
I po piąte - warto by a końcu zauważyć, Rosja to kraj trzeciego świata a Polska nowoczesne państwo przemysłowe. Jest głupotą z biznesowego punktu widzenia poświęcanie Polski, by móc sobie pohandlować z Rosją. Niemcy to już wiedzą.
Czy skutecznie - to inna sprawa.