Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Już tu było mówione, jak wyglądają "dobre" kluby w LM z Europy wschodniej czy środkowej. Po prostu wielka kasa oligarchów i tyle. W niszowym sporcie wystarczy niszową kasę.
Z reprezentacją jest inny problem i jeśli nie potrafimy się cieszyć z tego, co mamy, to nie należy się nic. Należy się miejsce ok. 100 w rankingu FIFA i Mołdawia (u siebie) i San Marino jako jedyne zespoły, z którymi wygrywamy.
Wystarczyłoby ją zabrać Kanałowi + (niezależnie pod jakim szyldem teraz występuje).
Ale ja bardziej o jednej z wielu przyczyn.
Ta forma mariażu z telewizorem długofalowo bardzo szkodzi lidze.
https://wmeritum.com/krychowiak-pobil-sie-z-lewym-po-meczu-polska-czechy-wez-zamknij-morde-o-co-poszlo/
wylecieli z Ligi Narodów
https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/liga-narodow/liga-narodow-holandia-pokonala-francje-niemcy-spadli-do-dywizji-b/dx83d5q
Problem polega na tym że nasi grają znacznie LEPIEJ niż na mundialu, ale to i tak za mało. To pokazuje skalę nędzy jaka prezentowaliśmy na turnieju.
Przypominam także że Benhauer został na kolejne eliminacje i WŁAŚNIE WTEDY wyprzedziliśmy jedynie San Marino.
Oczywiście można dowolnie bezkarnie twierdzić, że gdyby Nawałka został, byłoby super - bo tego się nigdy nie dowiemy. Ja jednak uważam że byłoby podobnie jak z drugim Benhauerem - bo i zachowanie obu po turnieju podobne.
W każdym razie w LN lepsze w naszym wykonaniu niż mundialowa średnia były:
- pierwszy mecz naprzeciwko słabych Włochów
- kawałki meczu z Portugalią - kawałki!!!
Gorsze były:
- większa część meczów z Portugalią
- cały drugi mecz z Włochami.
Ogólnie gorsza była WIĘKSZOŚĆ naszej gry, czyli nasza gra była gorsza.
Dalej, trafiliśmy przypuszczalnie najłatwiejszą grupę w klasie A LN i co? Mamy 1 pkt i trzecie miejsce. Porównajmy sobie np. ze znakomitą grupą, z której dziś odpadli Chorwaci (i szkoda, ale gdyby odpadli Anglicy i Hiszpanie byłoby to równie przykre), albo z grupą, gdzie Szwajcaria i Belgia zmiotły Islandię. I "ciągle za mało". No litości.
Sorry, ale tak złych meczów jak te dwa to Brzęczek nie ma jeszcze na rozkładzie. Co za mało? Komu za mało?
Grupa to jedno, a kompletnie rozbita po mundialu reprezentacja - to drugie. Zgodzę się że można Brzęczkowi zarzucić że jej nie potrafił poskładać - być może nie był on właściwym wyborem na trenera.
Ale skąd przekonanie że Nawałka byłby?
O tym rozmawiamy, o niczym innym.
No to jeśli tak, to Brzęczek od wspomnianych Engela czy Janasa też odbiega o co najmniej klasę, ale niżej. Nawałka, nawet jeśli uznać te dwa mecze za jakiś kompletny dramat, to ma co najmniej kilkanaście meczów o punkty, którymi się broni. Tak grą, jak i wynikiem. A czym broni się Brzęczek? Debiutem w miarę udanym dzięki temu, że włoska ekipa była dopiero w początkowej fazie - jak widać dotąd dość udanej - rekonstrukcji?
A skoro dwa nieudane mecze mają dyskwalifikować z dalszej pracy, to jeśli na serio bierzemy tę regułę, to przepraszam na co czekamy z Brzęczkiem???
"Co za mało? Komu za mało?"
No to sam napisałeś, że (teraz szerszy cytat) "Problem polega na tym że nasi grają znacznie LEPIEJ niż na mundialu, ale to i tak za mało." Do tego się odnosiłem.
Tylko w piłce nożnej, jak w życiu - nic nie jest constans. Nawałka w pięć lat przegrał cztery mecze o stawkę - nie wiem czy jakikolwiek trener miał taką serię.
Natomiast mundial przerżnął fatalnie - gdyby to były po prostu porażki, byłbym pierwszy, który broniłby Nawałki na stanowisku selekcjonera.
Ale on nie tylko przegrał - on po prostu tragicznie przygotował drużynę, a w zasadzie ją zarżnął tuż przed turniejem. Taktycznie też się posypał - ale to akurat taka nasza świecka tradycja się powoli robi.
Ale największą porażką było jego zachowanie w trakcie i po mistrzostwach - co jasno wskazuje że nie wyciągnał wniosków.
Nawałka był bez wątpienia najlepszym z trenerów w XXI wieku - tyle że formuła się wyczerpała. I dlatego uważam że zmiana była konieczna.
Czy na Brzęczka to inna sprawa. Nie byłem zachwycony wyborem - ale pamiętałem że po Fornaliku Nawałka też się wydawał mocno średni. Jednak Boniek wiedział kogo bierze - miałem nadzieję że z Brzęczkiem będzie podobnie.
Acz chyba jednak nie - ale zobaczymy.
Kłopot z Tobą taki, że nie rozumiesz że decyzja o odwołaniu Nawałki mogła być jak najbardziej słuszna, a jednocześnie decyzja o powołaniu Brzęczka już niekoniecznie.
Moim zdaniem zmiana była konieczna, a czy zmiennik został wybrany właściwie - to zupełnie inny temat.
Co do tego że Nawałka się broni kilkunastoma meczami o punkty - to prawda, podobnie jak Benhauer. Naprawdę można było przypuszczać, że Euro 2008 nie wyszło - bywa i tak w sporcie ale eliminacje miał znakomite, więc lecimy z nim dalej.
Skończyło się największą katastrofą w historii polskiego futbolu - i naprawdę wiele wskazuje, że z Nawałką mogłoby być podobnie.
Ja wtedy byłem za odwołaniem Benhauera ale głównie dlatego, że polscy trenerzy zagrali LEPIEJ od niego na turniejach - a polecieli mimo to. No i dlatego że Benhauer to straszny buc - a buce mogą być owszem, bardzo zdolni, ale to ciągle buce, i prędzej czy później trzymanie ich u steru skończy się katastrofą. Ale skali tej katastrofy nie przewidziałem.
Nawałka - powtarzam - gdyby tylko podszedł z pokorą do tego co się stało, wziął winę na siebie (bo nikt inny jak on ją faktycznie ponosi) - byłaby nadzieja że dostał wiadro zimnej wody z którego wyciągnie wnioski. Ale nie - a skoro nie, to won.
I nie zmienię zdania nawet jeśli Brzęczek zawiedzie ostatecznie - błędem w takim razie okaże się powołanie Brzęczka, ale nie odwołanie Nawałki.
Jeśli o mnie chodzi - nie będę za nim płakał. Mówiłem i będę powtarzał że odwołanie Nawałki to jedno, a powołanie Brzęczka - zupełnie co innego
Jeśli zaś o zasadę - nie chodzi o dwa nieudane mecze, tylko o katastrofę na turnieju.
W każdej reprezentacji trener płaci głową za coś takiego - i tak samo poleciałby trener Niemiec, gdyby to był jego drugi turniej, a nie szósty, a i tak to że został, było dla wszystkich sporym zaskoczeniem.
Jeśli nasi się nie starali i to jest oficjalna polityka, to cóż, brakuje słów.
Dalej, że ja nie rozróżniam wyrzucenia Nawałki od wzięcia Brzęczka. Rozróżniam, ale jedno jest z drugim powiązane. Byłby Nawałka, nie byłoby Brzęczka. Co najmniej tyle.
Po drugie, nie pojawiła się *na poważnie* jakakolwiek sensowna propozycja, alternatywa. Wyrzucić to każdy potrafi, ale zaproponować coś sensownego, co wyjdzie... to już niekoniecznie.
_____________
Żaden nie miał, bo żadnego tyle nie trzymali. Engel przegrał trzy, ale w krótszym okresie. Przy czym ten pierwszy (przegrana z Białorusią po zapewnionym już 1. miejscu w grupie eliminacyjnej) po prostu olali. Dla porównania Beenhakker przez nieco ponad 3 lata przegrał 7. Dwie kolejne (miesiąc po odejściu) też obciążają faktycznie jego konto.
To że wszyscy traktują te rozgrywki poważnie, to widać. Słowa Lewego czy Brzęczka to "takie tam pierdolenie" po fakcie. Wkurza mnie to zresztą - wymówki to nasza specjalność od lat i w tym niewiele się poprawia.
Propozycja była, Boniek na poważnie (według tego co mówił) rozważał bodajże dwóch włoskich trenerów, jeden nawet powiedział że kiedy nie został selekcjonerem Polski, poczuł się jakby został zwolniony.
Trudno oceniać czy byliby lepsi czy nie. Zgoda że zwolnienie to jedno, a znalezienie kogoś sensownego to zupełnie co innego. Natomiast ciągle wracam do pytania - skąd przekonanie że Nawałka byłby kimś lepszym niż Benhauer z czasów eliminacji do RPA?
Bo to jest dla mnie kluczowe pytanie w tej dyskusji. I doceniając wszelkie zasługi Nawałki (ba - twierdząc nadal, że to jak dotąd najlepszy polski trener od czasów co najmniej pierwszego Piechniczka) - uważam że istnieje wszelkie prawdopodobieństwo podobieństwa do schyłkowego Benhauera. I nie bardzo widzę argumenty dlaczego miałoby być lepiej. A żadnego tyle nie trzymali bo przegrywał - proste.
Ja się zastanawiam czy Polakom nie przydałby się wariant siatkarski - czyli stawiamy na zagranicznych trenerów ale z górnej półki. Nie typu Benhauer - którego sława dawno przebrzmiała i szlajał się gdzieś po Trynidadach, tylko kogoś z sukcesami, których nie przykryły tumany kurzu.
Nie wiem, spekuluję. Prawda jest taka że jest słabo - i awans do Euro to na razie szczyt marzeń.