Poczet Prymasów czasów upadku
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
________________
Obywatel jedynie może prosić o wpuszczenie, a prośba może być uwzględniona bądź nie. Państwo "proszone" ma moralny obowiązek wpuszczenia takiego proszącego i umożliwienie mu osiedlenia się, ale jedynie, gdy nie narusza to rozsądnie pojętego dobra obywateli państwa wpuszczającego.
*******
Niby wszystko się zgadza, dodajemy jedynie dwa razy "jedynie", którego w ogóle nie ma w tekście źródłowym (raz jest dodane "tak po prostu", drugi raz zamiast "jeśli"), zamieniamy "nieprzesadnie" na "rozsądnie", czyli jak wspomniano wyżej "inaczej rozłożone akcenty", i "czym czynisz to na tyle wrednie, że ciągle zachowujemy pozory dyskusji ad rem".
PS. miałem o Koledze dużo lepsze zdanie, serio.
"Migranci są dla mnie szczególnym wyzwaniem, ponieważ jestem pasterzem Kościoła bez granic, który czuje się matką wszystkich. Dlatego wzywam kraje do wspaniałomyślnego otwarcia, wówczas zamiast obawiać się o zniszczenia lokalnej tożsamości, będą zdolne do stworzenia nowych syntez kulturowych. Jakże piękne są miasta, które przezwyciężyły niezdrową nieufność i integrują różniących się, czyniąc z tej integracji nowy czynnik rozwoju! Jakże piękne są miasta, które w swoich planach architektonicznych pełne są przestrzeni łączących, ułatwiających relację, sprzyjających uznaniu drugiego człowieka!"
No dobrze - to było dawno w 2013, ale jednak już po WTC, Bostonie, zamachach w Londynie. Rozumiem jednak nadzieję. Co jednak z refleksją po wydarzeniach lat które odtąd minęły? Jakie są rezultaty owego wspaniałomyślnego otwarcia? Inna rzecz to czy to otwarcie można nazwać wspaniałomyślnym i czy było odpowiedzią na papieski apel czy też stały za nim inne rachuby? I jeszcze jedna uwaga; czy to nie jest publiczna pochwała multikulti? No dobrze nie multikulti tylko synteza kulturowa taki europejski melting pot. Pytania mnożą się jak króliki, a kolejne niżej.
Papież najwyraźniej nie zraża się i zachęca do nie zrażania się także w przypadku imigrantów innej wiary:
"Ewangelizacja i dialog międzyreligijny, dalekie od przeciwstawiania się sobie, podtrzymują się nawzajem i ożywiają" Przyznam że nie zrozumiałem w jaki sposób. No własnie jak ten dialog ma podtrzymywać ewangelizację? To różnimy się i mamy syntezę kulturową ale odrębność religijną czy też może jakiś synkretyzm znaczy syntezę religijną?
W szczególności dotyczy to muzułmanów:
" My, chrześcijanie, powinniśmy przyjąć serdecznie i z szacunkiem islamskich migrantów
przybywających do naszych krajów, podobnie jak mamy nadzieję i prosimy, byśmy byli przyjmowani z szacunkiem w krajach o tradycji islamskiej.Proszę, pokornie błagam te kraje, aby zapewniły wolność chrześcijanom, by mogli sprawować swój kult i przeżywać swoją wiarę, biorąc pod uwagę wolność, jaką wierzący islamscy cieszą się w krajach zachodnich! Wobec budzących nasze obawy epizodów uciekającego się do przemocy fundamentalizmu, serdeczne uczucie wobec autentycznych wierzących islamskich powinno prowadzić nas do unikania wrogich uogólnień, ponieważ prawdziwy islam i poprawna interpretacja Koranu sprzeciwiają się wszelkiej przemocy."
Wydaje się że wydarzenia lat od publikacji tej adhortacji nie zmieniły przekonań i zaleceń Papieża w tej mierze. Sam przecież ostentacyjnie zwoził muzułmanów do Europy chyba dwa lata temu. Podziw budzą wszechstronne zainteresowania i odwaga Papieża, który bierze się nawet za interpretację Koranu i orzekanie co głosi prawdziwy islam. To zwraca uwagę zważywszy że interpretacje wielu żarliwych teologów muzułmańskich oraz krytyków islamu wywodzących się z niego są zgoła odmienne. Wydaje się też że prezentuje pogląd przeciwny wyrażonemu przez Benedykta XVI w wykładzie ratyzbońskim, co prawda jedynie cytowany za średniowiecznym cesarzem ale jednak oficjalnie. Papież Franciszek żywi niezachwianą wiarę w pokojowość islamu nawet po serii zamachów i mordów, po szczęśliwie obalonym Państwie Islamskim oraz po skazaniu Asi Bibi na śmierć za wyznawanie wiary chrześcijańskiej przez sąd szariacki. Najwyraźniej wciąż ma nadzieję że kraje islamskie, w tym Pakistan, usłuchają jego pokornych próśb o zapewnienie chrześcijanom swobody kultu. To bardzo silna i podziwu godna wiara. Tak silna że odmówił Asi Bibi azylu chociaż wierzący muzułmanie chcą ją zlinczować pomimo uchylenia czy też zawieszenia wyroku przez sąd najwyższy Pakistanu.
To nie są kpiny i czepianie się. To są fakty i potwierdzone słowa. Waga tych słów jest duża bo to adhortacja. To jeszcze nie twierdzenia doktrynalne z pieczęcią nieomylności ale jednak zalecenia. Ważne zalecenia bo to adhortacja adresowana głównie do kapłanów dla których jest hierarchicznym zwierzchnikiem pomimo deklaracji, dość pustych w moim odczuciu, o poszanowaniu dla decentralizacji w niej zawartych.
To co czyni wobec Asi Bibi może być wręcz interpretowane jako naleganie na męczeństwo. Tego nawet Chrystus nie wymaga chociaż ceni. Nie każdy ma obowiązek być męczennikiem. Brak takiego hartu nie podlega potępieniu. Czy aby to nie jest nawoływanie do samobójstwa w imię politycznej, a nie chrześcijańskiej mrzonki? A jeśli nie to czy nie jest to wystawianie chrześcijanina na wysokie ryzyko śmierci w imię tej mrzonki?
To nie są moje fobie czy fobie dziwaków i ortodoksów. To są publicznie głoszone poglądy, a nawet zalecenia głowy Kościoła Katolickiego i rzeczywiste czyny.
A Kościół w osobie Papieża uparcie twierdzi co innego.
Przypomniał mi się nieśmiertelny dowcip, jak bokser po przegranej walce poszedł na policję, że został pobity.
Reasumując podane przeze mnie wyjątki negatywnym odkryciem dla mnie jest że Papież jest zwolennikiem, a nawet aktywnym promotorem multikulti. Kolejnym niemiłym zaskoczeniem jest ignorancja, a może gorzej bo świadome przeinaczenie, aby nie napisać kłamstwo, co do pokojowej natury islamu.
Więcej uwag oraz niepokoi i to tylko z tej adhortacji i dalszych działań Papieża Franciszka można mieć odnośnie stosunku do kultury i tradycji europejskich, katolików, w tym kapłanów katolickich, grzechu, dostępu do sakramentów itd.
Co do studiowania encykliki, to rekapitulacja była dla mnie ciekawa.
A Kolega, widzi różnicę? Skoro tak dobry w "zakresach znaczeniowych" jakoś zastosuje swoje teorie
(ale nie będę kontynuował shitshtormu, chyba że w osobnym wywątku).
//wpolityce.pl/kosciol/433076-papiez-franciszek-chwali-benedyktaxvi-za-walke-z-naduzyciami
Żartowniś z niego. Anegdotki opowiada. Niestety po tym występie wnioskuję że szczwany z niego lis i swoje brednie puszczane w mediach ma dobrze przygotowane i wyreżyserowane. To nie jest żywiołowy latynoski słowotok i brak doświadczenia.
Henry Sire cala książkę o tym napisał
====
obejrzyj i kliknij a gógiel wypluje...
Ta wizyta - zaznaczył dziennik - to gest "symboliczny", stanowiący bezpośrednie nawiązanie do zdarzenia, jakie miało miejsce w 1983 roku na płycie lotniska w stolicy Nikaragui.
Gdy Ernesto Cardenal - poeta i wtedy minister kultury w pierwszym rządzie Ortegi - przykląkł przed Janem Pawłem II, by ucałować jego pierścień, papież odsunął dłoń i powiedział: "Najpierw ksiądz musi pojednać się z Kościołem katolickim". Stolica Apostolska nie tolerowała bezpośredniego udziału duchownych w działalności rządowej.