energia i energetyka - co nas napędza
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Lit uchodzi dziś za jeden z kluczowych surowców przyszłości, a jedne z największych złóż znajdują się w Boliwii
W tej chwili tona litu kosztuje około 16 tys. dolarów, a jego cena stale wzrasta
Na miliardową inwestycje w Boliwii zdecydowały się niemieckie firmy
Boliwijczycy wiążą pomyślność gospodarczą swego kraju ze złożami litu na dnie wyschniętego słonego jeziora Salar de Uyuni o powierzchni ponad 10 tys. kilometrów kwadratowych. Zasoby tego surowca ocenia się na blisko 10 mln ton. To największe zasoby bogatej w lit solanki na świecie.
https://gazeo.pl/samochody-hybrydowe-elektryczne/samochody-hybrydowe/Od-kola-garncarskiego-do-systemu-KERS,artykul,6798.html
Trochę Polak, trochę Francuz, w stu procentach wynalazca. Inżynier i konstruktor Ludwik Mękarski *"wymyślił silnik pneumatyczny" do napędu tramwajów i zadbał o zdrowie mieszkańców Francji.
https://www.polskieradio.pl/10/6529/Artykul/2224442,100-wynalazkow-na-stulecie-Ludwik-Mekarski-i-tramwaj-na-powietrze
*Raczej udoskonalił .Trochę więcej o samym wynalazku.
https://www.transport-publiczny.pl/mobile/tramwaje-mkarskiego-53022.html
Jego siostrą była Paulina Adela Mękarska,(
https://www.genealodzy.czestochowa.pl/forum/szukam/9381-jan-nepomucen-mekarski-ur-w-1806-r-w-mstowie-k-czestochowy-szukam-jego-metryki-urodzenia
jest !
Bio-Hybrid!
tu wersja osobowa
ma być i bagażowa!
https://carbiketech.com/schaeffler-bio-hybrid-greener-mobility/
nie pokazujcie tego PMM, bo może o tego typu elektromobilność w ilości miljona szło?
a myśmy opatrznie (opaczonościowo) go (jego) zrozumieli
(ponieważ progenitura wzywa, więc mam 3 godziny przerwy dlatego link)
Jeździk grawitacyjny.
Owóż, taka np. maszyna parowa została wynaleziona już w starożytności przez niejakiego Herona. Ale dopiero niejaki Watt w XVIII wieku zrobił z niej godny użytek. A zaś Stevenson w kolejnym wieku wstawił na koła i zrewolucjonizował transport. Wcześniej z różnych względów zrobić się tego nie dało, chociaż sam pomysł istniał i nawet jakieś zabawkowe prototypy były.
Nieco podobnie ma się rzecz z samochodem elektrycznym bądź hybrydowym.
Owszem, rzecz koncepcyjnie pochodzi z XIX wieku. Owszem, prototypy wówczas były i na tamtym poziomie rozwoju techniki rzecz się nie sprawdziła. Benzyniaki były po prostu lepsze.
Sytuacja na przełomie XX i XXI wieku jednak dość radykalnie się zmieniła. Mamy za sobą dość burzliwy i przełomowy rozwój energoelektroniki. Możemy bardzo wydajnie i oszczędnie sterować silnikami elektrycznymi, nawet o dość dużych mocach. Możemy hamować elektrycznie z odzyskiem energii. Możemy tą energię dość wydajnie i bezpiecznie magazynować w nowoczesnych akumulatorach. W oparciu o magnesy neodymowe możemy konstruować silniki elektryczne bardzo małe, ale wydajne, z dużymi możliwościami krótkotrwałego przeciążania.
Jest to zupełnie nowa jakość, nie przystająca do sytuacji z XIX wieku.
Nie oznacza to, jakoby pomysł samochodu elektrycznego czy hybrydowego był jeżdżącą doskonałością, albo na pewno był lepszy od współczesnego samochodu spalinowego, niemniej dworowanie sobie z pomysłu tylko dlatego, że mu nogi z XIX wieku wyrosły, jest takie sobie.
Abstrahuję oczywiście od pana powerpointa i jego potencjalnych zdolności do przepuszczania pieniędzy na słomiane interesy.
To lepsze niż bimbrownictwo w czasach Alka Pona
To co jest zabawne z XIX-wiecznymi elektromobilami to fakt, że dziś jest dokładnie tak samo. Że ich wady są te same co wtedy i także samo nie da się ich przezwyciężyć. Oczywiście, hozumiem, że przełomowe wynalazki w rodzaju taniej, mocnej i lekkiej baterii są tuż za horyzontem, ale ten wuj horyzont lubi się oddalać w miarę zbliżania.
Ostatnio przeczytałem, że bodaj Francois Mitterand obiecywał Fhąsuzom przejście energetyki na syntezę jądrową, bo odkrycia nałkowe już za pięć lat będą - i dzięki temu wygrał wybory. A synteza jądrowa? No cóż, za pięć lat będzie już prawie gotowa.
Mamy naprawdę duży postęp w dziedzinie sterowania energią elektryczną. Zaczęło się w latach 70-tych ub. w. razem z techniką tyrystorową, ale lata 80-te i 90-te wraz z technologią MOSFET i IGBT dla dużych mocy stanowiły realny przełom. Teraz jest kwestia "ugryzienia" tego przełomu w zastosowaniach transportowych.
Akumulator niby jest taki, jaki był. Ale też nie do końca. Niby zasada ta sama, ale masa na jednostkę energii jakby zdecydowanie się zmniejszyła...
I tak naprawdę jesteśmy w połowie drogi. Potrzebujemy taniego, bezemisyjnego źródła energii elektrycznej oraz jeszcze lepszych, lżejszych i tańszych akumulatorów. Niemniej, porównywanie dzisiejszych podejść pod samochód elektryczny z podejściami 19-wiecznymi przypomina nieco obśmiewanie pary, bo młynek Herona do niczego oprócz zabawy nie był przydatny...
BTW, ostatnio dowiedziałem się, że Inkowie znali koło, ale stosowali je jedynie w zabawkach. Na dłuższą metę było bowiem w Andach nieprzydatne - za dużo gór, za mało dróg.
Najbardziej ekologiczny pojazd. I pelen prostoty.
Najlepiej sprawdza sie jak jest z gorki
Napęd grawitacyjny
A kumulacja energii łatwa i wysokosprawna
Niewielkie straty na tarciu.
http://environmentalprogress.org/
Dzięki maszynerii Jutrąbki dowiedziałem się od razu, który atom. Otóż, konkretnie - tor. Dzięki fluorowi (kolejny inny atom!) już-już za pięć lat będziemy mieć w każdym zakładzie pracy chronionej elegancki a niedrogi reaktor toroidalny:
A to firma pana grubcia: https://flibe-energy.com/ No, z temi tayszami holenderskiemi to się trochę Kolega rozminęła z tamtejszym nierządem:
https://nltimes.nl/2018/11/07/majority-dutch-parliament-supports-building-nuclear-plants
ożywczym wiatrem postępu i wyzwolenia człowieka, kościół katolicki wsteczny, pedofilski i opresyjny a islam pokojowy i przyjazny, patriotyzm rasistowski i agresywny, a kosmopolityzm unifikacja i przymusowy federalizm otwarty i pokojowy, solidaryzm ekonomiczny szkodliwym populizmem i zamordyzmem, a promocja i dominacja mniejszości altruizmem i krzewieniem wolności itd itp non stop, coraz głośniej i coraz częściej aż do znudzenia.
Są nowi, którzy mówią to samo co ich nieistniejący poprzednicy ale teraz będzie inaczej, bo obecna technologia jest z najnowszej NASA i najświeższej Formel Eins, a nie jak tamta - z przestarzałego kosmosu.
* Nie w sensie, z jakiego powodu się zużyły, choć to też. Pytanie o koszty utylizacji i jej, ekhem, "ślad węglowy".
Co jest też zylaznym wykładnikiem obecnej kapitalizmy. Produkt trwały - zabójstwem dla producenta. Wszystkie kupią, będą używać latami, a producent ... trrrrrrr ... bankrut. Rozwiązaniem jest postemp (coraz nowszy windows i android) albo planowe postarzanie vide żarówka wolframowa na tysiąc godzin swiecenia albo silniki VW na 5lat lub 200 tys km.