Co się dzieje z naszymi pieniędzmi?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nie chodzi o pracownicze zaliczki na podatek dochodowy, tylko zapłatę PIT od dochodu z faktury po odjęciu kosztow. Na pierwszy rzut oka prawie to samo, a w rzeczywistości zupełnie co innego.
Dochód spółki =/= dochód właścicieli
Z testu przedsiębiorcy już się chyba wycofali. Nie wyobrażam sobie, żeby mieli przepchnąć taką głupotę.
Problem pojawia się w przypadku odroczonej płatności, ale to niezależnie od wysokości podatków.
Oni chyba jak urzędnicy w Niemczech maja stałe uposażenie i są tylko w stanie spoczynku
"Dane podatkowe uwzględniają emerytów i rencistów z rolniczego i pozarolniczego systemu ubezpieczeń (system powszechny i służb mundurowych)"
Aczkolwiek niżej jest coś takiego:
Dochody najbogatszych:
Być może. To są jednak jakieś szczególne sytuacje, które nawet jeżeli dotyczą Kolegi osobiście, to bardziej zaciemniają obraz niż cokolwiek wyjaśniają.
Mamy w Polsce 2 232 830 osób na działalności gospodarczej. 474 448 spośród nich rozlicza się ryczałtowo, a 518 331 jest na podatku liniowym. Zostaje 1 240 051 przedsiębiorców rozliczających się wg skali podatkowej. Ile może być przypadków takich, o których Kolega wspomina? Kilka? Kilkanaście tysięcy? No to ok. 1%.
893 574 to przedsiębiorcy rozliczający się wspólnie (z małżonkiem lub samotne osoby z dzieckiem). Daje nam to 72,06% spośród osób na skali podatkowej i 40,02% spośród wszystkich przedsiębiorców. Dla porównania spośród osób składających PIT-37 (czyli zdecydowana większość społeczeństwa) wspólnie rozliczało się 26,06%.
Edit: Choć to 70% jest chyba zawyżone, bo liczba 893 574 dotyczy osób składających PIT-36, być może nie wszyscy oni prowadzą działalność, ale nie chce mi się już w to zagłębiać.
"Dla porównania spośród osób składających PIT-37 (czyli zdecydowana większość społeczeństwa) wspólnie rozliczało się 26,06%."
Serio? Nie ma pomyłki? Zresztą może. Chyba dlatego że zdecydowana większość z pozostałych blisko 74 % ma dochody poniżej progu dla 32% więc nie mają potrzeby rozliczać się wspólnie. Nie mogą skorzystać z ulgi małżeńskiej bo za mały mają dochód. To zresztą tłumaczy dlaczego istotna dla większości jest kwota wolna albo programy typu 500+, a nie skala podatkowa.
Jasne że moja sytuacja jest nietypowa. Wedle zaprezentowanych statystyk należę do najbogatszego 1 %. To jakaś kpina. Wystarczy że wyjdę lub wyjadę na ulicę w moim dość dużym i niezbyt zamożnym mieście i zerknę na domy i auta, w weekend na dacze i dowiem się od sąsiadów i w pracy o planach wakacyjnych i kształceniu dzieci i jest dla mnie jasne że to, co najwyżej końcówka pierwszych 10 %. Ci bogatsi nadal zwyczajnie nie płacą danin publicznych, ukrywają dochody i śmieją się ze mnie i z Koleżeństwa którzy mi chcą się jeszcze bardziej dobrać do kieszeni. A jeśli chodzi o statystyki to w grudniu 2017 sam Kolega w tym wątku prezentował diametralnie odmienną tabelę o łącznym obciążeniu podatkowym owych najbogatszych. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu diametralnie?
No i Kolega nie odnosi się do innych ważnych uwag, w szczególności o tym że statystyki lokują mnie wśród bogaczy chociaż w sposób oczywisty do nich nie należę. I tym samym statystykom umykają prawdziwi bogacze którzy najwyraźniej podatków skutecznie unikają. I państwo oraz Koleżeństwo zamiast tych bogaczy zmusić do ujawnienia dochodów i opodatkowania zamierza podnieść podatki takim rzekomym bogaczom jak ja. Dlaczego ? Dla tego samego co zawsze. Państwo czyli rząd, policja, skarbówka i różne służby i inspekcje łapią i łupią tych którzy dają się złapać, nie uciekają lub sami się zgłosili. Tych co uciekają albo się bronią nie łapie bo to za dużo roboty i ryzykowne.
A w kwestii rozwiązań podatkowych, to niech się tym zajmą mądrzejsi ode mnie. Nadal uważam że podatek liniowy jest niesprawiedliwy.
Odnoszę się do tego, co czego potrafię się odnieść lub gdy uważam, że warto.