Duda pomoc dla frankowiczów - stan na poczatek 2018
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Trzeba jednak próbować jakoś to łączyć. Dzisiejszy człowiek ma wielkie pretensje, że jest niedoceniony i że nie dostaje tego co mu się należy. Cały czas szuka 100% sprawiedliwości, maniakalnie wręcz wszystko ważąc i mierząc. Nie cieszy się tym co ma, a bardziej go wkurwia że ktoś ma a nie zasłużył. I tam takie inne banały.
Póki co, przypowieść o dawaniu (niech prawa ręka nie widzi co czyni lewa) jest w katolikom zrozumiała i stosowana tak jak napisano. Ale dla osób o luźniejszym podejściu do chrześcijaństwa to jest absurd, głupota. Dlaczego mam nie chwalić się swoją dobroczynnością ? Dlaczego nie pokazywać ludzi, którzy się udzielają. Dlaczego Jurek Owsiak jest dla was be ? (dla mnie to jest główny powód - robi z dawania cyrk). W każdym razie, pytanie jest takie, czy my nie mamy jednak już wszyscy zbyt luźnego podejścia do chrześcijaństwa, bo jednak niektóre przekazy biblijne omijamy.
W przypowieści tej najbardziej znanej, bo np. mnie uczono na religii tej jako pierwszej, z Ewangelii św. Łukasza o synu marnotrawnym.
Kim jest ojciec z przypowieści? Bogiem. Kim są synowie z przypowieści? Nami. Jednym albo drugim, a prawda jest taka, że w każdym z nas siedzi trochę obu, pewnie z różnymi proporcjami, ale "czyste" typy będą rzadkie.
Natomiast jeszcze raz - żaden z nas nie jest ojcem z tej przypowieści, bo nie jest Bogiem.
Dlatego nie możemy zazdrościć komuś, że mu dał Bóg, zdrowie, pieniądze, talenty czy cokolwiek.
Ale ponieważ sami nie jesteśmy bogami, to nie jest zachęta dla nas, żebyśmy innym, podwładnym, rozdzielali nierówno, po uważaniu itd. Choć niektórzy pewnie tak się czują...
A w sprawach finansowych są wskazania w Ewangelii, bardzo wprost. Pracuj, dobrze tym zarządzaj (przypowieść o talentach), staraj się i pomagaj ze swojego, nawet ze swojego.
Więc jeszcze raz - tu nie chodzi o to, że ktoś zazdrości franciszkowcom czy nie. Z żadnym franciszkowcem bym się nie zamienił, bo w ogóle nie mam kredytu, tak? Chodzi o to, czy uważamy, że takie czy inne rozwiązanie jest sprawiedliwe. Biblia nigdzie nie mówi: dawaj i zabieraj według arbitralnych kryteriów. A jeśli mówi: to dlaczego nie mamy właśnie franciszkowcom zabrać a dać innym?
________________
Jako szerszy problem, powiedzmy "Kościoła otwartego" to tak, na FF i potem to mam wrażenie raczej wręcz eksponowało się, w czym współczesny świat nie-halo. Ogólnie zarzut do "ogółu katolików" może i trafny, tu i w tym kontekście nie.
Umówiłem się na określoną stawkę/kwotę i ją dostałem. Dlaczego mam być niezadowolony, czuć się źle, że ktoś dostał tyle samo, ale pracował mniej. Mam się traktować jak frajera, oszukanego ? Czy coś straciłem ? Zamiast docenić to co dostałem mam się zajmować tym, że ktoś dostał niesprawiedliwie (wg mnie). I czy to na pewno jest niesprawiedliwie, dlaczego ten który płaci nie może płacić tak jak chce ? Co to mnie w ogóle obchodzi ? Dlaczego mam też nie ufać płacącemu, że tak powinno być ? Dlaczego mam odbierać mu prawo do rozsądzania jak powinny pewne sprawy wyglądać ? Powiem tak, ja to kupuję, czuję to przesłanie, zgadzam się z nim i wierzę (bo tu wchodzi wiara), że taką postawę trzeba przyjmować. A też pewna empiria życiowa potwierdza założenia.
No ja rozumiem, że kosztem tej operacji jest to, że trochę wzbogacą się cfaniaczki lemingi. Ale przecie nie za to wyrok TSUE cenimy!
Miliony są abstrakcyjne, mało kto widzi miliony, więc nie działają na emocje, na emocje działa dwanaście pięćdziesiąt. Inżynierowie dusz już dawno temu zauważyli, że ludożerkę bardziej pobudzają afery drobne niż grube. Afera dorszowa buzuje ludożerkę bardziej niż dwadzieścia pięć miliardów znikniętych nagle podczas likwidacji OFE.
Inaczej mówiąc - do podejmowania decyzji o wzięciu kredytu nie należało brać pod uwagę zdolności do jego spłaty, a to, kto znajdzie się w podobnej kredytowej sytuacji. Mechanizm, a którym nie wypada napisać dzieciom w podręcznikach szkolnych. Pytanie brzmi - czy chcemy, by nasze społeczeństwo tak wyglądało?
A jutro się okaże czy oszukujący zostaną ukarani. Cwaniaki* trafiły na większych cwaniaków - banksterów, a banksterzy na jeszcze większego - sąd.
* Nie wiem jaki % frankowiczów to cwaniaki, jaki naiwniacy, a jaki to ludzie nie mający innej możliwości sfinansowania mieszkania np. dla powiększającej się rodziny.
A ojropejski swąd nie mógł się inaczej zachować. To jest to jedno dobre na zachód od Odry, czego na wschód od Odry za nic nie potrafią zrozumieć - w konflikcie między jednostką a instytucją sąd prawie zawsze przyzna rację jednostce. Wywodzi się to z religii zapomnianej tam (a po przeczytaniu tego wątku idzie na to że i tutaj) i pewnego dużego poruszenia dwa wieki temu.
Wtedy dobry banczek ustami swych fiszmanow mówił, że jest taka możliwość, że wyjdzie w walucie. I wychodziła i wszyscy byli zadowoleni. Sami tego chcieli.
Zaś my, mądre, ostrożne lub gupie jak płastuga, safandulowate rybki, z różnych powodów nieodłowieni, ktorzyśmy nie wpływali do Śmiertnej Zatoki, bedziem mogli z rozkoszą patrzeć z wody, jak ich wszystkich, pływające przetwórnie zamieniają na filety i paprykarz w konserwach, i ochoczo sycić się resztkami współplemieńców wyrzucanymi za burty kutrów.
Największa niesprawiedliwość stałaby się wtedy, gdyby z jakichś powodów kutry wypuscily część żywych współplemieńców z powrotem do wody. Jakże to tak?
Po drugie skoro nie wszyscy frankowicze to cwaniaki to należałoby z tej wspólnej puli wyłączyć rekompensaty bezpośrednie dla nich. I od tego powinny być sądy, a nie jeden jakiś TSUE co każe oddać to co wspólne i to co pokrzywdzonych wybranej grupie w tym w znacznej mierze cwaniakom. Też proste. Może nie w realizacji, ale w zrozumieniu tak. A cwaniaki to na przykład ci którzy nakupili za franka po kilka lub kilkanaście mieszkań na wynajem. Byli też hazardziści cwaniacy co kupowali mieszkania po półtora miliona mając dochody 15 tysięcy na miesiąc i liczący na 30 tysięcy i to w złotówkach zamiast powynajmować jeszcze kilka lat albo kupić coś rozsądnego na początek na przykład za 500 tysięcy i na kredyt złotowy. Oni i część Koleżeństwa z uporem uważa ich za oszukanych i pokrzywdzonych. Tak są oszukani i pokrzywdzeni - przez siebie.
Na to Kolega narzeka, podświadomie tęskniąc za ukazami jak za cara lub Timura Kulawego. Nawet w Rzymie było inaczej ( dura lex ...) dzięki czemu wyrosła cała współczesna cywilizacja.
Ale ty Kaziu nie dostrzeżesz tego tekstu, bo już wiele razy był pisany i wtedy nie dostrzegałaś. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Demon zasłania oczy.
Pewien mój znajomy na uwagi o prawie rzymskim jako podstawie cywilizacji trzeźwo zauważył ze Jezusa Chrystusa skazano na śmierć zgodnie z prawem rzymskim. Ten filar naszej cywilizacji dość krzywy jest podobnie zresztą jak filozofia grecka. Ja wolę się opierać na głównym filarze czyli chrześcijaństwie. Niech sobie Zachód i jego cywilizacja upada byle chrześcijaństwo przetrwało i kwitło. Jasne żem człowiek Zachodu więc trochę żal by było.
Ależ dostrzegam, dostrzegam tylko nie zgadzam się z uzasadnieniem. Otóż nie był to instrument pochodny. Nie był przynajmniej w znacznej części umów. A nawet jeśli by był to liczy się nie nazwa a rzeczywista treść umowy. A ta była kredytobiorcom czy też kupującym instrument znana i wytłumaczona z opisem ryzyka. Dopiero dowiedzenie że to było oszustwo może być podstawą jakichś roszczeń. To tez było wiele razy pisane ale zdzisie tego nie dostrzegali więc czemu mieliby dostrzec teraz? Nie wiem co czy kto zasłania im oczy. Nie będę zbyt intensywnie dociekał bo mnie prawda interesuje a nie stan ducha i emocje zdzisiów.
Chodzi o psucie obyczajów. Lepiej dla wszystkich jest działać wg sztywnych, jasnych reguł.
Państwo nie powinno dopuścić do zawierania takich umów kredytowych. Mieliśmy długie lata badziewnych rządów, nowy dobry rząd powinien dać szansę frankowiczom na przewalutowanie na w miarę łagodnych warunkach. Na przykład można było zagwarantować nieborakom możliwość rezygnacji z kredytu w zamian za możliwość zamieszkania w mieszkanie plus. Dużo można, wyrok TSUE jest bardzo zły i swoją bezkompromisowością powinien przestraszyć nawet frankowiczów. Generalnie można go przyrównać do zasady - rudym nakazujemy dać, bo tak.
Każdy kredyt na taki długi okres jest derywatem.
Ogromno nie lubie kiedysz szprytne ludziska rżno gupa. A niestetysz nie mogie uwierzeć isz ktuś polas do banku po piniendze a nie wiedzieł cusz to so kursa walutowe. Chibasz isz zaposiadywa papiery na alcejmera.