Duda pomoc dla frankowiczów - stan na poczatek 2018
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
To i pocusz gupoty piseć zes to drugo połowo XX wieku? Noji podziękoweł za eleganckie diagnoze.
No to pomagam - na razie uporządkować, jak było w dyskusji.
A prawo rzymskie i franki?
W prawie rzymskim ze współczensych instytucji prywatnoprawnnych dużo było, ale banków, kredytów ani pojęcia klauzul abuzywnych niet.
Naturalnie "prawo rzymskie" w takiej formie jak dziś używa go prawica w dyskusjach, czyli książeczki z cytatem na każdą okazję, każdy znajdzie coś dla siebie. A to pacta sunt servanda, a to rebus sic stantibus. Co to ma wspólnego z faktycznym prawem z czasów Justyniana a tym bardziej wcześniejszym... najczęściej nic.
Natomiast arcyciekawa jest sytuacja w PKO SA. Jak się słucha pracowników to można dojść do wniosku, że dla władz banku zależy żeby nie dawać kredytów wcale, a właściwie to dawać, ale na w kosmos wyjechanych warunkach. Nie da tam się już pracować, bo wstyd przed klientem (drogo, z łaską i pierdyliard obwarowań), ogromne wymagania i dokręcana śruba maksymalnie. Wszystko to na granicy zachowań, które można uznać ze nietyczne. Tyle pracownicy. A jak jest ? Chyba to jest instytucja wzięta za ryj. Skończyło się pitu pitu. W każdym razie mój znajomy, który tam pracuje od 20 lat i był twardym pisiorem, już nim nie jest (nie tak miała Dobra Zmiana wyglądać, zniszczą mnie w tym banku), czeka tylko na odprawę (bo zwalniają), bo ma dość. Nawet egzamin mu z wiedzy bankowej zrobili, he, he. Stary wyjadacz uczył się i przygotowywał. Taka to historia ...
Tylko czy bank to interes?
Ziemkiewicz mówił o Piłsudskim: trza mieć bojowke i bank
2. Czy można prosić o prawnicze wyjaśnienie? Tak by prosty profesor nie prawnik zrozumiał.
Przeczytam jutro, to opowiem.
Przez ostatni rok wszyscy czekali na wyrok TSUE i rozgrzewali kserokopiarki.
A co do "meritum" to ja nie wyszedłem z lepianki tylko jeszcze gorzej. Moi przodkowie odcięli się od niemieckiej i rzymsko-greckiej historii i instytucji na kilka tysięcy lat wstecz i przystali do ludu żyjącego w lepiankach. Nie mam korzeni nawet w lepiance. A moi przodkowie pewnie byli nienormalni że przystali do ludu bez historii, tradycji, zasad i kultury jak można wnioskować z wielokrotnie powtarzanych opisów losa.
Tak jestem z lepianki. Za nic mam swobodnie interpretowane tysiącletnie tradycje i nie mam za grosz zaufania do instytucji. Tak, akceptuję i popieram nagą siłę ludu z lepianek przeciw sądom i instytucjom.
Między innymi dlatego, że jest on dla mnie (i nie tylko) w dziedzinie ekonomii autorytetem i jego wpisy sprzed lat miały wpływ na sposób w jaki problem frankokredytów postrzegałem i postrzegam. Stąd pytanie "Co się zmieniło. Argument, że "kredyt frankowy to tak naprawdę instrument pochodny" niby OK. Ale jakim cudem fachowiec nie zauważył tego od razu? Przecież kredyty te udzielane są od drugiej połowy lat 90-tych.
Z kolei pisanie o zawistnikach nie tylko nic nie wnosi do meritum, ale też jest chwytem erystycznym, na który - przynajmniej mnie - zaimpregnowało szafowanie nim przez głównych rozgrywających III RP....
I czemusz sposzczegawczy procefor nibysz to sposzczeg na ten tychmiast tegusz insztrumęta nualesz podzieleł sie to wiedzo zes luckościo jakbysz wiency puźni.
Kredyta indeksowani wew franusiach belisz jusz chibasz od kąca ubiegłegusz wieku. Czemusz wewtedysz procefory nie piseli "A paszli wą wy bzidkie bankstery zestę insztrumętę pochodnę"? Jeślisz piseli - dejta cycat.
Zażondywem opświecenia!
a wcześni czy puźni, to już nie wiem, ale mieć pretensję do casu "kąca ubiegłegusz wieku"?
Dyskusje o frankach i o fornalach są dla mnie coraz bardziej przykre. Podwójnie przykre bo przykrość sprawia mi gospodarz czy założyciel tego miejsca. Chyba muszę wyjść na jakiś czas bo nie zdzierżę. Znajomość instrumentów pochodnych oraz bogate lektury i umiejętne operowanie archiwum czyli erudycja nie upoważniają, moim zdaniem, absolutnie do eskalacji wypowiedzi i ocen jaka tu ma ostatnio miejsce.
Cycat albosz dedę hepen jakosz muwio lengydżanie.
Można się cofnąć do samego początku dyskusji, chyba jeszcze na starej Katedrze i spokojnie, bez zacietrzewienia sobie postudiować.
Bez wyłapywania oderwanych z kontekstu zdań, bo to paskudna metoda polemiki. Na ogół jedyne do czego prowadzi, to do chęci zerwania wszelkiej rozmowy.
Podobnie, jak stawianie kretyńskich zarzutów o braku kompetencji osobie, która na tym forum, jako jedyna jest fachowcem i rzeczywiście zna się na materii, która reszcie jawi się jako czarna magia.
Chociaż oczywiście, oczywiście - wszyscy świetnie znamy się i na instrumentach pochodnych, i na opcjach, i na..., cholera wie czym jeszcze. No po po prostu na wszystkim i w każdej dziedzinie.
Ejmen.