Co sądzicie o tzw. charyzmatykach ?
Otagowano:
0
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Oprawa (czasami) dziwna, czasami infantylna (ale to nie zarzut)
Byłem za lat młodych jeszcze, ale już nie szczenięcych w takiej wspólnocie - tzn gościem byłem bo z dojazdu i siłą rzeczy stosunkowo rzadko.
Działy się tam autentyczne cuda. W życiu nie widziałem tylu nawróceń, całych rodzin, chrzcin nastoletnich dzeci, potem ich rodzeństwa a na końcu rodziców. Było jedno absolutnie cudowne uzdrowienie prosto z łoża śmierci.
Tyle że były także - wydaje mi się dziś typowe dla charyzmatyków - problemy. Silne emocje na modlitwach i poza, silna chęć otrzymania charyzmatów u tych co ich nie mieli - jakby to była treść naszej wiary, mało koncentracji na tym co obecnie uważam za najważniejsze - czyli wiedz i rozum w co i dlaczego wierzysz, i rób swoje jak najlepiej.
Ale wspólnota chyba mocno zalazła szatanowi za skórę - nawrócenia były autentyczne, owocują do dziś, podobnie jak powołania, których było tyle, że powstał żart: "nie przychodź bo wstąpisz". Wspólnota rozpadła się w absolutnie tragiczny sposób, i to w kompletnie niezależny od jej członków.
Diabeł to też Anioł tyle, że upadły. Aniałowie są inteligentniejsi od ludzi i może nas zwodzić w bardzo przebiegły sposób.
Życie to nieustanna walka, a najlepszą bronią jest korzystanie z sakramentów i nieustanne pokorne zwracanie się do Boga, za pośrednictwem NMP i Świętych. Wtedy wygrywamy.
Co robić na codzień podpowiada nam św. Augustyn
"Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga."
Zawsze, a szczególnie gdy nie mamy pewności - np. co do charyzmatyków czy rozmaitych wydarzeń związantych z KK należy zwracać się o pomoc do nieba.
Innych charyzmatyków nie poznałam. Jeśli nie liczyć sekty Jezus jest Panem, z którą miałam styczność, ale zorientowałam się kim są kiedy zaczęliśmy rozmawiać o Matce Bożej, której nie uznawali za godną czci. Kiedy z nimi się modliłam, mówiłam językami, spoczywałam w Duchu Świętym, a wszystko to odbywało się w osiedlowej kaplicy z współudziałem młodego wikariusza. Potem proboszcz przegonił sektę, ale mnie już tam nie było. Ta cała głosolalia i spoczynki nie pogłębiły mojej wiary. Na wzrost wiary miały wpływ znaki jakie otrzymywałam. Podobnie jak Marniok uważam, że modlitwa powinna przebiegać w skupieniu, wyciszeniu, koncentracji i nieodmiennie- przez Maryję do Jezusa, to najbezpieczniejsza droga.
Widziałem ich tylko "z zewnątrz", więc nie mam doświadczeń. Proboszcz ztcw przeżył jako osobistą porażkę że tak późno się zorientował. A wikariusz szczęśliwie ocalał, dziś jest podwarszawskim proboszczem,
Istotą chrześcijaństwa nie jest wiara lecz niewiara. Wierzymy w Credo i to koniec. A tam jest enumeratywnie wyliczone, w co należy wierzyć. Chrześcijaństwo chroni przed fałszywą wiarą.
Dziesz na ten pszykład wew Kredo dogmatus o niepokalanem poczęciu? Dziesz o wniebowzięciu? Nurmalnie to co tam stoji o Matce Boskiej tosz i protestanty uznajo (jakosz i chibasz całe Kredo). Noji wew nic wiency wierzyć nie kco.
A won mie zes to protectancko propagando!!!
Na ten przykład:
https://www.luteranie.pl/materialy/rozne_pisma/ewangelik_katolik_kosciol_ewangelicko_augsburski_a_kult_marii,347.html
Otusz istoto jejich herecji jezd akuratno to iszby wierzeć maluśko i odrzuceć cało Tradycje. "Wieżta wew Kredo i wiency nic".
Naturalmą tak ino zaczynajo, a potem sami se zmyślajo rużni gupoty. Jakosz te luterckie, kalwinckie i pierdelią inszych. Albosz na ten pszykład wymyślajo isz ci co łakno sprawiedliwości so zawistnikamy. I temusz podobniesz.
+ lajtowe charyzmatyzmy.
Jak stare słodkie wino
Pisalem już, że ajlawiu panzerkardinal?
Na Boże Ciało z premedytacją chodzę gdzie indziej. W parafii jestem tylko na tych Mszach, które odprawiają wikarzy. W tej chwili wszyscy trzej są OK.