Ankieta - głowne różnice pomiędzy Elitą a Oligarchią to....
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Czy my nie odlecieliśmy trochę w kosmos z tą dyskusją? To ja wrócę na Ziemię.
Skoro twierdzimy, że "Polsce brakuje elit", to mamy na myśli coś konkretnego i przyziemnego (choć ciągle duchowego) a nie abstrakcyjną wzniosłość. Skoro dostrzegamy brak czegoś, musi być to obiekt namacalny, którego brak jest dokuczliwy i konkretny, brak wzniosłości jest trudniejszy do postrzeżenia i opisania.
Mówiąc najkrócej - elita są to panowie (mogą być panie), którzy mogą się wykazać takim przymiotem: jest sobie grupka osób, podchodzi do niej jakiś pan i mówi: Widzicie te łopaty? Niech każdy łapie za jedną i tu kopie. Jeżeli ludzie posłuchają polecenia, ten pan zaiste przynadleżał do elity. Nic nie mówimy o niczyich myślach, interesują nas tylko działania. Ten eksperyment możemy nazwać losowym testem elitarności.
Elitą w wojsku będzie kapral a w Polsce lat 90-tych gangster. Krystyna Janda ma dużo większe szanse bycia zaliczoną do elity niż Wiesław Binienda.
Chytaj łopate i zapierdalaj! - przekonuje bardziej.
I tego pana karbowym w żadnym wypadku nazwać się nie da, chociaż jego głównym zadaniem było właśnie sprawienie, żeby grupa ludzi robiła co do nich należy. To tylko żołnierz, trochę celebryta, ale w Polsce nigdy nie słyszałem, żeby ktoś się zbliżył do tego poziomu świadomości w zarządzaniu ludźmi. W Ameryce to mainstream, a w Polsce mamy łysego od paczkomatów co to nie chciał wypłacać pensji i półmózga który dorobił się na reklamach w stylu "UWAGA WYGRAŁEŚ IPHONE'A, KLIKNIJ".
Zaryzykowalabym twierdzenie, że elitę od oligarchii odróżnia etos pracy w tym pracy nad sobą oraz pewna dyscyplina w konsumpcji.
Kiedyś Stomma pisał o paryskiej profesurze w cerowanych krawatach od Hermesa.
Nie rozumiałem tego zdania, teraz już tak
=
1. z założenia - byliśmy w teatrze... więc kartonowe tła mi nie przeszkadzały
2. (nie znam się)
3. paskudztwo (charakterycazja); faktycznie można bylo na końcu dać innego aktora, co jest oczywistością w czy w teatrze czy w filmie, czasem nawet trzy osoby grają tę samą postać
4. yes! yes! yes!
5. ciekawe... (i na FB mamy jedną wspólną znajomą, aktorkę
5. aktor Sławomir Orzechowski już w serialu Ojciec Mateusz grał biskupa i bardzo mi nie pasował,; tutaj - nie wiem - średnio-dobrze?, ale może przez jego mocne skojarzenie z serialowymi tasiemcami z tv
6. wstyd sie przyznać, ale w zasadzie nie znam bohatera, takie pobieżna, wiedza, bardziej wikipedyczna...
7. a nawet wydaje mi się, że każda szersza scena była po ta właśnie, by zakończyć ją jakimś bąmotem; tak odebrałem teatr: sceny rowiniete z kilkunastu cytatów "z Bocheńskiego".
Nie do końca rozumię
I do końca podziwiam
Kontynuując w wymiarze historycznym: w czasach prehistorycznych pewnie elitę tworzyli najsilniejsi i najbardziej bezwzględni. Była sobie zbieranina humanoidów i tak jakoś się składało, że za jednym szli a za drugim nie. Potem ludzie nauczyli się tworzyć elitarność - kto chodził w szmacie i był głodny, to tak jakoś cenił ubranego w jedwabie i jedzącego do syta z porcelany. W społeczeństwo dobrobytu ten efekt zanikł - podziwiamy oczywiście Elona Muska ale nie odżywia się on lepiej niż większość z nas, nie ubiera się też w sposób wyróżniający. Na pomoc elicie przyszedł pewien wynalazek - telewizja. Elita to ci, których pokazują w telewizorze - choćby z tego powodu, że publika wie o ich istnieniu a o innych nie wiedzą. Wszyscy przecież wiemy, że najwybitniejszym polskim ekonomistą jest Witold Orłowski a najwybitniejszym fizykiem Andrzej Dragan. Internet zakończył ten szczęśliwy czas i wiele wskazuje na to, że wracamy do ustawień fabrycznych (kopyrajt baj Jorge), przynajmniej na pewien czas, czego dowodem jest dwu Donaldów.
Nawet u szympansów nie działa to aż tak prostacko. Jeśli pierwszy sekretarz nie dba o relacje i utraci poparcie KC, to Biuro Polityczne rozszarpuje go na kawałki.
Można, oczywiście, lubić Hopsa albo Russa, ale nie zakładałbym, że w rzeczywistym (a nie bajkowym) stanie natury, człowień będzie bardziej prymitywny od małpiszona.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Dramat człowieka polega właśnie na tym, że może stać się bardziej prymitywny od zwierzęcia. Dowód?
A kto utożsamia bezwzględność z prymitywizmem? Potrafi być ona całkiem wyrafinowana. Do zabiegania o względy Biura Politycznego też trzeba sporo bezwzględności. Nawet przemoc nie musi być prymitywna.
Chyba Donald Tusk jest dobrym przykładem tego, co ja nazywam elitą naturalną, trudno go pobić w bezwzględności.
Co ciekawsze, w tej naturalnej atawistycznej hierarchii sprawność fizyczna odgrywa też znaczną rolę, choć nie manifestuje się w obijaniu oponentów. Przewodniczący Mao pływał po Jangcy (wpław), by pokazać, że jest jest w stanie przewodzić partii komunistycznej, a uzależnianiu sprawowania władzy od sprawności fizycznej władcy poświęcona jest całkiem gruba książka niejakiego Fryzjera.
Kierownik Grad