PiS rozpieprza polską gospodarkę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Wiem coś o tym bo sam jestem taki...
Globalizacja!
Wiem coś o tym bo sam jestem taki...
W sumie nie chodzi o pouczanie. Można wyśmiać lub sprowadzić pewne postawy i poglądy do absurdu, atakując nie osobę wprost, ale pewien stereotyp przezwany w internetach "Januszem". Ale to też nie jest najważniejsze.
Jak ładnie napisał psor Los to jest polska tradycja. Badylarstwo tkwi głęboko w naszej mentalności, a mentalność narodu to mentalność jednostek. Więc kolejność zmian jest taka:
uświadomienie sobie własnych postaw -> zmiana własnych zachowań -> naturalne oddziaływanie na otoczenie (nawet niekoniecznie świadome)
Przejawy badylarstwa:
- wszystko chcę kupić na promce
- wszyscy chcą mnie oszukać
- nigdy nie zapłacę więcej niż mogę (nawet jeśli produkt/usługa jest tego warta)
- nigdy nie zapłacę za coś, co mogę dostać za darmo
- lepiej skombinować samemu niż komuś zapłacić (mimo że zrobi to lepiej)
Tak teraz myślę, że wszystko to syndrom biedy - brak zaufania do innych i lęk o własne pieniądze.
Szczyt badylarstwa odwalił kiedyś wziewnikarz Kuźniar, który chwalił się jak to na jednym końcu USA kupował w WalMarcie sprzęt turystyczny i dziecięcy, by po użyciu zwrócić go w markecie na drugim końcu Wielkiego Szatana korzystając z możliwości zwrotu bez podania przyczyny.
Wracamy do motywu polskiego sposobu na bogactwo, którym praktycznie zawsze było rabowanie gołodupców. Już w XIX wieku nie dawało to specjalnych efektów.
Przypomniało mi się jeszcze inne: "po co kupować nowy komputer/program/maszynę, skoro ten 10-letni ciągle działa?"
Second hand dla nie których ok
Dla niektórych poniżej godności.
Czy chodzi o to aby płacić za wodę w knajpie (w innych krajach za darmo) a może za powietrze którym się oddycha?
Problemem nie jest brak innowacyjności tylko dominująca pozycja zachodnich korporacji w gospodarce uzupełniana przez postesbecką oligarchię. Mały i średni biznes zaś jest zaśmiecony reliktami wspomnianego badylarstwa i jego etyka czy jej brakiem. W takich warunkach własna strategia wymaga odbudowy i rozbudowy biznesu państwowego z wieloma jego niebezpieczeństwami i ryzykiem nieefektywności. Nie bardzo jest inne wyjście. Dobra Zmiana to robi całkiem udatnie. Dopiero wokół tego biznesu może powstać polski kapitał prywatny z nim współpracujący. Starak, Solorz i Kulczykowie oraz im podobni nie będą, moim zdaniem, nigdy współpracować szczerze z państwem polskim. Podobnie szemrani "paprykarze" i dealerzy samochodowi czy deweloperzy zblatowani z samorządami.
http://m.nautil.us/issue/47/consciousness/why-poverty-is-like-a-disease
choć przeczytam w końcu!...
to tak nie aporpo
platoński pomysł, żeby państwem rzadzili mędrcy, jestem za zasadniczo.
tylko kto ma ustalić , kto mędrzec?
My niestety przez ostatnie 30 lat oddaliśmy zarządzenie rynkiem obcym podmiotom. I usprawniamy procesy wynalezione przez nich. Robimy to bardzo dobrze (bo niby dlaczego nie, skoro rzucamy na ten odcinek kwiat narodu?), ale niestety nie jest to jakoś wybitnie dochodowa działalność.
Nie wiem czy to jest spuścizna po komunie. Chyba raczej wielowiekowa tradycja o której pisze los.
Co do innowacyjności, to komuna mogła sobie być innowacyjna, gdyż nie miała rachunku ekonomicznego, a obecnie potomkowie tych towarzyszy z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dalej mordują innowacyjność w Polsce.