PiS rozpieprza polską gospodarkę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ja innowacyjność rozpoznaję po owocach - po efektywności, jej wzroście. Oczywiście można wedle definicji unijnych czy pijarowych. Wedle tych definicji USA i UE - ta zachodnia plują innowacjami niczym katiusze. Nie bardzo więc wiadomo po co kupują małe firmy i uprawiają drenaż mózgów z krajów dzikich i nieinnowacyjnych.
Czyli jak mierzyć innowacyjność? Bo z powyższej wypowiedzi rozumiem, że nie liczbą patentów.
2. Badania podstawowe, takie hasło zapodam pod rozwagę. Nie nie wiem ile obecnie, ale tak z 5albo i 10 lat temu było USA w nakładach i ...
3. Drenaż mózgów to usprawniona forma handlu niewolnikami, więc to tradycja.
Zresztą gdzieś już napisałem że Polska przez ostatnie 30 lat doganiała. W takim pościgu przydatna i skuteczna jest strategia naśladownictwa a nie innowacji. To naśladownictwo natomiast było twórcze bo przynosiło lepsze efekty niż oryginały. Doganianie jest chyba na ostatniej prostej. W kolejnym biegu lub raczej na kolejnym okrążeniu potrzebne będą już innowacje - te prawdziwe. Zobaczymy.
Na początek Eurostat:
Łączny obrót przedsiębiorstw, które były innowacyjne(1) (w mln euro, 2016 r.):
A tutaj to samo, podzielone na milion mieszkańców:
Luksemburg można pominąć, ale reszta jest ok.
Tutaj znowu to samo, ale zmiana w stosunku do roku 2008. Dla 4 ostatnich państw brak danych:
Dalej Eurostat, liczba innowacyjnych przedsiębiorstw 2016 r. (brakuje Danii, WB i Szwajcarii):
I podzielone na milion mieszkańców:
OECD, liczba osób zaangażowanych w działalność innowacyjną (w firmie) na 1000 zatrudnionych:
OECD, liczba patentów, top10:
OECD, liczba patentów, reszta państw:
https://data.oecd.org/rd/triadic-patent-families.htm
(1) Innowacyjne przedsiębiorstwo, to takie, które wprowadziło innowację lub jakąś innowacyjną czynność w zakresie produktu, procesu, metody marketingowej lub metody organizacyjnej (liczą się czynności porzucone lub w toku). Więcej tutaj, punkt 3.4: https://ec.europa.eu/eurostat/cache/metadata/en/inn_cis10_esms.htm
Mimo powyższego statystyki wskazują ze nie jest w Polsce tak źle. Jak wspomniałem weryfikacja dokona się w ciągu następnej dekady lub dwóch. Proste rezerwy efektywności są na wyczerpaniu, podobnie wdrażanie rozwiązań imitacyjnych. To co mnie niepokoi to stan polskiej nauki. Moja firma trochę ze środowiskami i instytucjami naukowymi współpracuje. Są wolne i ociężałe. Źle płacą młodym pracownikom, słabo ich promują i utrzymują na stanowiskach profesurę w wieku wokółemerytalnym bez motywacji do badań i rozwoju. Nie jestem specjalistą od rozwiązań organizacyjnych i mechanizmów wspierających innowacje. Widzę jednak problem po tej stronie. Popyt na badania i wdrożenia ze strony gospodarki, ze strony firm nawet tych średnich już jest.
Ja się zgodzę, że Polska zrobiła znaczne postępy w ciągu ostatnich 20 lat. Jednak Kolegi uwagi na temat biurokracji w UE, itd. nie tłumaczą, dlaczego niemal cała Europa Środkowa wypada lepiej od Polski, jeśli weźmie się pod uwagę zaludnienie państw.
Paradoksalnie też przyblokowała nas gigantomania. Jeżeli nie damy rady konkurować w pomysłach z Zachodem, Japonią (bo nie daliśmy rady) to trzeba było bezczelnie kopiować i upgrejdować. Wydaje mi się, że właśnie do ulepszeń mamy wybitne predyspozycje. Ale nie, jeżeli nie możemy robić rzeczy wybitnych nie róbmy niczego. I nie robiliśmy.
Jest jeszcze trzeci aspekt, jak zamknę oczy i pomyśle o innowacyjności to mnie mdli. Widzę jakieś chujwiejakie fundusze łączące biznes z politechnikami, kombinowanie co tu zrobić, żeby kaskę wyrwać na innowacyjność itd. Powiem tak, ostatnią rzeczą jaką bym zrobił to by było zainwestowanie pieniędzy w jakiegoś typu badania. Nie widzę, nie czuję tego procesu, możliwości przebicia się nawet jak by coś wyszło, modelu biznesowego, wystartowania na rynku itd.
I sprawa ostatnia, uważam że gospodarka silna patentami jest na końcu drogi. Organizacja, zarządzanie, procesy - to trzeba opanować a później zająć się pomysłami. Tej drogi nie można skrócić.
Powyższe uogólnienia nie są niczym podparte, to moje odczucia.
Powtarzać aż do znudzenia: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.
Być może nie będziemy konkurować w najpopularniejszych tematach, być może będzie nas mniej ale jeśli jakąś wąską albo nawet i szerszą dziedzinę potraktujemy poważnie, to zdobycie Nobla nie jest trudniejsze niż zdobycie złotego medalu olimpijskiego. Naprawdę Izrael to takie imperium?
Naszym problemem jest to, że programowo uznawaliśmy się za głupszych. Z tym planem Hitlera jest coś na rzeczy.
Wielu żydów ma Nobla. Ale mało który z Izraela
Można wskazać na klientyzm i odtwórczość polskich elit, w tym szczególnie naukowych i kulturalnych. Za komuny jednak miały one największy w społeczeństwie, choć ograniczony, dostęp do Zachodu i też były w niego zapatrzone, a jednak tworzyły. Co się stało? Można zrozumieć w pełni imitacyjne strategie gospodarcze i biznesowe bo gospodarka realnego socjalizmu poniosła fiasko. Te strategie zastosowali słabo wykształceni w nowoczesnych metodach i niedoświadczeni managerowie i niektórzy przedsiębiorcy. I odnieśli ogromny sukces. Dlaczego oni tak, a naukowcy i artyści nie?
Z ciemnych - natychmiast są "porywani" przez największe firmy na świecie.