100 dni PAD i następne wybory
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Temat dyskusji, wymiany poglądów, awantur, przepychanek uważam za zamknięty. Ba, temat ogólnie interesowania się ludźmi z tej drugiej strony podobnie. Gdzieś tam sobie żyją, coś robią, mają swoje problemy, ale kompletnie mnie to już nie interesuje. Nie życzę sobie żadnych punktów stycznych, mogą dla mnie nie istnieć. Jak już się pojawią to trzeba przyznać, że błyskawicznie wyczuwają czego od nich oczekuję, czyli niczego i grawitacja się sama wyłącza, nie przyciągamy się, ani nie odpychamy, po prostu nie ma żadnej płaszczyzny komunikacji.
Mam też wewnętrzne przekonanie, że nie należy schodzić poniżej pewnego poziomu. Od rozmówcy oczekuję, że spełni kryteria uprawniające go do wymiany poglądów Straciłem 35 lat na rozkminianie rzeczywistości, kiedy chłopaki interesowali się samochodami, chlali, oglądali Playboje, latali za babami, łowili ryby, ja czytałem mnóstwo gazet, tygodników, książek na tematy polityczne, rozmawiałem, dociekałem itd. Nie mam o czym z nimi rozmawiać, muszą nadrobić. Nie nadrobią ? A to pech ...
Też mam wrażenie, że tamci nie mają elementarnej wiedzy, albo kręgosłupa moralnego, więc płaszczyzny porozumienia nie ma.
Chyba że ktoś ma kręgosłup i dobrą wolę - wtedy naprawdę wystarczy niewiele, by co najmniej zaczął się zastanawiać. Ale takich spotykam niewielu.
Mówię kłócić, a nie rozmawiać. Rozmawiać można np. jeśli z góry zakładamy ogromną dalekość poglądów, wzajemnie się szanujemy i nawet nie zamierzamy przekonać, a tylko lepiej poznać i zrozumieć. Tak można gadać z niektórymi komuchami. Rozmawiać też można, jeśli mamy jakieś ewidentne punkty styczne, do których można nawiązać i pokazać, co z nich wynika, a co z nich nie wynika. To mamy na postforumkach.
Ale PiS vs. antyPiS to nie będzie rozmowa, a w najlepszym razie kłótnia, to nie ma sensu.
Nie ma też o czym, bo tematy dyskusyjne podrzuca radyjko albo telewizor. Podrzuca też temperaturę dyskursu, co prowadzi do takich zabawnych scen, gdy pierwsze zdanie to jest taki ulew żółci, jakby adwersarze okładali się argumentami i inwektywami od dłuższego czasu.
Nie ma o czym, bo mało kogo interesuje rozmowa, a raczej ekspresja własnych przekonań.
To chyba dobry moment na docienienie i podziękowanie za istnienie forumków.
(w zasadzie brak dyskusji, zwykle wrzucanie Własnej Mądrej Myśli)
Mogę wiedzieć co sąsiad jada na śniadanie, jaki jest jego ulubiony klub piłkarski, ile zarabia, gdzie pracuje i co tam robi. Równocześnie nie wiedząc że bije żonę i dzieci - co sprawia że cała moja wiedza na jego temat jest gówno warta.
Oczywiście nie muszę dodawać jakie to były poglądy...
* ten termin ostatnio jest bardzo rzadko używany, czyżby dlatego, że postawa taka stałą się zbyt...powszechna i oczywista tak jak mówienie prozą?
najciekawsze urywki we tweetach...
Przegrał zdecydowanie Biedroń.
Poza Dudą i Jakubiakiem - wielkie NIC.
Debata: ustawka pod Dudę, pytania bezsensowne, z Du_y po prostu. Ale nie mam o to pretensji, po numerze PO i Tuska w studio TVP w 2007 r. KAŻDA BRUDNA SZTUCZKA jest usprawiedliwiona.
W debacie:
- Duda pozujący na męża stanu,
- Tygrys: ujęcie kamery dobrane tak, żeby uwydatnić jego pizdowatość, występ z tym współgrał,
- Tanajno gadał swoje, mógł się wypromować- gdyby nie wyglądał, jak wygląda,
- Bosak: niekorzystnie się prezentował w kamerze, spięty, ale rzeczowy,
- Stasio Żółtek z pijacką swadą menela skradł serca widzów,
- Biedroń- obawiam się, że zyskał, a nie stracił, pedalska gadka,
- Złamas- ewidentnie naćpany, nieruchome oczka, sztywna szyja, wykrzywione wargi, tokował "przekazami dnia". Na pewno nie był uwodzicielskim przystojniaczkiem.
A do zajebania stronnictwa niemieckiego w Polsce Trump wcale nie potrzebuje żadnych demonstracji, starczy pornografia dziecięca na komputerze Miszczaka czy coś podobnego, CIA ma naprawdę wiele narzędzi.
Bardzo chcialyby, by Bosak urwał kilka(nascie) centów Dudzie I trzask, prask. Po sprawie
dobre podsumowanie, z wyjatkiem tego, ze Biedron zyskal.
Nie zyskał, moim zdaniem ofkors.
Nudził i ględził ciotowato.
Bosak z powodu wetkniętej w brustaszę, poszetki, okrzykniety najlepiej ubranym politykiem ach!, noi ten smoking na zaślubinach dodaje szplendoru.
Chwytać sie mozna wszystkiego. To znane na swiatach.
Tylko dlaczego , kurde w wykonaniu naszych (hmmmm) polityków ( hmmm) wydaje sie to takie sztuczne....
O ekwilibrystyce słownej na potralach modowych , które wyczyniaja redaktory piszac o doskonałym stylu Anny Komorowskiej, litościwie nie ma co wspomnieć, bo i poco.