Rafał Trzaskowski wygrał, Andrzej Duda przegrał
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
To ich wykańcza
Owszem. Bo przegrywają - póki co:)
Riposta bardzo dobra:) Może na szeroką skalę nie, ale czasami może się udać:)
Udawanie idioty ma pełno zalet, tak na marginesie - raz, że proste pytanie "ale dlaczego?" potrafi spowodować że się sami zaplątają. Przykład: mam znajomego Brazylijczyka w pracy, który doskonale odnajduje się w Polsce, uważa Polskę za znakomity kraj do życia i generalnie jest bardzo zadowolony z życia tutaj. A że ma żonę (Brazylijkę polskiego pochodzenia) tutaj i tutaj urodziło im się dziecko - jest spora szansa że tutaj zostaną.
I ten Brazylijczyk pyta mnie - dlaczego ludzie w Polsce tak nienawidzą obecnego rządu? Ja mówię - no ja np popieram więc to nie do mnie. No a on: bo ja się pytam dlaczego i każdy sie pląta i nikt nie potrafi niczego konkretnego powiedzieć.
I to było autentyczne - nie z punktu widzenia osoby rząd popierającej, która ma satysfakcję że przeciwnicy nie potrafią przytoczyć argumentów. Facet naprawdą nie mógł zrozumieć dlaczego ludzie nienawidzą rządu przeciwko któremu nie mają żadnych poważnych zarzutów, a te które mają, nie trzymają się kupy.
Facet jest prawnikiem i anglistą z wykształcenia, fajny, inteligentny, generalnie konserwatysta (a na warunki brazylijskie to mega konserwatysta), pragnie żyć normalnie i bezpiecznie, pośród sympatycznych ludzi i to odnalazł w Polsce.
Ale do ad remu - pytanie ale dlaczego, po co, albo wyrażenie zdziwinia skąd w ogóle taka postawa - może nieźle namieszać. Bo przecież to takie oczywiste, że aż nie wiadomo co powiedzieć.
-- Naprawdę wierzysz we wszystko co piszą w internecie / prasie?
Trochę ich to zbija z tropu, bo najczęściej faktycznie wierzą i nawet się nad tym nie zastanawiają
Co gorsza - sam tak mam. Próbuję się z tego wyleczyć, ale konstatacja o tyleż smutna co prawdziwa. W moim i nie tylko przypadku. I tak i nie.
Kiedyś był w USIech głównie CNN no i puste miejsce wypełnił FOX. Można się spierać czy właściwie, ale mniejsza. COŚ powstało. Problem leży gdzie indziej - Co ja rozumiem przez lata gigantycznego wysiłku finansowego i nie tylko, by została takim FOXem, o którym każdy wie że jest, podoba się lub nie, ale stanowi alternatywę dla wszechobecnego CNN, podobnie jak kiedyś alternatywą dla Wyborczej była Rzeczpospolita, którą zamawiali nam do korpo i leżała z wyborczą na jednym miejscu. No, Najwyższego Czasu czy Gazety Polskiej tam nie było.
W tym momencie zdaje się nie ma sił - przedsiębiorców i kapitału - chcącego i odważnego zaryzykować gigantyczne środki w przedsięwzięcie które może się nie udać. Dlatego zazdraszczam USAńcom że im się takiego FOXa udało stworzyć.
Chirac miał wzrost skokowy liczby głosów 62% w-d-w, Reaganowi też wzrosło o 24%, takoż Bushowi.
To, że wzrost w czasie rządzenia jest trudniejszy (prawdopodobnie) nie zmienia faktu, że możliwy i o to trzeba grać.
W zeszłym roku Sierakower robił badania, z których ku jego przerażeniu wyszło, że większość konstytucyjna jest w zasięgu PiS-u, o ile poszerzy zasięg, a nie przywiąże się do rdzenia. Wybory wygrywa się nie przez odwołanie się do wyznawców (oni i tak zagłosują zgodnie z przewidywaniami), a przez poszerzanie "luźnej" bazy, która w określonych warunkach jest w stanie zagłosować zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Ale to trzeba budować długoterminowo, a nie rozmieniać się na drobne w codziennym administrowaniu i tracić na angażowaniu się w sprawy zupełnie piątorzędne.
W 1995 r. dostał w I turze 20,8%, w 2002 r. w I turze 19,9%.
W 1995 r. w II turze 52,6%, w 2002 r. w II turze ... tak owszem 82%, ale trudno porównywać start w 1995 r. przeciwko Jospinowi ze startem w 2002 r. przeciwko Le Penowi, te 82% to było przeciwko Le Penowi i absolutnie nic więcej.
Są dwa wyjaśnienia. Albo Kolega to wiedział i myślał, że się adwersarz nie skapnie, że nie idzie tego porównywać (no więc skucha, skapnął się!), albo Kolega na serio chciał to porównywać i wtedy cóż, nic (NIC!) nie kuma z polityki.
Co do prezydentów amerykańskich, to zazwyczaj albo poparcie im rosło w trakcie I kadencji i wtedy była reelekcja, albo spadało i wtedy reelekcji nie było. Po II wojnie był jeden wyjątek, Obamie spadło, ale nie na tyle, by przegrać.
Tyle że tu jednak decydująca była osobista popularność, co niekoniecznie przekładało się na popularność partyjną. Np. w 1984 r. Reagan zaliczył prezydencki landslide (zwłaszcza w kolegium 525:13), a jednocześnie republikanie przegrali wybory do Izby Reprezentantów.
Bo ja mogę policzyć, zakładając brak zmiany systemu wyborczego, ja to już liczyłem na forum kiedyś, poszukam i podbiję, wychodziło, że potrzebne jest jakieś 57%, zakładając względne rozbicie opozycji. O wiele więcej niż w jakimkolwiek najbardziej optymistycznym sondażu kiedykolwiek.
https://wpolityce.pl/polityka/511073-holownia-mialem-zdecydowanie-wieksze-szanse-niz-trzaskowski
I może mieć rację ! Z perspektywy wyniku Trzaskowskiego i słabości jego kandydatury, przy sprzyjających okolicznościach Szymon Hołownia mógłby zostać prezydentem. Oczywiście tak nie można zakładać w polityce, bo inna by była kampania, inne okoliczności, a i generalnie pomysł, że PO zrezygnuje ze swojego kandydata jest w sumie niedorzeczny. Ale jednak.
Jak się nazywa jedyny polityk PiS na którego narodowcy by zagłosowali bez problemów? Antoni Macierewicz.
A jak się nazywa jedyny polski polityk, którego prezydent Duda nazwał ubekiem? Antoni Macierewicz.
Jakieś pytania?
Tak po prawdzie PAD zarzucił ministrowi Macierewiczowi stosowanie "UBeckich metod" wobec "uczciwych oficerów".
Więc choć nie przezwał UBekiem, to podobnie zaśmierdziało...
-
przypomnienie:
11. listopada 2017, amatorskie nagranie ze spotkania PAD z mieszkańcami Warszawy w pobliżu pałacu prezydenckiego (nagranie wrzucone na TT przez @olgalengyel 16. listopada, tweet skasowany)
Na czym polega młody człowiek? Jest głupi, jest wyrywny, jak chcemy to elegancko nazwać powiemy, ze jest ideowy. Może to być popieranie sodomii, może darwinizm społeczny, może nawet patriotyzm ale musi być po całości. Konformizm to przymiot wieku.
Pana premiera zaś można by wypychać wiechciem słomy, zakonserwować w formalinie i wysłać do Sevres jako wzorzec konformizmu. Jednego dnia rabuje polskich podludzi dla zachodnich banksterow, następnego gębę ma pełna ojczyzny, jednego dnia się niunia z Vincentem, drugiego się nad nim wyzłośliwia, wszystko to, co mu się akurat w tej chwili opłaci.
Utrata młodych to nie kryzys, to rezultat.