Kościół w czasach Zarazy - wątek eschatologiczno - apokaliptyczny
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Dlaczego p. Agnusiewicz? Bo wróg czasem lepiej czyta 'między wierszami'
USTAWA z 1993 romeck: redaktor Lisicki się myli
→ Przypomnienie, że o kongresie katolików i katoliczek pisałem tu w lutym 2021
A dziś zdaję Politykę, przeglądam, a tam x. Wierzbicki, zawieszony akademik z KUL.
To jest rzeczywistość równoległa w Kościele. On się oburza, że Kościół nie reaguje na zakładane "strefy wolne od LGBT"! (to on m.in. poręczył za 'Margot'). Dużą nadzieję pokłada w nowym ruchu, zainicjowanym przez Zolla juniora (zwykłych k.&k.).
Obok na fforum o o. Szustaku, o. Pelanowskim, o s. Brunie, dopiero co satanistki od pioruna mazały kościoły i opluwały księży, fala anty-JPII tekstów. Skupione różne siły w jednym froncie. To się rozerwie instytucjonalnie. W Niemczech za chwilę (błogosławienie homo-par), w Polsce za dwie chwile.
Po Zarazie może nie być nawet 30 % dominicantes. A zdezorientowany plebs zostanie przejęty.
Chyba że nastąpi cud. W dzień wyniesienia na ołtarze św. Stefana Wyszyńskiego. Niby poprawnie pisze, lecz lekarstwem jest kolejna trucizna. Albo to djabeł w ornat przebrany...
(skrin potem)
Nie ma wiary, tej takiej powszchnej, i to od dawna, albo (tu już od niedawna) została zastąpiona tym, przed czym przestrzegał BXVI, tzn. supermarketem z ideami. Jest też struganie osobistego "panaboga" na miarę potrzeb każdego współczesnego egocentryka.
Wszystko to w kontrze do instytucji. Taka kontra osłabia, marginalizuje, ale też konsoliduje pozostałość nie rozrywając jej. To paradoksalnie może uodpornić instytucję na eksperymenty w stylu przywołanego homobłogosławienia.
"Thomas Sternberg, szef Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK), największej niemieckiej organizacji świeckich, mówił w wywiadzie ze słowackim czasopismem kościelnym „Postoj” o kryzysie spowiedzi wśród niemieckich katolików. Okazuje się, że spowiedzi w Niemczech praktycznie już nie ma.
Sternberg pytany, czy zna w ZdK kogokolwiek, kto by się jeszcze spowiadał, odparł: Nie, nie znam nikogo.
– Niemcy są pod tym względem [spowiedzi – red.] zupełnie inne [niż Słowacja]. Sakrament pokuty właściwie zaniknął. W Niemczech nie spowiadają się w zasadzie nawet najbardziej pobożni katolicy – perorował Sternberg."
Jakie to zrodzi skutki, aż strach myśleć.
https://www.liebegewinnt.de/gottesdienste/
A w Polsce ponoć póki co to 'miłość' to 'miłość'
(→ w wątku obok rozwinął się temat Kościoła & Zarazy
→ od tego postu o "drżeniu metafizycznym")
W zasadzie nie tyle pandemia kowida, co nałożenie się kilku spraw w jednym lecz szczególnym czasie, rygoru epidemiologicznego, kiedy to
nie trzeba się ani usprawiedliwiać/tłumaczyć przed sobą, przed rodziną/znajomymi, przed księdzem (w spowiedzi!) z nie-chodzenia do kościoła, ponieważ dyspensa wciąż jest "aktywna".
I tak cicho, bez rozgłosu, bez winy (bo sam biskup, bo limity) odpuściło się praktyki (religijne, w tym przede wszystki mszę). I nie trzeba się deklarować (nie wszyscy chcą), że wspiera się błyskawicę lub z powodu zboczeńców w sukienkach czy że już się nie wierzy (w Boga, ogólnie to tak, ale On jest wszędzie).
Nastała okazja dla wszystkich możliwych opcji. Szwedzkie drzwi.
I nie tylko Niemcy.
Sama obecnie omijam szerokim łukiem księży mojego parafialnego kościoła.
Poza tym, czy napisałam "co miesiąc"? I czy KK tego wymaga?
Właśnie anty-"episkopat" się zorganizował szerzej w #DajcieŻyć
(→ wpis w wątku o coronawirusie)
To nie pierwszy cios od środka. Powstał przecież ruch zwykłych katolików i katoliczek (zorganizowano się). Natomiast środowisko - nazwijmy je tygodniko-powszchne - nie miesza się, nie dociera do czy to niedzielnego zwykłego katolika czy to niedzielnego zwykłego tradsującego katolika.
A np. Pośpieszalski popularność ma jak kiedyś Hołownia.
Zapamiętamy, podziękujemy.
Ten po lewej to człowiek z kanału PCH24. Grzyb taki, mądrala który kompletnie, ale to kompletnie nie powinien być twarzą medialną. Ale to jest to o czym piszesz, dzisiaj wygrywają ci, którzy mają determinację, jakąkolwiek, to już wystarczy. Bo z reguły ludziom się niczego nie chce, teoretycznie tym nadającym się, więc widać głównie osobników w których duszach cokolwiek drga.
Padło to już parę razy, niech będzie raz jeszcze: koronasprawy ściągnęły maski (a może i gacie?). Nastąpiło stanięcie w prawdzie, tym razem kręgów okołokościelnych.
Nie było wcześniej tych pokładów pychy, tym większych im bardziej serio-sroga wspólnota, pozwalającej odróżniać się na plus od katola "letniego"/"niedzielnego"? Sytuacja sroce spod ogona nie wypadła. Potencjał gromadził się latami, a sprawy wiary okazały się poligonem trenującym pewne postawy, jak np. wyżej przywołana nieufność, czy wrogość do wszystkiego co głównonurtowe.
bp. Schneider - Niemiecki Kirgijczyk (ur. w 1961 w Kirgizji, ZSRR), dziś biskup Astany, Kazachstan, następca bp. Lengii. W skrócie NOMowy trads. Częsty gość w Polsce i w pch24 i u Lisickiego
doktora/lekarza nie znam...
Rok temu grzmiał, kiedy Niemcy ZAKAZAŁY jakichkolwiek zgromadzeń religilijnych (czyli zakaz mszy) w Niemczech ("Za Trzeciej Rzeszy nie odważono się na zamknięcie kościołów!") oraz kiedy Włochy, a już siły nie miał grzmieć, że sam papież w to wszedł, że w historii Kościoła czegoś takiego nie było.
Czyli kolejny znak, że dym szatana.... itd.
----
Ta maseczka w logo to raczej symbol całokształtu obostrzeń.
A kim jest pasterz wiodący owce na manowce?