Fundusz Odbudowy - potrzeba referendum
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
A co do meritum, to sugerujesz losie, że wykorzystano mechanizm (Fundusz), o którym mieli dość mgliste pojęcie?
Kluska był wtedy już "dorobiony", a jego "Optimus" (nota bene, wbrew powszechnej opinii nie był on "geniuszem kompuerowym" a marketingowo-handlowym) stanowił lokalnie poważnego gracza. Co więcej rzekomy szfindel nie miał przełożenia na zyski firmy czy samego pana Romana.
Warto przypomnieć na czym cała afera polegała:
Zgodnie z ówczesnym prawem importowane pomoce nakowe zwolnione były z podatku VAT, a takie same pomoce naukowe kupione w Polsce już nie. O ile dobrze pamiętam w przypadku sprzętu komputerowego ówczesny VAT wynosił 19%, zatem (w przybliżeniu) za cenę 5 komputerów w kraju można było kupić 6 za granicą. Dlatego za aprobatą Ministerstwa Edukacji "Optimus" i "JTT Computer"sprzedały szkołom komputery przez Słowację (Optimus) i Czechy (JTT Computer). Późniejsze wyroki potwierdziły, że prawo nie zostało złamane, a ja jakoś nie bardzo widzę w tym postępowaniu niemoralność - bo akcja miała na cel nie tyle zwiększenie zysku firm co maksymalizację liczby kupionych do szkół komputerów.
Przecież przy takim zagraniu państwo dostało mniej VAT dokładnie o tyle, ile samo zaoszczędziło na zakupie komputerów.
No chyba że zamiast "państwa" podstawimy dwa osobne podmioty (MinOśw. i MinFin.) i wtedy wychodzi, że MinOśw. "nacięło" MinFin, a Kluska im pomógł.
Nie da się sytuacji prawno-fiskalnej z tamtych lat bezpośrednio przełożyć na dzisiejsze raelia. Oraz część prawa była tak napisana, że skarbówka ze Szczecina coś uznała za przestępstwo, a skarbówka z Katowic za zwykłą (dozwoloną) działalność. Ta sama sprawa, o ten sam paragraf.
Naczelnik to był bóg!
I między innymi o tym opowiada p. Kluska - trzeba było mieć układy z naczelnikiem/ kontrolerem, bo zawsze mógł za coś dowalić karę. Czy coś było przestępstwem czy nie, nie decydował paragraf, tylko Wielki Interpretator Naczelnik.
A z komputerem Optimusa było jeszcze tak, że on dostał 22 % obłożenia VAT, a sąsiad - konkurent tylko 8 % i stąd "kombinowanie", ale nie tylko o tę partię sprzętu do szkół, ale i o przyszłość całej firmy. Jedna na 8 procent, druga na 22.
Regelacje prawne były niespójne i chaotyczne (ta szkoła legislacyjna zresztą chyba ciągle ma się dobrze). Ministerstwo Finansów otrzymało konkretną pulę pieniędzy na tworzenie szkolnych pracowni komputerowych i chciało za nie uzyskać jak najwięcej stanowisk. Możliwości były dwie: albo napisać ustawę (czy tam nowelizację) na potrzeby tej akcji (tak jak ustawowo zwolniono z VAT usługi i produkty związane z programami PHARE) albo dogadać się z polskimi firmami, które miały możliwość sprzedarzy formalnie będącej importem. Wybrano drugą opcję, która wydawała się być sytuacją win-win - państwo do szkól kupiło więcej komputerów, a sprzedający więcej sprzedali.
Nigdzie nie napisałem, że ta akcja to ze strony Kluski jakaś filantropia. Ale też nie widzę w niej nic moralnie nagannego.
EDIT
A faktycznie w pierwszym poście napisałem, "Co więcej rzekomy szfindel nie miał przełożenia na zyski firmy czy samego pana Romana." Miał. Co jednak nie zmienia faktu, że trudno mi się dopatrzyć tu jakiejś jednoznacznej nieuczciwości.
Z grubsza
Czy jest jakieś nienajeżone środowisko katolickie w Polsce, ale też takie niekoniecznie zerkające w stronę niemieckich rozwiązań ?