Czy dzisiejsza młodzież to idioci ?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Informacje "encyklopedyczne" to dopiero początek
Z drugiej strony już ówczesne młodsze roczniki w liceum, które skończyłem u progu nowego tysiąclecia, potrafiły omówić Pana Tadeusza na jednej lekcji co dla zrezygnowanej profesorki było ciężkim doświadczeniem.
Nie wiem czemu jest suabo - ktoś kogoś zaczarował, że przestało działać? Ktoś powiedział że ma to gdzieś a nie było nikogo kto by dał po łbie?
EDIT: Jedyny pozytyw jest chyba teraz taki, że nie trzeba mieć X lat doświadczenia w dziedzinie, którą chciałoby się studiować. A za moich czasów tak było – pamiętam, że egzaminy na studia potrafiły mieć przesadnie wyśrubowany poziom.
Większość uczniów była przeciętna lub słaba i tak to zostało.
Zmieniono jedno zasadnicze podejście, statystyki jak na zachodzie, więc aby fatalną postpeerelowską kadrą nauczycielską wykręcić takie cyferki, obniżono kryteria.
O kadrze nauczycielskiej lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wiem z domu (Tata nauczyciel), więc nikt mi oczu nie zamydli pojedynczymi odstępstwami od normy. Proszę też uwzględniać, że były szkoły podstawowe, zawodowe, technika, licea, szkoły policealne, więc statystyka dotyczy nauczycieli, a nie kadry kilku renomowanych szkół.
@Jorge,
twierdzisz, że smartfon to dla Ciebie bardzo wygodne narzędzie pracy. Super, ja mam inną pracę, stacjonarną, więc komputer wystarcza w 100%. To jest nasze podejście, ludzi wychowanych w latach 90. bez smartfona, bez internetu, bez telefonu komórkowego w ogóle, a często do pewnego czasu i bez komputera. Nb. internet i komputer, nawet jak były to są nieporównywalne z obecnymi, bez fejsów, tiktoków i tego wszystkiego.
Jeżeli będziesz przekładał swoje doświadczenia na doświadczenia młodych ze smartfonami to nic nie zrozumiesz z młodego pokolenia.
@Ms,
szkoła w PRL uczyła wkucia jakiejś wiedzy encyklopedycznej na pamięć, ale nie uczyła, co z nią zrobić, jaki użytek.
Obecna szkoła - choć nie mam bezpośredniego kontaktu - to chyba dalej nie uczy co zrobić z tą wiedzą, a i samej wiedzy przestała wymagać.
Czyli było źle i jest jeszcze gorzej.
@Expectans,
Co do egzaminów na studia, to "za moich czasów" (w 2004 r.) to próg był wyśrubowany wyłącznie przez wyżowe roczniki, które chciały się dostać. Pamiętam, że na prawo na UJ nie było żadnego sztywnego progu narzuconego z góry, po prostu top500 osób z kolejnymi najlepszymi wynikami się dostawało, reszta nie. Nie słyszałem wtedy o żadnym przypadku, że było więcej chętnych niż miejsc, a egzamin zdało mniej osób niż miejsc.
Potem z kolei liczby miejsc na kierunkach nie zmniejszano, a mniej liczne były kolejne roczniki urodzone w latach 90. i potem. Więc mniejszy popyt, podaż ta sama, to "cena" (w tym przypadku poziom matury / egzaminu do dostania się) obniżyła się.