Wypowiedzi polityków w sprawie bezpieczeństwa.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Tu się linkuje a to do tematów tam, a to do postów czy dowcipów stamtąd, a to tu odnosi się do dyskusji tam.
To może się wszyscy tam przenieśmy, będzie prościej?
Zobowiązania ofszem mogą realizować inni ale do wyboru masz na razie GB i AU, może Skandynawię jak dołączy. Helmuty i Żabojady to jest opcja ruska z opcją wyjścia z NATO. Nie jest więc za dużo tych sojuźników. Naszym wsparciem som USA i GB i trzeba chyba coś dla nich też reprezentować. Raczej nas stać na te fregaty cnie?
Można p-ko temu wydziwiać i marudzić. Ja już swoje nawydziwiałem a pomarudziłem i już sięmi nie chce.
Analogia Kolegi ma swoje ograniczenia, a argument jest inwalidą.
Nie wskazał Kolega jakiejkolwiek zalety dużego okrętu na Bałtyku, tylko zmyślił gupotę.
I oczywiście pontonami.
Żeby w Kronsztadzie nabrzeża puste nie stały.
Btw ciekawe miasto i piękna katedra wojennomorska
Jakby, oczywiście, stoję na Macierewiczowskim stanowisku, że polska armada musi mieć swoje zembiszcza, swoje force de frappe, ale one muszą wyburzyć Moskwę i dowiercić się do bunkra na Uralu.
Jedynym poza Moskwą i bunkrem na Uralu wartościowym kąskiem dla naszej armady jest Kalininsberg -- ale, no, hm, też go łatwiej z buta zdobyć, z pomocą raketek. Leningrad? Raketki z sojuszniczej Estonii albo zaprzyjaźnionej Finlandii.
Nu, serio serio, daj pan przykład jakejkolwiek operasją de armada nostra, która musi mieć kąponęt morski przerastający superszybkie pontony, każdy z raketką, radarem i czterema MSBS-ami.
Jednocześnie zawiadamia się że wiertolot może pewnie w godzinach być w akcji i ograniczonym zasięgu i w ograniczonych warunkach pogodowych. Tymczasem fregata daje radę 30 dni w dowolnych warunkach atmosferycznych.
Na Mieczniki mamy wdać 8mld zł, to jeśli z morza mamy faktycznie 60 mld podatków rocznie to chyba jeszcze trzeba dokupić i łodzie podwodne i i co oni tam chcom w Gdyni.
Zobowiązania sojusznicze realizowaliśmy min na Morzu Północnym z NO i GB. Jak kolega chce Intermarium realizować bez floty, choćby na Morzu Czarnym?
*) - nie wszystko jest tutaj prawdziwe
Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, w której marynarkę wojenną ma Litwa, Łotwa czy Estonia, ale Polska macha ręką - a wuj tam. Jeśli już, to nie turyści a kraje NATO i nie tylko. Jeśli chcemy być poważnym graczem w regionie (a chcemy?) to nie możemy sobie tak po prostu olać marynarki - że niby rakiety z lądu załatwią sprawę. Nie, nie załatwią.
My nadal poważnie rozmawiamy? Bo zaczynam mieć coraz większe wątpliwości.
No. Ino jeszcze wypada wiedzieć w jakim kierunku. Zasadniczo lepiej się wykrywa cele podwodne w wodzie niż siedząc na brzegu.
Bombowcami strategicznymi dużo gorzej wykrywa się okręty podwodne przeciwnika
Jednostki nawodne w sumie też, tak na marginesie, o ile oczywiście mają jakieś tam koncepty utrudniające wykrycie radarem. Wtedy im bliżej celu, tym lepiej, a i podobna wysokość umiejscowienia (czyli nieco niżej niż latają bombowce) - też raczej pomaga niż przeszkadza:)
Zasadniczo fregaty nie są pomyślane do atakowania Moskwy, chyba że o krążownik chodzi (ale to zdeczka nieaktualny temat
Ktoś wspomniał o ochronie Baltic Pipe - owszem. Naprawdę bez floty dość trudno to robić z brzegu.
Kolega z jakiegoś powodu ciągle o celach lądowych - Moskwa, Kaliningrad, itp. Niestety, ale przeciwnik ma flotę. Jaką ma, taką ma, ale warto byłoby mieć czym ją zaatakować. Ograniczenie się do baterii nadbrzerznych daje mu niesamowity komfort działania. A Bartosiak tyle wie o marynarce co o wojskach lądowych - i jego pomysł olania marynarki jest tyle samo wart ile pomysł operowania WOTem sto dwadzieścia kilometrów przed regularną armią na zderzeniu z regularną armią przeciwnika.
Ale poza tym, serio. Co złego w transportowaniu rzeczy pociągiem?
Albo, czemu nie można razić wroga podwodnym dronem?
Albo, co złego w pontonach?
Toteż Szturmowiec milcząco (gdyż uważa, że na forumku trzeba pewien poziom reprezentować) zakłada, iż jest oczywiste, że biega nie o to, by nie mieć krążownika, lecz by w zamian za niego mieć mnóstwo innej śmiercionośnej broni, która nie da się tak łatwo - jak Moskwa - zatopić. I to oponenci winni udowodnić, nie to, że lepi jes mieć krążownik, niż go nie mieć.
W powyższym wątku jest omówiona potrzeba posiadania sił morskich przez Pl.
Zaczyna się od dopiedolenia Radku Sikumajtek a dalej jest tematycznie.
Nawet jeden z wpiśców się zastanawia czy czasem nie zagłosować na PiS skoro jego faworyta PO takie pierdolety sadzi ustami byłego MSZ.
Tak ino wybiórczo jedna cytata
"Gaz to tylko jedna z wielu stron naszego uzależnienia od morza i korzystania z możliwości jakie zapewnia.
Naftoport, farmy wiatrowe, podwodne połączenia elektryczne, złoża ropy i gazu, głębokowodny terminal kontenerowy"
A powyży podwątek z wcześniejszego który podałem. Też sporo konkretów.
•••
A myślę, jak kol. trep, dlatego się też nie wtrancam, choć wszystko czytam...
Nie wyobrażam sobie, na przykładzie Moskwy że wszystkie krążowniki świata to łódeczki ze styropianu które byle rakietka utopi.
No nie, nic tam nie działało jak trzeba albo przestarzałe było stąd słowa że ją "łatwo zatopiono" nie możemy automatycznie przekładać na taki sam koniec krążowników pod polską banderą.