Wypowiedzi polityków w sprawie bezpieczeństwa.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ja znam głównie historię wojny w Zatoce od mojego Kolegi - zaczął on operację Iraqi Freedom. Znaczy jego okręt USS Donald Cook.
Dryfowali sobie jakiś czas w pobliżu wybrzeża i nagle rozległ się dźwięk przez megafony: Attention crew! będziemy ostrzeliwać pozycje wroga! Pizza i lody dla wszystkich!
Kulega siedział kilkadziesiąt metrów od napierdzielających baterii, zajadał się pizzą, a rezultaty ostrzału oglądali kilka godzin później w telewizji.
Pytałem się czy w ogóle czuli jakieś zagrożenie, że ktoś może strzelać do nich. No i okazało się że wbrew pozorom tak - trzy lata wcześniej bliźniaczy niszczyciel USS Cole był obiektem samobójczego ataku łodzią wypełnioną ładunkami wybuchowymi i kilkunastu marynarzy zginęło: https://en.wikipedia.org/wiki/USS_Cole_bombing
Owszem, bo gdyby pływały same, spotkałby je podobny los co samotne czołgi w Mariupolu (i nie tylko).
W sumie można wymienić że z pola walki nie znikł żaden rodzaj sił zbrojnych a jedynie doszły nowe. Nowe nie wyparły starych jak na razie. Znikły pancerniki, pociągi pancerne, artyleria holowana i Linia Maginota. Tyle że to są drobne zmiany jak na razie w rodzajach sił zbrojnych. Owszem dawniej też niedoceniano lotnictwa morskiego i szło się w zaparte w pancerniki dopiero wojna na Pacyfiku to zmieniła. Jest w tym jakaś logika miniaturyzacji, precyzji, mniejszego kosztu. Może i tak będzie z dronami i rakietami ale na razie tego nie wiadomo.
Do ataków na cele podwodne i tak potrzebne są pływające stalowe pudełka. Do eskort statków i innych okrętów podobnie. Do mniejszych operacji np antypirackich też fregaty są super. My zresztą zamawiamy okręty o wyporności ledwie ok. 1900t, niszczyciele jak Donald Cook mają 6600t. To raczej jest dobry wybór a co będzie za 10 lat, kto to wie.
Owszem konnica, miecz i tarcza zanikły jakby ale uwaga, uwaga, może pod Armageddonem to być akurat znów akutalna koncepcja, jak te zabawki cyfrowe, na prąd i ropę wysiądą gremialne bo ta cała cywilizacja się zawali.
Może chodziło o morale - jak działa przygrywają to jest fun i zabawa, a nie jakieś myślenie o ofiarach.
Z moim kumplem nie wyszło - po operacji Iraqi Freedom ma trochę traumę, że "rozpieprzyliśmy im kraj". Co ciekawe - po Afganistanie nic takiego nie miał. Ale tam już chyba nie był żołnierzem a cywilnym pracownikiem wojska - musiałbym dopytać. W każdym razie sternikiem niszczyciela nie był już na pewno