PiS rozpieprza polską gospodarkę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Liczenie, wyciąganie wniosków, optymalizacja, planowanie, ba wykonywanie planu -- jakież to wszystko dla mnie trudne, nie do ogarnięcia. Jak jakiś półmózg się z tym czuję, serio.
Zawsze będę też w tej materii neofitą. Kiedyś spóźniałem się zawsze, teraz nigdy. Aż do przegięcia, jak Jaruzel, zawsze jestem w punkt (albo wcześniej i nabijam czas) i strasznie mnie wkurwia kiedy się ludzie spóźniają.
1. Jorge znakomicie opisał czego dotyczył mój wpis.
2. Nawyki i stereotypizacja, to potęga, gdyż zmniejsza poziom stresu oraz uwalnia energię kreatywną na inne obszary (dziecko z trudem chodzi ostrożnie stawiając każdy krok, a dorosły jednocześnie chodzi, gada, rozgląda się itp)
3. Jeżeli ktoś, kto ma słabo zorganizowane życie osobiste, to szansa będzie dobrym managerem (nie karbowym, a managerem) jest dość niska. Jorge:
4. To nie jest XOR, tylko wybór balansu zmiennego w funkcji czasu. Dam swój przykład, jest czas akumulacji wiedzy i umiejętności, a później czas monetyzacji i lekkiego rozprężenia.
5. Młodzi pracownicy, a zwłaszcza kobiety, z powodu ogólnego rozdygotania emocjonalno-intelektualnego, za wszelką cenę starają się być 'indywidualne' i 'kreatywne', więc zawalają masakrycznie, a jako racjonalizację wskazują na systemy wsparcia. Starsi pracownicy są leniwi, a aby korzystać ze wsparcia oprogramowania, trzeba poznać jego możliwości, a to wymaga: uznania własnej niewiedzy, chęci i wytrwałości (bo początki są trudne), reszta jak u młodych. (Pomijam fakt, że jakość oprogramowania się pogarsza)
A jednak, o której wstanę, gdzie pójdę do tej pracy, czym i kiedy, to już jest plan. Wiadomo, że to plan bez rozmachu, ale dawno już przekroczyło to stan "nawyku". Tym bardziej musi przekroczyć ten stan funkcjonowanie ucznia, który co roku ma inny plan lekcji, nawet inne przedmioty, egzaminy itd. To wszystko wymaga jakiegoś zaplanowania, nawet jeśli nie jest ono spisane i nie włązcymy amerykańskiego programu. A jednak dzieciaki przynajmniej za moich czasów potrafiły przyjść do szkoły na określoną godzinę, niezależnie jaka to była. Oczywiście nie wszystkie, ale większość i to zdecydowana, tak.
A w czym jest problem? Po pierwsze, w skali. To, że ktoś jest w stanie - odwołując się do przykładów z bieganiem - podbiec 100 m do tramwaju, to nie znaczy, że pobiegnie maraton. Więc ktoś, kto jest w stanie mieć i wykonać jakiś plan dla siebie, nie znaczy, że od razu potrafi zaplanować i zorganizować życie całej dużej instytucji czy firmy (a nawet małej).
Po drugie, w decyzyjności i stworzeniu tego planu. Otóż plan lekcji dla dzieci i godziny pracy dla pracownika ktoś wyznaczył z góry. Większość ludzi nie potrafi samemu obmyślić takich planów, tu zgoda. Natomiast większości ludzi nie jest to potrzebne, zawsze było tak, w każdym ustroju i systemie, że decydowała mniejszość, a większość jest od wykonywania poleceń.
Plus to programy rządowe?
Bo przyznam że nie rozumiem tego troszkę - skąd u nich 40% (!) wyższe koszty.
Dajesz!
"Chałwa jest droższa, bo porcje mniejsze"
- spiżowy cytat z "Chłopców z placu Broni"
I tu leży problem polskiej klasy średniej - to niedouczeni ignoranci. My wszyscy, właściciele mikro, średnich, ale też i dużych firm, którzy metodą prób i błędów jakoś się utrzymujemy przez lata na powierzchni, jesteśmy złem tego świata. Wyhodowaliśmy przez lata pokolenia pracowników żyjących w chujni i nie potrafiących inaczej. Polski biznes to głownie cechy wolicjonalne, które nie powiem, mamy, ale nie o to w tym chodzi. A o co ? Patrz amerykański styl zarządzania i kultury firm. Kompletnie sprzeczny z naszą mentalnością.
Korwinowcy, wolnorynkowcy to idioci. Demagodzy, którzy ni razu ziemi nie tknęli. Koncentrują się kompletnie nie na tym co akurat powinni. Chcesz zarabiać pieniądze ? Skoncentruj się na tym co ważne. Polityka państwa może spowodować, że nie będziesz kosmicznie bogaty, a tylko bogaty, to fakt. Ale oni przecież ledwo wiążą koniec z końcem.