list nt trzeźwości w sierpniu 2022
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ale jak jest napisane w naszej grubej książce, to właśnie takie osoby podobają się Panu Bogu. Przecież jest nawet zalecenie, żeby pościć tak, by nikt się nawet nie domyślał, że pościsz. W tej grubej książce to głównie faryzeusze imponują przestrzeganiem prawa, "dawaniem świadectwa" i najlepiej wiedzą co jest koszer, dlaczego jest koszer i dlaczego inni tak bardzo w tej sprawie błądzą. Byliby z nich nieźli forumowicze.... :-)
Myślałam o tych, którym wypadają akurat urodzinki. Ale w podobnej sytuacji są wszyscy marcowi solenizanci (zawsz post), o Adamach i Ewach nie wspominając. No i przypomniałam sobie swoje urodziny, lipcowe, na które nigdy nie mogłam nikogo zaprosić bo wszyscy się rozjeżdżali - zaczęłam więc zapraszać na półurodziny - w styczniu.
No i jeszcze są ludzie, którym urlopy wypadają w sierpniu i bidoku nie mogą sobie tankować i muszą urlop na trzeźwo. Ale oni też pewnie by dostali dyspensę - jak nie mogą inaczej? KK nie jest miękki, okazanie chociaż szacunku inicjatywie wystarczy.
No nie znam dobrej alternatywy poza odwołaniem do dobrej woli, od zachęty do postu.
Zachęcając do wstrzemięźliwości w sierpniu, uważam alkohol za dar boży.
Piwo uwielbiam, wódkę lubię, wina nie za bardzo i tylko do odpowiednich potraw. Wódka nie smakuje paskudnie. Wstrętny to jest bimber, tequila, gin, scotch, sake, grappa a nawet koniak i brandy. Fajnie się pije nalewki, bourbon, rum i niektóre likiery.
Absolutnie nie potępiam picia na wakacjach, weselach, urodzinach, imieninach spotkaniach towarzyskich i świętach. Wszysko jest dla ludzi. Aby tylko z umiarem.
Zalewania się w trupa nie popieram, zdaję sobie sprawę, że ankoholizm to zuo, częste łojenie to pijaństwo, nigdy nie wyśmiewam ani nie obmawiam abstynentów, rozkminki nad cytatami z grubej książki rozumiem. Poglądy szanuję. Popieram wprowadzane przez Kościół okresy postu i wstrzemięźliwości i sam je stosuję.
Kościół na szczęście nie zabrania spożywania procentów. Jest post ścisły chyba tylko trzy dni w roku i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątki. W Wielkim Poście zabaw hucznych nie urządzać. O żadnym alkoholu nie słyszałem. I jak ktoś chce to z umiarem może sobie cyknąć jak jest okazja np. imieniny. Podkreślam z umiarem i nie hucznie.
To samo w Adwent. Wolno pić.
W sierpniu to już wogle. Po pierwsze primo jest to abstynencja dobrowolna a po drugie piszecie tutej: Kościół wprowadza, Kościół dobrze robi, Kościół to, Kościół tamto. Przede wszystkiem nie żaden Kościół tylko Kościół w Polsce czyli starsi panowie w kolorowych sukienkach mówiący po polsku. Nigdzie indziej na świecie tego nie ma. Ale, broń Boże, nie potępiam a nawet czasami sam się stosuję, choć w ogóle mnie to nie zobowiązuje. Np. w tym roku, bo po dwumiesięcznych wakacjach muszę wątrobe odmłodzić, hehe.
A staranie się o jakąś dyspensę na wesele czy imieniny to już kuriozum.
Teraz tak: Jeżeli ja postanawiam sobie, że nie biorę do ust alkoholu w Post, Adwent, w sierpniu lub w całkowicie dowolnym okresie to jest to moje dobrowolne postanowienie i żeby nie wiem co, to nie ruszę. W każdy Post i Adwent od lat podejmuję taką decyzję i jeszcze nie było przypadku żebym złamał. Nawet baryłki z Wedla napełnionej adwokatem, czerry czy kakałem szuja nie łyknę.
Ktuś tu napisał "można hejtować" a w następnym wpisie "nie życzę sobie", "pa pa".
Ja piszę: "Hejtujcie ile wlezie", wisi mi to. Com napisał, napisałem bo się poczułem jak na jakimś forumie jehowych czy innych turbaniarzy.
👣
🐾
🐾
Moje doświadczenia z alkoholem są złe, bardzo złe, lepiej żeby go nie było. Zniszczył trochę ludzi wokół mnie, ale naprawdę wielu niszczy cały czas, tak powolutku, wykapując duszę. Fajnie słuchać kolegów opisujących przyjemne aspekty jego spożywania, problem w tym, że tu nie ma mocnych. Nie wiadomo kiedy się zaczyna, nie wiadomo kiedy przekracza się granicę, kiedy alkohol z przyjemności staje się koniecznością. Praktycznie nikt nie zdaje sobie z tego sprawy.
A niepicie ? To dziwactwo słabych ludzi. Tyle, że trzeba być bardzo silnym żeby w poczet tych słabych ludzi się wpisać. Nie ma sprzeczności w tym co napisałem.
Bo "w następnym wpisie" reagowałam tylko na manipulację -którą się brzydzę i którą zwalczam. Hejt pojawił się później.
O nic nie walczę, niczego od nikogo nie oczekuję ani nie wymagam. Podałam wyłącznie przykład z życia wzięty. Tak się składa, że jest to przykład moich Rodziców, których szanuję, czczę, z których jestem dumna.
Odsłoniłam część swojej prywatności - i moje przewidywania odnośnie reakcji całkowicie się sprawdziły.. Smutne.
Zasadniczo twój pierwszy wpis to zwykła prowokacja. Doskonale wiedziałaś jak ludzie zareagują na takie postawienie sprawy, a przede wszystkim świadczy o tym ton wpisu. Nawet na koniec dodałaś "można hejtować", co chyba jest dowodem na to czego się spodziewałaś ? I POMIMO TO opisałaś w odpowiedni sposób historię swojej rodziny jednoznacznie pokazując kto tu jest ten lepszy. Powiedz, co wygrałaś tym wpisem ? Wprowadziłaś kogoś w poczucie winy ? Zdenerwowałaś kogoś ? Podkreśliłaś swoją unikalność ? Jakieś argumenty do dyskusji ? Jak mamy zareagować poza tym żebyśmy pokornie przeprosili i zachwycali się rodziną Kani ?
I sprawa druga, twój wpis wyjaśnił mi w dużym stopniu twoją sytuację. Strasznie smutna historia. Weź pod uwagę, że są ludzie, którzy wyczytują z wpisów to czego byś nie chciała żeby zobaczyli. Albo nawet nie zdajesz sobie sprawy jak głęboko się uzewnętrzniasz. Tematu nie pociągnę, chociaż tobie by się przydało, tylko że nie tu i nie ja. A nie pociągnę dlatego, że już mnie do końca znienawidzicie (albo olejecie, wyśmiejecie itp.).
Raz tylko miałem chwilę słabości, jak butelkowałem 3 letnie wino śliwkowe.
Matko jak ono pieknie pachniało. Ten wspaniały aromat był naprawdę kuszący.
Przy najbliższym Piffku zapewne się wyjaśni.