#228 A Co Jeśli Boga Nie Ma? Jak Wygląda Psychomanipulacja w Kościele? - ks. prof.Andrzej Kobyliński
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nu, nie tylko o teologii sukcesu zielonoświątkowców było, ale i o samym sukcesie zielonoświątkowców. Jakby, firma powstała sto lat temu, a juz ma ~800 mln wiernych, w tym połowę Ameryki Południowej. Pan ksiądz porusza o ogromskich sukcesach onych zielonych w dalekiej Czajnie i w Bharacie, ale młody go niestety o konkrety nie harata, więc się nie dowiemy, a szkoda.
Troszkę wszelako doznałem szoczku, jak się pan ksiądz rozwijał o Afryce, osobływie środkowej, gdzie to "elementy chrześcijańskie" w postaci "teologii sukcesu" są "przejmowane" przez "inną lerigię", a mianowicie mahomętanizm.
Skisłem.
Odsie dodam tylko, że już pińcet bez kozery lat mahometanie taki mają obyczaj, że możesz u nich kupić na kreskę albo i lepszą dostać cenę, jeśli zadeklarujesz, że "Nie ma Boga, a Mahomet jest jego prorokiem, tak?"
To mie zawsze szokuje, takie "obiektywne" podejście, że "wierz sobie i w kozła, byleś dziesięcinę płacił, dziecino!" Wiadomo przecież że problemem jest mahometanizm, a nie jakaś tam "lerigia".
Teologia sukcesu jest groźniejsza niż islam.
@Ignatz,
problem chyba był taki, że on te "najmocniejsze" kawałki pisał już po zmianach, TRZ to jest pierwsza połowa lat 80., facet już był na rencie z przyczyn zdrowotnych. A co mu dolegało? Głowa, prawdopodobnie z przyczyn neurologicznych.
Jak czytamy na wikci: Inspiracją do napisania dzieła były dwie wizje mistyczne. Pod wpływem pierwszej z nich, w 1881 w Surlei, Nietzsche stworzył zasadniczy plan dzieła. Druga wizja miała miejsce w Rapallo w 1883[2]. Każda z czterech części tworzona była szybko (każda w ok. 10 dni), w podobnym do mistycyzmu uniesieniu[2].
Jakby ktoś taki AD 2024 trafił do polskich organów ścigania z jakimś zarzutem, to z miejsca wysłaliby go na obserwację, a sąd by potem pewnie umorzył na niepoczytalność i w zależności od powagi czynu dał detencję albo i nie. Gdyby zarzut dotyczył czegoś napisanego, to ewentualny pokrzywdzony dostałby od sądu mesydż: panie, przecież to świr, proszę się tym nie przejmować.
Ale jego omawiamy na poważnie jak jakiegoś mędrca.
Nb. "nadczłowiek" na rencie zdrowotnej grubo brzmi nawet przy tych wszystkich "socjalistach" co żyli wtedy z dywidend.
Może nie dość jasno wybrzmiało to zdanie - nie zamierzam gościa słuchać.
Natomiast niestety (!) jestem sobie w stanie spokojnie wyobrazić kogoś, kto przy brakujących godzinach do etatu zrobi kurs na naukę religii. U nas w podstawówce (lata 90.) katechezy uczyła mnie była rusycystka, geografii (przez 1 rok) fizyczka, plastyki uczyli mnie wszyscy, którym brakowało godzin, polonistka, biolożka, fizyczka (ta sama co geografii - uczyła też matematyki i informatyki, normalnie kobieta renesansu) i kobieta od nauczania początkowego.
Pan ksiądz profesor taktownie nie wspomniał, że gdy Wybitny Teologiczny Autorytet tracił wiarę
to w jego pobliżu przypadkiem z tragarzami przechodziła pewna kobieta, która niedługo później została jego żoną.
Wysłuchałem tej bardzo interesującej rozmowy zarekomendowanej przez Jorge - było warto. Diagnozy sytuacji księdza nierzadko trafne, zaś recepty na rozwiązanie - z reguły błędne.
Z całą pewnością tak jest. Niestety.
Ojciec Jacek Bocheński wstąpił do zakonu jako niewierzący. Współbracia go przyjęli, stwierdzając "takich nam też potrzeba".
Tu już kolega trochę manipuluje. Owszem, gość stosuje skrót myślowy, ale generalnie ma rację.
Trochę przewijam, bo mówi o systemie etycznym w chinach, w komunizmie. Potem o AI, to też przewijam.
Czegokolwiek by pan papież nie wykręcał w Fiducia Supplicans, wszyscy odebrali dokument na jeden sposób z samymi zainteresowanymi na czele https://wpolityce.pl/kosciol/676938-watykan-zasypany-prosbami-par-gejowskich-o-blogoslawienstwo
Na 2h28m kończy się rozmowa, dalej następuje wzajemne lizanie się.
Na koniec "me, myself and I"skondensowane jak mleko, którego Babola używa do produkcji sernika.
Kurka a nie lepiej sobie posłuchać rozmowy Rogana z ekspertem od mykologii albo pszczelarstwa a w tematach religijnych proboszcza albo dla bardziej wymagających przewodnika duchowego?
No bo to prawda, ale rzeczywiście komentarz by się przydał, bo audytorium może wyciągnąć z tego wniosek, że wiedza/nauka dokonuje falsyfikacji wiary, a szczególnie tego, co dla niej kluczowe. Komentarza nie ma, więc może i pan ksiądz tak to rozumie.
Opieram się tylko na komentarzu kol. trepa, nie słuchałem.
Sam kolega niejednokrotnie pisał o szkodliwości popularyzacji wiedzy, wśród osób bez odpowiedniego przygotowania intelektualnego i ogólnie rzecz biorąc "umysłowego". W moich stronach jest nawet powiedzenie "Nic głupiemu po nauce".
Dziwne. Myślałem, że Nietzsche.
A logistyka?
Dla mnie usunięcie religii że szkoły to kłopot dodatkowy, mianowicie trzeba dziecko zaprowadzić i odebrać. Zwłaszcza te maluchy, powiedzmy do wieku komunijnego. Tera jest bieda żeby mi starszy młodszego odebrał ze szkoły bo to wicie rozumiecie chuchają i dmuchają że aż strach.
A teraz fajosko wszystko zgrane jest. Religia pierwsza albo ostatnia i dzieciak se na świetlicę śmiga, obiadek wsunie i grzecznie na tatę/mamę czeka aż go odbiorą. Lekcje czasem zrobi, z kolegami sie pobije albo kogoś lub ktoś mu wsunie boksa...no różnie to bywa.
A tak będę musiał odbierać ze szkoły, doprowadzić skazańca na miejsce i odebrać, a jak daleko od domu to mi się nie opłaca jechać z powrotem do domu bo po co marnować paliwo, lepiej już marnować czas (choć to też pieniądz więc i tak strata jest).
A godziny religii różne mogą być, jak księdzu pasuje to rodzicom już niekoniecznie. Zamieszanie będzie i jeszcze więcej zrezygnuje z uczęszczania.