#228 A Co Jeśli Boga Nie Ma? Jak Wygląda Psychomanipulacja w Kościele? - ks. prof.Andrzej Kobyliński
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Wśród wszystkich trzech?
Aż tak źle nie jest - w diecezji paryskiej we wrześniu 2023 r. na pierwszym roku seminarium uczyło się czterech kandydatów.
Inna sprawa, ze u nas lepiej już było. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie zacząć trening Żalu Doskonałego za grzechy, bo przy obecnych trendach za kilkanaście lat może być problem z dostępem do księdza, gdy będziemy odchodzić z padołu.
Przemek się jednego nie doliczył, bo obcięli go na fotografii.
Może nawet połowy, bo akurat byli w domu, w Polsce.
Jorge, te wnioski, które podales u księdza, jak mówić, żeby ludzie nas sluchali, to ksiadz wyciągnął z Delsol. Jego wkładu tu nie ma.
Podobnie rozumuje Villarruel, wiceprezydent Argentyny, jak rozmawiać naukowo i argumentować o wartościach, których inni nie uznają za wartości. Wspominalem oba nazwiska na forum.
Jak dla mnie to księża są od umiejętnego bycia z ludźmi, a nie do mędrkowania. Stąd irytacja trepa na myself & i.
No dobrze. Pewnie włożę kij w mrowisko, ale... jak dużo wynieśliście z katechezy w szkole? Forumkowicze? Chodzi mi o własne doświadczenia w tej materii.
No ja mogę powiedzieć, że z katechezy szkolnej wyniosłem znajomość ważniejszych zdarzeń ze Starego Testamentu oraz ich teologiczny sens (które z nich były zapowiedzią Chrystusa i w jaki sposób - np. ofiarowanie Izaaka to zapowiedź ofiary Chrystusa, miedziany wąż to też symbol i zapowiedź Chrystusa itp.). Bez tego ze znajomością a zwłaszcza zrozumieniem ST byłoby bardzo źle, a i tak znam go i rozumiem słabiej niż Nowy. Muszę jednak zaznaczyć, że ta pozytywna ocena dotyczy pierwszych lat nauczania religii, tak gdzieś do trzeciej, czwartej, może piątej klasy.
Inna sprawa, że cały koncept rozumienia Koleżanki jest całkowicie błędny. Jeśli coś nie spełnia zadania, to trzeba chyba naprawić, a nie wywalać. Czy jak Koleżance zepsuje się samochód, to od razu wywala go na złom?
Ależ nie, oczywiście - i nie zadawałam pytania pod z góry ustawioną tezę.
Ja akurat mam złe doświadczenia z katechezą jako taką, a trochę tych nauczycieli - konsekrowanych i świeckich - było.
Ale ciekawi mnie, jak to u innych Forumkowiczów działało. Bo zakładam, że to jak wszędzie, są fachowcy i ludzie zupełnie nieuzdolnieni - tylko mnie się jakoś zdarzyło trafiać na tych drugich.
Interesowałoby mnie, jaki naprawdę jest poziom katechetów; bo to też, być może, łączy się z lekceważeniem nauki religii (trochę to źle brzmi, moim zdaniem, ale tak się przyjęło) przez tzw. ogół.
Dziś, z tymi doświadczeniami i wspomnieniami jakie mam i wiedząc że natknę się na tych ludzi, na jakich się wówczas natknęłam, podjęłabym inne decyzje - to było marnowanie czasu.
Wyjątkiem był ksiądz - biblista który trafił się na jeden rok. To było coś, ale z kolei jego potencjał się nieco marnował w zderzeniu z dzieciakami w tym, a nie innym wieku.
Proponuję wysłuchać ten kawałek w 56 gdyż ruchy katolickie tradycjonalistyczne wymienione tam są na ostatnim, czwartym miejscu, po religii panteistycznej i radykalnych islamistach, po nich zielonościątkowcach, jako predykcja tego co będzie, ale nie w Polsce, tylko we Francji. Powiadam wam, że nie ma we mnie zacięcia polemicznego, ale nie odbieram tego fragmentu za "prawdziwością" Kościoła i naszej Wiary. Nie ma też mowy o "ważności" mszy ani o jej "godności". Jedyne użyte epitety "majestatyczny" i "sakralny".
Zaświadczenie potwierdzające odbycie kursu przedmałżeńskiego, którego nie było.
Me, myself and I mnie nie irytuje. Obniża tylko w moich oczach wartoś badacza. Żebyśmy wiedzieli ocb wklejam 3 fragmenty. Przepraszam, że 3, ale portal X ma ograniczenie długości filmu do 2m20s a pan ksiądz się w tym nie mieści:
Jak już wspomniałem, nieco irytują mnie durne argumenty i błędy logiczne. Jako przykład podam wspomnianą już podaną przez pana księdza statystykę.
Mówi on: Trzeba usunąć religię (katechezę) ze szkół, bo już w 24 spośród 28 krajów Europy Zachodniej ją usunięto. A tymczasem badacz powinien porównać:
-- stopień sekularyzacji
-- stan prawa (np. mordowanie nienarodzonych, eutanazja, in vitro, ale również morderstwa, kradzieże, rozwody itp.) w krajach, w których usunięto i w tych, gdzie dalej się naucza.
-- ułożyć to na osi czasu
-- spróbować uwzględnić inne potencjalne czynniki
-- spróbować znaleźć korelację
-- i jeśli się to uda - podać wniosek.
@Berek - ja w ogóle w tym wątku nie zajmowałem się kwestią słuszności czy jej braku postulatu usunięcia katechezy ze szkół. Nie ma na czterech poprzednich stronach żadnej mojej oceny tego postulatu. Tym samym nie ma żadnej krytyki. Nie mam żadnych podstaw do wyciągania wniosków. Zasadniczo nie mam w tej kwestii zdania. Uważam, że bez Maszynki do Kreowania Wszechświatów Równoległych, która pozwoli nam załadować dzisiejszy świat do dwóch próbek i w jednej zostawić katechezę a w drugiej ją usunąć, nie da się dojść do słusznego (tj. takiego, którego implementacja spowoduje lepszy stan) wniosku). Z przyjemnością wysłucham waszych, tj. osób mądrzejszych ode mnie, argumentów i być może wyrobię sobie zdanie (co też w gruncie rzeczy jest bez znaczenia). Cały wątek opisywał tylko podkast, trochę zachowanie pana księdza, trochę mniej młodego. Nie ma sensu polemizować ze mną w kwestii zostawienia czy usunięcia katechezy ze szkół.
Jeśli chodzi o to, co pamiętamy, to ja miałem katechezę przy świątyni i nic nie pamiętam. Ale to dosłownie nic. To jednak nie świadczy źle o katechezie, tylko o mnie.
Ale kiedyś mi się przydała, gdyż na kontrol przyszedł do nas pan z instytucji państwowej (kontrolował sprawy, którymi ja akurat się zajmowałem, w zastępstwie za kogoś, kto przestał u nas pracować) i po krótkiej kwerendzie powiedział:
-- Widzę tutaj wystarczającą do zamknięcia firmy ilość nieprawidłowości w dokumentacji. Ale ponieważ chodziliśmy razem na religię, to dam panu listę tych uchybień, wrócę za miesiąc. Pan to wszystko wyprostuje. W protokole napiszę parę drobnych niedociągnięć. Będzie pan miał spokój na dwa lata. Pan sobie zanotuje w kalendarzu datę mniej więcej za dwa lata, zadzwoni do mnie, to przyjadę na kolejną kontrol. Będzie pan miał spokój przez kolejne dwa lata.
Z podstawówki dużo, symbolika, analiza obrazów, nawet w takiej dziecięcej wersji. A w liceum to już byłem głupi, pamietam tylko dyskusje o aborcji (w sumie kluczowe do rozumowej części nawrócenia).
Katecheza poza szkołą odbierze części dzieci obcowanie z wiarą, bo niektórych rodzice zwyczajnie nie wyślą do parafii.
Współcześnie katecheci powinni być też porządnie przeszkoleni apologetycznie (w zakresie odpowiedzi na najczęstsze zarzuty i "zarzuty" wobec katolicyzmu). Sama metoda "hejże dzieci hejże ha mówcie to co i ja" już nie wystarczy. Często występuje swoisty antyintelektualizm. Jeden z moich synów w latach wczesnoszkolnych podzielił się z kolegami intrygującym odkryciem, że ciało ludzkie w sporej części składa się z węgla, Chyba to było podczas katechezy albo przed, bo któryś interlokutorów powiedział akurat katechetce "a on powiedział że człowiek składa się z węgla". Odpowiedzią było "nie słuchajcie go". Nie wiem jak to było w szczegółach, rozumiem że czasami nauczyciel dla dobra realizacji programu musi ukrócać takie rozmówki. No ale to nie był jedyny raz. Jak była mowa o różnych sprawach eschatologicznych, to na zagadnienie o końcu świata mały wypalił, że za kilka miliardów lat słońce rozrośnie się w czerwonego olbrzyma i pochłonie ziemię. Nie spotkało się to również ze zrozumieniem, a była okazja żeby pociągnąć temat np. podrzędności świata fizycznego wobec świata duchowego albo coś w tym stylu. Dodam że ta pani ogólnie jest dobrą katechetką, wierzącą i pragnącą dobra uczniów, ale to mnie uwierało.
Prawo losa nr nie pamiętam który: ludzie postrzegają świat ze stuletnim opóźnieniem. Katecheci widzą bose włościańskie pacholęta, których wystarczy nauczyć Oćcze Nasz i, że jest Pon Jezusek. A czapkę przed księdzem proboszczem będą zdejmować, bo tak już jest.
Wklejam kilka wypowiedzi pxp:
I teraz robię ankietę. Czy pxp popierał zmianę orzeczoną przez TK czy nie popierał?
I robię ankietę. Czy czytelnik tego wywiadu może dowiedzieć się jakie według pxp kryteria początku życia ludzkiego, czy nie może? I jakiej jest rozstrzygnięcie tej najtrudniejszej kwestii etycznej?
Ankieta. Pxp uważa, że dobrze, iż wprowadzono zmianę, czy niedobrze?
Jak się ma postulat utworzenia etyki postchrześcijańskiej "ponad podziałami" "na zasadzie konsensusu" do konstatacji, że nie ma opcji, żeby to posklejać oraz że podziały będą coraz głębsze? Czy utworzenie takiego wzorca jest realne czy nierealne? A gdyby padła druga odpowiedź: po co postulować rozwiązanie problemu narzędziem, które nigdy nie powstanie?
Bardzo serdecznie też polecam zapoznanie się z tą rozmową pomiędzy księdzem profesorem Kobylińskim a profesorem Chazanem. Naprawdę bardzo. Wklejam w dwóch częściach, gdyż w jednej się nie mieści.
https://portalplock.pl/wiadomosci/lekarz-kontra-etyk-nasze-duchy-wciaz-zywe/Xy8uHfXVUQASwBmuHman
Każden jeden wie że ludzkie ciało to ponad 70% woda, a nie węgiel!
Ale wyngiel też przywieźli. I jest wojna.
"w sporej części" to nie musi być większość. Ale obojętnie ile procent, w historyjce chodzi o co innego.
hyba rze nie uwarzał na katechezie ?
Mnie natomiast trochu zaskączyło, że PXP opisuje okres szczytowej globalizacji "od obalenja muru berlińskiego do ewakuacji Wielkiego Szatana z Kabulu".
O wiele ten ostatni moment mogę jakoś tam zrozumieć, bo jednak efektowny i wogle, o tyle ten pierwszy? Taż żeby tak mówić, to trzeba być tenkrajskim lemingiem, który w seminarium czytał Platona po enerdowsku, zamiast jak normalny człowiek, ryć Pismo Święte albo pisma starochrześcijańskich pisarzy.
Co do momentu zaś upadku, to ostatnio widziałem wpis jednego koleżki, co akurat w Rosji będący, kupił se w żabce Pepsi. Wiecie, gdzie była ona rozlewana? W Kabulu, bo gdzieżby. Tak to wygląda dziś upadek globalizacji.
To co zaś mnie poruszyło, to że wg PXP z końcem globulizacji, skączyła się złota epoka, w której można było powszechnie stosować normalną etykę, kantowską, a każdy szmondak kuje teraz etykę własną na boku.
I, przykładowo, dowiedzieliśmy się, że Daleki Kitaj pod wodzą p. Xiego, wykuł se tak z 15 zasad etycznych czy może moralnych, i wpaja je przedszkolakom i szkolakom. Młody tak się przeraził tą perspektywą, że mało z krzesła nie spadł, a PXP tylko smętnie kiwał głowizną, że cóż to za totalitarys w tej Czajnie, że chcieliby, żeby młodzież nie tylko zajmowała się tradycyjną rują a porubstwem, tylko jakieś wartości molarne przyjmowała.
Nie przyszło dowiedzieć się niestety, jakie to wartości wpaja zbrodzień chiński pacholętom, bo PXP tylko zaczął: "Patriotyzm, przyjaźń..." -- i już młody zemdlał, trzeba było go cucić odekolonem.
Dodaję jeszcze jeden cytat (1h28m) "katecheza w szkole jest opresyjna jeśli mamy większość ateistów".
Zatem działalność Pana Jezusa i Apostołów oraz Patriarchów i Proroków ST była opresyjna.
To zdaje się kluczowy cytat z Pana Księdza Filozofa
Niewątpliwie tak. Nie pokój nieśli lecz miecz.
Ale nie wnioskowali jak pan ksiądz profesor, że skoro są opresyjni, to muszą zaprzestać.
Innymi słowy, w świecie ludożerców promocja weganizmu byłaby opresyjna.
Wydaje mi się (aczkolwiek pan profesor ma zapewne więcej racji, gdyż posiada o wiele większą wiedzę), że stwierdzenie iż etyka jest Z DEFINICJI areligijna, też jest kontrowersyjne. Czyż kamienne tablice nie były wskazaniami etycznymi? Czyż prozelici to nie byli poganie, którzy chcieli podlegać etyce pochodzącej od Boga Jedynego a nie od człowieka?
powiedział filozof z Królewca, o którym pan profesor mówił w innym miejscu podcastu.
Czy zatem według Kanta prawo moralne jest areligijne (z definicji) skoro pochodzi od Boga?
W sumie mogłem zacząć od tego:

I wszystko jasne.